00:00:06: Okay, zobaczmy. Wyglada na to, ze Harvard ma najmniejsze klasy. 00:00:11:Okay, mamy pierwszy wpis. Plus dla Harvardu. 00:00:14: Oh, chwila, chwila, to nie sa koncowe i oficjalne listy za i przeciw. 00:00:16: Dlaczego? Cos z nimi nie tak? 00:00:17: No linie sa krzywe, pismo niechlujne. 00:00:19:Harvard, Princeton i Yale nie moga ich zobaczyc w tym stanie. 00:00:21:Nie zobacza naszych list za i przeciw. 00:00:22: A jesli beda ich wymagac w sadzie? 00:00:25: Wtedy zemne je w kulke i zjem. 00:00:27: Oh, duzy plus dla Yale � 00:00:28:maja 1100 czlonkow obslugi sprzatajacej. 00:00:31: Czysto, czysto, czysto. 00:00:32: Wszystkie trzy szkoly pewnie maja ich taka sama liczbe. 00:00:34: Ale Yale musi sie tym szczycic z jakiegos powodu. 00:00:37: Princeton moze miec jedynie dwoch. 00:00:38:- Dwoch? | - Tak. 00:00:39:Myslisz, ze w Princeton jest tylko dwoch sprzataczy? 00:00:42:Napisz wielkimi literami "Princeton to smierdzaca ohyda". 00:00:44:Tak, udaje ze to pisze wlasnie w tej chwili. 00:00:46:Dzien dobry mile panie. 00:00:47:Moze spodobaja sie wam moje koszulki? 00:00:48:Oh, Kirk. Nie sprzedajesz znowu swojego prania, co? 00:00:50:Nie, to jest czesc mojej najnowszej proby zarobienia pieniedzy. 00:00:53:Bede codziennie drukowal zabawne napisy na koszulki, ktore opisuja cos, co zobaczylem w danym dniu. 00:00:57: Niezle. 00:00:58: Wpadlem na to, kiedy przeczytalem o pewnym facecie z Portland. 00:01:01: Co on robil? 00:01:02: Codziennie drukowal zabawne napisy na koszulki, ktore opisywaly cos, co zobaczyl w danym dniu. 00:01:06: To dzisiejsze? 00:01:07: Jasne. 00:01:08: "Babette jadla owsianke." Ha. 00:01:11: Tak. 00:01:12:- Dbam o realizm. | - To dobrze. 00:01:13:Daje wyrazny obraz. 00:01:14: Wyobrazam ja sobie... jak je owsianke. 00:01:17: Kosztuja $14.95. Ile zamawiacie? 00:01:19: Zadnych akwizytorow, Kirk. 00:01:20: A jesli wlacze cie do spolki? 00:01:22: A jesli wyrzuce koszulki przez drzwi zebys mial na czym wyladowac? 00:01:25:Rozumiem. 00:01:28: Co to za listy? 00:01:29: Gotowy? 00:01:30: Moja Rory, nasza Rory, Rory Stars Hollow... 00:01:32:dostala sie na Harvard, Princeton i Yale. 00:01:34: Wow, wow, wow, 00:01:36:nie moge uwierzyc. 00:01:37:Ja � czuje sie tak... 00:01:39:Tak. 00:01:45:Oh, nie jestem dobry w przytulaniu. 00:01:47:Oh, dobrze ci poszlo. 00:01:48: Dzieki. Rany, to duza rzecz, nie? 00:01:50:Bardzo duza. 00:01:51:Ale co to za listy za i przeciw? 00:01:52:Tak podejmujemy wazne decyzje, wiesz o tym. 00:01:54:Ale wiesz na czym stanie, na Harvardzie. 00:01:56: Byc moze. 00:01:57: Ale nie na pewno. 00:01:58: Ale przez lata mowilas tylko o Harvardzie. 00:01:59: Kto wtedy wiedzial, ze bedzie tak rozchwytywana? 00:02:01: Hey, ktora szkola najlepiej uczy podejmowania zyciowych decyzji bez robienia glupich list za i przeciw? 00:02:05:Ktorakolwiek to jest, zapisz jej to na plus. 00:02:07:Nie smiej sie z naszej metody selekcji. 00:02:10: Musze leciec do szkoly. 00:02:11: Hey, po co jeszcze tam chodzic? 00:02:12:Dostalas sie do college�u. Poszukajmy trufli czy cos. 00:02:14: Moze po skonczeniu liceum. 00:02:15: Dobra, ale jesli skoncza sie wszystkie dobre trufle, nie mow, ze cie nie ostrzegalam. 00:02:18: Czesc. 00:02:20: Nie moge uwierzyc jakie to wspaniale. Wszystkie trzy. 00:02:22: No maja dobry gust. 00:02:23: No... wiesz, a, Jess tez... 00:02:26:No ale to takie malutkie w porownianiu do tego, zabrzmi idiotycznie. 00:02:29:Co? Powiedz. 00:02:30: No wiesz, ze Jess pracuje w Wal-Martcie. 00:02:31: Tak, wiem. 00:02:32: Wyglada na to, ze wybrano go na Pracownika Miesiaca. 00:02:36: Naprawde? 00:02:37: Wiedzialem, ze wyda sie malutkie. 00:02:38: Nie Luke, to nie jest malutkie. To naprawde wspaniale. 00:02:42:Tak. No wiesz, tam pracuja pewnie setki ludzi a wybrali jego. 00:02:46:Tak, to pokazuje, ze umie ciezko pracowac, dogadac sie z ludzmi itd. 00:02:49: Mozesz byc z niego dumny. Powiedziales mu ze jestes dumny? 00:02:52: Nawet mi o tym nie powiedzial. 00:02:53:Dostalem list z zaproszeniem na mala uroczystosc, adresowany do rodziny Jessa Mariano. 00:02:58:Idziesz na nia? 00:02:59:Oh, nie podobaloby mu sie, gdybym poszedl. 00:03:01:No wiesz, to ze zobacze go na takiej firmowej uroczystosci, 00:03:04:uslysze jak nazywaja go wyjatkowym i odpowiedzialnym, to by go zabilo. 00:03:07:Tak, ide. 00:03:08: Dobry chlopak. 00:04:08: Hey Sookie, Sookie. . .gdzie jest Sookie? 00:04:11:Tutaj. 00:04:12: Gdzie tutaj? Marco? 00:04:13: Polo. 00:04:15: Czemu tu siedzisz? 00:04:16: Papaja nie chce jesc, 00:04:18:wiec udaje, ze jem z jego miski, zeby mogl mnie nasladowac. 00:04:21: Sookie, nazwalas tego kota? 00:04:22: Ona wyglada jak Papaja, prawda? 00:04:23: Ale to jest przybleda. 00:04:26:Przywiazesz sie do niego, on odejdzie i bedzie ci smutno. 00:04:28: Zachowuje dystans. No chodz Papaja. 00:04:30:Chlup, chlup, chlup. 00:04:31: No dobra, wstawaj. No chodz. 00:04:35: Oh rany, bycie kotem jest bolesne dla kolan. 00:04:38: Od kiedy jestes milosniczka kotow? 00:04:39: Od kiedy zaszlam w ciaze zaczelam sie bardzo troszczyc o zywe stworzonka. Jackson, tez. 00:04:43:Wasze ciala sie zmieniaja. 00:04:45: Wczoraj.. .ugh, to bylo okropne. 00:04:47:Jackson przesuwal stol i troche uszkodzil takiego pajaka. 00:04:50:Nie zauwazyl malenstwa i oderwal mu nozke. 00:04:53:Pajak mial problem z chodzeniem, co nas bardzo zasmucilo, 00:04:56:ale Jackson zrobil mu nowa ze spinacza do papieru, 00:04:58:ale przypinajac ja, zabil go na amen. 00:05:02:Malutki Satchmo. 00:05:03: Nazwalas pajaka Satchmo? 00:05:04: Po wujku Jackson'a. 00:05:05: Oh, na pewno byl wzruszony. 00:05:07: Moze gdybym miala uszy! 00:05:09: Co? 00:05:11:Papaja! 00:05:13: Patrz na mamusie, patrz na mamusie, patrz na mamusie. 00:05:20: Oh, czy to wszyscy ze Stowarzyszenia Edgara Allena Poe? 00:05:22: Jesli chodzi ci o stowarzyszenie 00:05:23: powinno-sie-mnie-wysterylizowac-zeby-moj-kretynizm-nie-przeszedl-na-inne-pokolenia, 00:05:28: to tak, to oni. 00:05:29:Czesc, witamy w Independence Inn. 00:05:31:Dziekujemy. Jestesmy Jim i Milly Hatlestad. 00:05:34: Okay, mamy panstwa na liscie. 00:05:38:Jeszcze raz witamy i zapewniamy, 00:05:41: ze pod podloga panstwa pokoju nie ma zakopanych ludzkich szczatkow, 00:05:44: ktore moglyby nie dawac panstwu spac. Odpowiada panstwu? 00:05:46: Chyba tak. 00:05:47: Pokoj numer 8. 00:05:52:Serce-oskar�ycielem. To opowiadanie Poe. Nie zrozumieli tego? 00:05:54: Hatlestadowie nie sa ze Stowarzyszenia Poe. 00:05:57: Czemu mi nie powiedziales? 00:05:58: Gdybym o tym wiedzial i tak bys sie nie dowiedziala. 00:06:01: Dzien dobry, nazywam sie Larson, chcialbym sie zameldowac. 00:06:03: Stowarzyszenie Poe, tak? 00:06:04:- To ja. | - Swietnie. 00:06:05: Witamy w Independence Inn. 00:06:08: Na stoliku w pokoju czeka beczka amontillada 00:06:12:a jesli oczekuja panstwo Doktora Tarra i Profesora Fethera, przyslemy nastepna. 00:06:17: Mowil pan, ze jest ze Stowarzyszenia Poe. 00:06:19:Tak, ale to tylko hobby. 00:06:21:Nie jestesmy fanatykami Star Treka. 00:06:22: Nie, nie chcialam zasugerowac... 00:06:24: To znaczy, nie jestescie swirami, w zadnym wypadku. Prosze, pokoj numer szesc. 00:06:26: Dziekuje. 00:06:29:Moglabys przestac starac sie upiekszyc powitania. 00:06:31: Slyszalam. 00:06:34: Dzien dobry panu. 00:06:36: Witam wszystkich. Mam nadzieje, ze milo spedziliscie dzisiejszy dzien. 00:06:38:Wiecie, ze zbieramy sie co miesiac, aby uhonorowac naszego nowego Pracownika Miesiaca. 00:06:44:Nie jest to wystawna uroczystosc, tylko krotkie �dziekuje� i �powodzenia�. 00:06:48:O no i do tego dzwiescie dolcow. Chyba tylko dlatego goscimy tu zwyciezcow. 00:06:53:Znacie go jako samotnika, naszego Pana Solidnego. 00:06:56:Kiedy ten mlody czlowiek po raz pierwszy usiadl przy wozku widlowym, no, to bylo jak jego przedluzenie. 00:07:00:I tak mozna duzo o nim powiedziec a praca tego czlowieka zapiera dech. To Jess Mariano. 00:07:09: Chialbys cos powiedziec, Jess? 00:07:10: Nie. 00:07:11: Taki jest nasz Jess. Brawa dla niego i powodzenia. 00:07:18: Co ty tu robisz? 00:07:19: Jestem taki dumny z mojego chlopaka. 00:07:21: Przestan. 00:07:22: Masz chusteczke, bo chyba zaraz sie wzrusze. 00:07:24:Naprawde, przestan, juz. 00:07:26: To dawalo pieniadze, tylko po to tu jestem. 00:07:28:Nie zapomnij tabliczki. Powinienes ja powiesic nad lozkiem i ja podswietlic. 00:07:32: Wracam do pracy. 00:07:33:Tak, wozek widlowy krzyczy �gdzie jest moje przedluzenie?' 00:07:36:Hey. Widzialem jak pan szczypie chlopaka. 00:07:39:Jestem Bill Borden. 00:07:40: Luke Danes, jestem wujkiem Jessa. 00:07:41: Milo mi pana poznac. 00:07:42:Tak, wiec dobrze mu idzie, co? 00:07:43: Chcialbym miec jeszcze z tuzin Jessow. Jest moim ulubiencem. 00:07:45: Milo mi to slyszec. 00:07:46: Haruje jak wol na swojej zmianie a jesli ktos zachoruje � 00:07:49:a zawsze ktos sie zdarza � 00:07:51: Jess bierze za niego prace nawet jesli przerobil w tygodniu czterdziesci godzn. 00:07:53: Wow, jestem taki... 00:07:55:Czterdziesci godzin? On nie pracuje czterdziestu godzin. 00:07:56:Wiecej jak czterdziesci piec, powaznie. To dobry chlopak. 00:07:58: Chwileczke, jak to mozliwe? 00:07:59:Chodzi do szkoly, pracuje u mnie, nie moglo mu wyjsc czterdziesci. 00:08:02: No nie podpisuje kazdej listy obecnosci, 00:08:04: ale jestem pewnien, ze to przynajmniej tyle. 00:08:06:A, moze sie pomylilem. 00:08:07: Tak, moze. 00:08:08: Oh, myslalem, ze sie panu spodoba. 00:08:09: Mala pamiatka dla pana. 00:08:10: Swietnie, dziekuje. 00:08:16: �Ptak ten sprawi�, �e przy ca�em rozsm�tnieniu mem musia�em 00:08:21:Roz�mia� si� z powa�nej nader jego miny: "Ty� nie tch�rz,." 00:08:31: Ten Poe to prawdziwy rozrywkowiec. 00:08:35: Mial wiele problemow. 00:08:37: Troche za bardzo spodobalo mu sie hmm-hmm. 00:08:40:Mimika? 00:08:41: Wiesz o co mi chodzilo. 00:08:42:Oh, mimika. 00:08:43:To mi przypomnialo � 00:08:44:Yale, ...
Obi