Osho - Modlitwa.pdf
(
188 KB
)
Pobierz
Microsoft Word - Osho - Modlitwa
OSHO
MODLITWA
C
złowiek nie samym sobą Ŝyje... Jest jakiś nieznany, niepoznany aspekt (duch? istota? nadzorca?), który jest od
nas większy, ma szersze spojrzenia na to wszystko co jest naszą rzeczywistością i potrafi (miejmy nadzieję)
kierować tym wszystkim.
N
iebo i Ziemia Ŝyjemy w obrębie tej dwoistości. Jak sprawić, by to rozdwojenie przestało być rozdwojeniem? Jak
sprawić, by człowiek mógł stać się ogniwem łączącym siły większe od nas z tymi, które są od nas zaleŜne?
J
ak zyskać siłę, by zdawać sobie sprawę z własnych ograniczeń, by móc z pokorą przyjmować to, czego nie
jesteśmy w stanie zmienić? Jak zyskać siłę, by zmieniać to co zmieniać moŜemy?
B
yć moŜe modlitwa jest odpowiedzią nie modlitwa słowami, ale modlitwa Ŝyciem, pracą, odpowiednimi relacjami z
ludźmi. Niech ta jedna z form modlitwy, jaką przedstawia nam Osho, będzie takim właśnie dodaniem sił... dla
Ciebie, dla mnie, dla nich.
Wydawca
Jezus rzekł do nich:
JeŜeli pościcie
grzech poczniecie przeciwko sobie;
a jeśli modlicie się
będziecie potępieni;
gdy zaś jałmuŜnę dajecie
zło zalęgnie się w
duszach waszych.
Kiedy udacie się w odległe krainy
i wędrujecie po okolicy,
i przyjmą was tam,
jedzcie to, co przed wami postawią
i uzdrawiajcie chorych pośród nich.
Albowiem to, co wchodzi w usta wasze nie kala was,
to zaś, co z ust waszych wychodzi, jest tym właśnie, co was kala.
ewangelia wg Tomasza
B
ardzo dziwne to słowa, ale jakŜe znaczące. Wyglądają dziwnie, poniewaŜ człowiek nie jest prawdziwy, Ŝyje
fałszem, toteŜ wszystko, co robi równieŜ jest fałszywe.
J
eŜeli się modlisz, czynisz to z niewłaściwych pobudek; jeŜeli pościsz, czynisz to z niewłaściwych pobudek,
albowiem
ty
nie jesteś taki jak trzeba. A zatem nie chodzi o to, co naleŜy zrobić, lecz jak osiągnąć słuszność
swego bytu. JeŜeli istniejesz w sposób właściwy, cokolwiek uczynisz niejako automatycznie okaŜe się słuszne, gdy
jednak twoje istnienie nie jest takie jak naleŜy, nie jest ześrodkowane, nie jest autentyczne, cokolwiek byś zrobił,
będzie źle.
O
statecznie wszystko zaleŜy nie od tego, co się robi, ale kim się jest. Jeśli za modlitwę weźmie się złodziej,
modlitwa ta będzie zła, jakŜe bowiem miałaby modlitwa narodzić się w sercu człowieka, który kaŜdego oszukuje,
kradnie, kłamie, wyrządza krzywdę? W jaki sposób modlitwa ma płynąć z serca złodzieja? To nie jest moŜliwe.
Modlitwa moŜe cię przemienić, ale skąd ona pochodzi? Jej źródło jest w tobie. JeŜeli jesteś chory, twoja modlitwa
takŜe będzie chora.
M
ułła Nasruddin zgłosił się pewnego razu do pracy. W kwestionariuszu podał wiele kwalifikacji. Napisał: „Byłem
pierwszym spośród studentów uniwersytetu, oferowano mi stanowisko wiceprezesa banku, odmówiłem, gdyŜ nie
interesują mnie pieniądze. Jestem uczciwym i szczerym człowiekiem. Nie jestem chciwy, wynagrodzenie nie ma
dla mnie znaczenia; cokolwiek dostanę, będzie dobre. A poza tym kocham pracować 65 godzin tygodniowo."
Kiedy kierownik działu prowadzącego nabór nowych pracowników przyjrzał się temu podaniu, nie krył swego
zaskoczenia i stwierdził: „Panie! Nie masz Ŝadnych wad?"
N
asruddin odparł: „Tylko jedną: kłamię!"
T
yle, Ŝe ta jedna wpływa na całą resztę. Nie trzeba Ŝadnych innych, ta jedna w zupełności wystarczy. Nie ma w
tobie zbyt wielu wad, jest tylko jedna z niej biorą swój początek wszystkie pozostałe. Trzeba zawsze o niej
pamiętać, gdyŜ będzie ci towarzyszyć niczym cień; cokolwiek uczynisz, nada temu swój własny smak.
T
ak więc podstawową rzeczą w religii jest nie to, co robić, lecz czym być. „Bycie"
oznacza
najgłębszy rdzeń
istnienia, „robienie" to aktywność niejako na powierzchni. „Robienie" to związki z innymi, ze światem zewnętrznym,
natomiast „bycie" sprowadzić moŜna do ciebie, takiego jakim jesteś, nie związanego z niczym, ciebie „wewnątrz".
M
oŜna być nie robiąc nic, lecz nie moŜna być nie będąc. Działania to rzecz drugorzędna, zbędna. Człowiek moŜe
być bezczynny, nie robić nic, lecz nie moŜe obyć się bez bycia byt stanowi zatem samą
esencję. Jezus,
Krishna,
Budda, wszyscy mówią o byciu, za to świątynie, kościoły, meczety, organizacje, sekty, tak zwani guru,
nauczyciele
i kapłani rozprawiają o robieniu. Jezus zapytany mówi o byciu i o tym jak je przemienić. Jeśli zapytasz papieŜa z
Watykanu, usłyszysz w odpowiedzi co masz robić, będzie on mówił o moralności. Moralność jest nastawiona na
działanie, religia na bycie.
Z
istnienia tego rozdziału trzeba sobie zdawać sprawę, bowiem wszystko inne od niego zaleŜy. Ilekroć przychodzi
na świat ktoś taki jak Jezus, rozumiemy go opacznie. Powodem jest to, Ŝe nie dostrzegamy tej róŜnicy: on mówi o
byciu, a my słuchamy go i interpretujemy tak, jakby mówił o działaniu.
J
eśli to rozumiesz, powyŜsze sentencje okaŜą się być przejrzystymi i bardzo poŜytecznymi. Mogą stać się światłem
na twej ścieŜce. W przeciwnym razie wyglądają dziwnie, są sprzeczne i sprawiają wraŜenie antyreligijnych. Gdy
Jezus przemawiał, kapłanom musiało się wydawać, Ŝe te
słowa są antyreligijne, dlatego teŜ został ukrzyŜowany. UwaŜano, Ŝe ter człowiek
zamierza
zniszczyć religię.
P
rzyjrzyjmy się tym słowom, na pierwszy rzut oka tak to wygląda:
Jezus rzekł do nich:
JeŜeli pościcie
grzech poczniecie przeciw sobie...
A
my słyszeliśmy, Ŝe religia uczy postu; wielokrotnie powtarzano, Ŝe gdy się pości, człowiek się oczyszcza. Cała
religia dŜinistów opiera się na poście. Gdyby oni usłyszeli te słowa Jezusa, stwierdziliby: „Ten człowiek jest
niebezpieczny, śydzi
dobrze
zrobili, Ŝe go ukrzyŜowali!"
ś
ydzi takŜe byli tym zaniepokojeni, tego rodzaju sformułowania są buntownicze, mogły wstrząsnąć całą ich
moralnością. Kiedy mówisz do ludu:
„JeŜeli
pościcie poczniecie grzech przeciw sobie", poszczenie staje się
grzechem! „...jeśli modlicie się będziecie potępieni." Czy słyszałeś kiedykolwiek, Ŝe modląc się będziesz skazany
na potępienie? Czym więc jest religia? Myślimy, Ŝe religia to chodzenie do kościoła i modlenie się do Boga, a
tymczasem Jezus mówi:
...
jeśli modlicie się
będziecie potępieni;
gdy zaś jałmuŜnę dajecie
zło zalęgnie się w duszach waszych.
P
rzedziwne to słowa, lecz jakŜe przy tym głębokie. Jezus powiada, Ŝe taki, jakim jesteś, niczego nie zdołasz
uczynić właściwie. Nacisk nie jest tutaj połoŜony na poszczenie czy nie poszczenie; dawanie jałmuŜny czy nie
dawanie jałmuŜny; modlenie się czy nie modlenie się. Chodzi przede wszystkim o rzecz następującą cokolwiek
zrobisz, taki jaki jesteś, wszystko potoczy się nie tak, jak naleŜy.
C
zy potrafisz się modlić? MoŜesz skierować swe kroki ku świątyni, jest to bardzo łatwe... ale nie potrafisz się
modlić. Modlitwa wymaga czegoś zupełnie innego tego przymiotu nie posiadasz, moŜesz więc tylko oszukiwać
samego siebie, Ŝe oto modlisz się... Idź, przyjrzyj się ludziom modlącym się w świątyni. Oni po prostu się oszukują,
nie mają tej cechy, brak im modlitewnego oddania. Jak więc ty miałbyś się modlić? Jeśli jednak nie jest ci obce to
modlitewne oddanie, na cóŜ zda się chodzenie do świątyni lub kościoła?
G
dziekolwiek jesteś, tam jest i modlitwa: poruszasz się, spacerujesz jest to modlitwą! Jesz, kochasz to takŜe jest
modlitwą! Patrzysz, oddychasz oto twoja modlitwa! Zawsze bowiem obecna jest ta cecha modlitewnego oddania,
tak jak dzieje się to z oddychaniem. Nie moŜesz nawet na chwilę znaleźć się w stanie niemodlitewnym. Ale wtedy
nie ma potrzeby chodzenia do kościoła, świątyni. Świątynie i kościoły są dla tych, którzy pragną samych siebie
oszukiwać, nie rozwinęli w sobie przymiotu zwanego modlitwą, a jednak pragną wierzyć w to, Ŝe się modlą.
U
mierał pewien grzesznik. Nigdy nie był w Ŝadnej świątyni, nigdy nie modlił się, nigdy nie słuchał kapłanów, lecz w
chwili śmierci przeląkł się. Prosił o kapłana, niemal błagał... Gdy ten przyszedł, napotkał tłum ludzi. Otaczali
umierającego, bo ów grzesznik był człowiekiem sukcesu, politykiem, miał władzę, pieniądze. Zebrało się tam wielu
ludzi.
G
rzesznik poprosił kapłana, by zbliŜył się do niego, pragnął bowiem powiedzieć mu coś na osobności. Kapłan
pochylił się i grzesznik szepnął mu do ucha: „Wiem, Ŝe jestem grzesznikiem, nigdy nie chodziłem do kościoła,
Ŝaden ze mnie parafianin. W ogóle nie jestem religijny, nigdy się nie modliłem, wiem, Ŝe świat mi tego nie wybaczy.
PomóŜ mi proszę, pociesz i powiedz, Ŝe Bóg mi wybaczy! Świat tego nie uczyni, tyle wiem, nic się na to nie
poradzi, ale powiedz, Ŝe Bóg mi wybaczy!"
„No cóŜ... odparł kapłan moŜe i wybaczy, albowiem nie wie o tobie tego, co my wiemy. MoŜe i wybaczy, bo nie
zna cię tak dobrze jak my." Lecz jeśli przyjąć, Ŝe świata się nie oszuka, czy moŜna oszukać Boga? JeŜeli nie da się
oszukać zwyczajnych umysłów, czy moŜna oszukać Umysł Boski? To tylko pocieszanie, tak dla fałszywego
spokoju: „MoŜe..." To „moŜe" jest tutaj całkowitym nieporozumieniem; nie trzymaj się kurczowo takiego „moŜe"!
M
odlitwa jest przymiotem, który naleŜy przypisać naszej istocie, a nie osobowości. Osobowość sprowadza się do
tego, co robimy, dotyczy związków z innymi. Istotą, esencją, jest to, co moŜna nam przypisać nie ma ona nic
wspólnego z działaniami, jest darem od Boga. Modlitwa naleŜy do tej właśnie kategorii jest przymiotem, nie
czymś, co się robi.
C
zym jest post? Jak moŜna pościć? I dlaczego ludzie poszczą? Słowa Jezusa sięgają bardzo głęboko, głębiej niŜ
którekolwiek z twierdzeń Mahawiry. Jezus opisuje głęboką prawdę psychologiczną, głoszącą, Ŝe umysł często
popada w krańcowość z wielką łatwością pości ten, kto ma obsesję na punkcie jedzenia. Wygląda to dziwnie...
paradoksalne, Ŝe człowiek, który się przejada, moŜe bez problemu pościć, Ŝe człowiek, który jest zbyt chciwy na
jedzenie, pości bez trudu. Lecz tylko tego typu ludzie potrafią pościć i przychodzi im to z łatwością. Ktoś, kogo dieta
zawsze była zrównowaŜona, zauwaŜy, Ŝe poszczenie w jego przypadku nie jest moŜliwe. Dlaczego? Aby na to
odpowiedzieć,
trzeba
zgłębić fizjologiczne i psychologiczne tajniki postu.
S
ięgnijmy najpierw do fizjologii, gdyŜ jest to warstwa zewnętrzna. JeŜeli jesz za duŜo, gromadzisz zbyt duŜe
zapasy, zbyt duŜe pokłady tłuszczu. A wówczas moŜna bez trudu pościć, poniewaŜ tłuszcz to po prostu zbiornik,
magazyn. Kobietom post przychodzi łatwiej niŜ męŜczyznom, rzecz to znana. Jeśli przyjrzysz się ludziom
poszczącym, szczególnie dŜinistom, zobaczysz, Ŝe na jednego poszczącego męŜczyznę przypada pięć
poszczących kobiet, takie są proporcje. MąŜ nie będzie pościć, ale Ŝona tak. Dlaczego? PoniewaŜ ciało kobiety
gromadzi więcej tłuszczu, a post jest łatwiejszy, gdy pokłady tłuszczu są duŜe, poszcząc zjadasz bowiem swój
tłuszcz. Z tego powodu tracimy codziennie 0,51 kg wagi. Na co? Człowiek zjada sam siebie, swoisty to przykład
mięsoŜerności.
K
obietom nie sprawia to kłopotu, post przychodzi im z łatwością, gromadzą bowiem więcej tłuszczu niŜ
męŜczyźni.
Dlatego teŜ ich ciała są bardziej zaokrąglone. Ludziom otyłym post nie sprawia Ŝadnych problemów, przechodzą
od jednej diety do drugiej, zawsze szukają jakiejś nowej diety. Człowiek... zwyczajny, zdrowy człowiek moŜe
zgromadzić tyle tłuszczu, Ŝe trzymiesięczny post nie zakończy się jego śmiercią; 90 dni takie zapasy moŜna
zgromadzić. Ale jeśli jesteś szczupły, oznacza to, Ŝe spoŜywasz pokarm w dobrych proporcjach, tyle, ile potrzeba
na codzienną aktywność ciała, nie nagromadziłeś zbyt wiele tłuszczu, nie moŜesz pościć. Dlatego kult postu
spotykamy z reguły wśród ludzi bogatych, nigdy pomiędzy biednymi.
Z
wróć
uwagę: ilekroć biedak celebruje święto religijne, czyni to wydając ucztę; bogacz celebruje świąteczny dzień
poszcząc. DŜiniści to najbogatsi ludzie w Indiach, stąd teŜ ich post. Ale mahometanin, ubogi mahometanin lub
ubogi hinduista, gdy przychodzi religijne święto ucztuje, albowiem przez cały rok jest głodny, jak więc miałby
świętować oddając się jeszcze większemu postowi? Pościł przez cały rok, więc święto religijne musi róŜnić się od
dni zwyczajnych. Zatem jedyna róŜnica jest taka: ubierze się w nowe szaty i wyda wspaniałą ucztę, będzie się
radować i dziękować Bogu. Oto religia człowieka ubogiego.
O
becnie gwałtownie rozwijają się post i kult jakim się go darzy w Ameryce. Powodem jest to, Ŝe Ameryka stała się
tak bogata, ludzie jedzą tam tak wiele... w końcu musi pojawić się ten post. Wszystkie amerykańskie kulty
związane z poszczeniem wyrastają jak grzyby po deszczu, moŜe róŜnią się nazwami, lecz z punktu widzenia
fizjologii poszczenie jest łatwe, gdy ciało ma więcej tłuszczu niŜ jest to potrzebne.
P
o drugie, psychologicznie rzecz biorąc, musi istnieć obsesja na punkcie poŜywienia. Twoją obsesją jest jedzenie:
musisz jeść duŜo, jeść bez przerwy i musisz jak najwięcej myśleć o jedzeniu. Taki umysł pewnego dnia znuŜy się
jedzeniem i rozmyślaniami o nim. Jeśli zanadto o czymś myślisz, znudzi ci się to. Gdy otrzymujesz czegoś za
wiele, jesteś tym znuŜony. Wtedy czymś atrakcyjnym staje się przeciwieństwo: jadłeś za duŜo, teraz więc pościsz.
Dzięki postowi znowu będziesz w stanie jeść i to ze smakiem, wraca apetyt to jedyna droga.
O
to podstawowa reguła umysłu: łatwo popada on w skrajność, porusza się między przeciwieństwami, lecz nie
zdoła utrzymać się pośrodku. Równowaga jest dla umysłu najtrudniejsza, skrajności osiąga się z łatwością. Jeśli
się przejadasz, moŜesz pościć, gdyŜ stanowi to drugą skrajność, nie pozostaniesz jednak pośrodku. Nie moŜesz
spoŜywać właściwych pokarmów, przejść na przepisaną dietę. Nie! Albo to, albo tamto umysł zawsze skłania się
ku skrajnościom. Przypomina to wahadło
zegara:
odchyla się w prawo, następnie w lewo i znów na prawo; gdy
zatrzyma się pośrodku, zegar staje, nie ma mowy o dalszym tykaniu.
J
eŜeli umysł zatrzyma się w pół drogi, zahamowaniu ulega myślenie, cały zegar staje. W skrajności, wcześniej czy
później przeciwieństwo stanie się waŜne, atrakcyjne; ku niemu musisz się skierować. Jezus doskonale to rozumie.
I powiada:
JeŜeli
pościcie
grzech poczniecie przeciwko sobie...
C
zym jest grzech? W terminologii Jezusa skrajność, popadanie w skrajność to grzech. Pozostawanie dokładnie
pośrodku to wzniesienie się ponad grzech. Dlaczego? Dlaczego grzechem jest popadanie w skrajność? OtóŜ
skrajność to wybór, wybierasz jedną połowę, drugą odrzucasz, zaś Prawda to całość. Mówiąc: „Będę duŜo jadł",
wybrałeś połowę. Stwierdzając: „W ogóle nie będę jadł", znowu wybierasz połowę, ale coś odrzucasz. Bycie
pośrodku oznacza, Ŝe nie ma wybierania karmisz swe ciało wolny od tej czy innej obsesji. Nie ma obsesji, nie
jesteś neurotykiem. Ciało dostaje tyle ile potrzebuje, a ciebie to nie obciąŜa.
T
a równowaga to wzniesienie się ponad grzech. Zatem ilekroć równowaga bywa zakłócona, jesteś grzesznikiem.
Jezus ma na myśli to, Ŝe grzesznikiem jest ten, kto jest zanadto związany ze światem, ale gdy przeskoczy w drugą
skrajność, wyrzeknie się świata, występuje stanowczo przeciwko światu, teŜ staje się grzesznikiem. Kto akceptuje
świat, nie dokonując takich czy innych wyborów, wykracza ponad niego.
A
kceptacja jest transcendencją. Wybór oznacza, Ŝe pojawiasz się
ty,
pojawia się ego, zaczynasz walczyć.
I
lekroć popadasz w skrajność, musisz podjąć walkę, stale walczyć, gdyŜ w tym stanie nie ma mowy o odpręŜeniu.
Tylko będąc pośrodku moŜna się odpręŜyć. W stanie skrajności zawsze mamy do czynienia z napięciem, obawą,
niepokojem. Tylko ten środek, stan zrównowaŜenia, pozbawiony jest trosk i obaw, jesteś wówczas spokojny, nic
cię nie niepokoi, nie ma bowiem napięcia. Napięcie to stan skrajny. KrąŜysz od jednej skrajności do drugiej,
dlatego jesteś tak napięty.
A
lbo uganiasz się za kobietami i seks stale szumi ci w głowie, albo występujesz przeciwko nim i wtedy seks...
równieŜ szumi ci w głowie. JeŜeli istniejesz dla seksu, seks będzie jedynym, co wypełnia umysł, jak dym. Gdy
jesteś mu przeciwny, wrogi, seks takŜe wypełniać będzie twój umysł, pamiętamy bowiem swoich przyjaciół, a
jeszcze lepiej pamiętamy swoich wrogów.
C
zasem zapominamy o przyjaciołach, lecz o wrogach nigdy, zawsze są z nami. Jak miałbyś zapomnieć o swym
wrogu? Ludzie poruszający się w świecie seksu są więc całkowicie pochłonięci seksem. Zajrzyj do klasztorów,
gdzie są ludzie, którzy popadli w drugą skrajność ciągle nastawieni na seks, cały ich umysł przepełniony jest
seksem.
J
edz za duŜo, wpadaj w obsesję na punkcie jedzenia tak, jakby jedzenie było celem twojego Ŝycia, a poŜywienie
wciąŜ dręczyć będzie twój umysł. Pość... i wtedy teŜ będziesz myślał o poŜywieniu. Jeśli coś bezustannie nęka
umysł, staje się obciąŜeniem. Kobieta nie stanowi problemu,
męŜczyzna
nie jest problemem to seks, wciąŜ
angaŜujący umysł, jest problemem.
Jedzenie
nie jest problemem, jesz coś i tyle, ale ciągłe myślenie o jedzeniu
staje się powaŜnym problemem.
J
eśli umysł bez przerwy drąŜy kilka kwestii, jego energia ulega rozproszeniu; umysł jest otępiały, znuŜony,
przeciąŜony do tego stopnia, Ŝe Ŝycie zdaje się być pozbawione sensu. Gdy umysł zostaje uwolniony od tego
cięŜaru, jest lekki, świeŜy, mówimy wówczas o inteligencji. Człowiek ogląda świat na nowo, dzięki świadomości,
która jest świeŜa, uwolniona od cięŜaru. Cały wszechświat jest piękny to piękno nazywamy Bogiem. Cały
wszechświat jest Ŝywy to tętniące Ŝycie nazywamy Bogiem. Cały wszechświat jest ekstatyczny, kaŜdą chwilę,
kaŜdą cząstkę przepełnia szczęśliwość to szczęście i ekstazę nazywamy Bogiem.
B
óg nie jest osobą, która gdzieś tam na ciebie
czeka,
Bóg jest objawieniem w tym świecie. Kiedy umysł jest cichy,
spokojny, przejrzysty, odciąŜony, młody, świeŜy, dziewiczy... z dziewiczym umysłem dostrzegamy Boga wszędzie.
Ale twój umysł jest martwy, uczyniłeś go takim dzięki określonemu procesowi, który polega na tym, Ŝe
przechodzisz z jednej skrajności w drugą i na odwrót, nigdy nie pozostając pośrodku.
S
łyszałem o pijaku, który szedł ulicą, ogromną, szeroką. Zapytał przechodnia: „Gdzie jest druga strona tej ulicy?"
Ulica szeroka, zapada zmierzch, gasną światła, a do tego on jest pijany. Nie widzi zbyt dobrze, więc pyta:
„Gdzie jest druga strona?" Jakiś człowiek ulitował się nad nim i pomógł mu przejść na drugą stronę.
G
dy tam dotarł, zagadnął kolejną osobę: „Gdzie jest druga strona?" Tamten przeprowadził go. Gdy przeszli na
drugą stronę, pijak stwierdził: „Chwila! Co to za ludzie? Stanąłem tam, spytałem gdzie jest druga strona, oni mnie
tu przyprowadzili, no to się pytam znowu gdzie jest druga strona. A oni mówią, Ŝe tam! I znowu mnie tam
powleczecie... Co za ludzie tu mieszkają? Ja się pytam gdzie jest druga strona?"
N
ie ma znaczenia gdzie jesteś, przeciwieństwo staje się „drugą stroną" i staje się atrakcyjne, ten dystans kusi. Nie
wyobraŜasz sobie nawet jak seks pociąga człowieka, który usiłuje pozostać w celibacie nie masz pojęcia! Nie
jesteś w stanie wyobrazić sobie jak jedzenie przyciąga człowieka poszczącego. Nie zrozumiesz, bo są to
przeŜycia: jedno tylko stale krąŜy człowiekowi po głowie, jedzenie... seks... I tak aŜ po kres naszych dni. Nawet w
chwili śmierci, gdy pojawia się skrajność, nie sposób uwolnić się od tej obsesji.
J
ak moŜna rozluźnić się, być „na luzie"? Nie popadaj w skrajności, oto znaczenie słów Jezusa nie popadaj w
skrajności! Jezus doskonale wiedział, Ŝe jesteś uzaleŜniony od jedzenia, więc nie zaczynaj głodówki, to nic nie
pomoŜe.
Plik z chomika:
astromaria
Inne pliki z tego folderu:
Osho - Chrześcijaństwo. Najbardziej śmiertelna ze wszystkich trucizn.pdf
(263 KB)
Osho - Modlitwa.pdf
(188 KB)
Osho - Siedem ciał człowieka.pdf
(357 KB)
Osho - Nirwana.pdf
(385 KB)
Osho - Równowaga ciała i umysłu.pdf
(961 KB)
Inne foldery tego chomika:
A. deMello
Audiobooki i słuchowiska
Dethlefsen
Filozofia
Hermetyzm
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin