Diana przeszła chwiejnie przez pokój i zasiadła na kanapie.
- Ach , Aniu – powiedziała , oddychając głęboko – dziwny był ten sok! Czuję się od niego taka… taka ociężała… i czuję dziwne ciepło pomiędzy nogami , jakby mi tam wyrastała malina.
- Spróbuj jej dotknąć – poradziła Ania. – Ja też tak kiedyś miałam i to pomogło.
Diana popatrzyła na nią przerażona.
- Czyż nie wiesz , Aniu , że to straszny grzech?
- Ach gdzieżby! – zawołała Ania. – Jakiż znowu grzech! Leżałam kiedyś w łóżku i wydało mi się , że coś mam pomiędzy nogami , jakby delikatne muśnięcia wiatru przebiegały przeze mnie , chcąc się dostać do środka i ukołysać do snu serce moje ; pomyślałam sobie wtedy : „Och , wy nieszczęsne wietrzne fale! Wiecznie tylko snujecie się po świecie , nie mogąc odpocząć ani zasnąć , nosząc na sobie motyle i ptaki , poruszając liśćmi drzew , susząc mokre ubrania i przynosząc ulgę ludziom w słońcu , a nikt nie ma dla was żadnej pociechy ani dobrego słowa. Niech was chociaż dotknę i pogłaszczę” pomyślałam i włożyłam między nogi palec… ale wiatry już chyba przeleciały , bo w tejże chwili przestałam je czuć , a za to poczułam tam dziwne ciepło i miałam wrażenie , jakby fale ciepła przepływały przez moje podbrzusze. Włożyłam więc drugi palec i wtedy odniosłam wrażenie , że robi mi się tam wilgotno , jakbym zaczęła nasiąkać deszczem ; i w tejże chwili wyobraziłam sobie , że idę w tym deszczu do ślubu , w białej sukni z krynoliną i w białym welonie , a cudowny książę prowadzi mnie do ołtarza pełnego białych aniołków , które wyglądają , jakby się przejadły , i nagle wiem , że to jest mój narzeczony. Rumieniąc się , przysięgam mu miłość i wierność na wieki , a on wtedy składa zaklęty pocałunek na moich ustach , a jego język krzyżuje się z moim… i wtedy poczułam , jak robię się tam jeszcze bardziej mokra i miałam wrażenie , jakby książę niknął w strugach deszczu. I po chwili , schnąc , poczułam się , jakbym coś straciła , jakby w moim życiu nigdy nie było mi pisane znaleźć romantycznego końca. Poczułam się dziwnie , kiedy podniosłam swoje dwa palce do oczu i zobaczyłam na nich schnącą strużkę lepkiego śluzu , jak ślad ślimaczy , i poczułam się bezbronna , naga. Następnego dnia poszłam się z tego wyspowiadać pastorowi Bellowi , ale kiedy doszłam do końca , zrobił się cały czerwony i powiedział : „Nie , to nie jest grzech , droga dziewczynko. W wielkim mieście wprawdzie wielu pastorów twierdzi inaczej i mówi , że gdy dziewczynka tak robi , trzeba jej wyciąć kawałek ciała u dołu , ale ja tak nie uważam , gdyż bardzo mi się podobała twoja historia , masz wielką wyobraźnię ; jeśli kiedy przydarzy ci się co podobnego , opowiedz mi o tym , gdyż wszystko to jest bardzo ciekawe”. Lecz wyglądał przy tym dziwnie , oddychał ciężko i bardzo sapał , więc pomyślałam , że wcale nie chcę więcej mu o tym opowiadać i pobiegłam do domu.
Lecz Diana sprawiała wrażenie , jakby przestała słuchać w okolicach słowa „książę” i sama już oddychała ciężko , jak gdyby zaparło jej dech w piersiach.
- Cóż tobie , Diano? – zaniepokoiła się Ania. – Możeś ty chora?
- Ach nie – odrzekła jej przyjaciółka – tylko się zamyśliłam… Mnie nikt tak nigdy nie pocałował , jak ciebie w tym śnie.
- Ani mnie – rzekła Ania. – Lecz czemuż tak rozchylasz wargi?
- Pieką mnie jeszcze mocno po tym soku. Trochę to nawet boli.
- Maryla mawia , że lekką ranę najlepiej jest ucałować i na nią podmuchać – przypomniała sobie Ania i dotknęła ustami warg Diany. Wtedy nagle poczuła , że ramiona przyjaciółki oplatają jej szyję i poczuła jej język na swoim ; jej ślina smakowała tym sokiem – rzeczywiście dziwny smak , pomyślała sobie Ania , której powoli zaczynało brakować tchu w piersiach. I byłyby się tak całowały nawet i dłużej , gdyby za oknem nie rozległo się muczenie. Obie odskoczyły od siebie jak oparzone.
- Ach – poderwała się w tym momencie Ania – zapomniałam wydoić krowę! Wybacz mi , Diano , ale muszę zejść na dół… do obory… bo krowa ma już na pewno nabrzmiałe wymiona i niedługo zacznie ryczeć. Obiecuję ci , że przez całą drogę w tę i z powrotem będę myślała o twoich ustach.
- Ach , Aniu – jęknęła Diana , cała zarumieniona od pasa w górę – nie zostawiaj mnie teraz , lepiej wydój mnie. Ja też kiedyś będę nabrzmiała mlekiem… nigdy nikt mi nie wytłumaczył , skąd ono się tam bierze… może i dzisiaj by pociekło , gdyby je stamtąd spróbować wycisnąć?
- Ale ja nie umiem – broniła się Ania. – Ty nie jesteś krową i nie masz takich wymion… więcby cię chyba bardzo bolało , gdybym cię tak ścisnęła , jak naszą Dolly.
- Niemowlęta też nie umieją , a jakoś im to wychodzi – zauważyła praktyczna Diana , zdejmując przez głowę szyfonową bluzkę i rozpinając haftki biustonosza. – Powinnyśmy spróbować… bo co się okaże , jeśli ja jestem jakaś wadliwa i kiedy będę miała dziecko , okaże się , że nic ze mnie nie cieknie , a biedne maleństwo nie będzie miało co jeść i umrze z głodu?
- Ach , do Domu Sierot , gdzie się wychowywałam , podrzucono niegdyś niemowlę i nie miał go kto karmić… lecz pani Spencer dawała mu do possania gałganek maczany w krowim mleku i biedna kruszyna przeżyła , więc chyba jest i to możliwe… ale skoro się tak martwisz , to ci pomogę. Jakaś ty krągła! Tyle masz apetycznych krągłości , tu… i tu… - zauważyła schodząc rękami w dół – i nawet tu – skonstatowała zsuwając je w tył. – Ja jestem tam taka płaska i chuda , zupełnie beznadziejna. Czyś zawsze – stwierdziła wodząc dłonią po jej lewej piersi – była tam taka krągła? Bo jeśli nie , może i dla mnie jest jeszcze nadzieja , że nie będę wiecznie chuda i kostropata jak ten strach na wróble?
- Ty nie masz się czym martwić – uspokoiła ją Diana. – To ja się zawsze w szkole
boję , że brodawki zaczną mi sterczeć… o tak jak teraz… i będzie to widać przez sukienkę. Jeszcze jakiś chłopiec wpadnie na pomysł , żeby mnie tam uszczypnąć…
au , nie , nie tak jak ty , ty jesteś delikatniejsza… a ja będę wtedy za bardzo zawstydzona , żeby go odegnać.
- Możesz zawołać mnie – stwierdziła rezolutnie Ania , zataczając dłonią kręgi po skórze przyjaciółki. – Rozbiję mu tabliczkę na głowie… a potem złapię za szyję i ścisnę , o tak , jak teraz twoją pierś… aż cię przeprosi. Żadnemu chłopcu nie wolno dotykać twoich piersi , chyba że się z tobą ożeni… ale do tego czasu one należą wyłącznie do mnie. Są takie duże , że na pewno jest w nich mleko.
- Ale nic nie cieknie – jęknęła Diana. – Może z człowiekiem jest inaczej niż z krową i nie można ściskać , tylko trzeba ssać? Spróbuj , Aniu.
- Spróbuję… ale wiesz , ja nigdy tego nie robiłam. Co będzie , jak cię przez przypadek ugryzę? Nie będziesz mieć wtedy końca piersi i już nigdy nie wykarmisz dziecka. Jakie ładne masz aureolki wokół swoich brodawek! Czerwonosine , jak zmarznięte kosztele , które jesienią jadłyśmy.
- Ty też mi pokaż swoje – nadąsała się Diana. – Co to za przyjaciółka , która sama tylko ogląda , a nic nie pokazuje!
- Masz rację , Dianuś : jesteś taka ładna , że zapomniałam o nakazie wzajemności. Już to jednak naprawiam. Ot i proszę! Żaden chłopiec nawet by nie zauważył , że tu coś jest.
- Ale za to ja widzę – odpowiedziała Diana. – Masz małe piersi , ale za to takie
okrągłe , sprężyste brodawki , zupełnie nie jak moje. Moje są zupełnie nieefektowne i pewnie za dziesięć lat zaczną zwisać.
- Czy mam je trochę podciągnąć w górę? – zapytała Ania i spróbowała podważyć językiem jedną z nich , a potem drugą. – O widzisz , już się podciągnęły… zrobiły spiczaste… i tak przyjemnie drażnią mi język. Smakują tak dziwnie… jakby słone morele.
- Ja też muszę posmakować – stwierdziła Diana i przyciągnąwszy przyjaciółkę bliżej , sama skosztowała. – Widzisz? Rosną w oczach. Nie masz się czego obawiać : Bóg cię słucha i rozumie twoje utrapienia.
- Ja myślę , że Bóg nie ma tu nic do rzeczy – stwierdziła stanowczo Ania. – Gdyby było inaczej , nie dałby mi krwawić. Kiedy pierwszy raz krwawiłam , a było to jeszcze w Domu Sierot , nie miałam pojęcia , o co w tym wszystkim chodzi. Myślałam , że to jakaś zakaźna , afrykańska choroba i że zaraz umrę , że najpierw wypływa krew , a potem wylecą ze mnie wszystkie wnętrzności… bo to tak bolało , jakby zaraz miały wypaść… i nawet wypadło ze mnie kilka kawałków zakrzepłej krwi wielkości kurzego jaja : myślałam , że to moje płuca i żołądek , i zastanawiałam się , czy pójdę do nieba , skoro przestałam oddychać. Ale wtedy wpadła pani Spencer… au , nie gryź mnie tu , Diano… i zobaczywszy mnie w kałuży krwi , krzyknęła : „Cóż ty robisz , dziecko? Umyj się i zatkaj watą , a potem zmyj podłogę!” Nakrzyczała na mnie , ale byłam jej wdzięczna , bo wytłumaczyła mi , że to jest normalne i będę tak miała co miesiąc. Potem przez dwa miesiące nie chciałam myśleć o Bogu , bo byłam na niego zła , że mnie tak potraktował.
- Rozumiem cię – rzekła Diana. – Ze mną było prawie tak samo źle. Spójrz jednak , jakie ostre i wyrośnięte są teraz twoje brodawki! Nie chciałabyś zmierzyć się z moimi? Czułybyśmy się przez chwilę niczym rycerze walczący na miecze… oczywiście tacy przyjaźni rycerze , który toczą bój nie dla krwi , lecz dla sprawdzenia swych umiejętności.
- Ach , Diano! – jęknęła Ania. – Nie drwij nawet ze mnie. Czy moje piersi mogą się równać z twoimi?
- Nie dowiesz się , dopóki nie spróbujesz – zauważyła Diana i pociągnęła ją na kozetkę.
Uklękły na sienniku.
Wirydarz