Rocker - Federalizm a centralizm.pdf
(
213 KB
)
Pobierz
86.Rocker - Federalizm a centralizm
R
U D O L F
R
O C K E R
F E D E R A L I Z M
A C E N T R A L I Z M
86
ZIELONA GRA 2003
2
PRZEDMOWA TŸUMACZA
Praca niniejsza porusza zagadnienie dla przyszłego ustroju społecznego
niesłychanie doniosłe, mianowicie, zagadnienie budowy organizacyjnej “od
góry”, czy teŜ “od dołu”. Centralizm i federalizm to nie tylko zasady organi
zacyjne, ale odrębne światopoglądy, biegunowo róŜne zapatrywania na
ewolucję ludzkości. Zagadnienie to jest tym waŜniejsze, Ŝe nie dotyczy tylko
organizacji społeczeństwa jako takiego, ale występuje w najmniejszych ko
mórkach społecznych, wszelkich organizacyjnych skupieniach ludzi, jakimi
są stowarzyszenia i związki, a takŜe rodzina, czy nawet po prostu paru przy
jaciół lub współpracowników.
Dzisiaj wszystkie niemal dobrowolne organizacje robotnicze, jak związki
zawodowe, partie polityczne itp., wzorują się bezwiednie w swej budowie
na przykładzie scentralizowanego państwa kapitalistycznego, a tym samym
podcinają swą Ŝywotność, skazując się na anemię i uwiąd starczy, gdyŜ
centralizm zabija najbardziej Ŝywotne soki twórczości mas, jakimi są wolna
inicjatywa i poczucie odpowiedzialności jednostki.
Zagadnienie centralizmu czy federalizmu w stosunku do organizacji ro
botniczych jest u nas względnie nowe i nie było dotychczas naleŜycie
uwzględnione w literaturze; na Zachodzie natomiast ma juŜ długą, a nawet
tragiczną historię, gdyŜ starcia pomiędzy tymi dwoma kierunkami myślo
wymi, na czele których stał z jednej strony K. Marks, z drugiej zaś wpływy
P. Proudhona oraz M. Bakunina, podminowały istnienie I Międzynarodówki
i doprowadziły ją do rozpadu.
Najwybitniejszym kontynuatorem federalistycznego światopoglądu był
Piotr Kropotkin, a obecnie autor niniejszej broszury, znany juŜ polskiemu
czytelnikowi z poprzednio wydanej pracy “Czy racjonalizacja przemysłu
prowadzi do socjalizmu?”.
Broszura niniejsza powstała z referatu, wygłoszonego na XIV Kongresie
niemieckich Wolnych Związków Zawodowych w Erfurcie w roku 1922. W
przekładzie pominięte zostały tylko nieliczne ustępy, o znaczeniu lokalnym.
3
FEDERALIZM A CENTRALIZM
śyjemy obecnie w czasach krańcowości. W współczesnym Ŝyciu zbiorowym wy
stępują niezmiernie jaskrawe sprzeczności nie tylko na polu gospodarczym, w formie
coraz to ostrzejszych rozgraniczeń i antagonizmów klasowych, ale równieŜ i we
wszelkich innych dziedzinach ujawniają się zjawiska analogiczne, prowadzące do
podobnych rezultatów. Z jednej strony monopole i wszystkie związane z tym konse
kwencje coraz bardziej tłumią wszelkie społeczne instynkty ludzi i torują drogę bru
talnemu indywidualizmowi, który środek cięŜkości Ŝycia upatruje w małym i małost
kowym interesie osobistym. Z drugiej strony tzw. cywilizacja kapitalistyczna, w for
mie współczesnego państwa, zabija w człowieku wszelkie naturalne poczucie indywi
dualności i coraz bardziej zatapia kaŜdą niezaleŜną, samodzielną inicjatywę w sza
rzyźnie jednostajności umysłowej i beznadziejnego szablonu. Ten chorobliwy stan
naszych stosunków społecznych musi, oczywiście, prowadzić w świecie myśli do
wielorakich zaburzeń, które zazwyczaj nazywamy skostnieniem. Nie jest to np. dzie
łem przypadku, iŜ artyści i filozofowie naszych czasów skłonni są wypowiadać walkę
kaŜdej więzi społecznej i odrzucać zasadniczo kaŜdą formę moralności. Była chwila, w
której hasłem filozoficznym był “bunt jednostki przeciw społeczeństwu”. Prądy te
znajdowały zwolenników nawet wśród sfery robotniczej. Odczuwano niesłychany
ucisk dzisiejszego systemu społecznego, w którym jednostka odgrywa rolę nieznacz
nego kółka potęŜnego mechanizmu. Przeciwko takim stosunkom protestowano. Za
pominano jednak często, iŜ przyczyną zła nie jest społeczeństwo jako takie, ale jego
dzisiejsze podstawy, oraz jego obecna forma. Krańcowe poglądy indywidualistyczne
nie są niczym innym, jak naturalną reakcją przeciwko niwelującej wszystko tyranii
społeczeństwa kapitalistycznego. W konkluzjach swych prądy indywidualistyczne
były nie mniej jednostronne, jak światopogląd kapitalistyczny i nie dotykały w ogóle
jądra sprawy.
Chcąc mówić o istocie federalizmu i centralizmu, musimy przede wszystkim zająć
się bliŜej istotą organizacji w ogóle. Wszelka organizacja zapuszcza swe korzenie w
Ŝycie społeczne: społeczeństwo jest pierwowzorem organizacji. Wysuwano przeróŜne
teorie dla wyjaśnienia pochodzenia Ŝycia społecznego. Zagadnienie to dopiero nie
dawno uzyskało swe ostateczne rozwiązanie naukowe. Tak np. angielski filozof spo
łeczny, Tomasz Hobbes, twierdził, iŜ ludzie pierwotni Ŝyli w rozproszeniu, jako po
szczególne osobniki lub rodziny i prowadzili pomiędzy sobą nieustające walki. Po
czątkowo panowała walka “wszystkich z wszystkimi”, prowadzona wszelkimi sposo
bami ze zwierzęcą brutalnością i okrucieństwem. Dopiero straszne następstwa takiego
stanu rzeczy skłoniły ludzi do uznania więzów społecznych i do stworzenia autoryte
tu państwa w celu ukrócenia pierwotnej bestialności. Wówczas dopiero rozpoczyna
się okres kultury ludzkiej. Dla Hobbes’a państwo i społeczeństwo są pojęciami równo
znacznymi, a w człowieku widzi on twórcę społeczeństwa.
Francuski myśliciel J. J. Rousseau malował w barwach nieco mniej ponurych po
chodzenie społeczeństw ludzkich. On równieŜ wychodził z załoŜenia, iŜ pierwotni
ludzie Ŝyli w odosobnieniu, lub połączeni w pary. W przeciwieństwie do Hobbes’a
uwaŜał on, iŜ stan ten był rajem i Ŝe ludzie byli istotami dobrymi, łagodnymi, póki Ŝyli
w bliskim kontakcie z przyrodą i póki nie zostali zaraŜeni przez występki cywilizacji
współczesnej. Dopiero później ludzie złączyli się w społeczeństwa na zasadzie umowy
społecznej, która stała się podwaliną Ŝycia zbiorowego.
4
Wiemy dzisiaj, iŜ zarówno Hobbes jak Rousseau byli w błędzie: nie tylko ich
przypuszczenia o właściwościach charakteru ludzi pierwotnych okazały się fałszywe,
ale dotyczy to równieŜ ich poglądów na powstawanie społeczeństw. Na świecie nie
istniał nigdy taki okres, w którym ludzie Ŝyli rzekomo pojedynczo lub zgrupowani w
niewielkie rodziny. Wszelkie badania nad Ŝyciem istniejących jeszcze obecnie ludzi
pierwotnych oraz wszystkie prahistoryczne wykopaliska, przynoszące nam wieści o
Ŝyciu ludzi czasów zamierzchłych, dowodzą, iŜ człowiek zawsze Ŝył w większych
gromadach i był związany z ich członkami silnymi więzami społecznymi. Pierwotną
formą społeczną Ŝycia zbiorowego była nie rodzina, ale klan, ród. Rodzina wystąpiła
dopiero w czasach o wiele późniejszych rozwoju ludzkiego.
Dawne twierdzenie, iŜ człowiek jest twórcą Ŝycia społecznego, zostało dawno oba
lone. To nie człowiek stworzył społeczeństwo, ale społeczeństwo urobiło człowieka.
Nasi oddaleni przodkowie, którzy stali dopiero na progu ludzkości, byli juŜ istotami
społecznie powiązanymi i przenikniętymi uczuciami społecznymi. Od nich to później
szy człowiek odziedziczył instynkty społeczne i zaczątki moralności. Człowiek nie był
przeto nigdy istotą jednostkową, w ścisłym znaczeniu tego wyrazu, ale gatunkową.
Teoria o jednostce absolutnie niezaleŜnej, niezwiązanej ani z czasem, ani ze społeczeń
stwem, jest niczym więcej jak abstrakcją, która egzystuje tylko w mgławicowej wy
obraźni spekulacji metafizycznych, ale nie istniała nigdy w rzeczywistości.
Nie myślcie nigdy, czytelnicy, iŜ to, co Wasz umysł formułuje i to, co porusza Wa
sze uczucia jest wyłącznym wyrazem waszego indywidualnego
ja
. Drzemie w nas
spuścizna całych pokoleń, które nas poprzedziły. W głębi naszej duszy tysiące ukry
tych nici łączy nas z pokrytą mgłą zapomnienia, przeszłością. Wszystko, co przed
nami Ŝyło na ziemi, Ŝyje w nas. Widzimy zatem, iŜ jest niemoŜliwością skrystalizowa
nie naszego
ja
i Ŝe czysto abstrakcyjne
ja
filozofów indywidualistycznych, biorące
początek z siebie samego, jest pustą formułką, bez znaczenia. Istnieje tylko jedno
ja
,
złączone tysiącznymi więzami ze społeczeństwem,
ja
społeczne, w którym wszystkie
ludzkie uczucia i przeŜycia znajdują swój naturalny wyraz. Niechaj krańcowi indywi
dualiści dopatrują się w tym fakcie ograniczenia swej tzw. suwerenności i niechaj się
bronią przed tym rękoma i nogami. Dla nas jest to tylko wspaniałe potwierdzenie
głębokiej współzaleŜności wszystkich istot i bliskiego połączenia jednostki ze wszyst
kim, co było i ze wszystkim, co będzie. Z tego względu uwaŜamy za najwyŜszy stan
człowieczeństwa i osobistych uczuć ludzkich taki, w którym kaŜda potrzeba indywi
dualna wypływać będzie ze społecznych instynktów ludzkich.
JeŜeliby człowiek urodził się po to, aby Ŝyć jak Robinson Crusoe na bezludnej wy
spie i był zupełnie pozostawiony samemu sobie – to, oczywiście, nie istniałyby Ŝadne
więzy moralne. Z chwilą jednak, gdy w Ŝyciu jego zjawia się jakiś Piętaszek, rozwijają
się więzy moralne i organizacyjne pomiędzy ludźmi i temu nie moŜe zaprzeczyć
Ŝadna sofistyka. Teoria o jednostce ludzkiej absolutnie wolnej, suwerennej i niepodle
gającej Ŝadnym wpływom zewnętrznym jest tylko efektowną bańką mydlaną, która
pryska przy zetknięciu z Ŝyciem. KaŜdy z nas podlega wpływowi swego otoczenia i
swoich bliźnich. Nie jest to bynajmniej oznaką naszej słabości, ale raczej naturalnym
wyrazem naszej wewnętrznej wspólnoty.
Gdy wychodzimy zatem z załoŜenia Ŝycia społecznego, z którym nasze społeczne
ja
jest związane nierozerwalnymi więzami – to z konieczności przyjąć musimy zasadę
organizacji, która jest odpowiednikiem tego punktu widzenia. Wprawdzie wysuwany
bywa zarzut, Ŝe Ŝywotność wszelkim ruchom społecznym nadaje nie czysto technicz
na forma organizacyjna, ale duch, który jego zwolenników oŜywia i prze naprzód. Ten
5
zarzut, który w ostatnich czasach słyszeliśmy dostatecznie, zawiera, bez wątpienia,
głęboką prawdę, ale nie dotyka w ogóle jądra sprawy, przesuwa tylko właściwe za
gadnienie na inną dziedzinę. Niezawodnie, iŜ duch, oŜywiający dany ruch, jest pierw
szym warunkiem podstawowym jego siły przyciągającej i zwycięskiej. Z ludzi o umy
słach skostniałych i wyschniętych sercach Ŝadna forma organizacji nic nie zdoła uczy
nić. Atoli, to nie zaprzecza w niczym konieczności organizacji, jako takiej. Tak, jak
umysł nasz moŜe myśleć jedynie w pewnych formach, podobnie wypowiada się w
określonych formach, kiedy z dziedziny myśli przenosi się do świata rzeczywistego i
usiłuje jakąś ideę przekształcić w rzeczywistość. Umysł sam jeden nie istnieje. Ujawnia
się on tylko w ramach naszego organizmu fizycznego. Bez ciała nie masz umysłu.
Nasz organizm fizyczny jest dla umysłu jakby przybytkiem, w którym ten ostatni
moŜe wykonywać swą działalność.
Z tego powodu wszelkie mędrkowania o doskonałości umysłu a drugorzędności,
a nawet szkodliwości organizacji, jest tylko próŜnym gadaniem, bez praktycznego
znaczenia. Podobnie, jak umysł moŜe tylko się wypowiadać przez określone formy,
tak i wszelki ruch społeczny moŜe się ujawniać jedynie w określonych tworach orga
nizacyjnych, bez których nie mógłby istnieć. Twory te są jakby organizmami, z któ
rych promieniują w świat nowe idee i myśli. Te dwa czynniki dopełniają się wzajem
nie tak, jak umysł i ciało i nie mogą być od siebie oddzielone.
JeŜeli jesteśmy juŜ tak daleko, iŜ zrozumieliśmy konieczność organizacji – to na
suwa się następne pytanie. Pytanie o formie organizacji. Wśród wszystkich form
organizacyjnych, które rozwinęły się w ciągu dziejów ludzkości, federalizm i centra
lizm stanowiły zawsze dwa bieguny, które wywierały wpływ decydujący na kształ
towanie się form społecznego współŜycia. Federalizm i centralizm oznaczają coś
więcej, niŜ dwie róŜne formy techniczne organizacji ludzkich, są równieŜ odpowied
nikami dwóch róŜnych światopoglądów i kroczą zawsze równolegle z dwiema róŜ
nymi fazami naszego rozwoju historycznego.
W historycznym rozwoju ludzkości bywają okresy konstrukcyjne i destrukcyjne.
Okresy tworzenia i okresy rozpadu. Nie naleŜy róŜnicy tej brać dosłownie w takim
sensie, iŜ w jednym okresie ludzie tylko budują, a w drugim – tylko burzą. Pragnął
bym, aby sprawę tę pojmowano w sposób następujący. Bywają okresy, w których
nawet siły burzące przyczyniają się do wewnętrznego wzmocnienia i zacieśnienia
więzów wspólnoty, bywają inne, kiedy nawet twórcze czyny i konstrukcyjna działal
ność jednostek zmierza do rozluźnienia więzi społecznej. MoŜna by teŜ mówić o okre
sach kultury i okresach cywilizacji, chociaŜ jesteśmy świadomi niedoskonałości tych
porównań. Tak np. wolne miasta średniowiecza zdołały rozwinąć wielką spoistą
kulturę, pomimo niezliczonych walk z zewnętrznymi i wewnętrznymi wrogami.
Natomiast epoka cywilizacji współczesnego kapitalizmu okazuje się bezsilną dla
wytworzenia jedności wewnętrznej pomimo epokowych wynalazków i odkryć we
wszelkich dziedzinach działalności ludzkiej. Przeciwnie, kaŜdy postęp w technice
przyczynia się tylko do pogłębienia rozbieŜności w łonie społeczeństwa i zaostrzenia
przeciwieństw klasowych.
W okresie konstrukcyjnych Ŝycie kipi w swoich niezliczonych odmianach w tysią
cach punktów peryferii społecznej i ciąŜy ku wspólnemu środkowi cięŜkości. Myśliciel
i uczony, którego umysł obejmuje całe światy, rzemieślnik i robotnik, który przykłada
ręce do pracy produkcyjnej, artysta i filozof – wszyscy oni są przesiąknięci, choć
przewaŜnie bezwiednie, wielkim wspólnym ideałem. DąŜenie ku ideałowi stanowi
podstawę dla osobistej działalności i indywidualnych wysiłków jednostki. KaŜdy jest
Plik z chomika:
redrat1
Inne pliki z tego folderu:
Rola anarchistow w okupacji wloskich fabryk.pdf
(116 KB)
Jednodniowka wydanie o Sacco i Vanzettim.pdf
(280 KB)
Jankowski - Korporacjonizm.pdf
(100 KB)
Czy jestes anarchista,anarchistka.pdf
(46 KB)
Chomsky - Świat wg Noama Chomskyego 3.pdf
(142 KB)
Inne foldery tego chomika:
Galeria
Programy
Prywatne
zachomikowane
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin