00:00:12:KORSARZ - Opera w trzech aktach|Libretto Francesco Maria Piave|według poematu George'a Byrona 00:00:20:Muzyka Giuseppe Verdi 00:00:31:Obsada 00:00:46:Orkiestra i chór|Teatro Regio w Parmie 00:00:53:Kierownik muzyczny i dyrygent 00:00:59:Kierownik chóru 00:01:04:Reżyseria 00:01:10:Scenografia 00:01:33:Reżyseria telewizyjna 00:05:16:Jak wiatry wiejš swobodne|nad bezkresem oceanów, 00:05:23:tak kršżš dzielni korsarze,|szukajšc łupów i okazji do starć. 00:05:31:Ojczyznš i królestwem sš nam fale,|a berłem naszym za bandera. 00:05:38:Mężnego mymy ducha, stawić czoło|grożbom i mierci zdołamy! 00:05:45:Dumna to pień|moich dzielnych towarzyszy! 00:05:58:Czymże jest życie? 00:06:00:Raz igraszkš zmiennego losu,|raz przyjaznym umiechem. 00:06:05:Czym mierć jest?|Odpoczynkiem bez końca, 00:06:09:granicš między|radociš a cierpieniem. 00:06:12:Cieszmy się więc! 00:06:14:Niech nie zniechęcš nas|rany przez wroga zadane! 00:06:20:Niech radosne puchary pokrzyżujš|szyki konajšcemu sternikowi. 00:06:27:Cieszmy się, cieszmy! 00:06:42:Słusznie powiadacie!|Wojna, wojna okrutna! 00:06:49:Wojna bezlitosna 00:06:53:przeciwko wszystkim ludziom! 00:07:01:Dla nich byłem zbrodniarzem, 00:07:06:więc wszystkich ich nienawidzę! 00:07:10:Zaszczuty i przeklęty przez nich, 00:07:18:nieszczęliwy jestem! 00:07:24:Ale pomszczony! 00:07:49:Wszystko zdawało się takie radosne 00:07:55:w młodzieńczych mych latach. 00:08:02:Bryza, słońce, powietrze 00:08:08:i wszechwiat cały. 00:08:16:Jednak los bezlitosny 00:08:22:z wszystkiego, com miał,|ograbił mnie. 00:08:33:Nigdy nie ujrzę już,|jak budzi się 00:08:40:niewinnoci dzień. 00:10:27:W sprzyjajšcym wietrze,|na chyżym statku 00:10:34:grecki zwiadowca|le posłańca zaufanego. 00:10:44:Czytaj i wyjaw sekret,|który przed nami usta twoje kryjš. 00:10:55:Gotowi bšdżcie ruszyć za mnš. 00:10:58:Gianni, podaj mi broń.|Odpływamy! 00:11:03:Za godzinę huknij z działa. 00:11:07:Tego wieczoru ja dowodzę! 00:11:12:Doprawdy? Ty sam? 00:11:17:Tak! 00:11:27:Korsarzy piorunujšce uderzenie 00:11:31:sam zaplanuję. 00:11:34:l udręczony przez muzułmanów|lud powstanie. 00:11:41:Do broni, nieustraszeni!|Zniszczymy złowrogi Półksiężyc. 00:11:57:l łajdak ten niech dowie się,|jaka w nas drzemie moc! 00:14:47:On wcišż nie wraca. 00:14:56:Gdy z dala ode mnie jest,|jakże długie 00:15:08:zdajš mi się godziny. 00:15:20:Harfo, co milczysz, 00:15:28:potowarzysz mym westchnieniom, 00:15:34:by szybciej|głos tej rozpaczy dotarł... 00:15:50:do serca mego lubego 00:15:57:na skrzydłach wiatru. 00:16:38:Mrocznych widoków nie potrafię 00:16:46:z myli mych odpędzić. 00:16:55:Na zawsze skazana, 00:17:03:by cierpieć w cieniu tajemnicy. 00:17:12:A jeli blady płomień nadziei 00:17:20:nade mnš zajanieje, 00:17:30:to jest to tylko wiatło ulotne|złudnego błysku. 00:18:07:Lepiej już umrzeć. 00:18:12:Jeli moja dusza|na Abrahama łonie spocznie 00:18:28:i jeli Corrado|przybędzie opłakiwać me prochy, 00:18:52:to o jednš czułš łzę 00:19:00:miłoć jedynie proszę. 00:19:12:Męstwo nie wzbrania opłakiwać tej,|co z miłoci kona. 00:20:44:Jakże smutny, Medoro,|jest piew twój. 00:20:51:A gdy nie ma Corrada,|czyż szczęliwš być mogę? 00:21:00:Czemuż przed miłociš uciekasz? 00:21:05:Gdy na tej ziemi|pozbawisz mnie miłoci, 00:21:15:nic mi nie pozostanie. 00:21:19:Nawet nadziei w niebie|mieć już nie mogę! 00:21:25:O, mój Corrado, zamilcz! 00:21:28:Przeszłoć cała|rękojmiš jest twej przyszłoci. 00:21:35:Nie! Miłoć nasza nie umrze! 00:21:40:- Medoro, odwagi twej mi trzeba!|- O, nieba! 00:21:45:l zdobšdż się na ten czyn! 00:21:50:Nie odpłyniesz,|miłoć cię wstrzyma! 00:21:55:Pociesz się. 00:21:58:- Muszę!|- O, ja nieszczęsna! 00:22:05:Miłoć mi to przepowiedziała. 00:22:22:Pojšć nie zdołasz|udręki mego serca, 00:22:30:gdy nocami czuwam,|pomiędzy nadziejš i lękiem. 00:22:39:Każde wiatru zawodzenie 00:22:45:brzmi jak żałobny lament, 00:22:51:co opłakuje ciebie, nieszczęsny, 00:22:57:ofiarę rozgniewanego morza! 00:23:12:Te jakże okrutne obrazy 00:23:18:wyrzuć z myli swoich. 00:23:25:Z morza wzburzonych fal|powrócę w twoje ramiona. 00:23:37:l otrę twe oczy zasmucone obawš|o moje bezpieczeństwo, 00:23:50:a udręki twoje wnet w radoć,|o ukochana, przemieniš się. 00:25:27:- Pora mi ruszać.|- Dokšd? Dlaczego? 00:25:33:- Kiedy może dowiesz się.|- Nie zostawiaj mnie! 00:25:38:Nie, Medoro, muszę! 00:25:42:Wysłuchaj mnie! 00:25:46:Słyszysz? To znak! 00:25:49:- Miej litoć dla mych łez!|- Okręt już gotów! 00:25:55:- Ja cierpię!|- Czekajš mnie! 00:25:58:Spokojna bšdż. Powrócę. 00:26:03:Ja cierpię... 00:26:13:Powrócę. 00:26:19:Lecz może wczeniej martwa padnie|ta oto nieszczęsna. 00:26:24:Głos ponury mówi mi w duchu,|że nigdy już nie ujrzę cię! 00:26:30:Zostań, jeli w piersi serce masz, 00:26:36:albo ja z boleci umrę. 00:26:41:Próżno boleć cię turbuje.|Wierz mi, że szczęcia zaznasz. 00:26:47:Głos tajemny przepowiada,|że niebawem wrócę tu. 00:26:52:A twoja udręka|w spokój wreszcie zmieni się. 00:28:05:Już pora. Żegnaj! 00:28:08:Nie jedż! 00:28:13:Wielki Boże! 00:29:23:Wieczna szczęliwoć cię czeka. 00:29:29:Paszy radociš jeste największš. 00:29:35:Chodżże, Gulnaro,|chodżże, uwielbiana. 00:29:40:Czeka cię tutaj sama rozkosz. 00:29:52:Jedwabnš szatš i drogim klejnotem 00:29:57:pięknoć swš przyozdób. 00:30:03:Ty gwiazdš tego haremu. 00:30:09:Ponętniejszej hurysy|nie masz nawet w raju. 00:30:35:Nie ma na ziemi 00:30:42:istoty bardziej niżli ja|nieszczęsnej. 00:30:51:Kocha mnie Seid! 00:30:56:Ja go nienawidzę! 00:31:03:Nędzny muzułmaninie! 00:31:07:Nie wiesz, nie pojmujesz wcišż, 00:31:11:jakš duszę skrywa moje ciało. 00:31:19:Za klejnoty i za złoto 00:31:26:miłoci nie zyskasz. 00:31:51:Uleć z więzienia, 00:31:59:wolna myli moja, 00:32:08:ku wytęsknionemu i przejrzystemu 00:32:18:niebu nad krajem rodzinnym. 00:32:27:Tam udręczona dusza 00:32:36:zapomni o swych okowach, 00:32:45:w niepamięć puci dawne urazy, 00:32:52:po raju miłoci|przechadzać się będzie. 00:34:49:Seid z wielkš radociš więtuje|czekajšce go zwycięstwo. 00:34:56:Pójdż. Pasza pragnie,|by i ty w tym uczestniczyła. 00:35:04:Pójdę, a wraz ze mnš również wy. 00:35:10:Jego rozkazu posłuchać trzeba. 00:35:30:Tylko nadzieja pociechš|dla duszy zagubionej jest. 00:35:40:Wszak przez życie nie zawsze|będę kroczyć drogš cierpienia. 00:35:50:Może niebo poruszone 00:35:55:ulituje się nad łzami 00:36:06:i ugasi to pragnienie,|które płonie i wyniszcza moje serce. 00:36:28:Ty przez paszę pożšdana, 00:36:32:ty nadziejš i królowš jego serca. 00:38:36:Radosne okrzyki|wokół rozbrzmiewajš. 00:38:43:Janiejsza od dnia będzie to noc. 00:38:46:Zmiażdżymy plugawš tłuszczę! 00:38:57:Drżyjcie, korsarze! 00:39:00:Mieczem niezłomnym Seid was ugodzi! 00:39:04:l morza bezpiecznymi uczyni! 00:39:19:Dzielni moi wojownicy, powstańcie! 00:39:26:Niech radoć wasze serca napełni,|gdy zwycięstwo wam zgotuję. 00:39:37:Niech zabrzmiš także tršby 00:39:42:i na czeć Allaha zwycięskiego|pień zaintonujmy. 00:40:14:Bšdż pozdrowiony, Allahu.|Niechaj na ziemi całej 00:40:22:Twe imię potężne rozbrzmiewa. 00:40:30:Miecz wiernych obrońców Proroka 00:40:37:Allah niezwyciężonym uczyni. 00:40:46:więty w czasach pokoju,|okrutny w dniach wojny. 00:40:54:Dla Osmanów|wielkie jest imię Allaha! 00:41:22:Bšdż pozdrowiony, Allahu.|Jeli brew Jego zmarszczona, 00:41:31:w ciemnoci i łzach|pogršża się wiat. 00:41:38:Jeli wzrok Jego pogodny,|wszystko stworzenie umiecha się. 00:41:54:Dla osmańskich wojowników|wszystko niestraszne, 00:42:02:gdy walczš w imię Jego. 00:42:41:Przybył derwisz zbiegły|z niewoli korsarzy okrutnych 00:42:46:i o posłuchanie prosi. 00:42:50:Niech wejdzie. 00:43:01:Skšd przybywasz? 00:43:03:Z łajdackich szponów się wyrwałem. 00:43:07:Gdzie i kiedy cię pojmano? 00:43:10:Trzy miesišce temu|z muzułmańskiego statku. 00:43:15:- Kto cię uratował?|- Skromny, litociwy rybak. 00:43:20:Przybywam tu z błaganiem,|by, panie, chronił mnie. 00:43:32:Czy ci łajdacy drżš|ze strachu przed mym gniewem? 00:43:42:Zostać czy też uciekać mylš?|Drogę odwrotu jakš majš? 00:43:51:Czy wiedzš,|jaka straszliwa zemsta ich czeka? 00:43:59:l że w perzynę kryjówki ich obrócę? 00:44:12:Nic, prócz więzienia|i łańcucha mego, nie widziałem. 00:44:19:Jedynie szum fal uszy moje dręczył. 00:44:27:Uciekłem stamtšd.|A oni gniewnie patrzš na ten brzeg 00:44:34:i kpiš z twej potęgi -|tegom jest pewien, o panie. 00:45:25:- Zostań.|- Panie... 00:45:29:Chcę tego!|Rozkazów swych powtarzać nie będę. 00:45:40:Cóż to za blask tam bije?|Czyżby dzień wstawał wczeniej? 00:45:47:O, moi waleczni! 00:45:49:Zdradzono nas, okręty w ogniu! 00:45:53:- Do broni!|- Grożbie czoło stawimy! 00:45:57:Takie wieci przyniosłe?|Brać go, to zdrajca! 00:46:02:Na strzępy go rozerwać! 00:46:11:miało, naprzód! 00:46:20:Niewiernych przepędżcie! 00:46:28:Kto nam pomocy udzieli? 00:46:31:Ratunek niemy bezbronnym! 00:46:35:Paszę tylko zabijcie.|Odwagi, ja was poprowadzę! 00:47:02:- Litoci!|- Bez obawy, będziecie uratowane. 00:47:09:Allahu! 00:47:11:miało, jeszcze trochę,|a droga będzie wolna! 00:47:35:Na Allaha!|mierć, mierć! 00:47:45:Cóż za hańba, los mnie ugodził! 00:47:59:Oszczędżcie tego człowieka. 00:48:10:Zaiste dzielnym 00:48:13:porywaczem kobiet jeste. 00:48:20:Podziwiam cię. 00:48:24:Zamysł wspaniały, 00:48:30:lecz los ci nie sprzyja. 00:48:39:Niechaj twe usta milczš! 00:48:41:Oczekuję od ciebie nie słów,|ale mierci! 00:48:53:A jednak tak miało|przede mnš tu stajesz? 00:49:03:Zobaczymy, dumny człeku, 00:49:09:zobaczymy, czy zdołasz 00:49:14:w ostatniej godzinie wyrok losu 00:49:23:z czołem niezmšconym przyjšć. 00:49:36:Dla tchórzów tobie podobnych|straszliwa jest mierć. 00:49:43:Lecz do tej duszy silne...
Ela.05.XI