P128.pdf
(
90 KB
)
Pobierz
PRZEKAZ 128
PRZEKAZ 128
WCZESNY WIEK MĘSKI JEZUSA
K
iedy Jezus z Nazaretu wkraczał we wczesne lata swego dorosłego życia, żył ciągle
normalnym, przeciętnym, ludzkim życiem na Ziemi. Jezus przyszedł na ten świat
zwyczajnie, tak jak przychodzą inne dzieci; nie miał nic wspólnego z wyborem swoich
rodziców. Wybrał on ten właśnie świat na planetę, na której przeprowadził swe siódme
i końcowe obdarzenie, swą inkarnację w formie ciała śmiertelnego, ale poza tym
przyszedł na ten świat zupełnie normalnie, dorastając jako dziecko tej sfery i zmagając
się z niestałością swego otoczenia tak zwyczajnie, jak to czynią inni śmiertelnicy na tym
i na podobnych światach.
Zawsze pamiętajcie o podwójnym celu obdarzenia Urantii, dokonanego przez
Michała:
1. Opanowanie doświadczenia życiowego, przez życie pełnym życiem istoty ludzkiej
w ciele śmiertelnym, zdobycie dla siebie najwyższej władzy w Nebadonie.
2. Objawienie Ojca Uniwersalnego śmiertelnym mieszkańcom światów czasu i
przestrzeni oraz skuteczniejsze doprowadzenie tych samych śmiertelników do poziomu
lepszego zrozumieniu Ojca Uniwersalnego.
Wszystkie inne dobrodziejstwa dla istot stworzonych i korzyści dla wszechświata
były przypadkowe i uboczne, w stosunku do tych głównych przyczyn obdarzenia w
formie śmiertelnika.
1. ROK DWUDZIESTY PIERWSZY (15 N.E.)
Kiedy Jezus wkroczył w wiek dojrzały, zaczął żarliwie i z pełną samoświadomością
gromadzić doświadczenie, po mistrzowsku opanowując wiedzę życiową niższego
poziomu istot inteligentnych, tym samym nabierając ostatecznie i w pełni prawa do
sprawowania nieograniczonej władzy nad stworzonym przez siebie wszechświatem.
Przystąpił do tego wielkiego zadania zdając sobie w pełni sprawę ze swej podwójnej
natury. Jednak już uprzednio, z powodzeniem połączył obie te natury w jedną – Jezusa
z Nazaretu.
Jeszua ben Józef dobrze wiedział, że jest człowiekiem, śmiertelnym człowiekiem
zrodzonym z kobiety. Widać to po wyborze jego pierwszego tytułu -
Syn Człowieczy
.
Miał swój udział w człowieczeństwie i nawet teraz, kiedy przewodzi przeznaczeniom
wszechświata sprawując najwyższą władzę, wciąż posiada wśród swych licznych,
uczciwie zarobionych tytułów, tytuł Syna Człowieczego. Jest literalną prawdą, że
stwórcze Słowo – Syn Stwórcy Ojca Uniwersalnego – „stało się ciałem i mieszkało jako
człowiek na Urantii”. Pracował, bywał zmęczony, odpoczywał i spał. Bywał głodny i
zaspokajał głód pokarmem, miał pragnienie i gasił je wodą. Doświadczał szerokiej skali
ludzkich uczuć i emocji, był „doświadczany we wszystkim, tak jak i wy jesteście” i
cierpiał i umarł.
Zdobył wiedzę, nabył doświadczenia i złączył je razem w mądrości, tak zwyczajnie,
jak to robią inni śmiertelnicy tej sfery. Aż do momentu swego chrztu sam nie korzystał
z nadnaturalnej mocy. Nie używał żadnych środków, które nie byłyby w zakresie jego
ludzkich możliwości, jako syna Józefa i Marii.
Uwolnił się od atrybutów swej przedludzkiej egzystencji. Zanim zaczął swą
działalność publiczną, jego znajomość ludzi i zdarzeń ograniczała się jedynie do jego
własnej wiedzy. Prawdziwie był człowiekiem wśród ludzi.
Jest wieczną i wspaniałą prawdą, że „mamy wysokiego władcę, który może współc-
zuć w naszych słabościach. Mamy Władcę doświadczonego we wszystkim i kuszonego
tak jak i my, a jednak bez grzechu”. A skoro cierpiał, osobiście sprawdzany i
poddawany próbom, może w pełni zrozumieć tych, którzy są zdezorientowani i
zmartwieni oraz im służyć.
Cieśla z Nazaretu rozumiał teraz w pełni zadanie, jakie przed nim stało, chciał
jednak, aby jego ludzkie życie biegło swym normalnym torem. I w niektórych takich
sprawach jest on prawdziwym przykładem dla jego śmiertelnych istot, jak jest zapisane:
„To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie. On, istniejąc w
postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił
samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w
zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się
posłusznym aż do śmierci – i to do śmierci krzyżowej”.
Jezus żył swym śmiertelnym życiem, takim, jakim mogą żyć wszyscy inni z rodziny
człowieczej, „z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił on gorące
prośby i błagania do Tego, który mógł go wybawić od wszelkiego zła i został
wysłuchany dzięki swojej wierze”. Aby mógł zostać pełnym miłosierdzia i
wyrozumiałym, niezależnym władcą nad swymi braćmi, musiał stać się takim jak jego
bracia
pod każdym względem
.
Nigdy nie poddawał w wątpliwość swej ludzkiej natury, była ona dlań oczywista i
zawsze istniała w jego świadomości. Zawsze jednak pozostawało miejsce na wątpliwości
i domniemania w sprawie jego Boskiej natury; przynajmniej tak było do chrztu.
Uświadamianie sobie boskości przez Jezusa było powolne a z ludzkiego punktu
widzenia było naturalnym, ewolucyjnym objawianiem. To objawianie oraz
uświadamianie sobie boskości zaczęło się w Jerozolimie, kiedy nie miał jeszcze
trzynastu lat, wraz z pierwszym w jego ludzkiej egzystencji zdarzeniem
nadprzyrodzonym; i to doświadczenie, które sprawiło, że zaczął uświadamiać sobie swą
Boską naturę, zostało uzupełnione drugim nadprzyrodzonym doświadczeniem w ciele,
które nastąpiło podczas ochrzczenia go w Jordanie przez Jana, co było początkiem jego
publicznej działalności, służby i nauczania.
Pomiędzy tymi dwoma niebiańskimi nawiedzeniami, jednym w trzynastym roku
życia a drugim podczas chrztu, w życiu wcielonego Syna Bożego nie wydarzyło się nic
nadprzyrodzonego czy nadludzkiego. Mimo to, niemowlę z Betlejem, chłopiec,
młodzieniec i mężczyzna z Nazaretu, był w rzeczywistości wcielonym Stwórcą
wszechświata, ale nigdy, nawet raz nie zastosował niczego ze stwórczej mocy, ani też w
czasie swego ludzkiego życia nie korzystał z przewodnictwa osobowości niebiańskich,
oprócz swego opiekuna serafina, aż do dnia ochrzczenia go przez Jana. A my, którzy to
poświadczamy, wiemy o czym mówimy.
A jednak Jezus był prawdziwie boski, przez wszystkie te lata, kiedy żył w ciele. Był
rzeczywiście Synem Stwórcy, Rajskiego Ojca. Kiedy wreszcie wkroczył na drogę swej
działalności publicznej, po formalnym ukończeniu czysto ludzkiego doświadczenia
wymaganego do zdobycia władzy, nie wahał się przyznać publicznie, że jest Synem
Boga. Nie wahał się oznajmić: „Ja jestem Alfa i Omega, początek i koniec, pierwszy i
ostatni”. Nie protestował w latach późniejszych, kiedy był nazywany Panem Chwały,
Władcą Wszechświata, Panem Bogiem wszelkiego stworzenia, Najświętszym Izraela,
Panem wszystkich, naszym Panem i naszym Bogiem, Bogiem z nami, posiadając imię
ponad wszystkie imiona i na wszystkich światach, Wszechmoc wszechświata,
Wszechświatowy Umysł tego stworzenia, Ten, w którym ukryte są wszystkie skarby
mądrości i wiedzy, pełnia Tego, który napełnia wszystkie rzeczy, wieczne Słowo
wiecznego Boga, Ten, który był przed wszystkimi rzeczami i w którym się wszystkie
rzeczy zawierają, Stwórca niebios i Ziemi, Podtrzymywacz wszechświata, Sędzia całej
Ziemi, Dawca życia wiecznego, Prawdziwy Pasterz, Wybawiciel światów, Wódz
naszego zbawienia.
Jezus nigdy nie oponował żadnemu z tych tytułów, jak później odnosiły się do niego,
kiedy wyłonił się z czysto ludzkiego życia, oraz w dalszych latach samoświadomej,
boskiej służby wśród ludzkości i dla ludzkości, na tym świecie i dla wszystkich innych
światów. Jezus oponował tylko jednemu tytułowi, stosowanemu wobec niego; gdy raz
nazwany został Emanuelem, odpowiedział po prostu: „To nie ja, to mój starszy brat”.
Jezus zawsze pokornie poddawał się woli Ojca w niebie, nawet po wkroczeniu na
szeroką arenę życia ziemskiego.
Po chrzcie nie przyszło mu nawet na myśl, żeby pozwolić swoim szczerym, wiernym
i wdzięcznym wyznawcom, aby go czcili. Nawet, kiedy się zmagał z ubóstwem i
pracował nie szczędząc rąk, aby zabezpieczyć potrzeby życiowe rodziny, narastała u
niego świadomość, że jest Synem Boga; wiedział, że jest stwórcą nieba i tej właśnie
Ziemi, na której przeżywał swą ludzką egzystencję. A w wielkim i przypatrującym się
temu wszystkiemu wszechświecie, zastępy istot niebiańskich wiedziały równie dobrze,
że ten człowiek z Nazaretu jest ich ukochanym Władcą i Stwórcą-ojcem. Przez
wszystkie te lata wielkie napięcie panowało we wszechświecie Nebadon; wszystkie
niebiańskie oczy nieustannie były zwrócone na Urantię, na Palestynę.
W tym roku Jezus poszedł z Józefem do Jerozolimy na obchody Paschy. Zabrawszy
Jakuba do Świątyni, na konsekrację, uważał za swój obowiązek zabranie również Józefa.
Jezus nigdy, w najmniejszym stopniu, nie wykazywał stronniczości w postępowaniu ze
swą rodziną. Poszedł z Józefem do Jerozolimy zwyczajną drogą, przez dolinę Jordanu,
ale wrócił do Nazaretu drogą idącą na wschód od Jordanu, wiodącą przez Amatus. Po
drodze w dół Jordanu Jezus opowiadał Józefowi historię żydowską a w drodze
powrotnej mówił mu o tym, co przeszły sławne plemiona Ruben, Gad i Gilead, które
tradycyjnie żyły w tych rejonach, na wschód od rzeki.
Józef zadawał Jezusowi wiele naprowadzających pytań, w sprawie jego misji życiowej,
ale na większość tych dociekań Jezus odpowiadał tylko: „Moja godzina jeszcze nie
nadeszła”. Jednakże, w czasie tych serdecznych rozmów padło wiele słów, które Józef
przypominał sobie podczas burzliwych wydarzeń lat późniejszych. W towarzystwie
Józefa Jezus spędził tę Paschę, razem z trzema przyjaciółmi w Betanii, jak to było w jego
zwyczaju, gdy uczestniczył w różnych świętach upamiętniających w Jerozolimie.
2. ROK DWUDZIESTY DRUGI (16 N.E.)
Był to jeden z szeregu tych lat, w których bracia i siostry Jezusa stawali w obliczu
prób i udręk, właściwych problemom i przystosowaniom wieku młodzieńczego. Jezus
miał teraz braci i siostry w przedziale wieku od lat siedmiu do osiemnastu i pomagał im
skwapliwie przystosować się do nowych problemów, jakie rodziły się w ich życiu
intelektualnym i emocjonalnym. W ten sposób borykał się z problemami dorastania,
jakie pojawiły się w życiu jego młodszych braci i sióstr.
W tym roku Szymon skończył szkołę i zaczął pracować ze starym towarzyszem
zabaw chłopięcych Jezusa i zawsze gotowym jego obrońcą, Jakubem, kamieniarzem. W
wyniku wielu dyskusji rodzinnych postanowiono, że byłoby nierozsądne, gdyby
wszyscy chłopcy zajmowali się ciesielstwem. Uważano, że urozmaicając ich zawody,
przygotowuje się ich do brania kontraktów na budowę całych budynków. Ponadto nie
zawsze wszyscy mieli pracę, odkąd trzech z nich zaczęło pracować na pełnym etacie
cieśli.
W tym roku Jezus nadal prowadził roboty wykończeniowe domów i zajmował się
stolarką, ale większość swego czasu spędzał w warsztacie naprawczym karawan. Jakub
zaczął się zamieniać z nim pracą w warsztacie. Pod koniec tego roku, kiedy w rejonie
Nazaretu mało było robót ciesielskich, Jezus oddał warsztat naprawczy po opiekę
Jakuba a Józefowi zostawił warsztat domowy, podczas gdy sam poszedł do Seforis
pracować z kowalem. Przez sześć miesięcy pracował w metalach i przyswoił sobie sporo
umiejętności kowalskich.
Zanim Jezus zaczął swą nową pracę w Seforis, przeprowadził jedną ze swoich
okresowych narad rodzinnych i uroczyście przekazał Jakubowi, w tym czasie zaledwie
osiemnastoletniemu, obowiązki głowy rodziny. Obiecał swemu bratu serdeczne
wsparcie i pełną współpracę oraz wymógł formalne przyrzeczenia posłuszeństwa
Jakubowi od każdego członka rodziny. Od tego dnia Jakub wziął pełną finansową
odpowiedzialność za rodzinę; swą tygodniową zapłatę Jezus oddawał bratu. Już nigdy
Jezus nie przejął steru z rąk Jakuba. Pracując w Seforis mógł dochodzić do domu
każdego wieczora, gdyby zaistniała taka potrzeba, ale on celowo pozostawał poza
domem, tłumacząc to pogodą i innymi przyczynami, jednak prawdziwym jego celem
było nauczenie Jakuba i Józefa jak wywiązywać się z obowiązków rodzinnych. Jezus
zaczął powolny proces usamodzielniania rodziny. Wracał do Nazaretu w każdy szabat a
czasami również w ciągu tygodnia, aby udzielić rad i podsunąć pomocne sugestie.
Spędzając większość czasu w Seforis, w ciągu sześciu miesięcy Jezus miał wiele okazji
lepiej zapoznać się z nieżydowskimi poglądami na życie. Pracował z nie-Żydami,
przebywał z nie-Żydami i w każdy możliwy sposób dokonywał dokładnych, starannych
badań ich zwyczajów życiowych oraz nieżydowskiego sposobu myślenia.
Standardy moralne miasta Heroda Antypasa były tak bardzo zaniżone, nawet w
porównaniu ze standardami panującymi w mieście karawan, Nazarecie, że po sześciu
miesiącach pobytu w Seforis Jezus z radością znalazł pretekst powrotu do Nazaretu.
Grupa, dla której pracował, miała zacząć roboty publiczne zarówno w Seforis jak i w
nowym mieście, Tyberiadzie, ale Jezus nie chciał mieć nic do czynienia z jakimkolwiek
rodzajem zatrudnienia pod nadzorem Heroda Antypasa. I były jeszcze inne powody,
które według Jezusa uzasadniały jego powrót do Nazaretu. Kiedy wrócił do warsztatu
naprawczego, nie zaczął od nowa kierować osobiście sprawami rodzinnymi. Pracował z
Jakubem w warsztacie i jak tylko to było możliwe pozwalał mu nadal czuwać nad
domem. Zarządzanie przez Jakuba wydatkami rodzinnymi oraz administracja
budżetem domowym pozostawały niezakłócone.
Plik z chomika:
himen303
Inne pliki z tego folderu:
Do Ksiegi Urantii.pdf
(51 KB)
P105.pdf
(79 KB)
P0.pdf
(107 KB)
P106.pdf
(97 KB)
P1.pdf
(78 KB)
Inne foldery tego chomika:
Barbara_Marcinniak
Elzbieta Kanicka
Elzbieta Nowalska
Jan van Helsing
Lyssa Royal
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin