Gangster - MUCHAMORE ROBERT.txt

(555 KB) Pobierz

Robert Muchamore

Gangster

Tlumaczenie Bartlomiej Ulatowski

EGMONT

Tytul oryginalny serii: Cherub Tytul oryginalu: Mad Dogs

Copyright (C) 2007 Robert Muchamore First published in Great Britain 2007 by Hodder Children's Books www.cherubcampus.com

(C) for the Polish edition by Egmont Polska Sp. z o.o.

Warszawa 2009

Redakcja: Agnieszka TrzeszkowskaKorekta: Anna Sidorek Projekt typograficzny i lamanie: Mariusz Brusiewicz

Wydanie pierwsze, Warszawa 2009

Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o. ul. Dzielna 60, 01-029 War- szawa tel.

0 22 838 41 00

www.egmont.pl/ksiazkiISBN 978-83-237-3420-8

Druk: Zaklad Graficzny COLONEL, Krakow

CZYM JEST CHERUB?

CHERUB to komorka brytyjskiego wywiadu zatrudniajaca agentow w wieku od dziesieciu do siedemnastu lat. Wszyscy cherubini sa sierotami zabranymi z domow dziecka i wy- szkolonymi na profesjonalnych szpiegow. Mieszkaja w tajnym kampusie ukrytym na angielskiej prowincji.

CZY DZIECI SPRAWDZAJA SIE

JAKO SZPIEDZY?

Lepiej, niS moSna by sadzic. PoniewaS nikt nie podejrzewa dzieci o udzial w tajnych operacjach wywiadu, uchodzi im na sucho znacznie wiecej niS doroslym.

KIM SA BOHATEROWIE?

W kampusie CHERUBA mieszka okolo trzystu dzieci. Glownym bohaterem opowiesci jest pietnastoletni JAMES ADAMS, ceniony agent, majacy na koncie kilka udanych mi- sji. Pochodzaca z Australii DANA SMITH jest jego dziewczy- na. Do grona jego najbliSszych znajomych naleSa BRUCE NORRIS i KYLE BLUEMAN. Siostra Jamesa LAURA ADAMS ma zaledwie trzynascie lat, ale juS cieszy sie reputa- cja jednej z czolowych agentek CHERUBA. Jej najbliSszymi przyjaciolmi sa BETHANY PARKER oraz GREG RATHBONE, znany jako RAT.

5

PERSONEL CHERUBA

Utrzymujacy rozlegle tereny, specjalistyczne instalacje tre- ningowe oraz siedzibe laczaca funkcje szkoly, internatu i cen- trum dowodzenia CHERUB zatrudnia wiecej doroslych pra- cownikow niS mlodocianych agentow. Sa wsrod nich kucharze, ogrodnicy, nauczyciele, trenerzy, pielegniarki, psychiatrzy i koordynatorzy misji. Szefem CHERUBA jest Zara Asker.

KOD KOSZULKOWY

Range cherubina moSna rozpoznac po kolorze koszulki, ja- ka nosi w kampusie. Pomaranczowe sa dla gosci. Czerwone nosza dzieci, ktore mieszkaja i ucza sie w kampusie, ale sa jeszcze za male, by zostac agentami (minimalny wiek to dzie- siec lat). Niebieskie sa dla nieszczesnikow przechodzacych torture studniowego szkolenia podstawowego. Szara koszulka oznacza agenta uprawnionego do udzialu w operacjach. Grana- towa jest nagroda za wyjatkowa skutecznosc podczas akcji. Laura i James nosza koszulki czarne, przyznawane za znako- mite wyniki podczas licznych operacji. Agenci, ktorzy zakon- czyli sluSbe, otrzymuja koszulki biale, jakie nosi takSe czesc kadry.

1. HERCULES

Toaleta w transportowym C.5 jest ciasna nawet jak na stan- dardy lotnicze.Oparty ramieniem o plastikowa sciane James Adams pochylal sie nad stalowa muszla klozetowa, obserwujac strzepki wlasnego lunchu plywajace w wodzie blekitnej od plynu odkaSajacego. Jego dziewczyna Dana czekala za drzwiami.

-Wszystko okej? - zawolala.

Jej glos nie zdolal jednak przedrzec sie przez ryk tur- binowych silnikow. James wdusil przycisk spluczki. Kiedy muszla wessala rozwodnione wymiociny, dzwignal sie z kolan, wstal i podniosl zmaltretowany wzrok na lustro. Minione osiem dni spedzil, obozujac w malezyjskiej dSungli, i mimo regularnego stosowania kremu z filtrem przeciwslonecznym skora zlazila z niego platami.

-James? - powtorzyla z niepokojem Dana, lomoczac piescia w drzwi.

-Jeszcze sekunda!

Nachylil sie nad kranem, Seby wyplukac kwasny posmak z ust. W dozowniku nie bylo papierowych kubkow, wiec po prostu nabral troche wody w zloSona w miseczke dlon i wy- siorbal ja do sucha.

-Czy ja dobrze slyszalam? Wymiotowales?

James zagulgotal, pluczac gardlo, i wyplul wode, zanim od- krzyknal:

-To pewnie te podle hot dogi, ktore wzielismy na lunch.

7

Lunch nie mial z tym nic wspolnego i Dana dobrze o tym wiedziala.-Wszystko bedzie dobrze, James - powiedziala uspoka- jajacym tonem.

James wytarl dlonie w nogawki wojskowych spodni i gar- biac sie, wyszedl w przepastne huczace wnetrze samolotu. DrSaly mu rece, a w brzuchu kolatalo nieprzyjemne przeczucie, Se nie opuszcza toalety na dlugo.

-Nie mialam pojecia, Se masz lek wysokosci - usmiechnela sie Dana, kladac mu brudna dlon na karku i calujac w policzek.

-Bo nie mam - naburmuszyl sie James. - Sama wysokosc mnie nie przeraSa, ale wyskakiwanie z samolotu zapylajacego piecset na godzine to troche inna bajka, nie sadzisz?

-Dziwie sie, Se tyle lat jestes cherubinem i nigdy nie ska- kales. Ja mialam obowiazkowy skok na podstawowce. Zreszta skakalam i wczesniej, kiedy bylam w juniorach. Dwa razy.

-Chyba nie dam rady - wykrztusil James, stapajac chwiej- nie po drSacej od wibracji metalowej podlodze gigantycznej ladowni. Od turbulencji Soladek fikal mu koziolki.

Hercules C.5 jest maszyna wielozadaniowa. W operacjach transportowych moSna go zaladowac wszystkim - od paczek z Sywnoscia po transporter opancerzony, kiedy zas do akcji wkracza pulk spadochronowy, do podlogi przykreca sie szeregi prostych foteli. W tej konfiguracji samolot moSe wypluc przez boczne drzwi ladowni cala kompanie spadochroniarzy w ciagu zaledwie dziewiecdziesieciu sekund.

Tym razem zadanie nie nadwereSalo moSliwosci samolotu; do skoku szykowalo sie zaledwie dwanascie osob. Osmioro z nich bylo dziecmi w wieku od dziesieciu do dwunastu lat

8

konczacymi studniowe szkolenie podstawowe; James i Dana jako doswiadczeni agenci CHERUBA pomagali przy organi- zowaniu cwiczen, szkoleniem zas kierowali dwaj dorosli in- struktorzy.Pan Pike pelnil w CHERUBIE funkcje szefa wyszkolenia. Byl twardy, ale zawsze gral fair i James darzyl go wielkim szacunkiem. Mniej cieplych uczuc Sywil wobec pana Ka- zakowa, zatrudnionego przed niespelna miesiacem starego wiarusa, ktorego zdaSyl poznac aS za dobrze w ciagu siedmiu nocy, jakie spedzil z nim w jednym namiocie.

Jak wszyscy instruktorzy CHERUBA Kazakow byl onie- smielajaco wielki i straszny. Z pochodzenia byl Ukraincem, mial glowe przyproszona krociutko przystrzySonymi szarymi wlosami, a na twarzy blizne, jakiej nie powstydzilby sie Action Man. Po okresie sluSby w specnazie - rosyjskich silach spe- cjalnych - i posmakowaniu prawdziwej walki w Afganistanie Kazakow przez pietnascie lat szkolil Solnierzy brytyjskiej jed- nostki antyterrorystycznej SAS w technikach walki partyzanc- kiej, po czym znalazl zatrudnienie w CHERUBIE.

-A wy gdzie sie szlajacie, golabeczki, co? - zagrzmial pan Pike, lypiac zlowrogo na spoznialskich i pokazujac palcem zegar.

Jaskrawy wyswietlacz diodowy umocowany nad drzwiami z jednej strony ladowni ostrzegal, Se juS za sto osiemdziesiat szesc sekund samolot znajdzie sie dokladnie nad strefa zrzutu.

-Maly trzesie portkami - wyjasnila Dana. Pike pokrecil glowa.

-Nie moge uwierzyc, Se jeszcze nigdy nie skakales.

-Nawet nie zaczynaj... - steknal James, ktory poczul nowy przyplyw paniki, widzac, Se rekruci, kaSdy o polowe mniejsi od niego, maja juS spadochrony na plecach, a na brzuchach plecaki z ekwipunkiem.

9

Niektorzy byli tak drobni, Se zrolowane koce przytroczone nad plecakami niemal calkowicie zaslanialy im widok do przo- du.Pan Kazakow przeprowadzal inspekcje, sprawdzajac kaski, dociagajac pasy uprzeSy i rzucajac obelgi, jeSeli dopatrzyl sie jakichkolwiek uchybien. W tamtej akurat chwili zajmowal sie Kevinem Sumnerem, dziesieciolatkiem, ktoremu kilka miesie- cy wczesniej James jak na ironie pomagal przezwycieSyc lek wysokosci.

-Co to ma byc, Sumner? - warknal zlowrogo na widok niezbednika wypychajacego material plecaka na piersi Kevina. Kazakow rozpial plecak, wydlubal ze srodka metalowy przed- miot i zamachal nim chlopcu przed oczami. - Mowilem wam, Seby ostre przedmioty zawijac w cos miekkiego.

Chcialbys na tym wyladowac? Chcialbys znalezc sie na brzegu wyspy, go- dzine drogi lodzia do najbliSszego ambulatorium, z tym czyms sterczacym ci spomiedzy Seber?

James zarzucil sobie spadochron na plecy.

-Nie, sir - odpowiedzial potulnie Kevin.

-Nie ma czasu na przepakowywanie! - krzyknal Kazakow, po czym cisnal niezbednik w glab ladowni, posylajac w slad za nim potok rosyjskich przeklenstw. - Skaczesz bez tego, Sum- ner. Przypomnisz sobie te lekcje za kaSdym razem, kiedy be- dziesz musial jesc palcami.

W przeciwienstwie do rekrutow James nie musial dzwigac plecaka, poniewaS rzeczy instruktorow mialy zostac dostarczo- ne lodzia.

-Sto dwadziescia sekund - oznajmil pan Pike. - Przypinac sie, ludziska!

Podczas gdy Dana szeptala cos Pike'owi do ucha, osmioro rekrutow utworzylo szereg i zabralo sie do przypinania kara- binczykow lin desantowych spadochronow do napreSonej sta- lowej linki biegnacej im nad glowami.

Wszyscy mieli wykonac tak zwany skok na line, przy ktorym szarpniecie liny desantowej

10

otwiera spadochron skoczka automatycznie zaraz po opuszczeniu przezen samolotu.Kiedy odliczanie zeszlo poniSej stu sekund, pan Kazakow i Dana ruszyli w strone Jamesa, ktory zapial juS kask, ale wciaS mocowal sie z uprzeSa, nie mogac jej dopasowac.

-Ciapciak - parsknal Kazakow, opryskujac Jamesa slina. - Jestes do niczego. Miales nam pomagac, a nie przeszkadzac.

Kazakow zlapal pasy uprzeSy i jednym ruchem sciagnal je tak mocno, Se lopatki Jamesa prawie zetknely sie ze soba. Ja- mesowi zaburczalo w Soladku. Olbrzymi Rosjanin zmierzyl go groznym spojrzeniem.

-Ja nie dam rady - powiedzial James slabym glosem. - Za bardzo mnie wzielo i ja chyba...

-Panie Kazakow - przerwala Dana. - Rozmawialam o Ja- mesie z Pikiem i zmienilismy kolejnosc skokow. James skacze przede mna, Sebym mogla troche go zmotywowac, jakby mial dac ciala.

Kazakow spojrzal tak, jakby chcial spopielic Jamesa wzro- kiem.

-Nie dziele mojego namiotu z tchorzami. Albo skoczysz, albo dzis spisz na dworze z pajakami i weSami.

-Nie jestem rekrutem - powiedzial James uraSon...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin