AdobePremierePro.doc

(48 KB) Pobierz
<tytuł> Premiera spełnionych nadziei

Premiera spełnionych nadziei

----------------------------

Adobe Premiere Pro: Rzadko zdarza się upgrade, który wprowadza tak wiele zmian i tak znacząco poprawia jakość pracy. Z premierami bywa różnie. Jedne - oczekiwane, w blasku reflektorów, z gwiazdami, inne - skromne, ciche, niejako na uboczu. Wszystkie łączy punkt kulminacyjny: końcowa reakcja publiczności. Mogą rozbrzmieć oklaski, wymowna cisza lub... gwizdy. Gdyby premiera Premiere Pro miała miejsce w kinie, usłyszelibyśmy owację.

 

Chyba nie ma osoby parającej się tematyką wideo, która nie znałaby choćby ze słyszenia pakietu Adobe Premiere. Spore grono użytkowników popularna "Premierka" zawdzięczała przejrzystości, dużym możliwościom oraz relatywnie niskiej cenie. Cena ta nie była może zbyt atrakcyjna przy pojedynczym zakupie (ponad 3000 zł), pamiętajmy jednak, że Premiere stanowiła pakiet dołączany do wielu kart i urządzeń wideo i wówczas koszt jej nabycia był wielokrotnie niższy, podczas gdy profesjonalne systemy edycyjne wciąż wymagają wyłożenia nie setek, a grubych tysięcy dolarów. Wadą Premiere były rzadkie aktualizacje. Przebywając w cieniu Photoshopa jako flagowego produktu Adobe, przez długi czas pozostawała w zasadzie niezmieniona, a kolejne wersje wprowadzały raczej kosmetyczne zmiany. Na szczęście trwająca ponad dwa lata cisza jedynie poprzedzała burzę, której na imię Adobe Premiere Pro.

 

 

Kary ogier czy czarny koń?

--------------------------

O skali zmian wprowadzonych w Premiere Pro przekonujemy się tuż po uruchomieniu pakietu - i to nie tylko dlatego, że karego ogiera w okienku startowym zastąpił czarny koń. Nowy design głównego ekranu roboczego daleko odbiega od nieco sztywnej i ubogiej wizualnie konstrukcji wcześniejszych wersji. Delikatne zaokrąglenia gadżetów, tłoczenia i subtelne cieniowanie znacznie poprawiają estetykę i czytelność ekranu. Skojarzenia z produktami firmy SOFTIMAGE nasuwają się same (zwłaszcza z systemem montażowym SOFTIMAGE|DS). Trudno jednak mówić o jakimś plagiacie, nieco podobny design ma choćby wiele programów z Macintosha, a przykład omawianego w tym wydaniu PC Worlda Adobe Photoshop Album 2.0 SE świadczy, że mamy wręcz do czynienia z ogólnymi wytycznymi dotyczącymi wyglądu interfejsu w nowych produktach Adobe.

 

Konfigurowalny interfejs graficzny pozwala przygotować odrębne ustawienia i zestawy okien dla poszczególnych faz realizacji projektu. Przełączanie pomiędzy różnymi ustawieniami odbywa się poprzez wybór opcji w menu Window/Workspace lub poprzez wciśnięcie z shiftem któregoś z klawiszy F9-F12. Wyśmienite rozwiązanie, zwłaszcza gdy jesteśmy zmuszeni do pracy na jednym monitorze. Wówczas miejsca na ekranie jest naprawdę niewiele i możliwość szybkiego przeskakiwania pomiędzy konfiguracjami zoptymalizowanymi pod kątem różnych etapów produkcji staje się wręcz zbawienna. Standardowo mamy przygotowane konfiguracje do edycji, korekcji kolorów, efektów i pracy z dźwiękiem, można również zapisać własne rozmieszczenie okien. Nie tyle zbawienna co przydatna okazuje się za to opcja... zmiany jasności interfejsu graficznego. Drobnym ruchem suwaka w oknie Edit/Preferences/General szybko likwiduje się nadmierny kontrast między obrazem wideo a tłem. Drobiazg, a naprawdę cieszy - zwłaszcza oczy.

 

Pierwsze kroki

--------------

Pierwszą rzeczą, jaką zwykle wykonuje większość użytkowników po uruchomieniu nowej wersji programu, jest zerknięcie do plików pomocy, które w przypadku Premiere Pro są przeglądane za pomocą przeglądarki WWW. Od razu widać profesjonalne podejście producenta, opisy są zwięzłe, krótkie lecz wyczerpujące, a doskonale zorganizowany indeks ułatwia błyskawiczne dotarcie do poszukiwanego zagadnienia. Zasada "minimum czasu na dotarcie do maksimum informacji" została zrealizowana perfekcyjnie.

 

Drugim "pierwszym krokiem" wykonywanym w programach montażowych jest importowanie materiału wideo z kamery, magnetowidu bądź pliku. Tu czeka na nas kolejna miła niespodzianka: Premiere Pro jest w stanie automatycznie wykrywać ujęcia. Cecha ta, dostępna już wcześniej w konkurencyjnych programach, znacznie przyspiesza wybór właściwych ujęć do pobrania. Wczytane ujęcia są umieszczane w rolkach (binach). Zbiory te swą strukturą przypominają obecnie katalogi na dysku, gdyż ujęcia można grupować w struktury nazywane sekwencjami. Jak się zaraz przekonamy, mają one rzeczywiście wiele wspólnego z sekwencjami znanymi z terminologii filmowej.

 

Czas jest najprostszą rzeczą

----------------------------

Najwięcej zmian zaszło chyba w obsłudze listwy czasowej - i są to zmiany na lepsze. Przede wszystkim obsługa okna Timeline zyskała na elastyczności, a jest to elastyczność na tyle wysoka, że pożegnaliśmy okno Navigator. Drobna modyfikacja w postaci zastąpienia gadżetu z listą jednostek czasowych zwykłym suwakiem pozwala płynnie i szybko dobrać powiększenie projektu do aktualnych potrzeb. Ten sam efekt uzyskamy trzymając wciśnięty ALT podczas przewijania za pomocą rolki myszy (rolka bez ALT-a jedynie przesuwa zawartość listwy w poziomie). Wystarczy chwycić klip i przenieść go nad pusty obszar nad ostatnią ścieżką wideo, aby automatycznie pojawiła się nowa ścieżka. Każda ścieżka może mieć indywidualnie dobieraną wysokość, co znakomicie sprawdza się zwłaszcza przy łączeniu obrazu z dźwiękiem.

 

Jeśli na ścieżkę w miejscu, w którym już występuje klip, wprowadzamy nowe ujęcie, wówczas ujęcie wcześniejsze zostanie przycięte (dodajmy, że miejsce cięcia dość łatwo przewidzieć, gdyż pasek z nowym ujęciem staje się półprzezroczysty tam, gdzie nachodzi na stare). Wystarczy jednak podczas przenoszenia wcisnąć klawisz CTRL, aby nowy klip rozsunął wcześniejsze nie zmieniając czasu ich trwania. Analogicznie, jeśli przesuwamy krawędź ujęcia modyfikując jego długość, zwykle pozostawiamy "dziurę", lecz gdy podczas przycinania wciśniemy CTRL, Premiere odpowiednio przesunie i przytnie wszystkie ścieżki audio i wideo. W przypadku wideo z dźwiękiem, wciskając ALT przy kliknięciu na klip możemy przesuwać jego warstwę wideo niezależnie od audio (i vice versa). Co prawda tracimy synchronizację z dźwiękiem, lecz wszystko da się w razie czego naprawić, gdyż program podaje liczbę ramek różnicy. Jeśli dodamy, że podczas przesuwania klipów na ścieżkach można szybko wyłączyć automatyczne dosuwanie klipów do cięć, łatwo sobie wyobrazić, jak precyzyjną kontrolę nad kształtem projektu przy jednoczesnej wysokiej ergonomii daje obecnie listwa czasowa. A przecież nie wspomnieliśmy jeszcze o jednej z istotniejszych modyfikacji - zagnieżdżaniu listw czasowych.

 

Potęga sekwencji

----------------

Zagnieżdżanie realizowane jest za pomocą wspomnianych sekwencji. Przeniesienie sekwencji z rolki na listwę czasową powoduje jej umieszczenie w projekcie oraz utworzenie nowej zakładki w oknie Timeline. Klikając na tę zakładkę (lub dwuklikiem na sekwencji) przechodzimy do wewnętrznej listwy czasowej. Możemy tu dowolnie rozmieszczać klipy, wykonując wszystkie operacje, jakich przeprowadzenie umożliwia główna listwa czasowa. Tak utworzony fragment filmu - zwany właśnie sekwencją - z punktu widzenia nadrzędnej listwy czasowej wygląda jak jednorodny klip, ułatwiając operowanie dłuższymi fragmentami filmu o złożonej strukturze. Sekwencje posiadają własny kod czasowy, którego punkt zerowy można synchronizować z wartością kodu czasowego odpowiadającego w głównym projekcie momentowi rozpoczęcia sekwencji. W tym celu konieczne jest jednak ręczne wprowadzenie początkowej wartości kodu.

             

Veni, vidi, video

-----------------

Dwuklik na ujęciu w listwie czasowej wyświetla je w oknie Monitor. Widzimy zarówno pliki wideo jak i audio - te ostatnie w postaci graficznej, w formie wykresów obrazujących natężenie dźwięku. Monitor może pracować w trybie jednego widoku lub widoku podwójnego, wówczas mamy niezależnie obraz źródłowy i wynikowy. Można także otworzyć kolejne okna z monitorami referencyjnymi, przydatnymi na przykład podczas korekcji koloru, kiedy musimy porównywać wygląd wielu różnych ujęć. Niewielki suwak pod podglądem wideo umożliwia płynne przewijanie filmu w przód i w tył z szybkością proporcjonalną do stopnia wychylenia.

 

Obok listwy czasowej, w odrębnym oknie, znajduje się zwykle paleta z narzędziami. Tym razem są to narzędzia rzeczywiście przydatne, z których korzysta się często: zaznaczanie pojedynczych ujęć, całych ścieżek, przewijanie lub zmiana powiększenia. Uzupełniają je proste, ale jakże przydatne narzędzia edycyjne: Ripple Edit (przycięcie ujęcia z odpowiednim przesunięciem wszystkich późniejszych cięć), Rolling Edit (przycięcie bez modyfikowania czasów pozostałych cięć), Rate Stretch (zmiana długości ujęcia rozciąga je na cały definiowany obszar, zwalniając lub przyspieszając bieg czasu), Razor (rozcina ujęcie na  dwie części) oraz Slide (w tym przypadku przesuwamy zawartość paska z ujęciem nie zmieniając położenia obu cięć).

 

Precyzyjne przycinanie umożliwia okno Trim dostępne za pomocą gadżetu pod podglądem wideo. Otwiera się ono niezależnie od samego monitora i przedstawia ujęcia sąsiadujące ze sobą w pobliżu miejsca wskazywanego aktualnie na listwie czasowej. Dobór najlepszego cięcia jest prosty: w oknie Trim chwytamy linię pomiędzy ujęciami i przesuwamy ją na boki. Dodatkowo trzema potencjometrami możemy precyzyjnie ustalić punkt przycięcia każdego z ujęć (i obu na raz - środkowy potencjometr działa identycznie jak opisane chwytanie linii między ujęciami).

 

Koloru czar

-----------

Korekcję koloru pozwalają przeprowadzić dwa filtry: Color Corrector oraz Color Match. Oba działają na pojedynczych klipach, ale... dzięki możliwości zgrupowania wielu klipów w sekwencje w praktyce można używać ich na dowolnej liczbie elementów składowych. Color Corrector pozwala na przykład precyzyjnie kontrolować poszczególne składowe koloru operując na krzywych Beziera. Odmiennie działa Color Match, przenaczony do wyrównywania różnic kolorystycznych między ujęciami. Wystarczy wskazać kilka punktów na różnych ujęciach, które powinny mieć ten sam kolor, a oprogramowanie przeprowadzi odpowiednią konwersję. Podczas korekcji koloru program korzysta z 32-bitowych liczb zmiennopozycyjnych. Dzięki takiemu rozwiązaniu w praktyce wyeliminowano pojawianie się różnego rodzaju artefaktów kolorystycznych wynikających z niewystarczającej precyzji operacji na liczbach całkowitych. Inną nowością mającą ścisły związek z jakością koloru - zwłaszcza podczas pracy z materiałem pochodzącym z kamer DV - jest możliwość nie tylko wczytywania, ale i pracy w formacie YUV. Zysk ogromny, oszczędzamy sporo czasu (wcześniej trzeba było wykonywać konwersję YUV->RGB, a po zakończeniu pracy - RGB->YUV), projekt możemy zrealizować mając do dyspozycji znacznie mniej wolnego miejsca na dysku, a - nomen omen - premią w Premiere Pro jest perfekcyjne zachowanie oryginalnej kolorystyki materiału źrodłowego oraz większa szybkość pracy.

 

Postprodukcja

-------------

Przejścia i efekty w Premiere Pro nakłada się metodą "chwyć i upuść". Nie puszczamy jednak efektu na jakiejś wyróżnionej ścieżce na głównej listwie czasowej, jak miało to miejsce we wcześniejszych wersjach Premiere, tylko kładziemy na modyfikowane ujęcie. O istnieniu efektu będzie nas informował wyłącznie ciemniejszy obszar na pasku z nazwą pliku. Dopiero dwuklik na tym obszarze powoduje otwarcie odrębnego okna z parametrami. Na widocznej wyłącznie w tym Effect Controls listwie czasowej widzimy źródło oraz obraz wynikowy, a także sam efekt - tak, jak to wyglądało w wersji 6.5 na głównej listwie czasowej. Łatwo się domyślić, że taka metoda pozwala bez kłopotów nakładać efekty także na klipy znajdujące się na innych ścieżkach. Tradycyjnie, dysponujemy znaczną liczbą przejść oraz efektów modyfikujących obraz (filtrów). Jest ich na tyle dużo, że opisanie wykraczałoby poza łamy artykułu. Dodajmy, że możliwości Premiere Pro w zakresie uatrakcyjnienia wstępnie zmontowanego filmu znacznie rozszerza poprawiony edytor tytułów oraz rozbudowany wielokanałowy mikser audio, umożliwiający edycję nawet na poziomie poszczególnych sampli (w tym 24-bitowych przy 96 kHz). Pozwala on również na podkładanie na żywo głosu lektora i pracę w systemie surround.

 

Jak to z różyczką...

--------------------

Róży bez kolców ponoć nie uświadczysz, kolce da się znaleźć i w Premiere Pro. Na szczęście usterki nie są specjalnie istotne, choć o jednej dość uciążliwej należy wspomnieć. Adobe w reklamach informuje, że poprawił obsługę wielu procesorów oraz wielowątkowość, zwłaszcza na systemach z procesorami Intela. Z tą wielowątkowością nie jest jednak aż tak idealnie, jakby się wydawało. Nie wiedzieć czemu, jeśli odtwarzamy wideo, jakakolwiek operacja na listwie czasowej - nawet jej przewinięcie - powoduje zatrzymanie obrazu. Podobna sytuacja występuje podczas przycinania w oknie Trim. Pod tym względem wciąż niedoścignionym wzorem pozostaje program kompozycyjny Digital Fusion, gdzie wszelkie operacje można wykonywać przy ciągłym odtwarzaniu obrabianego klipu - i wówczas jakoś łatwiej w tę wielowątkowość uwierzyć. Warto także pomyśleć o dużym i szybkim twardym dysku, gdyż Premiere Pro potrafi niekiedy mieć naprawdę profesjonalne wymagania w tym względzie.

 

Dla kogo to?

------------

Ano właśnie, do kogo właściwie adresowana jest Premiere Pro? Z uwagi na zachowanie pułapu cenowego (ok. 700 dolarów), z pewnością do wcześniejszych użytkowników. Jeśli spojrzymy jednak z punktu widzenia możliwości i wygody pracy, wówczas widać wyraźnie, że nowy produkt Adobe ma ambicje dotarcia także do grona bardziej zaawansowanych użytkowników, profesjonalnie zajmujących się edycją i montażem. Właściwie można mówić wręcz o ataku na pozycje okupowane dotychczas przez użytkowników Final Cut Pro czy narzędzi edycyjnych Avida. Adobe Premiere Pro jest bowiem produktem rzeczywiście profesjonalnym, zarówno jeśli chodzi o wygodę pracy jak i zakres możliwości. Czarny koń z okienka startowego może więc się okazać dla Adobe proroczy w walce o rynek nieliniowej edycji wideo.

 

=========================

Nazwa: Adobe Premiere Pro

Producent: Adobe Systems Incorporated

WWW: http://www.adobe.com/

Cena: 699 USD

 

Plusy:

+ elastyczna, zoptymalizowana praca na listwie czasowej

+ zagnieżdżanie ujęć w sekwencje

+ doskonałe okno przycinania Trim

+ konfigurowalny interfejs

 

Minusy:

- przerywanie odtwarzania wideo przy każdej operacji na listwie

- dość mało miejsca na ekranie przy pracy na jednym monitorze

 

Możliwości (1-10): 9

Jakość (1-10): 9

Opłacalność (1-10): 8

 

<autor: Jarosław Chrostowski>

 

Zgłoś jeśli naruszono regulamin