deklaracja_portlandzka.pdf
(
158 KB
)
Pobierz
Strona DEKLARACJA PORTLANDZKA — wysłana za pomocą Google Toolbar
DEKLARACJA PORTLANDZKA
Deklaracja Portlandzka
Przedmowa do wydania polskiego
Pewien wiedeński filozof kawiarniany zwykł mawiać:
"Wszystko ma swój koniec tylko kiełbasa ma dwa"
. Odnosi
się to do wszystkiego, co w naszym życiu jedynie doczesne a
więc także do konstytucji i form państwowych, w tym rzecz
oczywista do odrestaurowanej przez Rewolucję Francuską demokracji, która już przez
2000 lat w Atenach zakończyła się polityczną, wojskową i moralną katastrofą (Platon,
Arystoteles jak również św. Tomasz z Akwinu widzieli w demokracji najmniej
szkodliwą z trzech złych form rządów, ale i tak niebezpieczną przez możliwość
przekształcenia się w tyranię). Zbankrutowana po I wojnie światowej i zluzowana przez
(częściowo totalitarne) dyktatury przeżyła po II wojnie światowej, dzięki zwycięstwu
Amerykanów swego rodzaju renesans w Europie Zachodniej, podczas gdy konkurenci
(bo przecież nie wrogowie) narodowego socjalizmu, czyli międzynarodowi socjaliści
wzięli w posiadanie resztę Europy.
Jest jednak pewne, że z oczywistych powodów demokracja we wszystkich krajach
świata skończy się - także i dzisiaj 3/4 krajów członkowskich ONZ jest rządzonych
niedemokratycznie. Przy czym w zależności od narodowego charakteru demokratyczny
eksperyment poniesie klęskę w bliższej lub dalszej przyszłości. Demokracja i liberalizm
występują częstokroć razem, wolność i równość choć ze sobą sprzeczne złączone bywają
jak syjamscy bracia, dlatego już dzisiaj obrońcy wolności winni szukać alternatywnego
rozwiązania i myśleć o takiej formie państwa, która połączy zasady wolności z wiedzą,
doświadczeniem i zasadami etycznymi. Pozwoli to skończyć z przerażającym
dyletanctwem i totalitarnymi tendencjami zagrażającymi światu. W 1988 r. w
miejscowości Portland w stanie Oregon na wybrzeżu Pacyfiku grupa mężczyzn
zatroskanych wieloma niepokojącymi zjawiskami występującymi we współczesnym
świecie naszkicowała przy moim udziale rodzaj programu, który przedłożony zostaje
teraz polskiemu czytelnikowi. Program ten może ktoś uznać za autorytarny i elitarny,
ale alternatywą dla autorytetu jest przymus i strach, a alternatywą elitaryzmu jest
ideologicznie uwarunkowany demokratyczny nihilizm, który polega na tym, iż uważa
się, że jeden człowiek jest tak samo dobry jak każdy inny. Z praktycznego
doświadczenia wiemy jednak, że jest całkiem inaczej. Jesteśmy nierówni pod każdym
względem i naturalnie nie ma także żadnej
"równości przed Bogiem"
!
Czy Judasz Iskariota był
"równy"
przed Bogiem św. Janowi? A św. Maksymilian Kolbe
"równy"
Himlerowi lub Berii? Gdyby tak miało być, nie byłoby Sądu Ostatecznego i
chrześcijaństwo straciłoby sens. Teraz zwracam się do polskiego czytelnika, który
zapewne zna tragiczną historię swego kraju. Państwo polsko-litewskie było po
rosyjskim największym państwem w Europie. Najbardziej też chyba tolerancyjnym pod
względem wyznaniowym. Po 1572 roku władza szlachty przybrała
"demotyczny"
charakter. Zamiast monarchii dziedziczonej była monarchia elekcyjna i dlatego
państwo polskie nosiło nazwę
"Rzeczpospolita"
. Państwo to nie przypadkiem stało się z
biegiem czasu łupem sąsiadów. Słabość królewskiej władzy centralnej szła w parze z
libertyńską demoralizacją wyższej szlachty, której frakcje nie tylko rozszarpywały kraj,
lecz także poddane były obcym wpływom zagranicy (podobnie i dzisiaj w wielu krajach
świata istnieją partie, które swe centrale mają za granicą). Co zaś się tyczy
"złotej
wolności"
to pamiętać należy o słowach Edmunda Burkea
"Liberty without wisdom and
without virtue? It is the greatest of all possible evils"
(
"Wolność bez mądrości i cnoty ? To
jest zło największe z możliwych"
)
Polska odrodzona po pierwszej wojnie światowej przeżyła w latach 1938-1945 ten sam
los, wprawdzie nie z identycznych ale z podobnych powodów. Harold Laski, brytyjski
socjalista, twierdzi, że demokratyczna republika, aby przetrwać musi spełniać dwa
warunki: 1. musi mieć system dwupartyjny, który wyklucza szantaż trzeciej partii (z
centrum) 2. co jest jeszcze ważniejsze, partie - najlepiej tylko dwie - muszą mieć
wspólny światopogląd, wspólną ideologię i mówić tym samym językiem, gdyż w
przeciwnym razie prawdziwy dialog i kompromis stają się niemożliwe. Są to jednak
warunki (szczególnie ten drugi), które możemy znaleźć w północno-zachodniej Europie,
w Ameryce Płn. i Australii, czyli w kulturze postprotestanckiej, ale nie w centrum
Europy, a przede wszystkim nie w Polsce. Dlatego po zwycięstwie aliantów w 1918 roku
demokracja poniosła klęskę w prawie wszystkich krajach Europy (nawet w Holandii i
Norwegii pojawiły się ruchy totalitarne).
Świat
"Starych Kościołów"
czyli katolickiego i ortodoksyjnego jest
"personalistyczny"
.
Tam nie czci się środka, nie czci się tego co relatywne, ale to co absolutne i skrajne, czyli
to co w czasach trudnych i niebezpiecznych okazuje się zwycięskie. A tylko taki system
godny jest zalecania, który ostanie się w obliczu napięć i zewnętrznych nacisków.
Demokracja jest
"ideologią ładnej pogody"
. Kwitnie w krajach anglosaskich i w
Skandynawii, gdzie kocha się kompromisy. Inaczej jest na przykład w Hiszpanii, gdzie
brak nawet pojęcia
"kompromis"
,
"compromiso"
znaczy tyle co
"umówienie się"
. W
prawdziwych demokracjach światopoglądowe przeciwieństwa, o ile w ogóle się
ujawniają, są minimalizowane przez
"horyzontalny"
nacisk społeczny lub całkiem
eliminowane. Radykalny dysydentyzm nie jest tolerowany. Słusznie stwierdził Herman
Funke:
" W dyktaturach trzeba wyć razem z wilkami, w demokracjach beczeć razem z
owcami"
. Polacy mogą niekiedy zamienić się w wilki, ale nie są przecież owcami. Istnieją
jeszcze dwa czynniki, które sprawiają, że demokracja stanie się niemożliwa nie tylko w
prawie całej Europie i w całej Ameryce Południowej, ale również na dłuższą metę na
całym świecie. Pierwszy z tych czynników to coraz większa przepaść między Scita i
Scienda, czyli wiedzą rzeczywistą a wiedzą konieczną - potrzebną wybieranym i
wyborcom do zrozumienia i rozwiązywania problemów ich kraju. Tej przepaści nie
było (a być może nie ma i dzisiaj) w dawnych kantonach szwajcarskich, ale istnieje ona
z pewnością w krajach o milionach mieszkańców i międzynarodowych powiązaniach.
Człowiek, który nigdy nie studiował medycyny, ale podaje się za lekarza, może w swej
nielegalnej praktyce spowodować śmierć kilkuset ludzi, natomiast człowiek, który nie
rozumie nic ze sztuki rządzenia państwem i który obejmuje najwyższe funkcje
polityczne dzięki swej wymowie, popularności lub szczególnej politycznej konstelacji,
może sprawić, że zginą miliony ludzi.
Co uprawnia dziś kogoś do zostania prezydentem: nic poza tym, że urodził się przed
określoną liczbą lat - jest to zasada czysto
"wegetatywna"
- podczas gdy taksówkarzowi
każe się zdawać egzaminy. Jaki jest
"tajny przepis"
na demokracje? Równość w tajnych
wyborach
"tajnej"
19-letniej prostytutki i tajnego radcy, który ma 65 lat. Drugim
czynnikiem jest rosnąca pogarda dla polityków i partii, kupujących głosy za pomocą
obietnic składanych wyborcom. Partyjna gospodarka, partyjne waśnie, partyjne
intrygi, partyjne szachrajstwa powodują, że wielu ludzi wewnętrznie odwraca się od
demokracji. Tak dzieje się nawet w USA, gdzie w wyborach prezydenckich do urn nie
idzie więcej niż 55% uprawnionych do głosowania, a w wyborach do kongresu nie mniej
niż 40%. Wiliam E. Simon, były minister finansów Nixona, napisał (Washington Times,
7.II.1984), że członkowie Kongresu to tchórzliwi, podli, lizusowscy lokaje. I dodał:
"Nadszedł czas, żeby lud amerykański ukrzyżował tych nikczemnych, nadętych,
krwiopijczych. tępych i zdegenerowanych obłudników"
. Narody długo znoszą nadużycia i
nieporządki. Ale przychodzi dzień, w którym przelewa się czara goryczy i wówczas
wybija godzina totalitarnych demagogów. Tego czego dziś potrzebujemy, to nie
demokratyczne zarządzanie przez amatorów
"państwo-zaopatrzeniowiec"
(właściwa
nazwa państwa opiekuńczego), lecz państwo minimalne o najwyższej jakości, które
mamy obecnie na Zachodzie. Trzeba dziś szukać rzeczywiście nowych wzorów, zamiast
sięgać do historycznego lamusa. Żaden naprawdę europejski (a także żaden
amerykański) myśliciel nie był zwolennikiem demokracji. Nie mówili o niej dobrze ani
myśliciele pogańscy, jak Sokrates, który namiętnie ją krytykował - co przypłacił życiem,
ani żydowscy (jak choćby Teodor Herzl), ani chrześcijańscy - Leon XIII w encyklice
"Graves de Communi"
wyraźnie zabronił używania połączenia
"chrześcijańska
demokracja"
.
Problem, przed którym stoimy został ponad 2000 lat temu sformułowany przez Platona
"Jak długo królowie nie będą filozofami, a filozofowie królami (...) tak długo nie będzie
końca nieszczęściom naszych państw i całego rodzaju ludzkiego"
. Oczywiście należy to
rozumieć w sensie przenośnym, ja ująłbym to konkretniej: monarchia dziedziczna z
pewnymi ograniczeniami jest nieporównywalnie bardziej racjonalna niż demokracja.
Narody, które tak wiele wycierpiały za czasów Rewolucji Francuskiej i od jej obu
epigonów - między- narodowego i narodowego socjalizmu, mogą odwrócić kartę historii.
Przede wszystkim Polacy. Wielkie cierpienia mogą prowadzić ludzi do rozpaczy i
zwątpienia, ale mogą też uczynić ich pobożniejszymi i mądrzejszymi. Oby Deklaracja
Portlandzka była dla nich drogowskazem ku lepszej przyszłości. Muszą jednak zerwać z
błędami przeszłości.
Eryk von Kuehnelt-Leddihn
Deklaracja Portlandzka
Jest rzeczą oczywistą, że ten niezwykle złożony wszechświat nie może być
rezultatem bilionów przypadków i szczęśliwych zbiegów okoliczności. Musi on
posiadać swego Stwórcę. On - odwieczny Pan tego świata ma nad nim pełną
władzę, nad jego istnieniem i nad prawami, które nim rządzą. On jest panem
życia i śmierci, Ojcem Stworzenia.
Ze wszystkich jego stworzeń jedynie człowiek posiada zdolność rozumienia i
wartościowania tego, co postrzega, wartościowania moralnego, estetycznego,
utylitarnego. Człowiek potrafi wszystko
"zużytkować"
, albowiem wszystko,
nawet cierpienie, ma dla niego jakiś sens. Człowiek może podziwiać piękno i
majestat lwa, dokonuje wówczas wartościowania estetycznego. Skóra lwa może
mieć dla człowieka również wartość użytkową i handlową. Dziki lew wzbudza
strach, poskromiony i oswojony może być przyjacielem człowieka i bawić go
podczas cyrkowych występów. Skała, obraz, ból zęba, zachód słońca, kawałek
węgla, trująca roślina - wszystko ma jakieś znaczenie dla człowieka, któremu
powierzono nie tylko ziemię ale i cały Wszechświat - cóż za straszliwa i
przerażająca odpowiedzialność! Dlatego człowiek - istota upadła, wielka,
niedoskonała - musi znać granice swoich możliwości. Los budowniczych wieży
Babel winien być dla nas przestrogą.
Ponieważ człowiek stworzony jest na podobieństwo Boże , dlatego nawet po
upadku różni się od zwierząt - jest istotą transcendentną powołaną do tego, aby
wyrastać ponad siebie. Człowiek jest czymś więcej niż
"tylko człowiekiem"
. Jego
egzystencja nie kończy się wraz ze śmiercią ciała. Dlatego mają rację pogańscy
egzystencjaliści, kiedy twierdzą, że życie na tej ziemi jest samo w sobie
absurdalne. W świecie Boga, Człowieka, Szatana, w granicach wyznaczonych
przez czas i przestrzeń, zarówno sprawiedliwość jak i urzeczywistnienie
indywidualnych celów mogą być w najlepszym razie tylko fragmentaryczne.
Życie człowieka jest w nierozerwalny sposób związane z Bogiem, zwykle przez
spajającą moc religii. Człowiek zwraca się do Boga w modlitwie, czuje się
związany moralnymi przykazaniami mającymi swe źródło w Słowie Bożym i
przekazanymi w Objawieniu. Rozum, intuicja i łaska są drogami do
niewidzialnego, ale niewątpliwie istotnego, wszechwiedzącego i wszechmocnego
Boga, którego jesteśmy pokornymi partnerami w dramacie rozgrywającym się
na Ziemi. Nie wolno nam zapomnieć: jeśli nie ma osobowego Boga, wszystko
jest dozwolone, jeśli On istnieje, wszystko jest możliwe.
Słowo
"osoba"
(persona) pochodzi od etruskiego wyrazu
"phersu"
oznaczającego maskę aktora, którą nosi on przy odgrywaniu swej roli.
Wskazuje więc ono na naszą wyjątkowość, na nasz niepowtarzalny los, którego
nie możemy przekazać nikomu innemu. Każdy jest niezbędny, każdy jest
niezastąpiony. Choćby by nie wiadomo jak mały i cichy. Skutkiem tej
wyjątkowości jest różnorodność i nierówność. Jesteśmy różni pod każdym
względem - fizycznym, moralnym, intelektualnym. W oczach Boga także nie
jesteśmy równi. Wyżej ceni On świętego niż niepoprawnego grzesznika, Abla
wyżej niż Kaina. Różnymi czynią nas nasze talenty, zdolności i wysiłki, nasza
płeć i nasz wiek, nasza mądrość i nasze doświadczenie. U wszystkich ludzi
występują te same cechy, ale nie w jednakowym stopniu. Przymiotnikowa
równość jest czymś innym niż rzeczywista równość.
Podobnie jak zwierzęta mamy skłonność do bycia w stadzie, która sprawia, że
lubimy przebywać w towarzystwie ludzi naszej rasy, naszej płci, naszych
politycznych poglądów, wśród ludzi należących do tej samej warstwy
społecznej, będących w tym samym wieku, posiadających ten sam smak. Ale
zjawiskiem wyłącznie ludzkim jest dążenie do odmienności, chęć przebywania
pośród tych, którzy pod każdym względem są różni od nas. Dlatego lubimy
podróżować, kosztować różne potrawy, słuchać innej muzyki, oglądać inne
rośliny, zwierzęta, budowle i krajobrazy. Radość z różnorodności Stworzenia
odróżnia nas tak samo jak religia i rozum.
Poniżające człowieka dążenie do równości i nienawiść do tego co odmienne
charakteryzuje wszystkie formy lewicowości. Ideologie lewicy są w sposób
nieunikniony totalitarne, ponieważ na przekór zamierzonej przez Stwórcę
różnorodności świata, pragną przemocą zmusić nas byśmy byli jednakowi i
równi. Lewicowa wizja świata to jednakowość, jednolitość, równość: jeden
naród, z jednym wodzem, z jedną rasą, jednym językiem, jednym systemem
szkolnym, jednym prawem, jednym obyczajem, równymi zarobkami dla
wszystkich itd. Ponieważ jednak natura tworzy różnice, lewica może osiągnąć
swe cele jedynie przy użyciu przemocy, poprzez urawniłowkę, przymusową
asymilację, emigrację lub ludobójstwo. Wszystkie odmiany lewicy, wszystkie
ideologie lewicowe, które swą kulminację osiągnęły w rewolucjach: francuskiej,
bolszewickiej i narodowo-socjalistycznej, poszły tą drogą.
"To, co jest prawe, jest prawdziwe, to co jest lewe, jest fałszywe" (Right is right
and Left is wrong). Na Prawicy są: osoba, wolność, duchowość, organicznie
rosnące instytucje i obyczaje. Na Lewicy jest dwugłowy Lewiatan: państwo -
społeczeństwo, jednolitość, jednakowość, niewolnictwo w równości. We
wszystkich językach germańskich, romańskich, słowiańskich, ałtajskich, w
sanskrypcie, japońskim i hebrajskim, to co po prawej ma pozytywne znaczenie,
to, co po lewej - negatywne. Ten podział silniejszy bywa niż ludzka anatomia:
"Serce mędrca bije po stronie prawej, serce głupca po lewej"
(Księga Eklezjastesa
10 ,2). Zarówno język jak i tradycja dają nam pełne prawo do używania tej
semantyki.
Bóg stworzy człowieka jako mężczyznę i kobietę, a badania naukowe ostatnich
trzydziestu lat odkryły więcej różnic psychologicznych i fizjologicznych między
nimi, niż przypuszczano wcześniej. Mężczyzna i kobieta są duchowo
równowartościowi, cechy ich umysłu nie są ani wyłącznie męskie, ani wyłącznie
żeńskie, a jednak przedstawiają oni statystycznie rzecz biorąc, egzystencjalnie
różne formy społeczeństwa i mają różne powołania, zadania i role. Tradycyjna
rola kobiety w naszej cywilizacji jest w istocie rzeczy wynikiem
nagromadzonych doświadczeń i mądrości przeszłych pokoleń. W tej roli
najważniejsze są: miłość, sympatia, dawanie życia, wychowanie dzieci. Są to
rzeczy niesłychanie ważne, wprost bezcenne. Nikt nie potrafi zastąpić kobiety w
tej roli, tylko ona może dobrze wypełnić dane jej powołanie. Nie oznacza to, że
kobietom, które jako władczynie, pisarki, artystki, lekarki, jurystki,
biznesmenki itd. tak wiele potrafiły osiągnąć, należy ustawowo zabraniać
swobodnego wyboru zawodu, kariery i roli innej niż ta dana jej przez naturę.
Jednakże są pewne zajęcia i zawody głęboko sprzeczne z naturą i godnością
kobiety, np. żołnierza liniowego, rzeźnika, górnika, kata.
Rodzina jest żywą i najważniejsza komórką społecznego organizmu. Człowiek
jest istotą, która zna swych dziadków. Bardziej niż na atrakcyjności erotycznej i
prymitywnej seksualności opiera się ona na wierności, przywiązaniu i na
specjalnym rodzaju przyjaźni. W idealnym przypadku rodzina jest połączeniem
dwóch płci i trzech generacji: jedność i różnorodność to jej podstawowe cechy.
W obrębie rodziny jest miejsce na erotyzm, seks, prokreację, wychowanie,
kształtowanie charakteru, wzajemna życzliwość i pomoc. Jest ona spełnieniem
zarówno patriarchalnych jak matriarchalnych skłonności. Państwo i
społeczeństwo muszą unikać każdej polityki, która zagraża integralności i
niezależności rodziny.
Ludzkie społeczeństwo jest skomplikowanym organizmem i strzec się musi
dwóch niebezpieczeństw: totalnego wchłonięcia przez państwo (jak to miało
Plik z chomika:
FikuPliku
Inne pliki z tego folderu:
Strona_Edmund_Burke___Wikicytaty___wyslana_za_.pdf
(59 KB)
RaportRocznyIJ.pdf
(3492 KB)
konserwatyzm.pdf
(110 KB)
IIIsektorRaportIJ.pdf
(1038 KB)
edmund_burke
(14065 KB)
Inne foldery tego chomika:
Afery
Agenci
Antoni Macierewicz - sprawy
Centrum Monitoringu Wolności Prasy
Dokumenty Źródłowe IPN
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin