ENCYKLIKA „REDEMPTOR HOMINIS”
Encyklika, rozpoczynająca się od słów „Redemptor hominis” - „Odkupiciel człowieka”. Jest dokumentem Papieża, skierowanym do wszystkich wiernych Kościoła katolickiego, ale nie wyłącznie. Adresatem jego są również wszyscy ludzie dobrej woli. Encyklika nosi datę: 4 marca 1979 roku, „w pierwszym roku mojego Pontyfikatu” - jak zaznacza jej dostojny Autor. Tradycyjnym zwyczajem każdy nowy papież na początku swoich rządów przedkłada w tego rodzaju dokumencie program swojej pracy.
Encyklika Redemptor hominis odbiega swoją formą od dotychczasowych dokumentów tego rodzaju. Treść jej nie jest, ściśle biorąc, programem nowego pontyfikatu; jest raczej przewodnią myślą wielu dotychczasowych wypowiedzi Ojca Świętego; jest tematem, do którego wraca przy różnych okazjach. Tematem tym jest konkretny, współczesny człowiek formowany przez historię i kształtujący ją, człowiek z jego pragnieniami i nadziejami, ale i z lękiem o teraźniejszość i przyszłość, człowiek w wymiarze spraw osobistych i społecznych.
W drugiej swojej encyklice Dives in misericordia Ojciec Święty wyjaśnia, że podejmując w Redemptor hominis temat o człowieku chciał zadośćuczynić szczególnej potrzebie czasów, w których żyjemy. Tę samą prawdę o człowieku odnajdujemy także w dwu innych dokumentach papieskich z tegoż roku: w przemówieniu na otwarcie konferencji biskupów w Puebla (28.I.79) i na forum ONZ przed przedstawicielami 152 narodów (2.X.79). Pamiętamy także kazanie Ojca Świętego wypowiedziane w Warszawie, na placu Zwycięstwa, i te jego słowa, do których często wracamy myślami: „Kościół przyniósł Polsce Chrystusa - to znaczy klucz do rozumienia tej wielkiej i podstawowej rzeczywistości, jaką jest człowiek. Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może sam siebie do końca zrozumieć bez Chrystusa. Nie może zrozumieć, ani kim jest, ani jaka jest jego właścia godność, ani jakie jest jego powołanie i ostateczne przeznaczenie. Nie może tego wszystkiego zrozumieć bez Chrystusa”.
Dotychczasowe encykliki papieskie miewały zwykle charakter doktrynalnych przedłożeń jednego tematu w formie toku myśli wyprowadzanych dedukcyjnie z przyjętych prawd wiary. Encykliki te, bogate w treść, niełatwe były w czytaniu i studiowaniu. Często domagały się specjalnego komentarza do samego tekstu, a tym bardziej do myśli w nich zawartych. Encyklia Redemptor hominis odbiega swoim językiem, stylem i sposobem przedłożenia treści od dotychczasowych dokumentów tego rodzaju. Nosi na sobie specyficzne piętno osobowości jej Autora, który - jak w wielu innych sprawach - „chodzi własnymi drogami”, jemu tylko właściwymi. Przede wszystkim pisze językiem zrozumiałym dla każdego czytelnika. Dlatego zbyteczny jest komentarz do samego tekstu encykliki. W układzie treści przyjmuje zasadę koncentrycznego omawiania przedmiotu, w tym wypadku tajemnicy człowieka, z różnych punktów widzenia. Oczywiście widzi tego człowieka przede wszystkim w świetle Objawienia Bożego; przemawia językiem przesyconym nie tylko treścią, ale i słownictwem biblijnym. Równocześnie jednak rozpatruje tegoż człowieka w kontekście historycznym naszych czasów, podkreślając ich dodatnie i ujeme strony. Z zestawienia dwu obrazów: z tego, co być powinno, i z tego, co faktycznie jest, wyprowadza wnioski dla życia chrześcijańskiego na dzisiaj. Wniosków tych jednak nie narzuca par force, nie argumentuje, powołując się na swój autorytet najwyższego nauczyciela prawdy Bożej, nie posługuje się formą zaimka osobowego „my”, pisze „ja”. Stosuje metodę dialogu, metodę wspólnego szukania odpowiedzi na pytania, które stawia przed nami życie dnia dzisiejszego.
Oryginalność stylu encykliki Redemptor hominis oraz aktualność i waga problemów, które omawia, czynią z niej lekturę wprost pasjonującą. Czytając ją, odnosimy wrażenie, że słuchamy troskliwego ojca, który dzieli się z nami doświadczeniem swojego życia oraz lękiem o człowieka uwikłanego w trudne problemy naszych czasów. Z powyższych racji specjaliści określają encyklikę jako dokument o charakterze duszpasterskim. Zawiera ona równocześnie bogatą treść doktrynalną, ujętą jednak i przekazywaną w sposób, który ułatwia jej przyjęcie. Sam Ojciec Święty, autor dokumentu, mówi o nim jako o rozważaniach (consideratio) lub quasi-medytacji (n. 22). Określenia te najlepiej tłumaczą formę dokumentu oraz odtwarzają zamiar i intencje jego Autora.
Treścią encykliki, jak powyżej zaznaczyliśmy, jest prawda o człowieku widzianym oczyma Bożymi poprzez Objawienie Boże i oczyma ludzkimi poprzez warunki życia współczesnego. Człowiek ten, powiązany z Chrystusem w sposób istotny dla swego człowieczeństwa, spełnia swoje zadania życiowe i realizuje swoje powołanie w Kościele Chrystusowym. Chrystologia i eklezjologia stanowią więc tło, na którym encyklika kreśli chrześcijańską wizję człowieka.
Wiele myśli czerpie Ojciec Święty z ostatniego Soboru, zwłaszcza z Konstytucji o Kościele w świecie współczesnym - Gaudium et spes. Opis świata dzisiejszego, zamieszczony w encyklice, przypomina w wielu szczegółach myśli zawarte w Gaudium et spes, jednak barwy tego opisu w encyklice są bardziej dramatyczne i mniej optymistyczne niż w dokumencie soborowym. Być może dlatego, że ówczesna sytuacja była bardziej skomplikowana niż przed trzydziestu laty. Ogólny jednak bilans oceny współczesnego świata, jaki odnajdujemy na kartach encykliki, jest mimo wszystko dodatni.
ENCYKLIKA „DIVES IN MISERICORDIA”
Jan Paweł II w jednym z ostatnich akapitów swej drugiej encykliki zdaje się wyrażać przewidywanie, że ludziom naszych czasów niełatwo jest przyjąć orędzie miłosierdzia. Ukazanie go wymagało wielkiej siły wiary i nadziei. Jeżeli ktoś nie podziela tej wiary i nadziei – powiada Papież – to niech zrozumie bodaj motywy, które skłoniły Najwyższego Pasterza Kościoła do podjęcia tematu tak niezwykłego i niecodziennego dla ludzi schyłku tysiąclecia, doby rozwoju nauki i techniki, w której człowiek bardziej niż kiedykolwiek stał się panem ziemi, doby bogactwa, sprawiedliwości a jednocześnie krzyczącej niesprawiedliwości.
Kiedy encyklika Dives in misericordia ukazuje sekularyzację i desakralizację jako jedno z zagrożeń obecnego pokolenia, dokonuje tym samym wyodrębnienia jednej z najbardziej opornych przeszkód na jakie natrafia temat miłosierdzia. W świecie gdzie, „złość” zdaje się uchodzić za cnotę, gdzie „tupet” jest warunkiem koniecznym do układania stosunków międzyludzkich, mówienie o miłosierdziu może się wydawać głosem z innej planety. I rzeczywiście, z innych planet różniących się od Ziemi i nie podobnych do niej – z planet istniejących we wnętrzu człowieka, stworzonych w nim przez Boga, który objawia się w miłosierdziu poprzez Syna.
Wymiar encykliki jest duszpasterski i religijny, głęboko zakorzeniony w teraźniejszości. Część biblijno-teologiczna, stanowiąca z racji swej wagi główny, a z racji zasięgu najważniejszy jej element, choć rozwinięta według linii interpretacyjnej ustalonej przez najdawniejszą tradycję, przynosi „nowe odczytanie” źródeł biblijnych, dotyczących miłosierdzia. Po pięciu rozdziałach teologicznych następuje zwięzły i syntetyczny opis współczesnego pokolenia. Nie potrzeba tu szczegółowej analizy, to pokolenie bowiem mamy przed oczyma, zostało ono też niejednokrotnie opisane i zdefiniowane choćby przez Sobór Watykański II. Są to opisy i definicje wnikliwe i nieraz pełne goryczy. Rozdział VI jest pewnego rodzaju przerywnikiem, by posłużyć się terminem techniki filmowej, równoległym montażem, służączym wprowadzeniu refleksji nad „tu i teraz” miłosierdzia.
Ten krótki przerywnik poświęcony naszemu pokoleniu wystarczy, by pobudzić do przemyślenia blasków i cieni budzących zachwyt i zatrważających. Są to blaski i cienie, które istnieją, których nie wymyślił Papież; nie przybywa ich ani nie ubywa przez sam fakt, że zostały stwierdzone przez Kościół tylekroć od czasu Soboru Watykańskiego II. Papież powtarza wielokrotnie, że Kościół podziela niepokoje tego pokolenia. Niepokoje, które rodzą się, jak powiedziano właśnie w rozdziale VI encykliki, z braku równowagi między elementem materialnym i moralnym; gdzie „wszystko rozgrywa się na tle gigantycznym wyrzutu sumienia”.
Na początku rozdziału siódmego odkryty zostaje klucz i motywacja encykliki, tam gdzie mówi się, iż „w relacji do takiego obrazu współczesnego pokolenia, obrazu który musi budzić głęboki niepokój, Kościół winien dawać świadectwo miłosierdziu wyznając je i wcielając w życie” Do refleksji nad tymi trzema problemami-zagadnieniami związanymi z miłosierdziem, Papież wzywa Kościół. Wzywa do refleksji, która rodzi zobowiązania. Wiedząc jak trudne są owe zobowiązania, wzywa Kościół do błagania o miłosierdzie.
Encyklika Jana Pawła II poświęcona miłosierdziu, wymaga lektury spokojnej i refleksyjnej, podobnej do modlitwy w obecności Boga. Lektura ta bowiem domaga się dopełnienia przez łaskę, domaga się spojrzenia wiary, nadziei i miłości, a więc cnót nadprzyrodzonych, które są darem Boga rozwijanym na modlitwie.
Należy także postawić pytanie, dlaczego temat miłosierdzia może natrafiać na niechęć lub obojętność w sekularyzowanym świecie. Odpowiedź znajdziemy w wielu miejscach encykliki; źródłem niechęci może więc być rozwój kultury materialistycznej i neo-pogańskiej naszego stulecia. Kultura ta oparta jest bowiem na opanowaniu ludzi i natury przez immanentystyczny użytek jaki czyni z rozwoju i postępu, przedkładając technologię i socjologię nad naukę, politykę nad metafizykę, planowanie nad etykę, a w końcu sprawiedliwość ponad miłość. Kultura ta zdołała nadać pojeciu miłosierdzia odcień słabości, jeśli wręcz niesprawiedliwości.
Dzieje się tak – wyjaśnia encyklika – ponieważ w miłosierdziu dostrzegamy nade wszystko stosunek nierówności pomiędzy tym, kto je okazuje, a tym, który go doznaje; widzimy je jako akt czy proces jednostronny, zakładający i utrzymujący dystans pomiędzy świadczącym miłosierdzie a doznającym go. Natomiast Jan Paweł II nie tylko przypomina, że miłosierdzie jest przymiotem, który czyni nam dostępniejszą miłość ku Bogu i ludziom oraz, że sprawiedliwość zawarta jest w miłosierdziu, nie zaś jemu przeciwstawna, ale także bardzo wyraźnie stwierdza, że świat ludzi będzie mógł stać się bardziej ludzkim, tylko wówczas, gdy we wzajemne stosunki, które kształtują jego moralne oblicze, wprowadzimy moment przebaczenia, tak istotny dla Ewangelii.
„Przebaczenie – pisze Jan Paweł II – świadczy o tym, że w świecie jest obecna miłość potężniejsza niż grzech”. Taka jest właśnie cecha właściwa miłosierdzia, którą encyklika podkreśla: jest silniejsze niż miłość a nawet niż zdrada. Taką też ma wymowę analiza przypowieści o synu marnotrawnym (rozdz. VI). Miłosierdzie zatem nie jest litościwym współczuciem albo tylko wielkodusznością, lecz relacją miłości partnerskiej, w której dochodzi do wymiany opartej na godności człowieka i szacunku dla osoby.
Bez tej relacji, samej sprawiedliwości grozi, że stanie się, jak w sposób lapidarny mówi encyklika – zimna i bezwzględna, a tym samym zdolna – jak uczy historia i doświadczenie współczesnośći – zrodzić straszliwe niesprawiedliwości właśnie w imię prawa. Wychodząc z tych stwierdzeń, odkryć można nowe bogactwo, niezwykłą i zaskakującą aktualność encykliki o miłosierdziu; można pogłębić wszystkie równoległe i zbieżne tematy. Odkryje się wówczas jak bardzo w świecie, w Kościele i w nas samych obecne jest pragnienie miłosierdzia. Doznawania go i świadczenia innym.
Personalizm chrześcijański (personalizm katolicki) - prąd w filozofii chrześcijańskiej, obecny w katolicyzmie w XX wieku od ok. 1930 r. Zakłada postawienie w centrum badań filozoficznych osoby człowieka, a nie społeczności. Personalizm ten interpretował religię jako więź osobową człowieka z Bogiem.
Za początki personalizmu można uznać poglądy Arystotelesa, św. Augustyna, św. Tomasza z Akwinu, w których za podstawę rzeczywistości uznawano osobę ludzką. Od personalizmu, z punktu widzenia antropologii filozoficznej, ukształtowała się jego odmiana, wewnętrznie zróżnicowana nowa interpretacja tomizmu św. Tomasza z Akwinu zwana personalizmem chrześcijańskim. Nowy personalizm postuluje podporządkowanie dobru osób całego życia społecznego oraz podkreśla osobę jako wyjątkowo doskonałego bytu.
ENCYKLIKA „EVANGELIUM VITAE”
Do spraw, które często powracają w nauczaniu i działalności pasterskiej Ojca Świętego, należy bez wątpienia zaliczyć obronę życia ludzkiego od chwili poczęcia aż po naturalną śmierć. „Będę nieustannie wypełniał tę misję – powiedział Papież na początku swego pontyfikatu – którą uważam za nie cierpiącą zwłoki, wykorzystując podróże, spotkania, audiencje, orędzia kierowane do osób, instytucji, stowarzyszeń” (przemówienie z 22 grudnia 1980). Ten program istotny dla Kościoła i całej rodziny ludzkiej, Jan Paweł II realizuje z wielką energią, odwagą i poświęceniem przez wszystkie lata posługi Piotrowej, choć wie, że naraża się tym samym na sprzeciw, niezrozumienie, a nawet krytykę.
Nauczanie Ojca Świętego o życiu ludzkim, oparte na Piśmie Świętym i Tradycji Kościoła, ukoronowaniem papieskiego porzepowiadania Ewangelii życia we współczesnym świecie jest encyklika Evangelium vitae, ogłoszona 30 marca 1995 roku. Dokument ten, owoc kolegialnej współpracy z biskupami wszystkich kontynentów, pogłębia i rozwija nauczanie Soboru Watykańskiego II i stanowi jak gdyby kompendium nauki Kościoła o życiu ludzkim.
W encyklice Jan Paweł II potwierdza absolutną wartość i świętość życia człowieka w każdej sytuacji – zdrowia czy choroby, i w każdym czasie – przed narodzeniem czy w obliczu śmierci. Potępia wszelkie zamachy na życie jako ciężkie przestępstwa przeciw człowiekowi, którego pierwszym i niezbywalnym prawem jest prawo do życia. W czasach, gdy mnożą się błędne opinie dotyczące życia ludzkiego, encyklika chce obudzić w sumieniach, rodzinach i społeczeństwach wrażliwość na jego głęboki sens i wartość. Ojciec Święty zwaraca się nie tylko do członków Kościoła, ale także do wyznawców innych religii i ludzi niewierzących, aby wspólnymi siłami kształtować w dzisiejszym świecie nową „kulturę życia”, zdolną przeciwstawić się „kulturze śmierci”. „Obrona i promocja życia – pisze Papież – nie są niczyim mono-polem, ale zadaniem i odpowiedzialnością wszystkich. Wyzwanie, przed którym stajemy u progu trzeciego tysiąclecia, jest trudne, tylko zgodna współpraca wszystkich, którzy wierzą w wartość życia, pozwoli uniknąć klęski cywilizacji i jej nieobliczalnych konsekwencji” (Evangelium vitae, 91).
Broniąc w encyklice człowieka i jego fundamentalnego prawa do życia, pozostając wiernym Bogu i Ewangelii, Kościół odgrywa rolę sumienia ludzkości w dziedzinie wartości moralnych, które są najszlachetniejszymi i najważniejszymi wartościami człowieka i które bardziej niż inne – choć także cenne – określają poziom współczesnej cywilizacji.
Najistotniejszą wagę wydaje się mieć trzeci rozdział encykliki Evangelium vitae, poświęcony omówieniu Bożego przykazania „Nie zabijaj” w kontekście naszych czasów. Podczas gdy pozostałe rozdziały mają charakter raczej pastoralny, ten jest tekstem doktrynalnym, w którym Papież przedstawia nauczanie wiary, wskazujące drogę wszelkiej działalności duszpasterskiej. W rozdziale tym można wyróżnić trzy wielkie grupy tematyczne. Przede wszystkim Autor stara się dokładnie określić sens piątego przykazania w kontekście całego orędzia wiary. Następnie omawia konkretne imperatywy moralne, płynące z przykazania, na koniec zaś ukazuje jego konsekwencje w dziedzinie etyki politycznej.
Encyklika Evangelium vitae fascynuje przede wszystkim doniosłością i dramatyczną zawartością treściową. Już przed jej pojawieniem się wygłaszano opinię, że przygotowywany dokument może sięgnąć po najwyższy stopień papieskiego nauczania jakim jest nauczanie ex cathedra, a więc nadające głoszonej nauce charakter formuły dogmatycznej. Jednakże chociaż użyte w encyklice sformułowania w odniesieniu do sprawy przerywania ciąży są bardzo stanowcze i wyrażone w formie uroczystej, to jednak nie występuje w niej żadna szczególna formuła, która jest stosowana przy ogłaszaniu dogmatu. Tym niemniej ów uroczysty, a zarazem stanowczy ton, w jakim Papież wyraża swoje stanowisko w sprawie nienaruszalności życia i przerywania ciąży, a zarazem wymowny kontekst, w którym tej oceny dokonuje, wskazują, że chodzi tym razem o wyjątkową rangę papieskiego nauczania, a tym samym o szczególną rangę prawdy, której dotyczy.
Troska o życie, ukazywanie wartości życia, służba życiu – jako istotny wymiar przepowiadania Ewangelii, czyli posłannictwa chrześcijan w świecie współczesnym – nie mogą być nigdy w pełni podjęte i w sposób odpowiedzialny wypełnione bez odniesienia się do aktualnej sytuacji świata. Budowanie nowej kultury miłości i życia jest nade wszystko zakorzenione w samej misji ewangelizacyjnej, i w tym sensie jest tej misji stałym elementem, encyklika Jana Pawła II pełna jest odniesień do tych wyzwań współczesności, ale się na nich nie zatrzymuje. Raczej chce ukazać istotę konfrontacji pomiędzy tym, co skrótowo i syntetycznie zostało określone jako „kultura śmierci”, a tym co prowadzi ku nowej „kulturze życia” zwanej także „cywilizacją miłości”. Nowożytne idee i wymogi praw człowieka żyją w rzeczywistości założeniami religijnymi, jakich zsekularyzowana nowoczesna cywilizacja nie może zapewnić. Społeczeństwo nowoczesne zostało w ten sposób zmuszone do uzyskania swojej legitymizacji z innych źródeł niż ono samo. Kościół stanowi wiec jeden z warunków ocalenia pozytywnego dziedzictwa kulturalnego czasów nowożytnych.
Ocalenie to następuje przede wszystkim poprzez osobiste świadectwo chrześcijan i ich wspólny wysiłek w tworzeniu struktur służących obronie życia. To jest najskuteczniejsza droga takiej demokracji, której miarą jest nie narodzony, umierający i biedny. Pozostaje jednak także obowiązkiem chrześcijan podążanie drogą, którą oferuje sama demokracja. Tutaj trzeba umieć jasno przedstawić związek prawa cywilnego z prawem moralnym, trudzić się w budowaniu właściwego prawa cywilnego, przeciwstawiać się – poprzez sprzeciw sumienia – prawu dopuszczającemu aborcję i eutanazję oraz popierać te wszystkie propozycje, których celem byłoby ograniczenie szkodliwości ustaw godzących w nienaruszalność ludzkiego życia.
Owe ustawy należy widzieć bardzo szeroko. Nie wystarczy zniesienie niegodziwych praw. Prawami trzeba objąć wszystko, co promuje życie, aby chrześcijanin był wiarygodny w tym, co głosi na temat aborcji i eutanazji. Do budowania nowej „kultury życia”, do przyjęcia nowego stylu życia są wezwani wszyscy i wszyscy mają do odegrania ważną rolę. Niech będzie jednak wolno odwołać się na koniec do słów Ojca Świętego, który wskazuje na szczególne zadanie, jakie mają do spełnienia w tej dziedzinie intelektualiści katoliccy, „powołani do aktywnej obecności w środowiskach kulturotwórczych, w szkołach, uniwersytetach, w ośrodkach badań naukowych i technicznych, na polu twórczości artystycznej i refleksji humanistycznej. Czerpiąc energię dla myśli i działania z czystych źródeł Ewangelii, winni angażować się w służbę na rzecz nowej kultury życia poprzez swe dokonania – poważne i udokumentowane, zasługujące na szacunek i zainteresowanie wszystkich” (n. 98).
Rerum novarum
Rerum novarum uważana jest za cezurę w rzymskokatolickiej nauce społecznej. Powyższe stwierdzenie odnosi się przede wszystkim do novum encykliki w jej historycznym uwarunkowaniu. Encyklika była reakcją Kościoła Rzymskiego na rosnące wpływy ruchów socjalistycznych i komunistycznych wśród katolickich robotników. Ogłaszając 15 maja 1891 roku encyklikę Rerum novarum papież Leon XIII zyskał sobie przydomek „papieża robotników.” Encyklika opowiedziała się za chrześcijańską polityką społeczną, przy jednoczesnym odrzuceniu socjalizmu w wydaniu marksistowskim i ślepego kapitalizmu. Głównymi wątkiem encykliki było przekonanie, że ani Kościół, ani państwo nie są w stanie samodzielnie rozwiązać trudności społecznych. Obydwa organizmy muszą ze sobą współpracować dla wspólnego dobra. Według Leona XIII zadaniem Kościoła jest wspieranie dzieła pojednania między pracodawcami i pracownikami poprzez nieustanne przypominanie praw i obowiązków wszystkich zainteresowanych.
Według Rerum novarum obowiązkiem państwa jest ochrona pracownika poprzez zapewnienie mu niedzielnego odpoczynku, minimalnej płacy, a także trwałości zatrudnienia. Dokument papieski poruszył także kwestię katolickich związków pracowniczych, podkreślił znaczenie własności prywatnej i jako „magna carta” katolickiej etyki społecznej ukonstytuował się jako chrześcijańska alternatywa między „bezbożnym socjalizmem” a „krwiożerczym liberalizmem.” Rerum novarum piętnuje niepohamowany pęd za zyskiem kosztem innych, potępia wszelkie przejawy gospodarczego imperializmu, ale jednocześnie ostrzega katolików przed pozornymi podobieństwami między chrześcijaństwem, a tzw. socjalizmem.
Rerum novarum podkreśla, że socjalizm jako nauka i fenomen historycznych procesów nie jest zgodny z „prawdami wiary Kościoła katolickiego.” Wynika z tego żelazna reguła, że dobry katolik nie może być jednocześnie prawdziwym socjalistą. Leon XIII z wielkim zapałem zwraca się przeciwko socjalistycznemu formowaniu nowego człowieka, ostrzegając, że ojcem takiego socjalizmu kulturowego jest niepohamowany liberalizm, który prowadzi nieuchronnie do utraty wiary. Społeczna odnowa jest w myśl Rerum novarum możliwa jedynie poprzez moralną odnowę, a ta z kolei zakłada powrót do Ewangelii. Ironią historii jest fakt, że dzisiaj szerokie spektrum polityczne odnajduje w Rerum novarum „moralne uzasadnienie” własnego programu politycznego. Do wizji Leona XIII przyznają się tradycyjnie nie tylko politycy chadecji, lecz także socjaldemokraci, a nawet liberałowie.
Ciekawym elementem Rerum novarum było wskazanie na konieczność wprowadzenia ulepszeń w kształceniu przyszłych duchownych, którzy powinni być zapoznawani z zagadnieniami problematyki społecznej. Stopniowa afirmacja encykliki Rerum novarum powodowała zadziwiające zmiany w myśleniu Kościoła rzymskokatolickiego o jednostce. I tak z okazji 50-lecia Rerum novarum papież Pius XII powiedział w przemówieniu radiowym w Święto Zesłania Ducha Świętego (1 maja 1941), że ludzka godność osobista musi być chroniona.
Gdy porównamy słynną encyklikę papieża Grzegorza XVI Mirari vos z 15 sierpnia 1832 roku, a także Quanta cura (1864) Piusa IX, oraz Immortale dei (1885) „papieża robotników” z soborową deklaracją Nostra aetate (1965), to natychmiast dostrzeżemy radykalną zmianę w oficjalnym nauczaniu Kościoła rzymskokatolickiego, która po latach mogła zaowocować jednoznacznym opowiedzeniem się za wolnością sumienia podczas Soboru Watykańskiego II.
Encyklika Rerum novarum została przyjęta w Kościele rzymskokatolickim z euforią. O ponadczasowości dokumentu przekonywali kolejni papieże. Z okazji 40-lecia Rerum novarum papież ...
polishmate