GLADIATORcd1.TXT

(23 KB) Pobierz
00:00:56:GLADIATOR
00:01:03:U szczytu swej potęgi Imperium Rzymskie|rozcišgało się od pustyń Afryki po północnš Anglię
00:01:12:Ponad ćwierć ludzkiej populacji żyło i umierało|pod panowaniem Cesarza
00:01:22:Zimš 180 A.D. dwunastoletnia kampania Imperatora|Marka Aureliusza przeciwko barbarzyńcom
00:01:26:w Germanii zmierzała ku końcowi
00:01:30:Jeszcze tylko jedna przeszkoda stoi na drodze|do rzymskiego zwycięstwa
00:01:34:i szansy na pokój w Imperium
00:03:46:Wychudzeni i głodni
00:03:50:Cišgle nic?
00:03:53:Ani ladu
00:03:53:Kiedy wyjechał?
00:03:55:Jakie dwie godziny temu
00:04:00:Będš walczyć panie?
00:04:01:Wkrótce będziemy wiedzieć
00:04:03:Żołnierzu, rozkazywałem przesunšć te katapulty|do przodu bo będziemu ich mieli poza zasięgiem!
00:04:06:Zasięg jest dobry
00:04:11:Niebezpieczeństwem dla kawalerii...
00:04:12:To jest dopuszczalne, zgadza się?
00:04:23:Powiedzieli - nie
00:04:49:Ludzie powinni wiedzieć kiedy się poddać
00:05:02:Ty by to wiedział Quintusie? Ja bym wiedział?
00:05:24:Siła i honor|Siła i honor
00:05:30:Na mój sygnał rozpętaj piekło
00:05:59:Ładować katapulty!
00:06:02:Piechota formować szyki!
00:06:04:Łucznicy w gotowoci!
00:06:32:Towarzysze!
00:06:36:Za trzy tygodnie będę zbierał żniwo
00:06:42:Wyobracie sobie gdzie wtedy będziecie|i tak się stanie
00:06:46:Trzymajcie szyk i jedcie za mnš
00:06:49:Jeli ockniecie się jadšc samotnie przez zielone|pola, a słońce będzie wiecić wam w twarz
00:06:57:Nie musicie się martwić, jestecie na polach|Elizejskich - martwi!
00:07:04:Bracia, to co robimy odbije się echem w wiecznoci
00:07:21:Cišgnij!
00:07:41:Kohorta gotowa Panie!
00:07:55:Łucznicy, zapalać!
00:08:03:Łucznicy, nacišgać!
00:08:09:Pal!
00:08:48:Równać szyk!
00:09:07:Równać szyk!
00:09:13:Nie rozpraszać się!
00:09:20:Nie rozpraszać się!
00:12:26:Roma victa!
00:12:28:Roma victa!
00:13:09:Mylisz, że on rzeczywicie umiera?
00:13:11:Umiera od dziesięciu lat
00:13:15:Gdyby nie umierał naprawdę nie posyłałby po nas
00:13:20:Może mu nas brakuje
00:13:22:I jeszcze senatorzy... nie wzywałby ich gdyby...
00:13:24:Daj spokój Commodusie. Po dwóch tygodniach jazdy|twoje nieustanne intygi przyprawiajš mnie o ból głowy
00:13:37:Podjšl decyzję i zamierza to ogłosić
00:13:45:Nazwie mnie...
00:13:48:Pierwszš rzeczš jakš zrobię...
00:13:52:Kiedy...
00:13:54:Jest zaszczytem wystšpić w igrzyskach wartych|jego majestatu
00:13:58:Pierwszš rzeczš, którš zrobię, będzie wzięcie|goršcej kšpieli
00:14:11:Wyglšda na to, że prawie jestemy, Panie
00:14:18:Panie
00:14:20:Gdzie jest imperator?
00:14:22:Przed wami Panie. Wyszli 19 dni temu|Ranni cišgle przybywajš
00:14:28:Mojego konia!
00:14:33:Całusa?
00:15:11:Ponownie udowodniłe swojš dzielnoć Maximusie|Miejmy nadzieję już ostatni raz
00:15:20:Nie ma już z kim walczyć Panie
00:15:24:Zawsze jest z kim walczyć. Powiedz mi jak mogę|wynagrodzić największego rzymskiego generała?
00:15:35:Pozwalajšc mi wrócić do domu?
00:15:37:Dom...
00:15:58:Oddajš ci honory Cesarzu
00:16:00:To na twojš czeć Maximusie. Tobie oddajš honory
00:16:26:Ominęło mnie to? Ominęła mnie bitwa?
00:16:30:Ominęła cię wojna
00:16:32:Ojcze, gratulację. Złożę w ofierze 100 byków|aby uczcić twoje zwycięstwo
00:16:37:Oszczęd byki, uhonoruj Maximusa. to on wygrał|tę bitwę
00:16:41:Generale
00:16:44:Wasza Wysokoć
00:16:45:Generale, Rzym oddaje ci honory. Obejmuję cię|jak brata i chciałbym by był moim przyjacielem.
00:16:49:Wasza Wysokoć
00:16:52:Ojcze, we mnie pod rękę
00:16:56:Mylę, że nadszedł czas bym odszedł
00:17:15:Tak wiele dla chwały Rzymu
00:18:03:Generale!
00:18:04:Cišgle żywy!| Cišgle żywy!
00:18:07:Bogowie muszš mieć poczucie humoru
00:18:08:Bogowie muszš cię kochać
00:18:12:Spowrotem do swoich koszar Generale,|czy może do Rzymu?
00:18:15:Do domu. Żona, syn, żniwa
00:18:18:Maximus rolnik|Cišgle mam problemy by sobie to wyobrazić
00:18:22:Dużo łatwiej oczycić ziemię niż krew, Quintusie
00:18:25:A, tutaj jest
00:18:26:Wasza wysokoć
00:18:29:Senator Gaius, Senator Falco
00:18:30:Strzeż się Gaiusa. Będzie lać miód w twoje uszy|aż poderwiesz się z krzykiem Republika! Republika!
00:18:37:Rzym został założony jako Republika
00:18:40:Tak, a w republice to senat posiada władzę|Ale oczywicie senator Gaius nie tym się kieruje
00:18:44:Po której stronie staniesz Generale,|Imperatora czy Senatu?
00:18:47:Żołnierz czuje się dobrze|mogšc spojrzeć przeciwnikowi w oczy, Senatorze
00:18:52:Z poparciem armii możesz się stać|wyjštkowo polityczny
00:18:57:Ostrzegałem Cię, ale będę cię chronił|Senatorzy
00:19:10:Maximusie
00:19:12:Będę potrzebować tak dobrych ludzi jak ty
00:19:17:Jak mogę służyć Waszej Wysokoci
00:19:18:Jeste człowiekiem który wie jak dowodzić
00:19:22:Wydajesz rozkazy, rozkazy sš wykonywane|i bitwa jest wygrana
00:19:26:Ale senatorzy, knujš intrygi, sprzeczajš się|pochlebiajš i oszukujš
00:19:30:Maximusie, musimy ratować Rzym przed politykami
00:19:33:Mogę na ciebie liczyć gdy nadejdzie czas?
00:19:42:Wasza Wysokoć, kiedy twój ojciec mnie zwolni|zamierzam wracać do domu
00:19:47:Dom, no... nikt nie zarobił więcej
00:19:51:Nie popuszczaj pasa, może cię wkrótce odwiedzę
00:19:56:Lucilla jest tutaj, znasz jš?
00:20:00:Ona ciebie nie zapomniała
00:20:03:A teraz jeste wielkim człowiekiem
00:20:18:Gdyby tylko urodziła się mężczyznš|Jakim Cesarzem by była?
00:20:26:Ojcze
00:20:33:Byłaby silna|Wyobrażam sobie, że włanie tak by była
00:20:38:Byłabym taka jakš nauczyłe mnie być
00:20:42:Jak podróż?
00:20:45:Długa, niewygodna. Po co przybyłam?
00:20:49:Potrzebuję twojej pomocy... twój brat...
00:20:52:Oczywicie
00:20:55:On cię kocha, zawsze kochał i...
00:21:02:będzie potrzebował twojej pomocy bardziej|niż kiedykolwiek
00:21:10:Doć polityki. Udawajmy, że jeste|kochajšcš córkš, a ja dobrym ojcem
00:21:22:Czy to nie miła fantazja, nieprawdaż?
00:22:29:Posyłałe po mnie Cesarzu?
00:22:34:Cesarzu?
00:22:37:Powiedz mi jeszcze raz Maximusie|dlaczego my tu jestemy?
00:22:42:Dla chwały Rzymu, Panie
00:22:45:Ach tak
00:22:48:Ach tak. Pamiętam
00:22:52:Widzisz tę mapę Maximusie?
00:22:56:To wiat, który stworzyłem
00:23:00:Przez 25 lat podbijałem, rozlewałem krew|rozrzerzałem imperium
00:23:07:Od kiedy zostałem cesarzem|dowiadczyłem czterech lat pokoju
00:23:11:Czterech na dwadziecia. I po co?
00:23:22:Przynosiłem miecz, nic więcej
00:23:27:Cesarzu, twoje życie...
00:23:30:proszę, nie nazywaj mnie tak
00:23:33:Podejd proszę i usišd
00:23:37:Porozmawiajmy
00:23:41:Po prostu, jak mężczyni
00:23:45:Dobrze Maximusie, mów
00:23:52:5000 moich ludzi utknęło w zamarzajšcym błocie
00:23:56:3000 jest połamanych i krwawišcych
00:23:57:2000 nigdy nie opuci tego miejsca|Nie będę wierzył, że walczyli i umierali za nic
00:24:03:A w co byłby wierzył?
00:24:04:Że walczyli za ciebie i za Rzym
00:24:08:A czym jest Rzym, Maximusie?
00:24:12:Widziałem wiele z reszty tego wiata|Jest brutalna, okrutna i ciemna
00:24:17:Rzym jest wiatłem
00:24:18:Ty naprawdę nigdy tam nie byłe|Nie widziałe co tam się dzieje
00:24:22:Ja umieram Maximusie
00:24:26:Kiedy człowiek widzi swój koniec|chciałby wiedzieć, że jego życie miało sens
00:24:32:Jak będzie wymawiane moje imię w przyszłoci?
00:24:34:Będę pamiętany jako filozof, wojownik czy tyran?
00:24:42:A może Imperator, który zawrócił Rzym|ku temu czym był naprawdę
00:24:48:Jest jedno marzenie o Rzymie|ale możesz je tylko wyszeptać
00:24:55:Nic więcej niż wyszeptać a i tak by zniknęło
00:24:57:Jest tak delikatne|Obawiam się, że nie przeżyje zimy
00:25:04:Maximusie, poszepczmy więc
00:25:08:Razem, ty i ja
00:25:11:Masz syna?
00:25:15:Opowiedz mi o swoim domu
00:25:22:Mój dom leży na wzgórzach powyżej Trujillo
00:25:26:Bardzo prosto urzšdzony
00:25:29:Różowe kamienie grzejš się w słońcu
00:25:33:Ogród pachnie ziołami w dzień, jaminem wieczorami
00:25:40:Przy bramie stoi ogromna topola
00:25:42:Figi, jabłonie, grusze
00:25:45:Ziemia, Marcusie, czarna...
00:25:48:Czarna jak włosy mojej żony
00:25:51:Na południowym zboczach rosnš winogrona|Na północnych oliwki
00:25:53:Dzikie kuce dokazujš w pobliżu domu|Drażniš się z moim synem
00:25:56:Chce być jednym z nich
00:25:57:Kiedy ostatni raz byłe w domu?
00:26:00:Dzisiejszego ranka - 2 lata i 264 dni
00:26:03:Zazdroszczę Ci Maksimusie|To dobry dom
00:26:08:Warto dla tego walczyć?
00:26:14:Jest jeszcze jeden obowišzek do spełnienia|Zanim odjedziesz do domu
00:26:19:Czego sobie życzysz Cesarzu?
00:26:22:Chcę by był obrońcš Rzymu po mojej mierci
00:26:27:Upoważnię cię, ciebie jedynego by zwrócił|władzę Rzymianom i pokonał raka, który toczy Rzym
00:26:45:Czy przyjmiesz zaszczyt, który ci oferuję?
00:26:51:Z całego serca, nie
00:26:55:Maximusie, włanie dlatego to musisz być ty
00:27:00:Ale z pewnociš prefekt, senator, kto kto|zna miasto i rozumie politykę...
00:27:04:Za to ty nie jeste przez politykę zepsuty
00:27:12:A Commodus?
00:27:15:Commodus jest zepsuty, wiesz to od dawna
00:27:21:Commodus nie potrafi rzšdzić, nie może rzšdzić
00:27:26:Ty jeste synem, którego powinienem mieć
00:27:32:Commodus zaakceptuje mojš decyzję
00:27:37:Wie, że armia jest tobie lojalna
00:27:45:Potrzebuję trochę czasu, Panie
00:27:48:Dobrze, mam nadzieję,|że po zachodzie słońca wyrazisz zgodę
00:27:53:A teraz ucinij mnie jak syn|i podaj staremu człowiekowi koc
00:28:18:Mój ojcie cię faworyzuje
00:28:19:Pani
00:28:22:Nie zawsze tak było
00:28:23:Wiele rzeczy się zmienia
00:28:26:Wiele, ale nie wszystko
00:28:30:Maximusie, stój
00:28:36:Niech spojrzę ci w twarz
00:28:40:Wyglšdasz jakby miał upać
00:28:41:Straciłem wielu ludzi
00:28:44:Czego mój ojciec chciał od ciebie?
00:28:47:Życzył mi wszystkiego dobrego|przed wyjazdem do domu
00:28:51:Kłamiesz
00:28:52:Zawsze wiedziałam kied...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin