Monika
Na plazy slonce prazy,
Tu bladosc cial zanika,
Wsrod tlumu wczasowiczow
Dziewczyna ratownika.
I patrza setki oczu,
I z wody, i z kocyka,
Gdy ona idzie plaza,
Wszyscy o niej marza.
Monika, ach, Monika,
Dziewczyna ratownika
Pol plazy tutaj marzy,
Ze kiedys sie przydarzy.
Twe cialo opalone
Prawie nie oslonione
Kazdy wzrokiem dotyka,
Monika, Monika, Monika.
Byl kiedys na tej plazy
Taki, co sie odwazyl.
Ratownik mial baczenie
I dal mu ostrzezenie.
Zabrala goscia woda,
Na dno poszedl jak kloda
Na zawsze sie pograzyl,
Bo ratownik nie zdazyl.
Uwaga, uwaga!
Tu mowi ratownik!
Panowie na materacu,
Do Szwecji w przeciwnym kierunku!
Pan w czerwonym czepku:
Prosze nie draznic rekina!
Powtarzam, prosze nie draznic rekina!
A nie mowilem?
Rok minal, a na plazy
Juz nowy tlum sie smazy
I z innym sie Monika
Ratownikiem spotyka.
Tlum gosci znow zazdrosci,
Palce gryzac do kosci
I coraz to ktorys z okrzykiem:
"Monika!"
Rzuca sie w morze i znika.
rusek27