Rozdział 1..pdf

(45 KB) Pobierz
145699518 UNPDF
Rozdział 1.
tłum.: CrimsonRoses
beta: Chochlica1 ;*;*
Dzwonek szkolny zadzwonił po raz czwarty dzisiejszego popołudnia, sygnalizując
uczniom, by zwolnili tereny szkolne i udali się do odpowiednich klas.
Jedną ręką trzymałam stanowczo Coach Clapp, przemieszczałam się przez hol
liceum w Forks do sali gimnastycznej. Musiałam rzucić się biegiem. Ledwie mam
czas dostarczyć te dokumenty i wrócić z powrotem do klasy. Z moim
niezrównoważeniem i koordynacją, nie było niespodzianką to, że potknęłam się
niezliczoną ilość razy w drodze do sali gimnastycznej. Wypuściłam z płuc
westchnienie, gdy dotarłam do celu, wiedząc, że spacerowanie oferuje mi mniejszą
ilość uszkodzeń, niż bieganie.
Oddychałam chrapliwie i usiłowałam złapać oddech, ponieważ odzyskałam
równowagę. Teraz stałam bezpośrednio przed drzwiami. Nacisnęłam klamkę i
otworzyłam ostrożnie nieznacznie drzwi, spostrzegając pustą o tej porze dnia salę.
Ponieważ drzwi otworzyły się ze skrzypnięciem, słyszałam wyraźny dźwięk zza
drewnianego wejścia; całkiem jakby ktoś odbijał piłkę. Rozważnie zrobiłam krok
do środka, w stronę dźwięku. Byłam wstrząśnięta, gdy zobaczyłam, że facet gra
sam w kosza. Wydawał się być zajęty. Moja obecność mu nie przeszkadzała.
Złapałam okazję, żeby zobaczyć, jak rusza się, grając w kosza. Oczywiście, Coach
Clapp, nie zwróciłby uwagi, gdybym została tu minutę lub dwie.
Gdy byłam młodsza, nigdy naprawdę nie lubiłam tego sportu. Nawet nie lubiłam
obserwować, jak grali faceci. Kiedy koszykówka leciała w telewizji, szukałam
pilota i zmieniałam kanał, albo po prostu wyłączałam telewizor. Ironicznie, w tym
momencie nie mogłam oderwać oczu od tego gościa, nie mogłam zmusić moich
stóp, aby się ruszyły. Coś było w tym chłopcu. Coś, co mnie zniewalało. Może to
były jego mięśnie, napinające się wspaniale przy każdym jego ruchu. Albo jak
jego szczupłe ciało poruszało się z taką łatwością i doskonałością. Albo, jak jego
długie sunęły przez gładką podłogę sali gimnastycznej. Właściwie, to nie
wiedziałam, czemu.
Poczekaj. Co ja mówię? Nawet nie widziałaś jak on wygląda, mimo że już
rozpływasz się od jego uroku? Uspokój się, Bella! To nie jest odpowiedni czas na
żądzę w stosunku do jakiegoś przypadkowego faceta, którego tył podoba ci się
bardziej niż powinien!
Nagle poczułam dumę, gdy trafił 3-punktowy rzut. To jest pierwszy raz, gdy
doceniłam koszykówkę i poczułam się trochę podekscytowana jego osiągnięciem.
Nieświadomie oklaskiwałam go z entuzjazmem, powodując, że odwrócił się.
Prawie umarłam, gdy to zrobił.
Och, wow.
Słowa uwięzły mi w gardle, ponieważ zauważyłam jego piękną twarz. Chociaż z
oddali, dostrzegłam wyraz jego twarzy, zmieszanie walczyło z rozbawieniem. Jego
włosy były jednym bałaganem, ale to się nie liczyło. Wyglądał jeszcze lepiej z
niechlujnym wyglądem. Jego policzki były zaróżowione z rozbawienia, a jego
ciało pokrywał pot, mocząc jego białą koszulę. Trzymaliśmy spojrzenia przez
chwilę, nie psując tego związku, który się właśnie ugruntował.
Wolno szedł w moim kierunku i moje serce załomotało, ponieważ przysunął się.
Tak więc, zgaduję, że to wskazówka.
...odwróć się i odejdź w innym kierunku, Bella...
...rusz się...
...w tej chwili...
Cholera. Oczywiście, moje stopy miały dziś inne plany. Spojrzałam w górę i
uświadomiłam sobie, że chłopak od koszykówki był ode mnie na długość
ramienia.
- Cześć - przywitał się.
Zgłoś jeśli naruszono regulamin