I koniec. Zupe�nie inaczej ni� planowa�am. Dzi�kuj� Wam za wszystkie komentarze i mam nadzieje, �e za TO mnie nie zabijecie! Rozdzia� 5: Wysz�am z przebieralni i uda�am si� na parking, bo s�dzi�am, �e to miejsce, w kt�rym si� obecnie znajdowali�my, nie by�o odpowiednie na tak� rozmow�. S�ysza�am, �e Jacob idzie za mn� i nagle zacz�am si� ba�, �e Edward zobaczy t� scen� i opatrznie j� zinterpretuje. Pomy�li, �e wychodz� z Jacobem i zostawi mnie tu, czy co�. Na szcz�cie zobaczy�am go za rega�em obok. Czy ja ju� gdzie� wspomnia�am, �e moje �ycie to jeden wielki, denny serial? Do tego komediowy? U�miechn�am si� i mrugn�am do niego. Odpowiedzia� mi skinieniem g�owy i gestem r�ki pokaza� na kiesze�, gdzie znajdowa� si� m�j telefon. Leciutko kiwn�am g�ow� i w tym momencie straci�am go z pola widzenia. Dosz�am do drzwi, otworzy�am je i wysz�am na dw�r. Skr�ci�am za r�g budynku, a zaraz za nim by� ma�y lasek. S�dzi�am, �e to b�dzie odpowiednie miejsce, bo nikt nie b�dzie nam tam przeszkadza�, a lepiej, �eby nasza rozmowa nie zosta�a pods�uchana. Zatrzyma�am si� i bez s�owa odwr�ci�am w jego stron�. Sta� tam i intensywnie si� we mnie wpatrywa�. Mia�am ochot� uciec i poszuka� Edwarda, co pewnie nie by�oby problemem, bo jak znam �ycie gdzie� si� tu kr�ci. Rozejrza�am si� na boki, ale nigdzie go nie widzia�am. Nagle Jacob prychn�� i odezwa� si� g�osem ociekaj�cym ironi� i lito�ci�: - Co? Pana wampira nie ma, to mo�esz ze mn� gada�? Wtedy co� we mnie p�k�o. Nie chcia�am ju� ucieka�. Chcia�am wygarn�� mu wszystko prosto w twarz, a na ko�cu go uderzy�. Podnios�am wzrok i spojrza�am na niego oczami pe�nymi nienawi�ci. - Nie. Zbiera�am w sobie si�y aby spojrze� ci w twarz i nie zwymiotowa� od tego widoku. A rozejrza�am si�, �eby zobaczy� czy nie ma tu Edwarda, po to, aby m�g� ci� wreszcie ugry�� w ogon, ty zapchlony kundlu! � Ostre s�owa. Ale w tym momencie to zupe�nie nie mia�o znaczenia. Oczy zacz�y otwiera� mu si� ze zdziwienia. Wiedzia� ju�, �e ta rozmowa sko�czy si� inaczej, ni� planowa�. Moja z�o�� tak jak nagle si� pojawi�a, r�wnie nagle znik�a. Westchn�am i zacz�am: - Jake� musisz zrozumie� moj� frustracj�. Wyprowadzi�am si� od taty, mieszkam z Edwardem i dziwnym zbiegiem okoliczno�ci pami�� mi wr�ci�a. Musisz te� wiedzie�, �e to nasze ostatnie spotkanie. Nie potrafi� patrze� na ciebie bez z�o�ci. Nie potrafi� zrozumie� czemu. Czemu mi to zrobili�cie? Co wami kierowa�o? Ostatnie co ci przeka�� to, �e nie mam do ciebie �alu. Do Charliego te� nie. �egnaj. � Zbli�y�am si� i leciutko cmokn�am go w policzek. Nie poruszy� si�, sta� jakby go kto� zahipnotyzowa�. Odwr�ci�am si� na pi�cie i powoli odesz�am. S�ysza�am, �e nie idzie za mn�. Cieszy�o mnie to, bo nie chcia�am sprawi� mu dodatkowego b�lu. Kiedy mia�am z�apa� za telefon, zobaczy�am w oddali srebrne Volvo. Zatrzyma�am si� i poczeka�am. Czu�am si� o wiele lepiej. Lekko. To dziwne uczucie towarzysz�ce mi w drodze do sklepu znik�o, jak r�k� odj��. Wreszcie mia�am to za sob�. Zamkn�am tamten rozdzia�. Edward podjecha�, wsiad�am i ruszyli�my w drog� powrotn�. - Edward! A zakupy? � zapyta�am. - Kupi�em. S� w baga�niku. Przez reszt� drogi si� nie odzywali�my. Widocznie wyczu�, �e musz� przetrawi� dzisiejsz� rozmow�. Wygl�da�am przez okno i patrzy�am na mijane obiekty. Nie wiedz�c kiedy � zasn�am. Obudzi�am si� w naszym pokoju, na ��ku. Obok mnie le�a� Edward. - Kt�ra godzina? � zapyta�am. - Dziesi�� po drugiej � odpar� lekko rozbawionym tonem. - W nocy? � podnios�am si� tak gwa�townie, �e zacz�o robi� mi si� ciemno przed oczami. Cz�sto tak mia�am. Najpierw obraz tak jakby ga�nie, robi si� ca�kowicie ciemno, a zaraz potem rozja�nia si� i wszystko jest dobrze. - Tak, Bello. W nocy � odpar� i zachichota�. - Jak to mo�liwe, �e spa�am tyle godzin? - Hm. S�dz�, �e musia�a� odreagowa� spotkanie z Jacobem. - Pewnie tak. � Podnios�am si� lekko i wtuli�am w jego zimny tors. � I wiesz co? Okropnie si� ciesz�, �e mam ju� to za sob�. Mog� zamkn�� tamten rozdzia� �ycia. Przykry rozdzia�. � Edward zacz�� b��dzi� wargami po moim czole, przechodz�c do ucha i na szyj�. Zdekoncentrowa�o mnie to i nie powiedzia�am ju� nic wi�cej. Nagle zrobi�am si� bardzo senna. Ziewn�am i przenios�am si� w obj�cia Morfeusza. Rozdzia� 6: �Everytime I try to fly I fall without my wings I feel so small I guess I need you, baby And everytime I see you in my dreams I see your face It�s haunting me I guess I need you, baby� Za du�o z�a wyrz�dzi�em. Nie powinienem wraca�. Nie. Nie powinienem tego zaczyna�. Bello, zrozum, kocham Ci� nad �ycie. I dlatego nie mog� zosta�! Wiem, �e ponownie mi zaufa�a�, chocia� nie powinna�. Nie umiem bez Ciebie �y�. Ale mimo to musz� odje��. Przepraszam. Edward. Zamar�am. S�owa powoli i bole�nie wbija�y si� w m�j umys�. Wolno zaczyna�am rozumie� ich tre�� i to, co si� w�a�nie sta�o. Nie potrafi�am si� ruszy�. Nawet nie chcia�am. Odesz�a jedyna rzecz, kt�ra trzyma�a mnie przy �yciu. Odchodz�c, zabra� ze sob� mnie, ca�� rado�� �ycia, ch�� do niego, mi�o�� i wszystkie uczucia �yj�ce w cz�owieku. Nie czu�am nic pr�cz wszechogarniaj�cego b�lu. Zamroczona wsta�am z ��ka, mechanicznie si� ubra�am i z kartk� w r�ku zesz�am na d�. Wiedzia�am ju� co musz� zrobi�. Moja dusza mnie opu�ci�a, wi�c po co mam trzyma� na Ziemi cia�o? Cullenowie siedzieli zgromadzeni w salonie. Rzuci�am kartk� na st� i uda�am si� do wyj�cia. Alice poderwa�a si� w kanapy i podbieg�a w moja stron�. Chwyci�a mnie za ramiona i odwr�ci�a w swoj� stron�. Gdy ujrza�a pustk� w moich oczach, wszystko zrozumia�a. Przytuli�a mnie i kaza�a dobrze si� zastanowi�. Pu�ci�a mnie bo wiedzia�a, �e zrobi�aby to samo, gdyby Jasper odszed�. Sta�am na klifie i patrzy�am w d�. Jedyne co s�ysza�am to kartka, kt�r� napisa�. On � jedyna wa�na osoba w moim �yciu. Zostawi� mnie, wi�c po co mi ono? Kocham ci�, Edward � pomy�la�am i skoczy�am. B�d�c w powietrzu, nie czu�am ju� b�lu. Teraz nie czu�am ju� zupe�nie nic. ��Everytime I try to fly I fall without my wings� Uderzy�am w wod�. Chyba powinno mnie zabole�, ale moje zmys�y umar�y rano. Czeka�am na �mier� reszty cia�a. I wtedy zobaczy�am najpi�kniejszy widok pod s�o�cem � Edwarda p�yn�cego do mnie. I wtedy moje serce wyda�o swoje ostatnie uderzenie. Ciemno��. Umar�am. Nareszcie. _________________________ Narracja Edwarda: Za du�o z�a wyrz�dzi�em. Nie powinienem wraca�. Nie. Nie powinienem tego zaczyna�. Bello, zrozum, kocham Ci� nad �ycie. I dlatego nie mog� zosta�! Wiem, �e ponownie mi zaufa�a�, chocia� nie powinna�. Nie umiem bez Ciebie �y�. Ale mimo to musz� odje��. Przepraszam. Edward. Nie mog�em zosta�. Przyrzek�em, �e ju� nigdy jej nie opuszcz�, ale nie mog�em. Charlie i Jacob mieli racj�, wykre�laj�c mnie z jej �ycia. W �adnym razie nie zas�ugiwa�em na ni�. Wr�ci�em i wywr�ci�em ca�e jej pozornie pouk�adane �ycie do g�ry nogami. Kocha�em j� niesamowicie mocno i dlatego zdecydowa�em si� odej��. Powoli zaczyna�o �wita�. Nadal s�ysza�em my�li mojej rodziny , ale by�em ju� daleko od domu. Czu�em si� jakbym umar�. Moim �yciem by�a Bella, a j� dobrowolnie zostawi�em, zabijaj�c si�. Chcia�em by zn�w rozpocz�a nowe �ycie, z Charliem, reszt� rodziny i przyjaci�mi. Nagle zobaczy�em mglist� wizj� Alice. Mglist� dlatego, �e by�em tak daleko, �e ledwo odbiera�em ich my�li. Ujrza�em Bell� skacz�c� z klifu. Nie! Zacz��em biec w tamt� stron�, maj�c gdzie� pakt. Alice, jak mog�a� j� pu�ci�! Nie chcia�em si� nad tym zastanawia�, nie mia�em czasu. Widzia�em Bell�. Skoczy�a. Sp�ni�em si�. Wygl�da�a jak anio�, kt�ry straci� swoje skrzyd�a. Tymi skrzyd�ami by�em ja. Wskoczy�em do wody zaraz po niej. Wiedzia�em, �e si� sp�ni�em. Jaki ja jestem g�upi! Chwyci�em j� w ramiona i p�yn��em do brzegu. Sta�y tam ju� wilki, wi�c porosi�em je, �eby zaczeka�y. Ugryz�em j�, ale by�o ju� za p�no. M�j jad nie rozchodzi� si� po jej ciele. Umar�a. Poczekaj kochana! Zaraz b�dziemy razem na wieki! - Na waszym terenie ugryz�em cz�owieka. Zabijcie mnie. -Edward, co ty robisz? Nie wiem czy mog� Czy Bells� - Jacob, prosz�. Zr�b to dla niej. Poczu�em b�l. Ale on by� niczym w por�wnaniu z tym, co czu�em po stracie ukochanej. Ciemno��. Umar�em. Nagle w ciemno�ci zobaczy�em Bell�. Bieg�a w moj� stron�, chwyci�em j� w ramiona, ca�uj�c. _____________________ Narracja Alice: Stracili�my ich. Dwoje! krzykn�am i upad�am na pod�og�. Nie mia�am si�y wsta�. M�j brat i przyjaci�ka nie �yj�. Jasper po�o�y� si� ko�o mnie i przytuli�.
Krajculka