Sozomen Hermiasz_historia kosciola.pdf

(2793 KB) Pobierz
Microsoft Word - sozomen_hermiasz_historia_kosciola.doc
S O Z O M E N H E R M I A S Z
H I S T O R I A K OŚC I OŁA
E d y c j a k o m p u t e r o w a : w w w . z r o d l a . h i s t o r y c z n e . p r v . p l
M a i l : h i s t o r i a n @ z . p l
MMIII ®
6869640.001.png 6869640.002.png
Hermiasza Sozomena z Salaminy
słowo wstępne
do cesarza Teodozjusza
oraz
omówienie treści Historii Kościoła
Jak powiadają, każdy z dawniejszych władców miał jakiś
szczególny przedmiot zainteresowania: dla lubiących przepych
i okazałość była to purpura czy diadem (845) i inne tego
rodzaju wspaniałości; miłośnicy literatury lubowali się w ja-
kiejś baśniowej twórczości i dziełach zdolnych pobudzić do
zachwytu; celny strzał z łuku i trafienie zwierza grubego
albo rzut włócznią czy skok na grzbiet wierzchowca — wszy-
stko to przykuwało uwagę monarchów doskonalących swe
umiejętności wojskowe. Każdy, kto uprawiał rzecz miłą sercu
cesarza, zgłaszał się na dworze; jeden przynosił kamień nie-
słychanie rzadki, drugi prezentował barwik purpury o nad-
zwyczajnym wprost blasku, inny odczytywał swe wiersze czy
też wielkie dzieło, a jeszcze inny demonstrował niezawodny
i niezwykły typ uzbrojenia. Za największy zaś honor i kró-
lewski niemal zaszczyt uważano okoliczność, że władnący
nad wszystkimi odznacza się jedną bodaj cząstką tej zwykłej
u ludzi biegłości. Nikt natomiast nie przywiązywał szczególnej
uwagi do pobożności, prawdziwej ozdoby godności cesarskiej.
Tymczasem ty, najpotężniejszy cesarzu Teodozjuszu, mówiąc
po prostu, wzbogaciłeś za sprawą Bożą wszelki rodzaj cnoty.
Purpurę i koronę nosisz jako symbol swej godności z uwagi
na tych, co na ciebie patrzą, na wewnątrz jednakże przybra-
ny jesteś w prawdziwy strój cesarski, jakim jest pobożność
i miłość do ludzi. Stąd przy każdej sposobności poeci i histo-
rycy oraz większość podległych ci wodzów i innych podda-
nych zajmuje się twoją osobą i twoimi osiągnięciami. A kiedy
organizując popisy literackie zasiadasz jako sędzia, nie po-
święcasz sumienności dla wytwornego jakiegoś efektu czy
ozdoby, ale wyrokujesz w oparciu o prawdę, zważając na styl
właściwy dla zagadnienia poruszanego przez dzieło, na figury
retoryczne, na rozplanowanie, układ, proporcję, dobór wyra-
zów, szyk zdań, powiązanie logiczne, sens i znajomość fak-
tów. Odczytujących swe utwory nagradzasz zarówno swym
orzeczeniem, jak i oklaskami, złotymi medalionami, wystawia-
niem posągów, darami i najrozmaitszymi godnościami.
Czym ty jesteś dla twórców, tym nigdy nie byli dla owego
sławnego, wspaniałego Homera starożytni Kreteńczycy, ani
Aleuadzi 1 dla Symonidesa, ani Dionizjusz, tyran Sycylii,
(848) dla Platona, ucznia Sokratesa, ani Filip Macedoński dla
Teopompa, historyka, ani wreszcie cesarz Sewer dla Oppia-
na 2 , który opisał wierszem gatunki ryb, ich naturę i sposób
dokonywania połowów. Kreteńczycy bowiem odwzajemniwszy
się Homerowi za natchnioną poezję sumą tysiąca monet, jak-
by z nieprześcignionej chełpiąc się szczodrobliwości, zapisali
swoją darowiznę na płycie sporządzonej na koszt państwa.
Aleuadzi zaś oraz Dionizjusz i Filip nie okazaliby się bardziej
dyskretni niż Kreteńczycy, którzy stroją się w pozory skrom-
nego i światłego społeczeństwa, i czym prędzej wystawiliby
w ślad za nimi kamienną tablicę, gdyby nie to, że w swej
darowiznie pozostali daleko w tyle. A cesarz Sewer, kiedy
dał Oppianowi po sztuce złota za każdy wiersz miernej poe-
zji, tak zdumiał wszystkich swą hojnością, że i teraz jeszcze
wielu nazywa wiersze Oppiana „złotymi słowami". Tak wy-
glądają dary dawnych miłośników nauki i literatury. Ty jed-
nakże, o cesarzu, w szczodrym nagradzaniu literatów nie da-
łeś się przewyższyć nikomu, do której by nie sięgnąć epoki,
i jak mi się zdaje, jest to w przypadku twojej osoby rzecz
zupełnie zrozumiała. Starając się bowiem przewyższyć wszyst-
kich cnotami, posuwasz się nieustannie naprzód, tak jak to
poznałeś pilnie studiując historię osiągnięć dawnych Greków
1 Aleuadai, jeden z najznakomitszych rodów Tessalii, potomko-
wie Aleuasa, wywodzącego się od Heraklesa. Jak podaje Herodot
(7,6) Aleuadzi wezwali do Grecji Kserksesa. Symonides z Keos
(556—468) pisywał m. in. i na zamówienia panujących. Por. Ta-
deusz Sinko, Literatura grecka, Kraków 1931, t. I, cz. l, s. 376.
2 Poeta grecki Oppian z Anazarbos w Cylicji (ok. 181—211/212)
towarzyszył ojcu, zesłanemu przez cesarza Septymiusza Sewera na
wygnanie na wyspę Melitę (na Adriatyku). Wygnańca ułaskawił,
po śmierci Sewera (w roku 211), cesarz Karakalla, któremu poeta
dedykował poemat dydaktyczny Halieutika („O rybołówstwie")
oraz drugi utwór tego rodzaju, Kynegetika („O polowaniu"). Por,
Tadeusz Sinko, Zarys literatury greckiej, PWN, Warszawa 1959,
t II. s. 487.
i Rzymian. Niektórzy mówią, że za dnia ćwiczysz się we wła-
daniu orężem i zabiegasz o tężyznę fizyczną oraz porządku-
jesz sprawy twych poddanych, już to rozstrzygając spory w
sądzie i wydając odpowiednie przepisy, już to rozważając sam
ze sobą czy też w publicznej naradzie, jakie należy uczynić
posunięcia; w nocy natomiast z zapałem pogrążasz się w książ-
kach. Powiadają także, iż do ich czytania służy ci lampa,
która w wyniku jakiegoś sztucznego urządzenia samoczynnie
dolewa oliwy do palnika z knotem, tak że w rezultacie nikt
ze służby pałacowej nie musi się trudzić dla twej pracy ani
naruszać praw natury walcząc z sennością; do tego stopnia
jesteś ludzki i delikatny zarówno dla najbliższych, jak i w
ogóle dla wszystkich, naśladując Króla niebieskiego, twego Pa-
na i obrońcę twojego, który zwykł zsyłać deszcz ożywczy tak
na sprawiedliwych, jak i niesprawiedliwych i wschodem słoń-
ca ich cieszyć, i wszystkich innych darów udzielać im bez
liku. Ponoć w swej uczoności, jak słyszę, zgłębiłeś naturę ka-
mieni i ukryte siły korzeni, i działanie leków nie gorzej od
najmędrszego Salomona, sławnego syna Dawida. A raczej
nawet jego przewyższasz w cnotach. On bowiem, przez to że
stał się niewolnikiem rozkoszy, nie uchował aż do końca
swej pobożności, która była dla niego źródłem bogactwa i mą-
drości. Ty natomiast, o najpotężniejszy, który wstrzemięźliwy
rozum przełożyłeś ponad łatwiznę rozrywki, (849) słusznie
uchodzisz nie tylko za władcę rządzącego ludźmi, lecz i za
pana mającego moc nad chorobami duszy i ciała. A jeśli
trzeba i to jeszcze powiedzieć, wiem, że potrafisz przezwycię-
żyć łaknienie wszelkiego w ogóle pokarmu i napoju, a nawet
owoce słodkiej figi — żeby użyć określenia poety — ani żadna
inna spośród nowalijek nie jest w stanie cię znęcić, chyba że
na tyle, by dotknąć i jedynie spróbować, uwielbiwszy naj-
pierw Stwórcę wszystkich rzeczy. W wytrzymałości na prag-
nienie, na upały i na mrozy zaprawiony dzięki codziennym
ćwiczeniom, uchodzisz za człowieka, którego naturą jest pa-
nowanie nad sobą. Wszak niedawno śpiesząc odwiedzić
w Poncie miasto zawdzięczające swą nazwę Heraklesowi
i pragnąc podnieść świetność grodu, przygasłą z upływem
czasu, w porze letniej odbywałeś drogę przez Bitynię. Kiedy
zaś słońce w samo południe bardzo dokuczliwie zaczęło przy-
piekać skwarem, któryś spośród twoich gwardzistów, spo-
strzegłszy cię zlanego potem i okrytego kurzawą, czym prę-
dzej chcąc ci się przysłużyć, przyniósł ci czarę wspaniale roz-
błyskującą w promieniach słonecznych, napełniwszy ją ja-
kimś przyjemnym napojem i dolawszy do tego zimnej wody.
Ty jednakże, o władco, przyjąwszy naczynie, pochwaliłeś wo-
jownika za okazaną ci życzliwość i dałeś do zrozumienia, że
w swej cesarskiej hojności szczodrze go niebawem wynagro-
dzisz; ale gdy wszyscy żołnierze z otwartymi ustami spoglą-
dali na czarę i za szczęśliwca gotowi byli uznać tego, kto się
z niej napije, na powrót oddałeś mu, o najszlachetniejszy pa-
nie, ów roztruchan i poleciłeś, by nim rozporządził według
swego upodobania. W rezultacie przewyższyłeś swoimi cnota-
mi w sposób oczywisty — jestem co do tego przekonany —
nawet Aleksandra, syna Filipa; bo jemu, jak mówią ci, co go
otaczają podziwem, kiedy ze swymi Macedończykami prze-
mierzał pustynne obszary, pewien troskliwy żołnierz przy-
niósł wyszukanej przez siebie i zaczerpniętej wody, on zaś za-
miast wypić wylał napój na ziemię. Krótko zatem rzecz ujmu-
jąc, całkiem słusznie można cię nazwać bardziej królewskim
władcą od królów, co przed tobą byli, jak to określa Homer.
Bo jedni, jak wieść niesie, nie osiągnęli nic, co by zasługiwało
na podziw, drudzy znów zaledwie jedną czy dwoma zaletami
uświetnili swoje panowanie. Ty natomiast, o potężny władco,
skupiwszy w sobie wszystkie razem cnoty, wszystkich prze-
wyższyłeś w pobożności, w dobroci, w męstwie, roztropności,
sprawiedliwości, szczodrości i wielkoduszności na miarę ce-
sarskiego Dostojeństwa. Chlubi się wszelki wiek twoim pa-
nowaniem, jedynym ze wszystkich, jakie kiedykolwiek były,
bezkrwawym i wolnym od rzezi. Dając radość uczysz podda-
nych szlachetności, pragnąc, aby z miłości i szacunku okazy-
wali gorliwość dla twej osoby i dla spraw państwowych. Tak
więc jako autor Historii Kościoła z tych wszystkich powodów
czuję się wprost zmuszony tobie ją dedykować. Bo komu ją
miałbym stosowniej poświęcić, skoro zamierzam opowiedzieć
o działalności wielu niepospolitych mężów i opisać wydarzenia
dotyczące Kościoła powszechnego, przytaczając, z ilu to i jak
wielkimi wrogami się zmierzył, zanim szczęśliwie do (852)
twoich się schronił przystani i do portu ojców twoich?
Proszę więc, o ty, który wiesz wszystko i wszelką posiadasz
cnotę, a przede wszystkim bojaźń boską, którą słowo na-
tchnione nazywa początkiem mądrości, przyjmij ode mnie to
dzieło i zbadaj je na wskroś, a wzbogaciwszy je twą dokład-
nością, staraniem swoim je oczyść. Bez wątpienia bowiem
każde miłe dla ciebie ujęcie okaże się jednocześnie pożytecz-
Zgłoś jeśli naruszono regulamin