Sartre znowu modny.pdf
(
387 KB
)
Pobierz
8900450 UNPDF
HITY
HITY
wciąż ak-
przebiegu czyjegoś życia i poznanie prawdy o nim jest więc niemoż-
liwe, ponieważ — by odwołać się do Nietzschego — nie istnieją fakty,
a jedynie ich interpretacje. Życie może zyskać sens tylko jako opowieść,
a opowieść jest zawsze interpretacją, której istotę stanowi wyznacze-
nie w chaotycznym strumieniu życia początku i — przede wszystkim
— końca, dzięki któremu zdarzenia nabierają określonego sensu. Jak
mówi Roquentin „człowiek jest zawsze opowiadaczem zdarzeń, żyje
otoczony swoimi zdarzeniami i zdarzeniami innych, wszystko, co się
z nim dzieje, widzi poprzez nie; i usiłuje przeżywać swoje życie tak,
jakby je opowiadał”. Dla bohatera
Mdłości
w tej tendencji ludzkiego
umysłu tkwi jednak fałsz, dodaje bowiem: „Trzeba jednak dokonać wy-
boru: żyć czy opowiadać”. Takie postawienie sprawy wydaje się wy-
kluczać możliwość ujmowania życia jako opowieści. Także sam Sartre
wyraźnie odróżniał dwa porządki — życie i literaturę, rzeczywistość
i sztukę. Gdybyśmy jednak wzięli te deklaracje za dobrą monetę, na-
leżałoby uznać, że monumentalne biograiczne projekty Sartre’a, takie
jak
Budelaire
czy
Saint Genet
,
comédien et martyr
, a także autobio-
graiczne
Słowa
stoją w sprzeczności z wyciągniętymi przez Roquentina
wnioskami na temat relacji życia i opowieści. Wymowa
Mdłości
nie jest
jednak wcale tak jednoznaczna — w swojej reinterpretacji powieści
Hanna Puszko zwraca uwagę na fakt, że konsekwencją posłużenia się
przez Sartre’a formułą dziennika jest paradoksalna dwupoziomowość
narracji. Jak dowodzi Puszko,
Mdłości
są zbudowane na antynomii
kłamcy — wygłaszając swą krytykę opowieści jako nieuchronnego za-
fałszowania życia i negując możliwość stworzenia biograii, Roquentin
podważa równocześnie swoje tezy właśnie dlatego, że jego „prawdziwe
życie” istnieje tylko jako zapośredniczone przez akt opowiadania. Po-
wieść nie przynosi więc rozstrzygnięcia dylematu „żyć czy opowiadać”,
a nawet podważa taki sposób postawienia problemu.
•
Literatura czy ilozoia?
Kolejnym równie aktualnym, co niejednoznacznym wątkiem, obecnym
w dorobku Sartre’a, jest ścisły związek literatury i ilozoii. Nazwisko
autora
Mdłości
raczej nie pojawiało się w dyskusjach na temat wzajem-
nych relacji tych dwóch dziedzin, toczonych choćby wokół koncepcji
Derridy czy Rorty’ego, należy on jednak niewątpliwie do tych, dla któ-
rych ilozoia jest rodzajem pisarstwa, a literatura sposobem uprawiania
ilozoii. Oryginalne połączenie obydwu dziedzin można, bez wątpienia,
uznać za znak irmowy Sartre’a i wątek przewijający się w całości jego
dzieła. Droga autora
Muru
do ilozoii wiodła przez literaturę, od której
— mimo porzucenia na początku lat 50.
stricte
literackiej twórczości
— nigdy się nie oddalił. Sartre, już od dzieciństwa zdradzający duże
zainteresowanie literaturą, jako czternastolatek podjął decyzję o byciu
pisarzem, dokonując tym samym wyboru, który określił całe jego życie,
mówiąc językiem autora
Bytu i nicości
, był pierwotnym projektem eg-
zystencjalnym. Dość szybko jednak obie dziedziny — literatura i ilozo-
ia — stały się równie ważne, a istotą swego fundamentalnego projektu
uczynił Sartre ich syntezę, pragnąc „być Stendhalem i Spinozą”.
Wzajemne związki ilozoii i literatury w dziele Sartre’a można po
pierwsze — jak to się najczęściej robi — rozumieć jako relację, w której
literatura stanowi medium służące prezentacji określonych poglądów.
Trudno zaprzeczyć, że w każdym
stricte
literackim utworze Sartre’a
można odnaleźć — w mniej lub bardziej rozwiniętej formie — podsta-
wowe wątki jego ilozoii. I tak, na przykład w uznawanych za literacki
manifest egzystencjalizmu
Mdłościach
, mielibyśmy przede wszystkim
do czynienia ze zbeletryzowaną wizją ontologicznej różnicy między
„bytem-dla-siebie”, czyli człowiekiem świadomym swego istnienia
i
posiadającym dodatkowo
świadomość tejże świadomości a „bytem-
-w-sobie”, czyli sposobem istnienia przynależnym przedmiotom. Sa-
motnej i pozbawionej oparcia w jakichkolwiek transcendentnych pra-
wach jednostce świat jawi się tu jako obcy i absurdalny, budząc trwogę
i wywołując tytułowe „mdłości”, które, jako doznanie odsłaniające
byt, są ważną kategorią ilozoiczną. W stworzonej przez Sartre’a wer-
sji fenomenologii mdłości są odpowiednikiem Husserlowskiej redukcji
transcendentalnej, która w przypadku autora
Muru
ma jednak na celu
nie dotarcie do konstytutywnych cech przedmiotu („stołowość stołu”),
lecz do bezpośredniego uchwycenia „nagiego bytu”. W monumental-
nych
Drogach wolności
głównym problemem, obecnym także w
stricte
ilozoicznych dziełach Satre’a z
Bytem i nicością
na czele, jest kwestia
wolności i złej wiary. Wolność, na którą człowiek jest skazany, wiąże
się nierozerwalnie z odpowiedzialnością. Człowiek, pragnąc uciec od
ciężaru wolności, pogrąża się w złej wierze, która przejawia się m.in.
w wypieraniu się samego siebie i przypisywaniu rezultatów własnych
wyborów czynnikom zewnętrznym, co dla Sartre’a jest równoznaczne
z egzystencją nieautentyczną. W
Drogach wolności
można odnaleźć
oczywiście także inne kluczowe wątki ilozoii Sartre’a m.in. reali-
zację głośnej tezy, że „egzystencja poprzedza esencję”, widoczną
w konstrukcji bohaterów, którzy nie są postaciami wyraźnie od początku
określonymi, ale zyskują swą tożsamość w toku akcji, dokonując suwe-
rennych wyborów lub uciekając w złą wiarę. Za ilustrację ilozoicz-
nych koncepcji można też uznać opowiadania z tomu
Mur
, a szczególnie
dramaty, takie jak np.
Przy drzwiach zamkniętych,
z którego pochodzi
słynny cytat „Piekło to inni”, czy
Muchy
.
•
Ruch myśli
Fakt, że w dziele Sartre’a rzeczywiście trudno jest w sposób ścisły od-
dzielić literaturę od ilozoii, nie oznacza to jednak, że jego utwory be-
letrystyczne są wyłącznie ilustracją ilozoicznych koncepcji. Czytanie
np.
Mdłości
wyłącznie jako literackiego manifestu egzystencjalizmu, to
obcowanie z utworem posiadającym dzisiaj już tylko historyczne zna-
czenie. Warto więc pokusić się o nieco bardziej wyrainowaną lekturę
Mdłości
, która wbrew pozorom nie wymaga intelektualnej ekwilibry-
styki. Wystarczy uwolnić się od stereotypowych założeń i pójść choćby
za sugestią Hanny Puszko, według której Sartre napisał swą powieść
„...nie po to, by przedstawić w bardziej atrakcyjnej formie swe poglądy
czy idee ilozoiczne. Powieść ta ma raczej sens terapeutyczny: jest to
forma releksji oczyszczającej, za pomocą której Sartre usiłuje oczyścić
własną świadomość ze wszystkich treści — czyli mówiąc językiem ze
szkicu
La Transcendence de l’Ego
— wygnać wszystkich jej mieszkań-
ców, aby ujrzeć ją samą w jej prawdziwej egzystencji.
Mdłości
są więc
Sartrowskim doświadczeniem fenomenologicznym, są tekstem pisarza
i ilozofa fenomenologa w jednej osobie. Ale ilozoiczność
Mdłości
nie
polega na tym, że możemy w powieści tej odnaleźć zespół tez ilozoicz-
nych, akceptowanych przez autora, a włożonych w usta ikcyjnych bo-
haterów. Nie jest to uproszczony wykład ilozoii, lecz akt ilozofowania,
polegający na specyicznym sposobie prowadzenia ilozoicznego dyskur-
su. Jego ilozoiczność objawia się nie w samych pojęciach i zdaniach,
z których się składa, lecz w konstrukcji, zmuszającej do bezustannego
ruchu myśli” (H. Puszko,
Być Stendhalem i Spinozą... Szkic o ilozoii
J.-P. Sartre’a
, W-wa 1997, s. 201). Ta specyiczna właściwość, chociaż
z pewnością nie określa wszystkiego, co wyszło spod pióra Sartre’a,
jest niewątpliwie cechą charakterystyczną jego dzieła, rozumianego
jako pewien całościowy projekt. Ważne i wciąż aktualne są nie tyle
poglądy Sartre’a rozumiane jako określony zespół twierdzeń, ale jego
ilozoiczna postawa, która znalazła swój wyraz także w jego utworach
literackich — ruch myśli, którego stymulatorem jest zasada myślenia
i pisania przeciw wszystkim, ale przede wszystkim przeciw sobie, ciągłe
poddawanie próbie wypracowanych koncepcji i kwestionowanie goto-
wych rozwiązań.
tyle pog
lą-
dy Sartre’a
rozumiane
jako
określony
zespół
twier-
dzeń, ale jego
ilozoiczna po-
st
awa, któ-
ra znalaz
ła
Ważne i wciąż ak-
swój wyraz
także jego
pog
lądy Sartre’a
utworach
rozumiane jako
literackich
— ruch
myśli, któ-
ilozoiczna posta-
rego sty-
wa, która znalaz
ła
mulatorem
swój wyraz także
jest zasada
w jego
utworach
myśleni
a
literackich — ruch
i pisania
myśli, którego
przeciw
stymulatorem jest
wszystkim,
zasada myśleni
a
ale p
rzede
i pisania przeciw
wszystkim
wszystkim, ale
prz
eciw so-
p
rzede wszystkim
bie, ciągł
e
poddawanie
próbie wy-
pracowanych
koncepcji
i kwestio-
nowa
nie
gotowych
rozwi
ązań.d
ażne i wciąż
ak
tualne są więc nie tyle
pog
lądy Sartre’a rozumia
sieilozo
iczna postawa,
Często można dziś spotkać się z opinią, że postać Sartre’a i jego dzieło
należą już do przeszłości i mogą zainteresować jedynie historyków i-
lozoii bądź literatury. Zamiast oddawać się historycznym dywagacjom
warto jednak zastanowić się, kim Sartre może być dla nas w chwili
obecnej, kiedy dawno już ulotniła się otaczająca egzystencjalizm aura
obyczajowego i intelektualnego skandalu, a sam ilozof — niegdyś po-
stać kultowa — w przeciwieństwie do innego bohatera tamtej epoki,
Che Guevary, nie stał się ikoną pop-kultury. Nie da się ukryć, że dziś,
kiedy skompromitowana postać intelektualisty zaangażowanego straciła
swój urok, a miejsce „prawodawców” — by posłużyć się określeniami
Zygmunta Baumana — zajęli „tłumacze”, Sartre wydaje się postacią
anachroniczną. Trudno dziś uznawać autora
Bytu i nicości
za moralny
autorytet, próżno też byłoby szukać ilozofa, który zdeklarowałby się
jako egzystencjalista.
Warto jednak pamiętać, że nasze oceny i sądy o nieaktualności myśli
Sartre’a zakorzenione są w teraźniejszości, która — bądźmy konsekwen-
tni — jutro również stanie się historią. Historia ma jednak to do siebie,
że jest podatna na potencjalnie nieskończoną ilość reinterpretacji, na
możliwość snucia zupełnie odmiennych opowieści, spośród których po-
winniśmy wybierać te najciekawsze. Należące obecnie do dobrego tonu
powtarzanie, że Sartre jest
passé
byłoby co najmniej mało odkrywcze,
egzystencjalizm wyszedł bowiem z mody już na początku lat 60., kiedy
na intelektualne salony wkroczyli koryfeusze strukturalizmu, a w ka-
wiarniach wypadało pokazywać się z książkami Lévi-Straussa.
Tomasz Macios
czekać, by ze śmietnika historii powrócił na giełdę idei. Co ciekawe, po-
wrócił on — choć oczywiście w odmiennym kształcie i innym kontekście
— także za sprawą tych, którzy jak Michel Foucault skazali go niegdyś
na banicję. Za jedną z takich zmodyikowanych wersji podmiotu, któ-
re mają sporo wspólnego z koncepcjami Sartre’a, można niewątpliwie
uznać pojęcie tożsamości narracyjnej, które zrobiło wielką karierę we
współczesnej humanistyce. Łączenie Sartre’a z tą kategorią może wy-
dać się dziwne, warto jednak przypomnieć choćby fakt, że zarówno
narracyjne rozumienie człowieka, jak i Sartre’owski egzystencjalizm
mają wspólne źródło w koncepcjach Husserla, a szczególnie Heidegge-
ra, podkreślającego czasowość i skończoność ludzkiego istnienia. Brak
tu miejsca na szczegółowe analizy, mające na celu wskazanie różnic
i podobieństw między koncepcjami Sartre’a a poglądami Paula Ricoeura,
Alasdaira MacIntyre’a, Charlesa Taylora, Jerome’a Brunera, Anthony’ego
Giddensa czy innych przedstawicieli współczesnej humanistyki, których
nazwiska łączy się z pojęciem tożsamości narracyjnej. Wystarczy jed-
nak sięgnąć po
Mdłości
, by dowieść, że głos ich autora warto byłoby
uwzględnić we współczesnych debatach narratologicznych. Zarówno
w głównym wątku fabularnym, wypowiedziach bohatera-narratora, jak
i budowie utworu ważne miejsce zajmuje problem narracji jako sposobu
rozumienia i konstruowania świata, a także wzajemnych relacji życia
i opowieści.
Jean Paul Sartre
Mur
tłum. Jerzy Lisowski
Zielona Sowa
Kraków 2005
Jean Paul Sartre
Mdłości
tłum. Jacek Trznadel
Zielona Sowa
Kraków 2005
Jean Paul Sartre
Drogi wolności
tłum. Julian Rogoziński
Zielona Sowa
Kraków 2005
•
Żyć czy pisać?
Przypomnijmy, że sensem pobytu Roquentina w Bouville jest praca nad
biograią markiza de Rollebon, a sama powieść ma formę dziennika
głównego bohatera. Pisanie służy tu lepszemu poznaniu rzeczywistości
i samego siebie — projekt Roquentina rozpada się jednak, gdy uświa-
damia on sobie, że życie jest chaosem, który nie podlega żadnym wyż-
szym sankcjom — Bogu, Naturze, czy wreszcie Historii, rozumianej jako
logiczne, sensowne następstwo wydarzeń. Obiektywne odtworzenie
•
Na fali narracji
Wiele się od tego czasu zmieniło, a kolejne intelektualne trendy
w szczytowym momencie swej popularności wyznaczały sposób oceny
i interpretacji zjawisk odchodzących w przeszłość. Za sprawą struk-
turalistów i poststrukturalistów autonomiczny podmiot fenomenologii
i egzystencjalizmu traił do lamusa. Nie trzeba było jednak zbyt długo
18
19
Ważne i
tualne są
więc nie
tualne są nie tyle
określony zespół
twierdzeń, ale jego
przeciw sobie,
ciągł
e podda-
wanie próbie
wypracowanych
koncepcji i kwe-
stionowa
nie goto-
wych rozwi
ązań.
eda
swvn
e jako oir
eślony zespół
twier
Plik z chomika:
inacosiegapisz
Inne pliki z tego folderu:
Sartre, Barthes, Blanchot, Foucault.pdf
(448 KB)
Sartre znowu modny.pdf
(387 KB)
Sartre Jean-Paul - Intymność.pdf
(122 KB)
Kierkegaard i Sartre.pdf
(137 KB)
Jean-Paul Sartre jako filozof ludzkiej egzystencji.pdf
(64 KB)
Inne foldery tego chomika:
Abelard Piotr
Ajdukiewicz Kazimierz
Arystoteles
Augustyn Święty
Awicenna
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin