Jesteś kolorem -Annie Wilson Lilla Bek.pdf

(997 KB) Pobierz
Jesteś kolorem
Annie Wilson & Lilla Bek
J E S T E Ś K O L O R E M
Spis treści:
Przedmowa
Wstęp
AURA I ENERGIE CZAKRAMÓW
BARWY CZAKRAMÓW
Czerwień: płomień, który nas ożywia
Pomarańczowy: wezwanie do czynu
Żółty: umysł indywidualny
Zieleń: czyste serce
Błękit: słowa mądrości
Indygo: odmienne stany świadomości
Fiolet: przeszłe wcielenia żyją w nas nadal
OCZYSZCZANIE CZAKRAMÓW
Głęboki róż: oddech Boga
Złoty: mądrość bogów
Zamknięte czakramy
Relaks
Energie ujemne
Biel: droga ku światłu
OTWARCIE SIĘ NA WYŻSZĄ ŚWIADOMOŚĆ
ĆWICZENIA ENERGETYZUJĄCE
Pobudzanie ośrodka czerwieni
Pobudzanie ośrodka pomarańczowego
Pobudzanie ośrodka żółtego
Pobudzanie ośrodka zieleni
Pobudzanie ośrodka błękitu
Pobudzanie ośrodka indygo
Pobudzanie ośrodka fioletu
Dążenie do osiągnięcia równowagi musi stać się naszym najświętszym celem, ale to każdy z
nas powinien znaleźć własny garniec złota po drugiej stronie tęczy. Szukając równowagi w
naszej wędrówce ku białemu światłu, wznosimy się na coraz to wyższy poziom wibracyjny, z
którego wyruszamy w dalszą podróż. Gdy osiągamy taki punkt równowagi, w którym
otwierają się ośrodki energetyczne, uzyskujemy nowy wymiar świadomości. Na tym etapie
ewolucji świadomości zaczynamy odczuwać potrzebę znalezienia partnera duchowego.(...)
Dobrani partnerzy o pełnych gamach wibracji przypominają dwa filary budowli – stojące
oddzielnie, lecz zdolne unieść wspólną konstrukcję. Żadne z nich w dawnym sensie nie
potrzebuje niczego, ponieważ żadnemu niczego nie brakuje. Ich związek polega raczej na
dodatkowym wzbogacaniu wibracji partnera. Dobudowując, dokładając się do
zrównoważonej struktury energetycznej drugiej osoby, przenoszą swój związek na wyższy
poziom.
Jest to książka o naszym ciele i zdrowiu, które jest niezbędnym warunkiem równowagi
fizycznej, emocjonalnej, umysłowej i duchowej. Każdy z tych poziomów istnienia znajduje
odbicie w czakramach naszego ciała. Książka mówi o tym, jak stan naszych czakramów
wpływa na to, jacy jesteśmy w danej chwili i o sposobach oddziaływania na przepływ energii.
Przełożyła Teresa Tarkowska
Wydawnictwo Pusty Obłok
Tytuł oryginału:
What Colour are You? The Way to Health Through Colour
Copyright by Annie Wilson and Lilla Bek
Published by Aquarian Press, Thorsons Publishing Group
Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Pusty Obłok, 1993
Redagowała Anna Brzezińska
Okładkę i ilustracje wykonał Adam Bartkowicz
Wydawnictwo Pusty Obłok
Zamek Ujazdowski
Al. Ujazdowskie 6
00-461 Warszawa
tel.628 12 71 w. 113
Życie, niczym kopuła z wielobarwnego szkła,
Barwi promienistą biel wieczności.
Shelley
Przedmowa
Dziesięć lat temu Lilla zdecydowała się zacząć ćwiczyć jogę. Słyszała opinię, że joga
poprawia krążenie i przyspiesza metabolizm, oraz korzystnie oddziałuje na narządy
wewnętrzne. Zapewniono ją, że ćwiczenia jogi podnoszą sprawność umysłu i polepszają
pamięć. Lilla nigdy nie czuła pociągu do lekkiej atletyki. Wyglądało na to, że joga będzie jej
o wiele bardziej odpowiadać. Miała przynajmniej tę zaletę, że ćwiczenia były wolniejsze.
Zaczęły się niewyobrażalne katusze. Chociaż Lilla przez całe życie uprawiała regularnie
sport, jej ciało odmawiało zginania się pod pewnymi kątami. Ćwiczenia wywoływały
intensywne uwalnianie toksyn: Lillę stale bolała głowa i wszystkie mięśnie. Co więcej,
chociaż relaks na zakończenie każdej sesji ćwiczeń przynosił jej wielką ulgę, gdy tylko
zamykała oczy, pod powiekami pojawiały się fioletowe błyski, których nie była w stanie
wygasić w żaden sposób.
Miała już dosyć bólu i niezwykłych sensacji wzrokowych. Była zdecydowana w
następnym półroczu zapisać się na kurs bukieciarstwa. Tymczasem po fioletowych błyskach
przyszła kolej na oślepiające wybuchy białego światła. Lilla otwierała oczy, żeby sprawdzić,
czy ktoś nagle nie odsłonił zasłon na oknach.
Jednak zniosła to jakoś i po pewnym czasie spostrzegła z ulgą, że zawroty głowy przy
skłonach znacznie zelżały. Bóle zniknęły jak ręką odjąć, ustąpiły też chroniczne nieżyty
oskrzeli i dróg oddechowych. Miejsce dotychczasowych dolegliwości zajęły nowe objawy.
Lilla poczuła budzące się w niej nieznane moce – zdolności odbierania wrażeń
pozazmysłowych. Proces ten stopniowo przybierał na sile. Kiedy siadała w pokoju, po
pewnym czasie zaczynała odczuwać, że aura wokół niej unosi się i zmienia. Powodem tego
doznania była zmiana częstotliwości otaczającego pola energetycznego. Aura zmieniała się
wręcz namacalnie; Lilla czuła, jakby do policzków przyłożono jej gładki materiał.
Joga uwrażliwiła ją także na własną aurę; zdała sobie wówczas sprawę, że w jodze kryje
się o wiele więcej, niż oczekiwała. Spostrzegła, że z góry wie, w jakim ubraniu przyjdzie
osoba, z którą jest umówiona, albo w którym momencie zadzwoni telefon. Ot, zwyczajne
przeczucia. Wreszcie pewnego dnia została zaproszona do domu jednego ze swoich
przyjaciół. Dom ten miał opinię nawiedzonego. W jednym z pokoi znajdowało się biurko.
Lilla dotknęła go i w tej samej chwili poczuła zmianę wibracji. Wibracje były gęstsze,
odczuwała je w całym ciele.
Usłyszała w głowie czyjś głos i zorientowała się, że był to głos zmarłego ojca
właściciela domu. Kiedy odważyła się go wysłuchać, powiedział, że został wychowany
bardzo rygorystycznie w duchu katolickim i nie może przenieść się na tamten świat beż
błogosławieństwa mszy żałobnej. Gdy odprawiono mszę na jego intencję, skończyły się
odwiedziny duchów.
Od tej chwili Lilla zaczęła doznawać coraz głębszych przebić. Raz po raz doświadczała
niecodziennych zjawisk. Czuła się zafascynowana. Uznała, że jeśli nawet miałaby przypłacić
to szaleństwem. Nie zaprzestanie obserwacji tego zdumiewającego procesu. Zresztą – nie
odczuwała specjalnego niepokoju.
W samotności odbierała najdziwniejsze przekazy – najczęściej podczas zmywania
naczyń. Łapała się na tym, że deklamuje wiersze, których w życiu nie słyszała, albo śpiewa
nie znane sobie piosenki. Trzech doktorów „z tamtej strony” robiło jej wykłady na temat
ewolucji człowieka; mówili jej też, jak bardzo zależy im na tym, by zaczęła posługiwać się
swymi rozbudzonymi uzdolnieniami. Zwracali się do niej, gdy leżała w łóżku przed
zaśnięciem albo kiedy przebywała samotnie w ogrodzie. Lilla obserwowała to wszystko ze
spokojnym uśmiechem.
Wkrótce okazało się, że jest zdolna do różnych odmian postrzegania pozazmysłowego,
między innymi do psychometrii. Dotykając jakiejkolwiek rzeczy pozostawiamy na niej odcisk
naszych wibracji. Podobnie jak doktor stawia pacjentowi diagnozę na podstawie próbki jego
krwi, tak samo Lilla biorąc do ręki dowolny przedmiot potrafiła opowiedzieć jego historię i
określić cechy właściciela.
Nadszedł pamiętny weekend, kiedy odkryła, że porozumiewa się z duchami przyrody i
drzew. „Przemawiała” do nich posługując się częstotliwościami pierwotnego świata obrazów.
Mogła udawać się w miejsca, w których nigdy przedtem nie była, i oglądać wydarzenia
zupełnie tak, jakby była ich uczestnikiem. Wreszcie nadszedł niezwykły dzień w Glastonbury,
kiedy Lilla złapała infekcję przewodu pokarmowego i przez kilka dni nie mogła nic jeść.
Odżywiała się wyłącznie wodą z glukozą. Dopiero później zauważyła, że dzięki głodówce
znalazła się w sytuacji starożytnych adeptów przystępujących do inicjacji, specjalnie
szkolonych przez mistrzów dla pełnego urzeczywistnienia potencjału ciała, umysłu i ducha.
Zdała sobie sprawę, że jej energie uległy oczyszczeniu i są w stanie wznieść się na wyższy
poziom. Była gotowa do „inicjacji”.
Stosunkowo późno zorientowała się, że wyczuwa stan aury otaczających ją ludzi oraz
emitowane przez nich kolory. Dostrajając się do ich częstotliwości potrafiła bardzo dużo
powiedzieć o osobach, które je wysyłały. Interpretacja kolorów, podobnie jak interpretacje
astrologiczne, ewoluowała przez tysiąclecia. W dzisiejszych czasach, z powodu złożoności
współczesnego życia, nasze energie przesycone są bardziej skomplikowanymi wibracjami niż
w przeszłości. Dar Lilli umożliwiał jej jasne widzenie w gąszczu splatających się energii.
Wprawdzie najgłębszy wpływ wywarły na nią nie tyle same ćwiczenia jogi, ile relaks, to
jednak zaczęła nabierać pewności, że joga jest kluczem, który otwiera drzwi do różnych
poziomów świadomości, zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej.
Lilla Bek uczy jogi od dziesięciu lat. Wygłasza odczyty w całym kraju i bierze udział w
warsztatach. Obecnie poświęciła się wykładom na temat czakramów i przeszłych wcieleń
oraz ich odniesień do naszego obecnego życia i jego wymogów. Uczestniczy ponadto w
badaniach nad znaczeniem swoich zdolności paranormalnych, jest również konsultantką
pisma „Yoga Times”.
Annie Wilson jest dziennikarką, która poświęciła się badaniom nad nową świadomością.
Jej pierwsza książka The Wise Virgin (Mądra dziewica) mówi o kobietach, które stały się
katalizatorami, przywracającymi harmonię między energiami męskimi i żeńskimi.
Wstęp
Każda powierzchnia na świecie – obojętne, czy jest to powierzchnia kamienia, rośliny,
zwierzęcia, czy ciała ludzkiego – reaguje na światło.
Jeśli wystawimy metal na działanie słońca, po pewnym czasie zmatowieje. Niektóre metale
tracą połysk szybciej, inne wolniej. Nawet złoto, nazywane metalem szlachetnym, gdyż nie
matowieje, pod wpływem światła ściemnieje mniej lub więcej zależnie od wysokości próby.
Skóra każdej żywej istoty pochłania światło. Reagują na nie nawet organizmy o bardzo
prymitywnym systemie nerwowym. Bez światła życie nie mogłoby istnieć. Wiedział już o
tym człowiek pierwotny, dlatego oddawał słońcu boską cześć.
Czołowy amerykański badacz natury światła, doktor John N. Ott odkrył, że oko pełni
dwie odrębne funkcje. Widzimy dzięki temu, że światło oddziałuje na nerw wzrokowy.
Jednak wnikając do oka, pada na specyficzną warstwę komórek siatkówki, które nie mają
żadnego związku z widzeniem. W tej warstwie komórek światło wzbudza impulsy
elektryczne, które następnie zostają przesłane do mózgu. Część impulsów dociera do
podwzgórza, tworu rozmiarów piłeczki golfowej, umiejscowionego u nasady mózgu.
Badania wykazały, że podwzgórze pełni istotną rolę w regulowaniu podstawowych
procesów zachodzących w naszym ciele, gdyż steruje działaniem położonej pod nim
przysadki mózgowej. Przysadka, nazywana „dyrygentem orkiestry hormonalnej”, wydziela do
krwi bardzo ważne hormony. Podwzgórze informuje przysadkę, jakie polecenia ma wysyłać
podporządkowanym gruczołom – nadnerczom, gruczołom płciowym, tarczycy.
Wchłaniając światło przez oko i skórę nieświadomie robimy z niego lepszy lub gorszy
użytek. Światło głęboko wpływa na rozmaite aspekty naszego zdrowia i rozwoju, sterując
wewnętrznymi procesami organizmu.
Goethe, autor niezrównanych rozważań nad istotą barw, mawiał, że w wędrówce od
ciemności do światła przemierzamy widmo barw. Kolor jest właściwością, jakiej światło
nabiera, współistniejąc z mrokiem.
Kolor, w którym zwykle widzimy tylko ozdobę i rozrywkę dla oka, w rzeczywistości
jest światłem rozszczepionym na fale o rozmaitej częstotliwości. Przedmiot pochłaniający bez
odbić falę świetlną nazywamy czarnym. Taki natomiast, który całą falę świetlną oddaje z
powrotem nazywamy białym. Kolor czerwony postrzegamy wtedy, gdy światło słońca pada
na obiekt pochłaniający wszystkie barwy widma z wyjątkiem czerwieni, którą odbija z
powrotem.
Każdy kolor wysyła falę wibrującą z wyższą lub niższą częstotliwością, wywołując
doznanie ciepła bądź chłodu. Czerwień, barwa obdarzona największą długością fali, ma
najniższą częstotliwość. Fiole, posiadający falę najkrótszą, wibruje z najwyższą
częstotliwością. Wbrew intuicyjnym skojarzeniom wysokie częstotliwości pasma błękitu
wywołują uczucie chłodu, podczas gdy niskie częstotliwości czerwieni dają odczucie ciepła.
To paradoks, z którym nauka nie potrafi sobie dotąd poradzić.
Jeden z czołowych brytyjskich badaczy natury światła, Theo Gimbel z Gloucester,
sugeruje, że gęstość czerwieni ogranicza jej ruchliwość, w związku z czym częstotliwość
drgań maleje, błękit zaś „otwiera”, dając poczucie przestrzeni.
Przeprowadzony niedawno w Narodowym Instytucie Zdrowia w Waszyngtonie eksperyment
wykazał, że pod wpływem błękitnego światła struktura molekularna ameby ulega
rozluźnieniu, zacieśnia się natomiast pod działaniem światła czerwonego.
Zgłoś jeśli naruszono regulamin