3_2004.pdf

(5779 KB) Pobierz
555265 UNPDF
Bóg się rodzi,
aby dać nam życie
wieczne
W numerze:
Kochani Czytelnicy!
3
6
7
9
12
14
17
20
Przyjdź, Dzieciątko Jezus
Przychodzi, aby nas zbawić
Powołana do miłości
Recepta na życie wieczne
Pan Bóg uchyla nam rąbka tajemnicy
Dlaczego istnieje cierpienie w czyśćcu?
„Idę wam miejsce przygotować”
Maria Simma o kontaktach
z duszami czyśćcowymi
Rok Eucharystii
Kandyda, niestrudzona apostołka
Eucharystii
Eucharystia a grzech
Sakrament pojednania – pocałunek Jezusa
Bombardowanie nieba
Darowano mi wiele
Pod rządami półksiężyca (2)
Pierścień atlantów
Pieniądze to nie wszystko
Ruch Czystych Serc dla małżonków
Dar od Boga
Metody naturalne, czyli NPR
Oni się nami opiekują
„Przybyliśmy oddać Mu pokłon”
Nie pozwolił, abym zginęła...
Przestań się lękać
Pornografia – dzieło szatana
Ja chcę i pragnę...
To była trudna walka
Najprostsza droga do nieba – Miłość
U kresu kolejnego roku, zgłębiamy tajemnicę Bożej Miłości, która
w wydarzeniu Bożego Narodzenia, przychodzi do każdego z nas. W tym
czasie w sposób szczególny powtarzamy za św. Faustyną pytanie: Jezu, co
jest powodem, że taisz swój majestat, że opuściłeś tron nieba, a przebywasz
z nami? (Dz 576) i wsłuchujemy się w odpowiedź Pana: Córko moja, miłość
Mnie sprowadziła i miłość Mię zatrzymuje. Córko moja, o gdybyś wiedziała,
jak wielką zasługę i nagrodę ma jeden akt czystej miłości ku Mnie, umarła-
byś z radości. Mówię to dlatego, abyś się ustawicznie łączyła ze Mną przez
miłość, bo to jest cel życia duszy twojej; akt ten polega na akcie woli; wiedz,
że dusza czysta jest pokorna; kiedy się uniżasz i wyniszczasz przed majesta-
tem moim, wtenczas ścigam cię łaskami swoimi, używam wszechmocy, aby
cię wywyższyć (Tamże).
Okres Bożego Narodzenia to czas, kiedy tak bardzo pragniemy, by
Jezus przyszedł do naszego życia, otoczył nas swoim ciepłem, odpowie-
dział na nasze tęsknoty, dał siły do pokonywania codziennych trosk i kłopo-
tów... W tych dniach zachwycamy się z nowym entuzjazmem miłosiernym
Bogiem. Spełniło się radosne proroctwo izajaszowe: Oto Panna pocznie
i porodzi Syna i nazwie go imieniem Emmanuel (Iz 7, 14), to znaczy Bóg
z nami (por. Mt 1, 23). Ciesząc się dobrem tych dni, pamiętajmy, że Jezus
jest właśnie Bogiem z nami , który towarzyszy nam także wtedy, kiedy umilk-
nie śpiew kolęd a ozdoby choinkowe wrócą do kartonów. On stał się praw-
dziwym człowiekiem, aby dać nam życie wieczne i pozostał z nami przez
wszystkie dni aż do skończenia świata (Mt 28, 20) w tajemnicy Eucharystii.
Kto Go przyjmuje jako swój chleb codzienny, w tym też codziennie wypeł-
nia się tajemnica Bożego Narodzenia, cud Słowa Bożego, które staje się Cia-
łem , pisze św. Benedykta od Krzyża (Edyta Stein). Niech Rok Eucharystycz-
ny, który rozpoczęliśmy w październiku 2004 r., poświęcony w całości temu
przedziwnemu Sakramentowi, zmobilizuje nas do częstej adoracji Najświęt-
szego Sakramentu, kontemplowania w Nim Oblicza Zbawiciela. Niech Msza
św. stanie się dla każdego z nas najważniejszym wydarzeniem, w którym
Jezus daje nam siebie jako pokarm na życie wieczne.
Dziękujemy za wszelkie ofiary przesłane na fundusz wydawniczy
Miłujcie się! . To dzięki Wam możemy wydawać kolejne numery Liubitie
Drug Druga i darmowo rozprowadzać w krajach byłego ZSRR. W ten spo-
sób współuczestniczycie w wielkim dziele ewangelizacji Wschodu, o którym
mówiła Matka Boża w Fatimie. Pamiętamy o Was w codziennej modlitwie
różańcowej, podczas koronki do Bożego Miłosierdzia oraz w cotygodnio-
wej Mszy św. odprawianej w Waszych intencjach.
23
24
26
27
30
31
32
37
38
39
41
42
45
46
49
49
50
51
52
54
Miłujcie się! – Katolicki Dwumiesięcznik Społecznej Krucjaty Miłości
Imprimatur: Przełożony Generalny Towarzystwa Chrystusowego,
ks. Tadeusz Winnicki, 09.11.2004.
Redaguje zespół: Redaktor naczelny: ks. Mieczysław Piotrowski TChr
Zastępca redaktora: Tomasz Tuchowski Redakcja: Daniel Biedrzycki, br. Mieczysław
Chmiel TChr, Marie Cofta, Katarzyna Cwojdzińska, Lilla Danilecka, Agata Dąbek, Agnieszka
Dzieduszycka, Tadeusz Figiel, ks. Edward Janikowski TChr, Dariusz Janów,
Grzegorz Kucharczyk, o. Wojciech Mainka OFM, Jarosław Matecki, Katarzyna Pilarska,
Robert Pilarski, Jacek Pulikowski, Zbyszko Siewkowski, Mariusz Sonnak, Agata Suszczyk,
ks. Andrzej Trojanowski TChr, Teresa Tyszkiewicz,
Eugenia i Julian Umławscy, Maria Zboralska
Opracowanie graficzne: Paweł Fiszer, Tomasz Kaźmierczak
Adres Redakcji: Czasopismo „Miłujcie się!”, ul. Panny Marii 4, 60-962 Poznań,
tel./fax. (61) 8523282, tel. (61) 6472686, (61)6472100
www.tchr.org/milujcie, e-mail: milujcie@tchr.org
Niech Jezus, który na to się narodził i na to przyszedł na świat, aby
dać świadectwo prawdzie (J 18, 37) będzie jedyną Prawdą Waszego życia.
Pozwólcie tej Prawdzie przychodzić do Was w słowie i sakramentach, by
mogła przemieniać Wasze serca, kształtować Wasze myśli, udoskonalać
Waszą duszę. Niech Ona pomnaża w każdym wiarę, nadzieję i miłość, kie-
ruje mądrze entuzjazmem dzieci i młodych, uzdrawia rodziny, umacnia
chorych, bezrobotnych i samotnych, uświęca kapłanów i osoby konsekro-
wane, obdarowuje życiem wiecznym zmarłych. Niech będzie Waszym dro-
gowskazem na każdy dzień, tak byście krocząc wytyczonymi przez nią dro-
gami, podejmowali właściwe decyzje w życiu rodzinnym, zawodowym,
społecznym. Dajcie się prowadzić Prawdzie, a nie zbłądzicie w wędrówce
do domu Ojca.
Wydawca: Wydawnictwo Agape, 60-962 Poznań, ul. Panny Marii 4, tel. (61) 8523282
Redakcja zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów i zmian w tekstach.
Zdjęcia osób zamieszczone w sąsiedztwie świadectw i artykułów
są całkowicie przypadkowe.
Ks. Mieczysław Piotrowski TChr z Zespołem Redakcyjnym
Przyjdź,
Dzieciątko Jezus
W okresie komunistycznym,
w małym miasteczku na
Węgrzech dziesięcioletnia
Angelika wraz z koleżankami
daje świadectwo głębokiej wiary,
przeciwstawiając się ateistycznej
ideologii wpajanej przez
nauczycielkę. Historię opowiada
o. Norbert, proboszcz jednej
z węgierskich parafii.
Nauczycielka w tamtejszej szkole dla
dziewcząt była walczącą ateistką. Pro-
gram nauczania pani Gertrudy był prosty
i sprowadzał się do jednego celu: ukształ-
tować małe bezbożnice. Wykorzystywa-
ła ona każdą okazję, by ośmieszać, oczer-
niać i znieważać wiarę podopiecznych.
Uwzięła się szczególnie na te uczennice,
które przyjmowały często Komunię św.
W klasie IV A najlepiej uczyła się
Angelika. Była nie tylko zdolną, ale także
dobrą i uczynną dziewczynką, przez co
zyskała sobie sympatię koleżanek. Pew-
nego dnia poprosiła mnie, abym wyra-
ził zgodę, by przystępowała codziennie
do Komunii św. (wówczas dzieci musia-
ły mieć pozwolenie od kapłana na częste
przyjmowanie Ciała Chrystusa). Zapy-
tałem ją: Wiesz, czym to grozi? Odpo-
wiedziała, uśmiechając się rezolutnie:
Zapewniam księdza, że trudno będzie
„jej” złapać mnie na czymkolwiek. Jesz-
cze bardziej będę się przykładać do nauki.
Proszę mi nie odmawiać tej łaski! W dni,
w które przyjmuję Jezusa do swego serca,
czuję się umocniona. A poza tym, powta-
rza mi ksiądz, żebym dawała dobry przy-
Tom Monaghan
Giotto, Pokłon trzech króli , fresk z kościoła w Padwie
nr 5-2004 • 3
kład, a przecież, abym mogła
być wzorem dla innych, sama
muszę być silna. Zgodziłem się,
choć niepokój pozostał we mnie.
Ty także przychodzisz, ponieważ żyjesz.
Ale przypuśćmy, że rodzice zawołają
zmarłą babcię. Czy przyjdzie?
Nie sądzę.
Brawo! A jeśli zawołają Czerwone-
go Kapturka, Sierotkę Marysię czy Kota
w butach, to czy ktoś z nich przyjdzie?
Nie, bo są to postacie z bajek.
Doskonale, doskonale – triumfowała
nauczycielka – Widzicie więc dzieci, że ci,
którzy istnieją, odpowiadają na wołanie.
Ci zaś, którzy nie odpowiadają, nie żyją
naprawdę albo przestali już istnieć.
Tak – odpowiedziała klasa chórem.
A teraz zrobimy małe doświadczenie .
Nauczycielka zwróciła się do Angeliki:
Wyjdź na chwilę z klasy.
Dziewczynka zawahała się na moment,
po czym posłusznie wyszła z ławki.
Drzwi głośno zamknęły się za jej drob-
ną sylwetką.
A teraz dzieci, zawołajcie ją!
Angelika! Angelika! – wołały dziew-
czynki, przekonane, że uczestniczą
w zwykłej zabawie.
Angelika wróciła do klasy, coraz mniej
rozumiejąc całą tę sytuację. Nauczyciel-
ka zaś zmierzała do celu:
Zgadzacie się ze mną, prawda? Jeśli
wołacie kogoś, kto żyje, ten przycho-
dzi. Jeśli wołacie kogoś, kto nie istnieje,
ten nie przychodzi, bo nie może przyjść.
Angelika żyje, słyszy was, więc, kiedy ją
wołacie, przychodzi. Przypuśćmy teraz,
że zawołacie Dzieciątko Jezus. Są pośród
was tacy, którzy wierzą jeszcze w Dzie-
ciątko Jezus?
Nastała chwila milczenia. Potem parę gło-
sów nieśmiało odpowiedziało:
Tak, tak...
A ty, moje dziecko, wierzysz, że Dzie-
ciątko Jezus słyszy, kiedy je
wołasz?
Angelika odpowiedziała z na-
głym zapałem:
Tak, wierzę, że mnie słyszy!
Bardzo dobrze. Zrobi-
my zatem nowy eksperyment.
Wszystkie widziałyście, że
przed chwilą Angelika przy-
szła do klasy, jak ją zawołały-
ście, prawda? Jeśli Dzieciąt-
ko Jezus istnieje, usłyszy wasze
wołanie. Wołajcie więc głośno:
„Przyjdź, Dzieciątko Jezus!”.
No proszę, wszyscy razem:
trzy-czte-ry...
Uczennice spuściły głowy.
Ciszę pełną napięcia przerwał
wybuch sarkastycznego śmie-
chu nauczycielki:
Otóż to! Oto mój dowód!
Boicie się zawołać Dzieciąt-
ka Jezus, bo dobrze wiecie, że
nie przyjdzie. A jeśli was nie
słyszy, to dlatego, że nie ist-
nieje, tak samo jak nie istnie-
je Czerwony Kapturek, Sie-
rotka Marysia czy Kot w bu-
tach. Przecież nikt nie bie-
rze poważnie tych bajek, bo
dobrze wie, że nie są one
prawdziwe.
Od tego momentu lekcje w IV A prze-
kształciły się w prawdziwy pojedynek
między nauczycielką a dziesięcioletnią
uczennicą. Angelika, choć za każdym
razem była świetnie przygotowana do
lekcji, stała się oi arą ataków nauczyciel-
ki. Uczennica trzymała się jednak dziel-
nie i nigdy się nie skarżyła na upokorze-
nia, jakie ją spotykały. Zapytałem ją raz:
Angeliko, nie jest ci za ciężko? Ależ nie!
Pan Jezus przecież znacznie bardziej cier-
piał, kiedy Nim pogardzano. A ja takich
mąk jeszcze nie doświadczyłam . Pani Ger-
truda odkładając na bok realizowanie pro-
gramu, rozwijała przed klasą cały arse-
nał argumentów przeciw wierze, na który
dziewczynka nie potrai ła odpowiedzieć.
Stała milcząca ze spuszczoną głową,
powstrzymując łzy. Wiarę miała niewzru-
szoną, ale nie wiedziała jak jej bronić.
Jasność
stawała się
coraz większa, aż
w końcu utworzyła
coś jakby krąg
ze światła
Kilka dni przed Bożym Narodze-
niem, dokładnie 17 grud-
nia, pani Gertruda wymy-
śliła okrutną zabawę, która
miała przynieść odpowiedź
na „zabobony przejęte od
przodków” – jak zwykła
nazywać wiarę chrześci-
jan. I tym razem Angelika
została postawiona w cen-
trum uwagi klasy. Nauczy-
cielka słodkim głosem roz-
poczęła grę:
Angeliko, co robisz kiedy
rodzice cię wołają?
Idę do nich – odpowie-
działa
Świetnie. Słyszysz ich
wołanie i natychmiast przy-
chodzisz, jak mądra dziew-
czynka. A co się dzieje, kiedy
rodzice wołają kominiarza?
Przychodzi – odpowiedzia-
ła uczennica. Jej małe serce
uderzało mocno. Dziecko
spodziewało się czyhającej
w rozmowie pułapki, ale nie
dostrzegło jej jeszcze. Pani
Gertruda tymczasem konty-
nuowała swoją rozgrywkę:
Bardzo dobrze, moje
dziecko. Kominiarz przy-
chodzi, ponieważ żyje . Po
chwili dodała:
4 • nr 5-2004
Dzieci w dalszym ciągu milczały,
osłupiałe tym, co usłyszały. Uderzyła je
waga argumentu. Powoli, jedno za dru-
gim zaczynały poddawać się zwątpieniu.
Skoro Dzieciątko Jezus istnieje, to dla-
czego Go nie można zobaczyć? Nauczy-
cielka widząc zamęt w klasie, triumfowa-
ła. Nagle wydarzyło się coś zupełnie nie-
oczekiwanego: Angelika wyszła na śro-
dek klasy i z błyskiem w oku powiedzia-
ła:
No właśnie, zawołamy Je. Słyszycie?
Wszystkie razem: „Przyjdź, Dzieciątko
Jezus!”
Koleżanki porozumiewawczo wymieni-
ły spojrzenia między sobą i zaraz wsta-
ły, chwyciły się za ręce i z sercami prze-
pełnionymi wielką nadzieją, zawołały:
Przyjdź, Dzieciątko Jezus!
Takiej reakcji nauczycielka się nie spo-
dziewała. Instynktownie wycofała się
i utkwiła wzrok w Angelikę. Nastała
chwila złowrogiej ciszy, po czym znowu
rozległ się głos dziecka:
Jeszcze raz!
Dziewczynki wołały Dzieciątko Jezus,
choć nie patrzyły w kierunku drzwi. Ich
wzrok skierowany był przed siebie i na
znajdującą się w tej perspektywie Angeli-
kę. Tymczasem drzwi otworzyły się bez-
szelestnie. Uczennice mimowolnie spoj-
rzały w stronę wyjścia z sali, gdyż – jak
później relacjonowały – „nagle w tym
miejscu skupiło się całe światło dzien-
ne”. Jasność stawała się coraz większa,
aż w końcu utworzyła coś jakby krąg ze
światła. Dziewczynki wystraszyły się
niespodziewanego zjawiska, ale nie zdą-
żyły nawet krzyknąć ze strachu, gdyż
nagle kula świetlna uchyliła się i ukazał
się w niej chłopczyk. Dziecko uśmiech-
nęło się do klasy, ale nic nie powiedziało.
Jak wspominały potem uczestniczki tego
niezwykłego zdarzenia, „tak zachwycają-
cej osoby jeszcze w życiu nie widziały”,
a „jej obecność była wielką słodyczą”.
„Chłopczyk był ubrany na biało i przypo-
minał słoneczko”. Uczennice pozbyły się
lęku i ogarnęła je radość. Niektóre dziew-
czynki skarżyły się na ból oczu od bla-
sku bijącego od małego Jezusa, inne nato-
miast mogły kontemplować Go bez pro-
blemu. Chłopczyk nic nie mówił, tylko
uśmiechał się, na koniec zniknął w ku-
li światła, która także po mału rozmy-
ła się; drzwi zaś same po cichu zamknę-
ły się. Całe wydarzenie trwało... chwilę?
Kwadrans? Godzinę? W tej kwestii zda-
nia są podzielone. Z pewnością nie prze-
kroczyło ono czasowych granic jednej
lekcji. Zachwycone dziewczynki z wra-
żenia nie były w stanie wydać z siebie
dźwięku. Ciszę jednak przerwał przeraź-
liwy krzyk nauczycielki: On przyszedł!
On przyszedł! Po czym pani Gertruda
wybiegła z sali trzaskając za sobą drzwia-
mi. Angelika natomiast „wyglądała, jakby
budziła się ze snu, marzenia”. Powiedzia-
ła po prostu:
Widzicie, On istnieje. A teraz złóżmy Mu
dziękczynienie.
Wszystkie dziewczynki posłusznie upa-
dły na kolana i zmówiły „Ojcze nasz”,
„Zdrowaś Maryjo”, „Chwała Ojcu”.
Potem zadzwonił dzwonek i uczennice
wyszły na przerwę.
W takim stanie nie mogła
pozostać dłużej w szkole.
Nauczycielka ostatecznie została
skierowana do domu dla umysłowo
chorych. Próbowałem się z nią spotkać,
ale na próżno. Nie pozwalano bowiem
księżom wchodzić do budynku dla obłą-
kanych. Angelika natomiast po skończe-
niu szkoły zajęła się pomaganiem mamie
przy młodszym rodzeństwie. Myślę, że
powoli dojrzewało w niej powołanie, ale
od czasu jak opuściłem Węgry nie mam
wiadomości na jej temat.
Maria Winowskia , Viens, Enfant-Jésus!
w: Les voleurs de Dieu, Paris-Fribour 1971.
Historia oczywiście zaraz wyda-
ła się. Pani Gertruda bowiem powtarzała
na okrągło: On przyszedł! On przyszedł!
tłum. i opr. Maria Zboralska
nr 5-2004 • 5
Zgłoś jeśli naruszono regulamin