metafora.rtf

(19 KB) Pobierz

Metafora ( przeniesienie)

– wyrażenie, w którego obrębie następuje zamierzona przemiana znaczeń składających się na nie słów. Nowe, zmienione znaczenie, zwane metaforycznym, kształtuje się zawsze na fundamencie znaczeń dotychczasowych pod presją szczególnych okoliczności użycia, np. niezwykłej (-) referencji, a zwłaszcza niezwykłego (-) kontekstu słownego, wprowadzającego składniowe zależności między wyrazami dotąd w takich zespoleniach nie występującymi. Zależna od kontekstu plastyczność znaczeniowa wyrazów, która umożliwia tworzenie metafor, jest ogólną właściwością języka gwarantującą jego semantyczną zdolność do obsługiwania nieskończonej liczby rozmaitych i zmieniających się sytuacji (polisemia). Dlatego też m. pojawiają się w różnych rodzajach wypowiedzi, choć uważane są powszechnie za szczególne znamię języka poetyckiego. M. poetycka różni się od m. potocznej, zwanej też językową, nie tyle okolicznościami użycia czy zasadami budowy, ile stopniem konwencjonalności. M. potoczne, jak np. bieg wydarzeń, źródło dochodów, rachunek sumienia, gorący spór i in. – są wielokroć powtarzanymi, utartymi w obyczaju językowym zestawieniami słownymi; ich znaczenia zostały na tyle przyswojone, że rozumiane są automatycznie, bez konieczności uzasadnień i odwołań do niemetaforycznych znaczeń składających się na nie wyrazów. Natomiast m. poetyckie powstają jako rezultat indywidualnej odkrywczości i sztuki językowej, mają zaskakiwać, zastanawiać czy zachwycać odbiorcę, stanowić dlań wymagającą rozwiązania zagadkę, wysławiać nieznane sensy, tworzyć nowe wyobrażenia oraz wskazywać ukryte powinowactwa zarówno w świecie, jak i w mowie. Granice między m. poetycką a potoczną są płynne. M. poetyckie nie zjawiają się wyłącznie w poezji, ale jako produkty anonimowej twórczości lingwistycznej rodzą się także w mowie potocznej, np. w ulicznych czy żargonowych powiedzonkach i w aktualnych dowcipach. Z kolei m. występujące w utworach poetyckich mogą mieć charakter z dawna potoczny lub być pozbawionymi pierwiastka twórczego banalnymi (-) poetyzmami. Odkrywcze w swoim czasie m. poetyckie mogą tracić to nacechowanie; automatyzując się w powszechnym obiegu, w rezultacie zasilają frazeologiczny repertuar języka. Znaczeniotwórcza energia m. jest najsilniejsza w chwili jej narodzin. Rodzące się metafory jako niezwykłe połączenia wyrazowe zakładają pewien odbiorczy wysiłek semantyzacyjny, który pobudzają przez równoczesne stawianie oporu utartym nawykom frazeologicznym i motywowanie dokonanego odstępstwa. Motywacja ta musi być na tyle wyrazista, żeby m. została odczytana jako celowy efekt sztuki słowa, a nie jako przypadkowe wykolejenie semantyczne. Możliwości tworzenia nowych związków metaforycznych są nieskończone, choć bynajmniej niezupełnie swobodne. Zasięg semantycznej łączliwości wyrazów nie jest wprawdzie z góry ustalony i ograniczony, jednak do wytworzenia znaczenia metaforycznego nie wystarcza składniowe połączenie jakichkolwiek obcych sobie wyrazów, lecz konieczna jest uchwytność więzi uzasadniających to "dziwne" połączenie. Rozmaitość takich więzi badacze m. sprowadzają do dwóch, nie zawsze konsekwentnie wyróżnianych rodzajów odniesień: odniesień językowych i odniesień przedmiotowych. W pierwszym wypadku m. bywa ujmowana jako osobliwe wyrażenie językowe: bądź szczególnie zbudowane, bądź też będące przekształceniem czy zastępnikiem innych, normalnych wyrażeń; w drugim wypadku m. ujmowana bywa jako osobliwe (odkrywcze i deformujące zarazem) przedstawienie rzeczywistych zależności przedmiotowych. Odniesienia motywujące m. (tak językowe, jak przedmiotowe) sytuowane bywają bądź między składnikami wyrażenia metaforycznego, bądź między tym wyrażeniem (lub jego elementem) a innymi możliwymi lub utartymi w praktyce językowej sformułowaniami, do których wyrażenie metaforyczne jakoś nawiązuje. Mechanizm odniesień motywujących m. upatrywany bywa w trzech, niekoniecznie wykluczających się, zasadach: 1. substytucji, 2. podobieństwa, 3. interakcji. Wedle tych zasad wprowadzone zostało przez M. Blacka i współcześnie przyjęte rozróżnienie trzech teorii m.: substytucyjnej, porównaniowej i interakcyjnej.

Substytucyjna teoria m. utrwalona została przez dziedzictwo klasycznej (-) retoryki i (-) poetyki. W myśl jej założeń m. jest celową dewiacją, artystycznym odstępstwem od językowej naturalności i wprowadzona zostaje do wypowiedzi w drodze substytucji zamiast zwykłego określenia niemetaforycznego. Interpretacje m. wymaga zrekonstruowania właściwego, prozaicznego ekwiwalentu dla całej m. lub dla któregoś z jej składników oraz określenia zasady ich wymiany. Na gruncie uzasadnień substytucyjnych zbudował swą epokową teorię m. Arystoteles: "Metafora jest to przeniesienie nazwy jednej rzeczy na inną: z rodzaju na gatunek, z gatunku na rodzaj, z jednego gatunku na inny, lub też przeniesienie nazwy z jakiejś rzeczy na inną na podstawie analogii" (Poetyka, tłum. H. Podbielski). Analogie rozumie Arystoteles jako rodzaj odniesień proporcjonalnych: "czara pozostaje w takim stosunku do Dionizosa, jak tarcza do Aresa. Czarę można więc nazwać tarczą Dionizosa, a tarczę – czarą Aresa". Również Kwintylian klasyfikował m. ze względu na to, czego są zastępnikami, przy czym operacje substytucyjne porządkował w obrębie kategorii żywotności i nieżywotności. Wyróżnił on cztery rodzaje m., utworzone przez zamianę: 1. nazwy jakiejś istoty żyjącej na nazwę innej żyjącej; 2. nazwy istoty żyjącej na nazwę rzeczy nieożywionej; 3. nazwy rzeczy nieożywionej na nazwę innej nieożywionej; 4. nazwy rzeczy nieożywionej na nazwę istoty żyjącej.

Porównaniowa teoria m. również zakorzeniona jest w Arystotelesowskiej opinii, że m. to skrócone porównanie, a stworzenie dobrej m. polega na "dostrzeganiu podobieństwa w rzeczach niepodobnych". Teoria ta upatruje motywacji m. w podobieństwach lub – szerzej – w rozmaitych pokrewieństwach między zjawiskami czy obiektami, których nazwy zostały w m. zestawione lub podmienione (zgodnie z prawem substytucji). Tak więc np. m. koral ust może być uzasadniona podobieństwem w dwóch planach: między "koralem" a "ustami" oraz miedzy "koralem" a potoczną "czerwienią", jeśli "koral" uznać za jej metaforyczny substytut. Porównaniowa teoria m. eksponując więzi przedmiotowe łatwo przylega do pewnej klasy dość prostych metafor o czytelnej (-) denotacji, takich jak np. dzwon spódnicy, fale zbóż, płomień miłości, wycie wichru, lodowate milczenie itp., i tu wszakże nie jest zdolna w pełni objaśniać ich mechanizmu. Całkowicie zaś nie poddają się jej m. bardziej skomplikowane, zwłaszcza będące rezultatem pewnych konceptów i przekształceń słownych, jak np.:

pomnożony przez kół stukot,
podniesiony do potęgi gór, [...]
powędrujesz o ziemskiej kuli.

J. Przyboś, O kuli

Interakcyjna teoria m., za którą opowiedział się M. Black widząc swego poprzednika w I. A. Richardsie, odrzuca jako niewystarczające lub mylące objaśnienia porównaniowe, a zwłaszcza substytucyjne. Traktuje ona wyrażenia metaforyczne jako obszar współoddziaływania dwóch przynajmniej dziedzin, z których jedna – główna w tym wyrażeniu – zostaje przedstawiona i przekształcona przez system "implikacji skojarzeniowych" typowych dla drugiej, pomocniczej. Zakres owych implikacji nie jest z góry ograniczony i znacznie wykracza poza regułę podobieństwa. Zależnie od tego, w jakich kategoriach ujęte zostaną zestawione w m. dziedziny, np. jako układy przedmiotowe, rodzaje myśli, przeżyć czy wyobrażeń, kompozycje obrazowe, konstrukcje pojęciowe czy kompleksy znaczeniowe – teoria interakcyjna może prezentować różne orientacje: obiektywizująco-realistyczne, psychologiczne, tematologiczne ((-) tematyczna krytyka), semantyczno-logiczne, semantyczno-lingwistyczne itd. Nowoczesne ujęcia traktują m. przede wszystkim jako konstrukcję językową. Dla jej opisu aplikują wielorako cały aparat współczesnej (-) semantyki oraz (-) lingwistyki tekstu, wypróbowując koncepcje zrodzone w obrębie (-) gramatyki generatywnej, (-) poetyki generatywnej, (-) pragmatyki, teorii aktów mowy, (-) spójności tekstu, (-) lingwistyki kognitywnej i in. Lingwistyczną orientację w teorii m. stymuluje fakt, że współczesna m. poetycka szczególnie uwydatnia motywacje i zależności językowe (np. antymetabolę, figurę etymologiczną, grę słów, homonimy, paronomazję, przekształcenia frazeologiczne itp.), całkowicie uzależniając przekazywany obraz świata od sposobu jego wysłowienia. Oto wymowne przykłady:

Ostatnie słowo
od ust sobie odejmę:
podzielę się z wami milczeniem

J. Przyboś, Na wzniesieniu najdalszym

o wodo urzeczona,
rzeko uwodzicielska.

Z. Bieńkowski, Wstęp do poetyki, IV

Grali ludźmi
znaczonymi
Piętnami Kaina.

S. J. Lec, Grali

chcą od mojego pisania nabrania życia otoczenia
a ja ich łapię za słowa
po tocznie
po tworzę

M. Białoszewski, Tłumaczenie się z twórczości

Poetycka konstrukcja metaforyczna rzadko ogranicza swój zasięg do autonomicznego związku dwóch wyrazów, a promieniuje zwykle na budowę większego fragmentu lub nawet całego tekstu, tworząc rozgałęziony układ słowny, którego kompozycyjnym odpowiednikiem jest rozwinięty obraz metaforyczny. Tak np. skomponowane jest zakończenie Trenu XII J. Kochanowskiego, przedstawiające klęskę osieroconego ojca poprzez zespół wyobrażeń związanych z klęską rolnika, który utracił nadzieję plonu. Obraz metaforyczny kształtuje się tu w wyniku semantycznej interferencji dwóch (-) kręgów leksykalnych: głównego – ześrodkowanego wokół tematu ludzkiej śmierci, i pomocniczego – ześrodkowanego wokół tematu cykliczności życia uprawnej rośliny:

Tak wiele cnót jej młodość i takich dzielności
Nie mogła znieść; upadła od swejże bujności,
Żniwa nie doczekawszy! Kłosie mój jedyny,
Jeszcześ mi się był nie zstał, a ja, twej godziny
Nie czekając, znowu cię w smutną ziemię sieję!
Ale pospołu z tobą grzebę i nadzieję:
Bo już nigdy nie wznidziesz ani przed mojema
Wiekom wiecznie zakwitniesz smutnymi oczema.

Historia rozważań nad m. w europejskim kręgu liczy, poczynając od Arystotelesa, prawie 24 wieki. W niezwykle żywotnym dziedzictwie antycznej retoryki i poetyki tkwią korzenie niemal wszystkich najpopularniejszych do dzisiaj sądów o m. Klasyfikacje retoryczne przyznając m. szczególną rangę uważały ją bądź za najważniejszy z tropów poetyckich (figury retoryczne), zapewniający mowie ozdobność i zniewalające oddziaływanie, bądź też traktowały ją jako synonim tropu poetyckiego, a więc kategorię nadrzędną wobec kilku czy kilkunastu odmian tropów (np. hiperboli, ironii, (-) katachrezy, (-) metonimii, (-) peryfrazy, (-) synekdochy i in.). Świadomość, że m. nie jest tylko efektem uczonej sztuki, przeciwnym naturalności i prostocie mowy, lecz że jest właściwym dla mechanizmu żywego języka sposobem modyfikowania i bogacenia znaczeń, upowszechniała się w myśli europejskiej dość opornie. Niekiedy wprawdzie zauważano obecność m. w mowie prostaków (np. M. Montaigne), jednak dopiero w I poł. XVIII w. zdecydowany sprzeciw wobec przekonania o literackim rodowodzie m. wyraził G. Vico. Uzasadniał on. naturalną konieczność i pierwotną obecność m. w języku i kulturze, zapoczątkowując takie objaśnienie genezy języka poetyckiego, jakie potem znalazło wyraz u J. J. Rousseau i romantyków. XX-wieczne teorie poezji (np. symbolizm czy (-) awangarda krakowska) związały koncepcje nieprzekładalności mowy poetyckiej z przekonaniem o semantycznej wyjątkowości i nieparafrazowalności (parafraza) metaforycznego wysłowienia, a więc z nastawieniem radykalnie antysubstytucyjnym. We współczesnej humanistyce zjawisko m., uznawane za kluczowy problem semantyczny, wzbudza wielkie zainteresowanie nie tylko poetyki i lingwistyki, ale także wielu innych dyscyplin, np. psychologii, filozofii, logiki, ikonologii, semiologii czy antropologii kulturalnej. Inne nazwy: przenośnia, translatio.

METAFORA

 

Aby rozwiązać klasyczną antynomię kłamcy Tarski wprowadził rozróżnienie na język (w którym mówimy – tutaj na pierwszym poziomie możliwa jest produkcja owych antynomii) i metajęzyk (odnosi się do języka potocznego). Język pierwszego poziomu jest zazwyczaj związany z doświadczeniem zmysłowym, ale są jednak takie doświadczenia, których nie można bezpośrednio wyrazić w języku np. opowiadanie drugiemu o doświadczeniu winy. Bierzemy słowa z „języka” mówiąc, że wina mnie plami,a przecież nie mówimy tego dosłownie - odnosimy zaś te słowa do innej rzeczywistości. Nawet słowa „być winnym” pochodzą z naszego języka od czynności zaciągania długu. Istnieje znaczący dla człowieka obszar, który opisując musimy posługiwać się codziennym językiem i musimy go przenieść na rzeczywistość duchową (por. przypowieści Jezusa). Jest to bardzo ważne bo metaforyzowanie może rozmazywać rzeczywistość (np. „mit adamiczny” mając negatywne skojarzenia z pierwszego poziomu języka rzutuje na objawieniową jego stronę). Następuje utrata dosłowności, a w nowym obszarze próbujemy te słowa na nowo zastosować. Pojawia się problem zinterpretowania metafory: czy jest ozdobnikiem, czy odkrywa nowe znaczenie , odsłania niezauważony obszar rzeczywistości. Stąd dwie teorie:

-              klasyczna teoria metafory – traktuje ją jako element retoryczny, chwyt językowy, by wywrzeć wrażenie na słuchaczu (obecne już w „Poetyce” Arystotelesa: „czyni to, co prawdopodobne bardziej pociągającym”). Zazwyczaj ma miejsce przeniesienie na podstawie proporcji np. okręt stoi – przeniesienie czasownika stać z jednej klasy obiektów na drugą np. .wieczór= starość dnia, starość= wieczór życia. W tym przypadku nie muszę tego używać, mogą wrócić do wyrażenia bezpośredniego; jest to trop, figura retoryczna, która nie wnosi nadwyżki znaczenia;

-              współczesna teoria metafory – wskazuje na metaforę jako napięcie semantyczne między dwoma terminami np. „melon nocy”. Takie zestawienie to „innowacja semantyczna”, próba odświeżenia języka przez pewne zuchwalstwo semantyczne – przykład: „głos sumienia”- znaczenie słowa głos przenosimy na doświadczenie winy, ale to przeniesienie nie jest całkowite. Metafory mają ożywić mowę, aby słuchających mogło coś uderzyć z naszego mówienia, ale trzeba uważać, aby nie przedobrzyć, bo nagromadzona liczba metafor może uniemożliwić zrozumienie; ważna jest trafność metafory – M. Black, J. Richarts, P. Ricouer.

Metafora może być skrótem myśli, czymś co w pedagogice jest cenne, bo my myślimy obrazami, które zostają w człowieku. Zawsze będzie coś, co pośredniczy trzeba umieć patrzeć na dwoistość struktury świata. Za faktycznością jest ktoś, kto się ze mną komunikuje, dlatego bez symbolu nie potrafimy mieć udziału. Symbol – coś co ma podwójność znaczeń, sens pierwotny i sens drugi, który może być wyrażony przez pierwszy.

 

 

 

Zgłoś jeśli naruszono regulamin