Herodot z Halikarnasu - Dzieje ks V-IX.pdf

(1439 KB) Pobierz
Microsoft Word - herodot_dzieje_ks_V-IX.doc
290
HERODOT
DZIEJE
KS. V - IX
Mail: historian@z.pl
MMIII®
6874901.001.png 6874901.002.png
291
6874901.003.png
292
KSIĘGA PIĄTA
TERPSYCHORA
Persowie, zostawieni przez Dariusza w Europie* pod dowództwem
Megabazosa, podbili spośród Hellespontyjczyków naprzód mieszkań-
ców Peryntu, którzy nie chcieli być poddanymi Dariusza, a z którymi
przedtem już Pajonowie twardo się byli obeszli. Ci Pajonowie znad Stry-
monu otrzymali od swego boga wyrocznię, która kazała im wyprawić
się na Peryntyjczyków: jeżeli oni naprzeciw nich założą obóz i wezwą
ich, wołając po imieniu, mają im wydać bitwę; jeżeli zaś nie wywołają
ich imienia, nie powinni ich zaczepiać. Pajonowie to uczynili. Gdy Pe-
ryntyjczycy rozbili przeciw nim obóz przed miastem, wtedy po poprzed-
nim wyzwaniu przyszło między nimi do potrójnego pojedynku: stawili
przeciw sobie męża z mężem, konia z koniem, psa z psem*. Peryntyj-
czycy w dwóch punktach zwyciężyli — i pełni radości zanucili pean*,
a P a j o n o w i e myśleli, że do tego właśnie odnosi się wyrocznia, i tak
zapewne między sobą mówili: „Teraz spełnia się nam przepowiednia,
teraz do dzieła!" Pajonowie więc uderzyli na Peryntyjczyków, którzy
śpiewali pean, odnieśli wielkie zwycięstwo i niewielu z nich zostawili
żywych.
To więc, co ich przedtem od Pajonów spotkało, miało taki przebieg.
Teraz zaś Peryntyjczycy bili się wprawdzie dzielnie o swą wolność, Per-
sowie jednak i Megabazos pokonali ich przeważającą siłą. A gdy Perynt
dostano w ręce, pomknął Megabazos z wojskiem przez Trację i podbi-
jał dla króla każde miasto i każdy lud w tym kraju. Takie bowiem od
Dariusza miał zlecenie, żeby Trację ujarzmić.
Lud Traków jest po Indach największy ze wszystkich ludów. I gdyby
jednego miał pana lub był jednomyślny, byłby moim zdaniem niezwy-
ciężony i bezspornie najpotężniejszy ze wszystkich. Ponieważ jednak
293
jest to dla nich niemożliwe i nigdy do tego nie dojdzie, przeto są słabi.
Nazw posiadają wiele, każdy lud wedle swej okolicy; ale wszyscy mają
pod każdym względem te same zwyczaje, prócz Getów, T r a u s ó w i
tych, co mieszkaj ą powyżej Krestonajów.
Co z wymienionych czynią Getowie, którzy wierzą w nieśmiertel-
ność, to już opowiedziałem. Trausowie trzymają się we wszystkim
innym tych samych zwyczajów, co reszta Traków; tylko z noworodka-
mi i zmarłymi tak postępują: dokoła noworodka siadają krewni i opła-
kują go, ile on nieszczęść musi zaznać, skoro się urodził, i wyliczają
wszystkie ludzkie cierpienia; zmarłego natomiast wesoło i radośnie
grzebią i mówią przy tym, że pozbył się wszystkich nieszczęść i żyje
teraz w zupełnej błogości.
Ci, którzy siedzą na północ od Krestonajów, tak robią: Każdy ma
wiele żon; gdy któryś z nich umrze, powstaje wielki spór między nimi,
a i przyjaciele biorą w tym gorący udział, aby rozstrzygnąć, którą z nich
mąż najbardziej miłował. Otóż tę, która osiągnie zaszczytne wyróżnie-
nie, sławią mężczyźni i kobiety, a najbliższy krewniak zabija ją w ofie-
rze nad grobem; po zabiciu grzebie się ją razem z mężem. Pozostałe
małżonki uważają się za bardzo nieszczęśliwe, bo jest to dla nich naj-
większą hańbą.
U reszty Traków taki jest zwyczaj: Sprzedają swe dzieci na obczyznę;
dziewiczości córek nie pilnują, tylko pozwalają im wdawać się z jakimi
chcą mężczyznami, ale ostro strzegą żon. Kupują je od rodziców za
wielkie pieniądze. Mieć wykłute znamiona uchodzi za coś szlachetne-
go, brak ich jest nieszlachetny. Być bezczynnym uważa się za rzecz
najpiękniejszą, a uprawiać ziemię — za nader zniesławiającą; żyć z woj-
ny i rabunku — za najlepszą. To są ich najosobliwsze zwyczaje.
Z bogów czczą tylko Aresa, Dionizosa i Artemidę. Lecz ich królowie,
odmiennie od reszty obywateli, najbardziej spośród bogów czczą Herme-
sa, przysięgają jedynie na niego i twierdzą, że pochodzą od Hermesa.
Pogrzeby bogaczów tak się odbywają: Przez trzy dni wystawia się
zwłoki, zarzyna wszelakie bydlęta ofiarne i ucztuje, opłakawszy wprzód
zmarłego; potem zwłoki pali się lub grzebie. Po usypaniu mogiły urzą-
dzają wszelkiego rodzaju igrzyska, w których największe nagrody wy-
znacza się za pojedynek, stosownie do jego znaczenia. Takie są pogrze-
by u Traków.
294
Co się tyczy obszaru dalej na północ od tego kraju, nikt nie umie
dokładnie powiedzieć, jacy tam ludzie mieszkają, bo już z drugiej stro-
ny Istru kraj wygląda na niezmierzoną pustynię. Tylko o jednym ludzie
poza Istrem mogłem się dowiedzieć: są to Sigynnowie, którzy nosz
szaty medyjskie. Ich konie pokryte są podobno na całym ciele kudła
mi, długimi na pięć palców, są jednak małe, z perkatym nosem, i nie
zdolne nosić mężów; ale zaprzężone do wozu są bardzo rącze, i dlatego
krajowcy jeżdżą na wozach. Granice Sigynnów mają sięgać w pobliże
Enetów nad Adriatykiem. Mówią oni, że są kolonistami Medów ; lecz
jak od Medów w roli osadników tu przybyli, nie mogę sobie wyjaśnić
choć wszystko jest możliwe w tak długim czasie. „Sigynnami" nazy-
wają Ligyowie, którzy mieszkają na północ od Massalii, kramarzy
Cypryjczycy zaś — włócznie.
Wedle opowiadania Traków lewy brzeg Istru zajęty jest przez pszczo-
ły i z powodu nich nie można dalej się zagłębiać. Mnie jednak to opo-
wiadanie nie wydaje się prawdopodobne; bo te stworzonka, jak wiado-
mo, są bardzo czułe na zimno; raczej przypuszczam, że ziemie północ-
ne są niezamieszkałe wskutek zimna. To więc opowiada się o kraju
trackim; jego wybrzeże morskie podbijał Megabazos pod panowanie
Persów.
Skoro Dariusz przeprawił się przez Hellespont i przybył do Sardes,
przypomniał sobie o dobrodziejstwie wyświadczonym mu przez Histia-
josa z Miletu i o dobrej radzie Koesa z Mityfeny: wezwał ich przeto do
Sardes i pozwolił im coś sobie wybrać. Histiajos, który był władcą Mi-
letu, nie pożądał już żadnego panowania, tylko prosił o Myrkinos w
kraju Edonów, bo chciał tam założyć miasto. On zatem to wybrał, a
Koes, ponieważ nie był jeszcze władcą, tylko zwykłym obywatelem,
prosił o tyranię w Mitylenie. Obu ich prośby spełniono, a oni udali się
do obranych miejscowości.
Zdarzyło się, że Dariuszowi przyszła ochota polecić Megabazowi,
aby Pajonów ujarzmił i z ich siedzib w Europie przesiedlił do Azji; a
skłoniła go do tego taka rzecz, której naocznym był świadkiem. Pigres
i Mastyes, Pajończycy, chcieli zostać panami Pajonów. Gdy Dariusz
wrócił do Azji, udali się do Sardes wraz z siostrą, która była rosła i pięk-
na. Tu czekali, aż Dariusz zasiędzie na tronie przed miastem Lidyjczy-
ków*, i uczynili, co następuje. Przystroili siostrę jak tylko mogli naj-
piękniej i posłali ją po wodę. Miała ona na głowie naczynie, prowadziła
konia za cugle, owinięte dokoła ramienia, i przędła len. Gdy niewiasta
Zgłoś jeśli naruszono regulamin