Barocco - Tobiasz W. Lipny.pdf

(429 KB) Pobierz
299869728 UNPDF
Niniejsza darmowa publikacja zawiera jedynie fragment
pełnej wersji całej publikacji.
Aby przeczytaæ ten tytuł w pełnej wersji kliknij tutaj .
Niniejsza publikacja mo¿e byæ kopiowana, oraz dowolnie
rozprowadzana tylko i wył¹cznie w formie dostarczonej przez
NetPress Digital Sp. z o.o., operatora sklepu na którym mo¿na
jakiekolwiek zmiany w zawartoœci publikacji bez pisemnej zgody
NetPress oraz wydawcy niniejszej publikacji. Zabrania siê jej
od-sprzeda¿y, zgodnie z regulaminem serwisu .
Pełna wersja niniejszej publikacji jest do nabycia w sklepie
Gdqv`yx
Mçj przyjaciel Gerwazy wcale nie miaï, oczywi´-
cie, tak na imi¹. Jego ksywka ciÖgn¹ïa si¹ za nim
od czasçw podstawçwki i byïa, jak to cz¹sto bywa,
rezultatem lektury szkolnej. PrzyjaÂniï si¹ on mia-
nowicie w klasie z niejakim Protasewiczem, ktçry
podczas przerabiania Pana Tadeusza w naturalny
sposçbstaïsi¹Protazym;Gerwazystaïsi¹wi¹cGer-
wazym na zasadzie swoistejsymetrii.ProtazyzginÖï
par¹ lat pçÂniej w wypadku, ktçrego typ Anglosasi
okre´lajÖ jako freakaccident : znaleziono go martwe-
go przy drodze obok zaparkowanego motocykla.
ZginÖï wskutek uduszenia w otwarte w czasie jaz-
dy usta wpadïa mu pszczoïa czy osa, ktçra uÆÖdliïa
go w tchawic¹. ZdÖÆyï jeszcze zatrzymaÙ motocykl
i ustawiÙ go na nçÆkach. Gdyby miaï wtedy jeden
z tych duÆych kaskçw z plastikowÖ przyïbicÖ... Wo-
laïjednakszpanerskikasktypu,,spadochroniarskie-
go, z daszkiem.
Z Gerwazym poszli´my do tego samego ogçl-
niaka i trzy lata przesiedzieli´my w jednej ïawce.
Tak jak ja, uczniem byï czwçrkowym. Pomagaï mi
6
niekiedy w przedmiotach ´cisïych, ja ratowaïem go
czasem z j¹zyka ojczystego i historii. Jego fascyna-
cja kobietami staïa si¹ legendarna. Inne tematy go
w zasadzie nie interesowaïy. Najwcze´niej z nas
wszystkich przeszedï inicjacj¹ seksualnÖ, zresztÖ
z koleÆankÖ z klasy. Byïa pçïkrwi BrazylijkÖ i wol¹
BoÆÖ poczuïa wcze´niej niÆ inne.
GerwazypoÆÖdaï rozpaczliwie naszej chemiczki,
laski mïodej i atrakcyjnej; przez trzy lata kombino-
waï, jak si¹ do niej dorwaÙ. Ona to widziaïa, oczy-
wi´cie. Kokietowaïa go troch¹, ale nie za mocno
akurat na tyle, Æeby mu nie min¹ïo. Udaïo mu si¹
jÖ dopa´Ù dopiero na balu maturalnym, na ktçrym
alkohol laï si¹ strumieniami pod stoïami, oczywi´-
cie. TakÆe pod nauczycielskimi, jak si¹ okazaïo.
Okazaïo si¹ teÆ, Æe chemiczka pod jego wpïywem
robi si¹ swawolna. Gerwazy obta®cowywaï jÖ pra-
cowicie, a gdy juÆ dojrzaïa, zaciÖgnÖï jÖ do jakiej´
pustej klasy i na podïodze zaspokoiï swoje chucie.
Spu´ciïem si¹ od razu, oczywi´cie opowie-
dziaï mi pçÂniej bez skr¹powania ale staï mi dalej,
wi¹c zerÆnÖïem jÖ jeszcze raz. Bez gumki.
A jak zaciÖÆyïa? spytaïem.
Tomiaïanauczk¹powiedziaï. Niechnadru-
gi raz tyle nie pije.
Po ogçlniaku poszli´my na studia na rçÆne
uczelnie i stracili´my kontakt. Spotkaïem go, dopie-
ro gdy byïem na czwartym roku studiçw; Gerwazy
Zgłoś jeśli naruszono regulamin