opowiadania, bajki, anedgoty.doc

(32 KB) Pobierz
OPOWIADANIA, BAJKI, ANEGDOTY

OPOWIADANIA, BAJKI, ANEGDOTY

 

              Wilk, lis i żółw znaleźli na miejscu obozowiska glinianą flaszę dobrej wódki. Butelka była nieduża, więc lis powiada: - Na trzech nie wystarczy. Niech dostanie ją ten, który się najszybciej upije.

              Wilk się ucieszył i mówi:

              - mnie wystarczy tylko dotknąć wódki wargami i już jestem pijany. Butelka należy do mnie.

              A lis na to:

              - ja upijam się od samego zapachu wódki. Butelka jest moja.

              Patrzą obaj na siebie, a tu żółw, który już się ledwo trzyma na nogach rzecze:

              - och, ja upijam się, gdy słyszę samą nazwę wódki. Ja jestem zupełnie pijany, przyjaciele.

              Lis i wilk musieli oddać wódkę chytremu żółwiowi.

 

 

Żył niegdyś skąpy książę. Ludzie jego byli stale głodni, gdyż książę nie lubił karmić czeladzi. Pewnego razu przy obiedzie książę upuścił tłusty kawałek mięsa. Głodny sługa rzucił się, by go podnieść, ale książę zawołał:

- Nie podnosi się mięsa, które upadło w dzień! – Sługa zacisnął zęby i nic nie odrzekł.

Po pewnym czasie zdarzyło się księciu jechać stepem z tym samym sługa. Nagle spod nóg książęcego konia wyrwała się z furkotem kuropatwa. Koń spłoszył się, rzucił w bok, a książę spadł na ziemię.

- Och, potłukłem się dotkliwie1 podnieś mnie sługo! Zawołał książę.

- Nie podnosi się mięsa, które upadło w dzień – odpowiedział sługa, uderzył konia batem o odjechał.

 

 

Żył niegdyś gniewny książę. Pewnego dnia zamknął w swoim księstwie wszystkie szkoły, a w klasztorze kazał zamknąć nawet szkołę filozofii.

- Macie się modlić, nie filozofować! – powiedział mnichom.

Jeden z uczniów zamkniętej szkoły udał się potajemnie do dalekiego Tybetu, żeby się uczyć dalej. Ukończył w Lassie szkołę filozofii, otrzymał tytuł naukowy lcharamby i wrócił do ojczystych koczowisk. Książę, dowiedziawszy się o tym, kazał go wezwać do siebie ,nazwał osłem i zaczął zadawać mu pytania.

- Po co uciekłeś do Tybetu?

- Żeby się uczyć.

- Czego się nauczyłeś?

- Zostałem lcharambą.

- Hm, a możesz mi powiedzieć, w co się przeradza lcharamba po śmierci?

- Mogę. Lcharamba przeradza się w osła.

- A kim ja, książę, będę po śmierci?

- Wasza Książęca Mość przerodzi się w lcharambę.

- Co to ma znaczyć?

- Lcharamba również jest śmiertelny, więc wasza Książęca Mość zbliża się powoli do tego, co stanie się z lcharambą po śmierci.

 

 

              Pewnego razu przepiórka zaprzyjaźniła się z jastrzębiem. Jastrząb pierwszy ugościł ją, kiedy zaś z kolei przepiórka zaprosiła go do siebie, okazało się, że nie ma nic do zjedzenia odpowiedniego dla jastrzębia.

              - Poczekaj chwilę – rzekła – zaraz ci przyniosę mięsa z targu.

              Poleciała przepiórka na koczowisko, a tam właśnie jakiś stary człowiek oprawiał barana. Przepiórka zaczęła krążyć wokół starca starając się dziobnąć baranie mięso. „Odkąd to przepiórki jedzą mięso” – pomyślał zdziwiony starzec i rzucił ptaku kawałek. Wtedy przepiórka ośmieliła się i stała się jeszcze bardziej natrętna. Rozgniewało to w końcu starego; złapał ptaka, oskubał i rzucił na zabitego barana.

              - Jak ci się zachciało mięsa, to masz całego barana – powiedział ze złością i odszedł.

              Tymczasem jastrząb, nie mogąc się doczekać powrotu przepiórki, poleciał zniecierpliwiony, żeby jej szukać. Krążył długo w powietrzu, aż wreszcie dojrzał koczowisko, obdartego ze skóry barana, a na nim żywa, ale oskubaną przepiórkę.

              - Co się stało? Kto cię tak skrzywdził? – zapytał.

              - Jak to? Kto mnie miał skrzywdzić? Sama zabiłam dla ciebie barana największego z całego stada i zaczęłam z niego zdejmować skórę, a ponieważ mocno się przy tym spociłam, musiałam się trochę rozebrać i położyć, żeby odpocząć.

 

 

 

Dobrzy ludzie podarowali kiedyś Bałansengemu cielę, ale jego sąsiad, bogaty skąpiec, ukradł mu je i zarżnął. Poszedł Bałasenge szukać zaginionego cielęcia i zaszedł do sąsiada.

- Zginęło mi cielę – powiada – a ślad prowadzi jakby do was.

- Cóż ty! My byśmy mieli kraść u biedaka? – żachnął się sąsiad. A tym czasem jago żona spojrzała groźnym wzrokiem na dzieci, żeby milczały. W tym momencie małej córeczce bogacza wyrwało się:

- O! Mama na takie oczy jak odcięta głowa wczorajszego cielęcia.

Nie znalazł już bogacz wykrętu i musiał oddać Bałesengemu w zamian za cielę dwa barany.

 

 

 

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin