Traktat Humea i problem cnotliwego ateizmu.pdf

(416 KB) Pobierz
PAUL RUSSELL
PAUL RUSSELL
University of British Columbia (Kanada)
Traktat Hume’a i problem cnotliwego ateizmu *
And if Atheism should be supposed to become universal in this
nation… farewell all ties of friendship and principles of honor; all
love for our country and loyalty to our prince; nay, farewell all
government and society itself, all professions and arts, and
conveniences of life, all that is laudable or valuable in the world.
Richard Bentley,
Folly of Atheism
Sense of right and wrong therefore being as natural to us as natural
affection itself, and being a first principle in our constitution and
make, there is no speculative opinion, persuasion or belief, which is
capable immediately or directly to exclude or destroy it…
Lord Shaftesbury, Inquiry Concerning Virtue
or Merit
W niniejszym artykule przedstawiam antyreligijną interpretację podstawowych celów
i zadań, jakie Hume postawił swej teorii moralnej w Traktacie o naturze ludzkiej . Zgodnie z tą
antyreligijną interpretacją, Hume broni w Traktacie dwóch kluczowych tez dotyczących religii.
Pierwszą z nich jest obrona „autonomii moralności” w stosunku do religii. Podstaw
moralnego i politycznego życia należy, jego zdaniem, upatrywać w naturze ludzkiej , nie zaś w
doktrynach i dogmatach religii (chrześcijańskiej). W bliskim związku z tą myślą pozostaje
druga teza Hume’a, według której „spekulatywny ateizm” nie implikuje „praktycznego
ateizmu”, ani żadnego rodzaju „moralnej rozwiązłości”. Wzięte łącznie, te dwa składniki
Humowskiego systemu moralnego stanowią postawę obrony oraz interpretacji „cnotliwego
ateizmu”. Zagadnienia dotyczące związków między moralnością i religią nie są, jak twierdzę,
wątkiem pobocznym i przypadkowym z punktu widzenia głównych celów, które
przyświecają Hume’owi w Traktacie . Przeciwnie, mają centralne znaczenie dla całego wywodu
przeprowadzonego w tym dziele.
I. Sceptycyzm i naturalizm: paradygmat tradycyjny
Teorię moralności z Traktatu niemal zawsze interpretuje się i ocenia z punktu
widzenia bardziej ogólnego paradygmatu związanego z dychotomią sceptycyzm/naturalizm.
Dwie dominujące szkoły interpretacji Hume’a podzielone są w tej właśnie kwestii, któremu
członowi wspomnianej dychotomii należy przypisać więcej wagi. Celem obu tych szkół jest
wykazanie spójności poglądów Hume’a na moralność z całym zamysłem oraz pewnymi
szeroko zakrojonymi tezami Traktatu . Niezależnie od zaistniałego sporu, oba obozy
podzielają opinię, iż trudność, jaką nastręcza Humowska teoria moralności, wiąże się z
* Jestem wdzięczny Bobowi Bunnowi, Mateuszowi Oleksemu i Tomaszowi Sieczkowskiemu za ich pomoc i
komentarze (oraz cierpliwość).
1
 
wyjaśnieniem zakresu oraz natury jego sceptycznych i naturalistycznych poglądów, ich
wzajemnych związków oraz roli, jaką odgrywają one w Traktacie jako pewnej integralnej
całości. Przedstawiciele obu szkół podzielają również przekonanie, że religia odgrywa
podrzędną lub drugoplanową rolę w architektonice Traktatu . Marginalizowanie roli religii jest
wyraźna cechą wspólną tych alternatywnych ujęć Humowskiej teorii moralności. W
szczególności, wiodący przedstawiciele naturalistycznych i sceptycznych interpretacji nie
przywiązują większej wagi do roli religii w Humowskich rozważaniach nad moralnością. 1
Na początek rozważmy pokrótce główne cechy alternatywnych naturalistycznych i
sceptycznych interpretacji Humowskiej teorii moralności. Pogląd, że Hume był moralnym
sceptykiem wywieść można z najwcześniejszych odpowiedzi i komentarzy do Traktatu .
Ostatni spośród zarzutów postawionych przez autora Wyboru fragmentów [ Specimen ] (1745)
dotyczy tego, iż Hume „podkopuje fundamenty moralności, zaprzeczając istnieniu naturalnej
i istotnej różnicy między tym, co słuszne i tym, co niesłuszne, między dobrem i złem,
sprawiedliwością i niesprawiedliwością; uznaje on, że owa różnica jest sztuczna i wyrasta z
konwencji i zwyczaju” [Hume 2006, ???] . 2 W podobnym duchu krytykuje Humowską teorię
moralności Thomas Reid w swym Essays on the Active Powers of the Human Mind (1788). Reid
zarzuca Hume’owi nade wszystko to, iż, na gruncie jego systemu, moralna aprobata i
dezaprobata „nie są sądami, które, jak wszystkie sądy, muszą być prawdziwe albo fałszywe,
lecz są pewnymi uczuciami, które, wyrastając z konstytucji ludzkiej natury, budzą się, kiedy
kontemplujemy pewne charaktery czy własności umysłu spokojnie i bezstronnie” [Reid
1969, 401].
Reid krytykuje również pogląd Hume’a, że sprawiedliwość zależy od tego, co jest
zgodne z naszym upodobaniem lub wydaje nam się użyteczne [Reid 1969, 401-402 i 409].
Reid, przeciwnie, utrzymuje, że istnieją prawa przyrodzone (których nie wolno naruszać) i że
prawa te nie zależą od tego, co nam się podoba lub wydaje nam się użyteczne, lecz od
naszego wrodzonego poczucia prawości i nieprawości, sprawiedliwości i niesprawiedliwości.
W jego mniemaniu, Hume nadmiernie zawęża problematykę sprawiedliwości do zagadnień
własności, przyrzeczeń i umów. To zawężenie perspektywy sprawia, argumentuje dalej Reid,
iż Hume odmawia sprawiedliwości charakteru cnoty naturalnej i traktuje ją jako artefakt
konstytutywnie związany ze swą publiczną użytecznością [Reid 1969, 414-418]. Z punktu
widzenia Reida, Humowskie poglądy na sprawiedliwość są zasadniczo zgodne z poglądami
Epikura i Hobbesa na ten sam temat. 3
Reid nie był pierwszym, ani też ostatnim, krytykiem Hume’a, który dopatrzył się
Hobbesowskich wpływów w jego teorii sprawiedliwości. Przeciwnie, jedną z pierwszych
recenzji księgi trzeciej Traktatu wieńczy spostrzeżenie, że Humowskie ujęcie sprawiedliwości
nie jest niczym innym, jak tylko „systemem Hobbesa zaprezentowanym w nowej formie”. 4
1 Zob. np. [Stroud 1977] i [Fogelin 1985]. Praca Strouda jest szczególnie wpływowym przykładem
współczesnej wersji naturalistycznej interpretacji, którą pierwotnie zaprezentował Norman Kemp Smith [Kemp
Smith 1941]. Praca Fogelina, dla kontrastu, jest sceptyczną odpowiedzią na interpretację naturalistyczną, która
cieszyła się powodzeniem w dwóch ostatnich pokoleniach. Warto wszakże zauważyć, że wcześniejsze wersje
tradycyjnej interpretacji sceptycznej sugerowały, iż istnieje ścisły związek między Humowskim sceptycyzmem z
Traktatu a jego antyreligijnymi czy „ateistycznymi” intencjami.
2 O zarzutach wysuwanych przeciwko Hume’owi w 1745 i tożsamości autora Wyboru fragmentów piszę bardziej
dokładnie w: [Russell, 1997].
3 [Reid 1969, 401, 418, 428, 431, 443, 448]. (Reid wcześniej powiązał poglądy Hume’a dotyczące wolności i
konieczności z poglądami Hobbesa [Reid 1969, 263].) Podobną linię krytyki poglądów Hume’a na temat
sprawiedliwości przedstawia James Beattie [Beattie 1983, 163 i 492].
4 Bibliotheque Raisonee (April-June1741), [w:] [Fieser 2000, I, 10].
2
 
 
 
 
W podobnym duchu wypowiada się autor Wyboru fragmentów , gdy przedstawia swoje zarzuty
wobec Humowskiej teorii moralności. Utrzymuje, że Hume „dokłada wszelkich starań”, by
dowieść, iż „sprawiedliwość nie jest stanem naturalnym, lecz cnotą sztuczną [Hume 1967,
14]. Twierdzi nawet, że podczas gdy Hobbes skłonny był zachować przyrzeczenia jako
zobowiązania naturalne, Hume posuwa się dalej „utrącając wszelkie zobowiązania naturalne”
– włącznie z przyrzeczeniami [Hume 1967, 16]. Ten sam ogólny wątek dotyczący zbieżności
między Humowską i Hobbesowską teorią moralności dochodzi do głosu w nowszych
komentarzach. 5 Narzuca się, zatem, wniosek, że komentatorzy zarówno w czasach Hume’a,
jak i dziś, dostrzegają istotne „ukąszenie Hobbesowkie” w Humowskiej teorii moralności,
które jest ściśle związane z różnymi argumentami sceptycznymi wysuwanymi przez Hume’a
w tym obszarze.
Nie ulega wątpliwości, że sceptyczne argumenty Hume’a dotyczące roli rozumu w
moralności były wymierzone głównie w Samuela Clarke’a oraz Williama Wollastona
(racjonalistycznego zwolennika Clarke’a). 6 Z kolei moralny racjonalizm Clarke’a stał w jawnej
opozycji do „fałszywych wywodów Hobbesa” na temat moralności [Clarke 1978, II, 611n].
Według Clarke’a, Hobbesowka teoria moralności, rozumiana jako system reguł sztucznie
wprowadzonych w trosce o interes własny każdej jednostki, sprowadza ludzi do kondycji
zwierząt, niezdolnych do panowania nad własnym zachowaniem za pomocą rozumu [Clarke
1978, II, 631-637]. Clarke utrzymuje, wbrew moralnemu sceptycyzmowi Hobbesa, że istnieją
wieczne i rozmaite relacje między rzeczami w świecie, na podstawie których można dowieść
istnienia niezmiennych obowiązków moralnych. 7 Odkrycie tych wiecznych i niezmiennych
obowiązków pozwoli, zdaniem Clarke’a, „określić wole wszystkich istot racjonalnych”
[Clarke 1978, II, 596]. Reasumując, Clarke uważa, że rozum jest w stanie odkryć relacje
moralne, które stanowią wystarczającą podstawę dla rozpoznania naszych obowiązków
moralnych oraz chęci kierowania się nimi w życiu bez względu na korzyści prywatne lub
publiczne.
Sceptyczne argumenty Hume’a skierowane przeciwko kluczowym tezom Clarke’a są
dobrze znane. Znajdujemy je przede wszystkim w Traktacie 2.3.3 oraz 3.1.1. Wedle
popularnego poglądu, te dwa podrozdziały Traktatu zawierają trzon Humowskiego systemu
etycznego (charakteryzowanego jako system sceptyczny). W 2.3.3 wyłożony jest słynny
argument, że „rozum jest i winien być tylko niewolnikiem uczuć” [TNL, II, 188]. 8 Wynika z
tego, że błędem jest sądzić, iż jakakolwiek „rozumna istota jest zobowiązana regulować swe
5 Zob. np. [Mackie 1980, 151]: “Stanie się oczywiste, że moja interpretacja Hume’a zbliża go do Hobbesa […]”.
6 Zob. np. recenzję w Bibliotheque Raisonee (April-June1741) [Fieser 2000, I, 4], gdzie odnotowuje się sceptyczne
zainteresowanie Hume’a Clarkiem i Wollastonem. Potwierdza to również odpowiedź Hume’a na zarzuty, które
wysunięto przeciw niemu w 1745 roku. Jak zauważyliśmy, szósty i ostatni zarzut brzmiał, że Hume „podkopuje
fundamenty moralności, zaprzeczając istnieniu naturalnej i istotnej różnicy między tym, co słuszne i tym, co
niesłuszne, między dobrem i złem, sprawiedliwością i niesprawiedliwością” [ Hume 2006, ???]. Odpowiadając na
ten zarzut, Hume przyznaje, że „rzeczywiście zaprzeczył […] istnieniu niezmiennej różnicy między dobrem a
złem w rozumieniu, w którym Clarke i Wollaston utrzymywali, że ona istnieje, tzn. że twierdzenia moralne są
tej samej natury, co prawdy matematyki i nauk abstrakcyjnych, czyli że są przedmiotami jedynie rozumu, a nie
uczuć naszych wewnętrznych gustów i poczuć” [ Hume 2006, ???]. Hume pisze również, że jego stanowisko
bliskie jest stanowisku Hutchesona [Ibid.]. Wyraźnym celem tych Humowskich uwag jest znalezienie się tak
blisko Hutchesona, jak to tylko możliwe, a tym samym uniknięcie jakichkolwiek skojarzeń z Hobbesem. Hume
czyni to nie wypierając się swojego sceptycznego ataku na etyczny racjonalizm Clarke’a i Wollastona.
7 Również John Locke utrzymywał, że moralność może być przedmiotem dowodu [Locke 1955, I, 494-513; II,
230-231 i 414-428].
8 Por. [Hobbes 1954, 65]: „Albowiem myśli są w stosunku do żądz jak wywiadowcy i szpiedzy, których
zadaniem jest wędrować daleko i znajdować drogi do rzeczy pożądanych”.
3
 
 
 
 
działania rozumem” [TNL, II, 185]. Podobnie, w 3.3.1 Hume przeczy, jakoby istniały jakieś
relacje moralne, które mogą posłużyć jako „niezmienne probierze tego, co słuszne i
niesłuszne” lub nakładać nam jakiekolwiek zobowiązania. Nie jest więc możliwe, by
moralność wspierała się na jakiejkolwiek formie rozumowania dedukcyjnego, które zakłada
istnienie relacji tego typu [TNL, II, 250-254]. Ostatnią tezę uzupełnia argument, że nie
istnieje żaden obiektywny fakt, korespondujący z cnotą lub przywarą, który dotyczy jakiś
rzeczywistych przedmiotów różnych od uczuć. Nie tylko, więc, rozróżnienie dobra i zła nie
może być odkryte przez jakąkolwiek formę rozumowania, lecz z konieczności zależy od
uczuć, które spoczywają w nas [TNL, II, 255-256]. 9
Nie ulega wątpliwości, że Hume opowiada się w sporze między Hobbesem a
Clarkiem, o ile dotyczy on motywacji moralnej oraz możliwości udowodnienia prawd
moralnych na podstawie obserwowalnych relacji moralnych, po stronie sceptycznego
stanowiska Hobbesa. Równie niewątpliwe jest jednak to, że interpretacja sceptyczna pomija
istotny wymiar myśli Hume’a. Zarówno wcześni krytycy Hume’a, jak i współcześni
komentatorzy, dostrzegają, że teoria moralna Hutchesona wywarła wielki wpływ na
Hume’a. 10 Pogląd ten, jak już zauważyliśmy, stanowi trzon interpretacji „naturalistycznej”
zaproponowanej przez Kempa Smitha. Według Smitha, kamieniem węgielnym całego
systemu filozoficznego Hume’a jest teza Hutchesona, że sądy moralne i estetyczne są kwestią
uczuć, nie zaś rozumu [Kemp Smith 1941, 11-13, 45n, 84n, 154]. Hume, jak sugeruje wywód
Smitha, „wkroczył na teren filozofii przez wrota moralności”, aby zastosować kluczowy
pomysł Hutchesona („prymat uczuć”) do rozmaitych „podstawowych zagadnień filozofii, z
którymi bez powodzenia borykali się Locke i Berkeley” [Kemp Smith 1941, 11-13, 44, 63].
Wprawdzie sceptyczne i antyracjonalistyczne argumenty bez wątpienia są obecne w teorii
moralnej Hume’a, fakt ten nie może jednak przesłonić pozytywnej i konstruktywnej strony
jego dzieła, która polega na opisie „prymatu uczuć” w ludzkim życiu. W przypadku systemu
etycznego Hume’a, jego konstruktywne rozważania nad zmysłem moralnym oraz uczuciem
moralnym mają większą wagę, niż jego sceptyczne argumenty przeciw racjonalizmowi
moralnemu.
Jakiego punktu widzenia byśmy nie obrali, istotne związki między teoriami
moralnymi Hume’a i Hutchesona są prawie zawsze oczywiste, z czego zresztą Hume
doskonale zdawał sobie sprawę [zob. np. Hume 1932, 138n i 45n]. Z tego też powodu,
żadne uproszczone odczytanie Hume’a w duchu sceptycznym, w myśl którego hołdował on
zasadom Hobbesowskim w filozofii moralnej, nie może być w pełni trafne. Aby to dostrzec,
wystarczy przyjrzeć się wnikliwie stosunkowi Hutchesona do myśli Hobbesa. Można
wyróżnić dwa wymiary, w których Hutcheson odrzuca fundamentalne założenia
Hobbesowskiego sceptycznego systemu etycznego. Po pierwsze, Hutcheson uważa, że
rozróżnienie dobra i zła nie jest w żadnym razie sztuczne, ani zależne od społecznej
konwencji, czy też od (pozytywnego) prawa, które narzuca suwerenna władza. Zmysł
moralny sprawia, że odczuwamy aprobatę i dezaprobatę, za sprawą których postępowanie
9 Według interpretacji sceptycznej, przedstawione w tym rozdziale stanowisko Hume’a w tej kwestii
przypomina „subiektywizm” Hobbesa. Zob. np. [Hampton 1997, 67-68]. Hampton powołuje się na podobny
fragment Lewiatana : „Bowiem wyrazy: dobry , zły , gody wzgardy , są zawsze używane z uwzględnieniem osoby, która
się nimi posługuje. Nie ma bowiem rzeczy, która byłaby po prostu bezwzględnie dobra, zła, czy godna
wzgardy” [Hobes 1954, 45].
10 Zob. np. Bibliotheque Raisonee (April-June1741), [w:] [Fieser 2000, I, 8].
4
 
 
każdego podmiotu podlega tego rodzaju ocenie moralnej. 11 Nie ulega, więc, wątpliwości, że
Hutcheson uznaje rozróżnienie cnoty i występku lub moralnego dobra i zła, choć czyni je
zależnymi od uczucia, nie zaś od jakiegokolwiek rodzaju rozumowania. 12 Inną ważną
kwestią, w której Hutcheson stoi w opozycji do Hobbesa, jest doktryna egoizmu lub miłości
własnej. Hutcheson przekonuje, wbrew Hobbesowi, że ludzie w swym postępowaniu
faktycznie przejawiają prawdziwą życzliwość oraz altruizm. W istocie, życzliwość jest, w myśl
teorii Hutchesona, dokładnie tym, co konstytuuje cnotę (tzn. jest właśnie tym, czemu
przytakuje nasz zmysł moralny). Innymi słowy, jeśli czyjeś zachowanie budzi naszą aprobatę,
jest tak dlatego, że odkrywamy w jego postępowaniu życzliwość [Hutcheson 1994, 88, 110-
111, 113].
Nie ulega wątpliwości, że oba fundamentalne wątki, które właśnie wyróżniliśmy w
filozofii moralnej Hutchesona (zmysł moralny oraz życzliwość), odgrywają znaczącą rolę w
filozofii moralnej Hume’a oraz że Hume w tych kwestiach jednoznacznie opowiada się po
stronie Hutchesona, a przeciw ko Hobbesowi. Niemniej jednak, zbieżności te można uznać
tylko po uwzględnieniu istotnych zastrzeżeń. Na przykład, Hume twierdzi, iż sprawiedliwość
jest cnotą sztuczną ukonstytuowaną przez konwencje społeczne, które służą zarówno
publicznym, jak i prywatnym interesom. Podobnie, Hume nie akceptuje bez zastrzeżeń
poglądu Hutchesona, że ludzie nie są całkowicie samolubni, gdyż zdolni są do pewnego stopnia
życzliwości. Zdaniem Hume’a, wprawdzie odkrywamy w ludzkim postępowaniu autentyczną
życzliwość, prawdą pozostaje jednak, że jesteśmy zasadniczo egoistami, przejawiającymi
życzliwość względem innych tylko w ograniczonym stopniu. 13 Skłonni jesteśmy (pod wpływem
oddźwięku uczuciowego) faworyzować krewnych, przyjaciół i znajomych, i w tej właśnie
mierze przejawiamy życzliwość i dobroczynność [TNL, II, 282-283]. Przede wszystkim zaś,
Hume wprost zaprzecza, jakoby istniało „takie uczucie w umyśle ludzkim, jak miłość dla
rodzaju ludzkiego, po prostu jako takiego” [TNL, II, 274]. Jest więc sceptykiem w kwestii
istnienia cnoty w rozumieniu Hutchesona (jako życzliwości powszechnej). 14
Dwie główne tradycyjne interpretacje moralnej teorii Hume’a jawnie koncentrują się
na całkiem różnych stronach czy aspektach tej teorii. Choć nie brak przemawiających za nimi
świadectw, obie szkoły borykają się z tą samą trudnością, a jest nią wyjaśnienie, dlaczego
Hume zdaje się przyjmować tezy, które nie pasują do preferowanego przez nich ujęcia. Nie
ulega dyskusji, że poglądy Hume’a wytyczają jakąś drogę między pozycjami Hobbesa i
Hutchesona. Utrudnia to nie tylko zrozumienie teorii moralnej Hume’a, lecz również
uchwycenie związków tej teorii z szerszym zamysłem Traktatu . Trudność polega na tym, że
niezależnie od tego, czy optujemy za opcją sceptyczną, czy za opcją naturalistyczną, poglądy
11 „Uznaje się, że własność, która budzi aprobatę naszego zmysłu moralnego, przebywa w osobie, której
aprobata ta dotyczy, będąc doskonałością i dostojnością tej osoby […]. Cnotę nazywamy zatem przyjemną lub
miłą , bowiem budzi dobrą wolę i miłość u obserwatorów” [Hutcheson 1994, 76].
12 Gdzie indziej Hutcheson utrzymuje, że kiedy racjonaliści w rodzaju Clarke’a twierdzą, iż cnotliwe działanie
można ocenić jako w pewnym sensie „pasujące”, to oznacza to, że „pewne uczucia i czyny działającego,
pozostając w pewnej relacji do innych ludzi, są przedmiotem aprobaty każdego obserwatora, budzą w nim
percepcję wdzięczności, lub też rodzą miłość widza do działającego” [Hutcheson 1994, 142].
13 Por. esej Hume’a „O dostojności i mierności natury ludzkiej”. Esej ten opublikowano w roku 1741, niedługo
po III księdze Traktatu . Hume uznaje w nim, że debata dotycząca ludzkiej samolubności jest w dużej mierze
„kwestią werbalną” [E, 35].
14 Według Hutchesona, to „powszechna, skuteczna życzliwość” konstytuuje „najwyższy stan racjonalnego
działania”, i jest to moralna doskonałość, którą przypisujemy Bogu [Hutcheson 1994, 113]. To ujęcie posuwa
Hutchesona dalej na drodze teologicznego utylitaryzmu. Nie bez znaczenia jest fakt, że to Hutcheson jako
pierwszy ukuł slogan „To działanie jest najlepsze, które tworzy najwięcej szczęścia dla jak największej liczby…”
[Hutcheson 1994, 90].
5
 
 
 
 
Zgłoś jeśli naruszono regulamin