Butler.pdf
(
123 KB
)
Pobierz
Akty performatywne
Judith Butler
Akty performatywne a konstrukcja płci kulturowej
Szkic z zakresu fenomenologii i teorii feminizmu
Filozofowie rzadko rozpatrują działanie w kategoriach teatralnych, rozprawiają natomiast o “aktach”,
które semantyczne związki łączą z teoriami sztuki teatralnej i aktorstwa. Na przykład “akty mowy”
Johna Searle’a, werbalne zapewnienia i obietnice, które zdają się nie tylko dotyczyć relacji w obrębie
mowy, lecz również stwarzają więzi etyczne między interlokutorami, należą do gestów illokucyjnych,
stanowiących obszar badań analitycznej filozofii języka. Także “teoria działania”, będąca domeną
filozofii moralnej, usiłuje zrozumieć, co to znaczy “działać”, zanim wysunie jakiekolwiek stwierdzenie
na temat tego, co
powinno
zostać zrobione. Wreszcie fenomenologiczna teoria “aktów”, której
zwolennikami byli, między innymi, Edmund Husserl, Merleau-Ponty czy George Herbert Mead, próbuje
wyjaśnić codzienne zasady, w myśl których
stwarzamy
społeczną rzeczywistość poprzez język, gest
oraz wszelkiego rodzaju symboliczne znaki społeczne. Choć niejednokrotnie się wydaje, że
fenomenologia zakłada możliwość wyboru oraz wcześniejsze od języka istnienie działającego
(jedynego źródła aktów konstytutywnych, jak się wydaje), istnieje bardziej radykalne rozumienie tej
doktryny, zgodnie z którym działający stanowi bardziej
przedmiot
niż podmiot aktów konstytutywnych.
Twierdząc, że “nikt nie rodzi się kobietą, ale raczej się nią
staje
”, Simone de Beauvoir przejęła
z tradycji fenomenologicznej i na nowo zinterpretowała doktrynę aktów konstytutywnyc
h
1
.
W myśl jej
twierdzenia płeć kulturowa w żaden sposób nie określa stałej tożsamości jako miejsca działania, z
którego wypływają różne akty; to raczej tożsamość powoli konstytuująca się w czasie — tożsamość
ustanawiana przez
stylizowane powtarzanie aktów
. Co więcej, płeć kulturowa konstytuuje się na
drodze stylizacji ciała i dlatego należy ją rozumieć jako sposób, w jaki dzień po dniu nasze gesty,
zachowania i różnego rodzaju odgrywane role tworzą iluzję istnienia określonej tożsamości płciowej.
Takie sformułowanie odrywa pojęcie płci kulturowej od esencjonalistycznego pojęcia tożsamości i
udowadnia konieczność stworzenia nowej koncepcji
społecznej czasowości
. Istotnie, jeśli płeć
kulturowa powstaje w wyniku aktów nieciągłych wewnętrznie, wówczas
złudzenie esencji
jest niczym
innym niż skonstruowaną tożsamością, performatywnym codziennym dokonaniem, w które
społeczeństwo jako widzowie i sami aktorzy wierzą, odgrywając w wiarygodny sposób. Jeśli podstawą
tożsamości płciowej jest stylizowane powtarzanie aktów w czasie, nie zaś jej esencjonalna istota, to
wówczas arbitralność relacji między takimi aktami stwarza możliwość transformacji płci kulturowej,
możliwość odmiennego rodzaju powtórzeń, łamania stylu bądź subwersywnego powtórzenia.
Biorąc pod uwagę tak zarysowaną ideę aktów konstytuowania płci, postaram się pokazać, jak
urzeczowione i naturalizowane koncepcje płci kulturowej można rozumieć jako społeczne konstrukty, a
więc także odtwarzać w rozmaity sposób. Podczas gdy modele teatralne czy fenomenologiczne
przyjmują istnienie naznaczonego płcią „ja” jako wcześniejsze od jego aktów, dla mnie akty
konstytutywne nie tylko tworzą tożsamość aktora, lecz także tworzą ją jako narzucającą się iluzję,
przedmiot
wiary
. Aby to udowodnić, sięgnę po argumenty do teatralnych, antropologicznych i
filozoficznych rozważań, głównie jednak do ustaleń fenomenologii, aby pokazać, że tak zwana
tożsamość płciowa stanowi dokonanie performatywne, wymuszone przez sankcje społeczne i tabu. W
samym jej performatywnym charakterze tkwi już możliwość zakwestionowania jej urzeczowionego
statusu.
1
Płeć biologiczna / płeć kulturowa: feministyczny i fenomenologiczny punkt widzenia
Teoria feministyczna często krytycznie zapatruje się na naturalistyczne wyjaśnienia płci biologicznej i
seksualności, które zakładają, że sens egzystencji społecznej kobiet można uzasadnić pewnymi
elementami ich fizjologii. Odróżniając płeć biologiczną od płci kulturowej, teoretycy feminizmu spierali
się o wyjaśnienie przyczyny tego, że płeć biologiczna nadaje doświadczeniom kobiet pewne
znaczenia społeczne lub ich wymaga. Teorie fenomenologiczne dotyczące ludzkiej cielesności
również zajmowały się rozróżnieniem między rozmaitymi fizjologicznymi i biologicznymi
uwarunkowaniami cielesności, podejmując także kwestię
znaczeń
nabywanych w kontekście
przeżytego doświadczenia. W rozważaniach na temat “ciała i jego seksualnej istoty” w
Fenomenologii
percepcji
Merleau-Ponty bierze pod uwagę taki typ doświadczenia i twierdzi, że ciało jest bardziej
“ideą historyczną” niż “rodzajem naturalnym”
2
.
Znaczący wydaje się fakt, iż to twierdzenie cytuje
Simone de Beauvoir w
Drugiej płci
, kiedy przygotowuje grunt dla swojej tezy, że “kobieta”, a tym
samym każda płeć kulturowa, stanowi raczej sytuację historyczną niż fakt naturalny
3
.
W obu przypadkach autorzy nie zaprzeczają istnieniu ani materialności, ani naturalności ciała,
wyobrażają je sobie natomiast jako odmienne od procesu, w którym zaczyna ono nosić znaczenia
kulturowe. Rozumieją ciało jako aktywny proces wcielania pewnych możliwości kulturowych i
historycznych, skomplikowany proces ich przyjmowania, który każda fenomenologiczna teoria musi
starać się opisać. Opis naznaczonego płcią ciała wymaga jednak takiego rozwinięcia
dotychczasowego rozumienia aktów, by oznaczały one zarówno to, co tworzy znaczenie, jak i to,
poprzez co znaczenie jest odgrywane lub przedstawiane. Innymi słowy, akty konstytuujące płeć
kulturową przypominają akty performatywne w teatrze. Moje zadanie polega zatem na
przeprowadzeniu analizy tego, w jaki sposób płeć kulturowa powstaje dzięki określonym aktom
cielesnym, oraz wskazanie możliwości kulturowej transformacji płci poprzez takie akty.
Merleau-Ponty utrzymuje, że ciało stanowi nie tylko “ideę historyczną”, ale również zbiór
możliwości do nieustannego realizowania. Twierdząc, że ciało jest ideą historyczną, francuski filozof
uważa, że zdobywa ono znaczenie poprzez konkretne i historycznie zapośredniczone sposoby
wyrażenie się w świecie. To, że ciało stanowi zbiór możliwości, oznacza:
a) że jego postrzegania w świecie nie determinuje żaden rodzaj wewnętrznej esencji
b) że jego konkretne wyrażenie w świecie należy rozumieć jako przyjmowanie i realizowanie
określonego zbioru historycznych możliwości.
Dlatego też istnieje działanie, rozumiane jako proces realizowania tak określonych możliwości, które z
kolei ograniczają historycznie zmienne konwencje. Ciało samo w sobie nie stanowi tożsamości, nie
jest też po prostu materią; to co najmniej materialność, niosąca znaczenie w sposób o zasadniczo
dramatycznej naturze. Mówiąc dramatyczny, mam na myśli jedynie fakt, iż ciało nie sprowadza się
wyłącznie do materii, lecz istnie jako ciągły i nieprzerwany ruch
urzeczywistniania się
możliwości. Nikt
nie jest po prostu ciałem, ale w bardzo istotnym znaczeniu ktoś czyni swoje ciało i czyni to inaczej niż
jego współcześni czy jego posiadający ciało poprzednicy i ewentualni następcy.
Jednak z gramatycznego punktu widzenia zupełnie niefortunne wydaje się stwierdzenie, że to
właśnie “my” czy “ja” jesteśmy tymi, którzy czynią swoje ciało, jak gdyby istniało działanie bez ciała
skierowane do jakiejś cielesności zewnętrznej. Właściwsze według mnie byłoby słownictwo, które
stawia opór metafizyce esencji, wyrażanej przez zdania o budowie podmiot-czasownik, a opiera się na
2
ontologii imiesłowów współczesnych czynnych. Będące ich treścią “ja” stanowi z konieczności sposób
wcielania, natomiast przyoblekające w ciało “co” oznacza możliwości. Lecz tutaj znowu gramatyka
wprowadza nas w błąd, ponieważ przyobleczone w ciało możliwości nie są ani zasadniczo
zewnętrzne, ani nie warunkują samego procesu wcielania. Jako celowo zorganizowana materia ciało
jest zawsze wcielaniem możliwości, zarówno uwarunkowanych, jak i ograniczonych historycznie
zmienną konwencją. Innymi słowy, ciało – jak twierdzi Beauvoir –
stanowi
sytuację historyczną, to
sposób czynienia, dramatyzowania i
odtwarzania
sytuacji historycznej.
Czynienie, dramatyzowanie, odtwarzanie — wszystko to zdaje się stanowić podstawowe
składniki struktur wcielania. Dlatego płeć kulturowa nie jest jedynie jawnym, otwartym na postrzeganie
innych sposobem, w jaki uzewnętrznia się wcielony działający. Wcielanie jasno ukazuje określony
zestaw strategii bądź też tego, co Sartre prawdopodobnie nazwałby stylem bycia, Foucault zaś
“stylistyką istnienia”. Tego stylu nigdy nie można w całości wymyślić, ponieważ żywe style mają
historię, ona zaś warunkuje i ogranicza możliwości. Rozpatrzmy, na przykład, płeć kulturową jako
styl
cielesny
, jako “akt” zarówno intencjonalny, jak performatywny, w którym już samo określenie
“performatywny” niesie podwójne znaczenie: “dramatyczny” oraz “pozbawiony referencji”.
Kiedy Beauvoir twierdzi, że “kobieta” jest ideą historyczną, nie zaś faktem naturalnym, jasno
podkreśla różnicę między płcią, rozumianą jako fakt biologiczny, a płcią, będącą kulturową
interpretacją lub znaczeniem tego faktu. Według tego rozróżnienia bycie samicą nie posiada żadnego
znaczenia, natomiast bycie kobietą oznacza konieczność
stania się
kobietą, zmuszenia ciała do
zgodności z historyczną ideą “kobiety”; konieczność nakłonienia ciała do tego, by stało się znakiem
kulturowym, urzeczywistnienia siebie w zgodzie z historycznie ustalonym zakresem możliwości jako
uznanym i powtarzanym cielesnym planem. Pojęcie “planu” sugeruje jednak istnienie ustanawiającej
początek radykalnej woli, a ponieważ płeć to taki plan, którego celem jest kulturowe przetrwanie,
określenie
“strategia”
lepiej odzwierciedla sytuację przymusu, pod jakim czynienie płci zawsze i w
różny sposób się odbywa. Jako strategia przetrwania płeć kulturowa jest zaś przedstawieniem z
oczywistymi konsekwencjami karnymi. Nieciągłe płci kulturowe stanowią część tego, co “uczłowiecza”
jednostki we współczesnej kulturze; natomiast tym, którzy nie potrafią prawidłowo czynić swojej płci,
regularnie wymierzane są kary. Ponieważ nie istnieje ani “istota”, którą płeć wyraża lub uzewnętrznia,
ani też obiektywny ideał, do którego płeć dąży, gdyż płeć nie jest faktem, dlatego ideę płci tworzy
różnorodność wytwarzających ją aktów, bez których płeć w ogóle by nie istniała. Płeć zatem to
konstrukcja, która ciągle ukrywa swoje pochodzenie. Wspólne milczące przyzwolenie na
przedstawianie, tworzenie i uznawanie nieciągłych i przeciwstawnych płci za fikcję kulturową zasłania
wiarygodność powstającego w efekcie tych aktów wytworu. Twórcy tak pojętej płci zachwycają się
fikcją, której konstrukcja zmusza do wiary w jej konieczność i naturalność. Możliwości historyczne,
urzeczywistnione przez różne style cielesne, są niczym innym niż właśnie ową usankcjonowaną
karami fikcją kulturową, którą każdy pod przymusem na przemian wciela i zataja.
Na ile użyteczny jest fenomenologiczny punkt wyjścia dla feministycznego opisu płci
kulturowej? Na pozór wydaje się, że fenomenologia dzieli z analizą feministyczną przekonanie o
konieczności ugruntowania teorii w przeżytym doświadczeniu i zakłada także konieczność ujawnienia
sposobu, w jaki świat powstaje na drodze konstytutywnych aktów subiektywnego doświadczenia.
Oczywiście, nie wszystkie teorie feministyczne uprzywilejowują punkt widzenia podmiotu (Kristeva
zarzucała niegdyś teorii feministycznej “zbytni egzystencjalizm”
4
)
, jednakże twierdzenie feministek, że
3
prywatne to polityczne, sugeruje po części, że subiektywne doświadczenie nie jest jedynie wytworem
istniejących porozumień politycznych, ale też na nie wpływa i je buduje. Teoria feministyczna usiłuje
zrozumieć sposób, w jaki systemy czy dominujące struktury polityczne i kulturowe są przedstawiane i
odtwarzane przez indywidualne akty i praktyki, oraz w jaki sposób można wyjaśnić pozornie osobistą
sytuację, umieszczając ją w szerszym i wspólnym kontekście kulturowym. Istotnie, feministyczny
impuls, a mam przekonanie, że było ich więcej niż jeden, niejednokrotnie pojawiał się w rozpoznaniu,
że mój ból czy moje milczenie, mój gniew czy moje widzenie nie należy ostatecznie do mnie samej i
że zamyka mnie we wspólnej sytuacji kulturowej, która z kolei daje mi siłę w zupełnie nieoczekiwany
sposób. Prywatne to z pewnością domyślnie polityczne, gdyż warunkują je wspólne struktury
społeczne. Lecz prywatne jest również odporne na polityczne wyzwanie w takim zakresie, by
przetrwało rozróżnienie na sferę publiczną i prywatną. Zatem dla teorii feministycznej to, co osobiste,
staje się kategorią bardziej pojemną; kategorią jedyną, która domyślnie dostosowuje się do struktur
politycznych, postrzeganych zazwyczaj jako publiczne. Oczywiście, powoduje to także rozrost sfery
politycznej. Teoria feministyczna wymaga w najlepszym wypadku dialektycznego poszerzenia obu
tych kategorii. Moja sytuacja nie przestaje być moją tylko dlatego, że jeszcze ktoś się w podobnej
sytuacji znajduje, natomiast moje akty, chociaż prywatne, to jednak odtwarzają sytuację mojej płci
kulturowej i czynią to na różne sposoby. Innymi słowy, w prywatnym istnieje ukryte polityczne
sformułowanie teorii feministycznej, domniemanie, że żywy świat relacji między płciami powstaje,
przynajmniej częściowo, jako efekt konkretnych i historycznie zapośredniczonych
aktów
jednostek.
Przyjmując, że “to” ciało zostało trwale przekształcone w ciało męskie lub kobiece, odróżnia się je
jedynie poprzez obowiązujący wygląd danej płci. Konieczne wydaje się zatem rozpatrzenie sposobu,
w jaki manifestuje się płeć kulturowa. Moim zdaniem, ciało staje się płcią kulturową poprzez serię
aktów ponawianych, weryfikowanych i konsolidowanych w czasie. Z feministycznego punktu widzenia
można spróbować wyobrazić sobie na nowo ciało naznaczone płcią kulturową bardziej jako efekt
osadzających się aktów niż z góry określonej czy ustalonej struktury, esencji bądź faktu, tak
naturalnego, jak kulturowego czy językowego.
Przejęta przez feminizm fenomenologiczna teoria konstytucji mogłoby posłużyć się pojęciem
aktu
w mocno dwuznacznym sensie. Jeśli prywatne oznacza kategorię, która się powiększa, by objąć
nią szersze polityczne i społeczne struktury, wówczas
akty
naznaczonego płcią kulturową podmiotu
stają się równie ekspansywne. Oczywiście, istnieją takie akty polityczne, które są zamierzonymi i
konkretnymi działaniami organizowania, oporu czy zbiorowej interwencji z wyraźnym celem
wyznaczenia czegoś więcej niż tylko zbioru relacji społecznych i politycznych. Istnieją akty
wykonywane w imieniu kobiet, a także akty w kobietach i akty kobiet, które nie tylko dają pozytywne
skutki, ale również samą kategorię kobiety. Istotnie, można uważać za bezskuteczny program
polityczny, który próbuje radykalnie zmienić sytuację społeczną kobiet, nie określając wcześniej, czy
kategoria kobiety została skonstruowana społecznie w taki sposób, że bycie kobietą z definicji
oznacza znalezienie się w sytuacji ucisku. W zrozumiałym pragnieniu zacieśnienia więzi solidarności
feministyczny dyskurs często zatrzymywał się przy takiej kategorii kobiety, która zakładała
uniwersalność doświadczenia kulturowego, gdyż przez swoją założoną uniwersalność dostarczała ona
ontologicznie fałszywej obietnicy ewentualnej solidarności politycznej. W kulturze, w której fałszywe
„męskie” uniwersalia w znacznej części równały się samej ludzkości, teoria feministyczna z
powodzeniem usiłowała ukazać kobiecą specyfikę i na nowo napisać historię kultury w zakresie
4
potwierdzającym obecność, wpływ oraz ucisk kobiet. Jednakże w tej walce przeciwko pomijaniu kobiet
jako kategorii, feministki ryzykują uwidocznienie samej kategorii, która może nie przedstawiać życia
konkretnych kobiet. Dlatego jako feministki, jak podejrzewam, mniej chętnie rozważałyśmy kwestię
kategorii i starałyśmy się nie dostrzegać tych form ucisku, które wypływały z niekontrolowanego
powielania tożsamości płciowych, potwierdzających nieciągłe i binarne kategorie mężczyzny i kobiety.
Kiedy Beauvoir twierdzi, że kobieta to “sytuacja historyczna”, podkreśla zarazem fakt, że ciało
cierpi z powodu pewnej konstrukcji kulturowej, nie tylko z powodu konwencji sankcjonujących i
nakazujących, jak należy czynić ciało, ten “akt” lub przedstawieniem, jakim ono jest, ale również z
powodu milczącej zgody tworzącej konwencję jego kulturowego postrzegania. Istotnie, jeżeli płeć jest
kulturowym znaczeniem, przybieranym przez obdarzone płcią biologiczną ciało, i jeśli o tym znaczeniu
rozstrzygają różne akty i ich kulturowe postrzeganie, to wówczas wydawać by się mogło, że w obrębie
kultury nie można oddzielić płci biologicznej od kulturowej. Odtwarzanie kategorii płci kulturowej
zyskuje ogromne polityczne znaczenie w chwili, kiedy kobiety po raz pierwszy zaczynają pracować
zawodowo czy otrzymują pewne prawa, albo gdy przyjmują nowe znaczenia w dyskursie prawnym lub
politycznym. Jednak bardziej codzienne odtwarzanie tożsamości płciowej odbywa się dzięki
zastosowaniu różnych metod, przy pomocy których ciała są odgrywane w związku z głęboko
wpojonymi lub osadzonymi oczekiwaniami naznaczonej płcią egzystencji. Należy więc uwzględnić
fakt, iż normy płci kulturowej osadzają się, wywołując charakterystyczny fenomen naturalnej płci
biologicznej albo fenomen prawdziwej kobiety, podobnie jak wszelkich innych dominujących i
narzucających się fikcji społecznych. Z biegiem czasu zaś tworzą zbiór stylów cielesnych, które w
urzeczowionej formie wydają się naturalnym ukształtowaniem ciał w formie płci biologicznych,
usytuowanych w relacji binarnej.
Binaryzm płci kulturowych i kontrakt heteroseksualny
Aby zagwarantować odtwarzanie danej kultury, konieczne było ustalenie rozmaitych i dokładnie
opisanych w dotyczącej pokrewieństwa literaturze antropologicznej warunków reprodukcji seksualnej
w obrębie systemu opartego na małżeństwie heteroseksualnym, nakazującego rozmnażanie się istot
ludzkich w naznaczony płcią sposób, w efekcie zapewniający odtwarzanie się tego systemu. Jak
zauważył Foucault i inni, związek naturalnej płci biologicznej z nieciągłą płcią kulturową oraz z
pozornie naturalnym “przyciąganiem się” przeciwnych płci biologicznych/kulturowych stanowi
nienaturalne połączenie konstrukcji kulturowych w służbie interesów reprodukcyjnyc
h
5
.
Feministyczna
antropologia kulturowa i badania nad pokrewieństwem pokazały, jak konwencje rządzą kulturami, nie
tylko regulując i gwarantując produkcję, wymianę oraz konsumpcję dóbr materialnych, ale także
reprodukcję samych więzi pokrewieństwa, co wymaga istnienia tabu i systemu kar regulujących
zasady reprodukcji. Levi-Strauss opisał mechanizm działania tabu kazirodztwa, które zapewnia
wtłoczenie seksualności w różnorodne rodzaje małżeństwa heteroseksualnego
6
,
Gayle Rubin
przekonująco udowodniła, że wytwarza ono określone nieciągłe tożsamości płciowe i seksualnośc
i
7
.
Według mnie, jednym ze sposobów powielania i zarazem ukrywania tego systemu przymusowej
heteroseksualności jest narzucenie ciałom przynależności do odrębnych płci biologicznych, z ich
“naturalnym” wyglądem i “naturalnymi” skłonnościami heteroseksualnymi. Etnocentryczna
zarozumiałość sugeruje istnienie postępu, umożliwiającego wyjście poza opisane przez Levi-Straussa
I obowiązujące struktury związków pokrewieństwa. Osobiście skłaniałabym się raczej za Rubin ku
5
Plik z chomika:
peperuda1
Inne pliki z tego folderu:
Butler.doc
(96 KB)
Butler.pdf
(123 KB)
Inne foldery tego chomika:
Adorno
Antonio Gramsci
Arystoteles Poetyka
Balcerzan
Benjamin
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin