Wszędzie wokoło nas żyją istoty; tańczą tuż obok i śpiewają, chociaż ich nie dostrzegamy. To nieznane nam stworzenia, niektóre podobne do ludzi, inne do zwierząt, większość jednak ma kształty, których sobie nie wyobrażasz. Nie zobaczysz ich, nawet, gdy na nie wpadniesz. Mijają cię codziennie, stają przed tobą, czasem cię potrącą, a ty i tak ich nie widzisz - wszak są niewidzialne. Nie rzucają cieni, nie mają odbicia. Są jak zwiewne duchy, ruchliwe żyjątka, nieuchwytne osobistości.
Czasem leci przez świat stado niezauważalnych ptaków. Gnają, nie wiadomo skąd i nie wiadomo dokąd. Lecą w zwartym szyku, ciało przy ciele. Wpadają w ślepym pędzie na ludzi i przedmioty, odbijają się od ścian domów, podrywają w górę drobne przedmioty, a niekiedy i te większe. Zdarza się, że wyrwą drzewo z korzeniami albo uniosą w górę samochód. Myślisz, że to wichura, ale nie daj się zwieść. Czujesz, jak smagają cię swymi piórami? Słyszysz łopot ich skrzydeł? Jak więc możesz zaprzeczyć ich istnieniu? Śpieszą przez świat, widzisz ślad, który po sobie zostawiają, choć ich samych nigdy nie ujrzysz.
Niekiedy niewidzialne, bezdomne stworzenia podchodzą do twojego domu. Zaglądają przez szybę i z zazdrością obserwują, jak siadasz do stołu, bawisz się czy kładziesz w swoim w wygodnym łóżku. One są skazane na wieczną tułaczkę, dlatego z żalem obserwują to, czego same nie mogą mieć. Niekiedy zawyją żałośnie, zaskamlą, prosząc cię o uwagę. Próbują się przedostać przez lufcik, wyciągają łapki przez szparę w oknie. Widzisz, jak porusza się zasłona? Nie złość się, jeśli niewidoczny kot zrzuci przypadkiem doniczkę. On tylko chce cię odwiedzić.
Pewnie jeszcze kiedyś usłyszysz jego skowyt. Powiesz jednak: "ale wyje ten wiatr" i zamkniesz okno.
Nieraz zdesperowane żyjątka wedrą się na chwilę do środka, odrzucą framugę, przebiegną przed otwarte drzwi, by znowu wyskoczyć oknem. Ty nazywasz je wtedy przeciągiem.
Inne zwiewne byty są bardziej subtelne. Podejdą do ciebie, pogładzą cię po twarzy, potargają ci włosy. Myślisz wtedy: "ach, jaka przyjemna bryza!"
Wiele z tych postaci lubi ludzi. Bawi się z dziećmi, unosi w górę ich latawce i cieszy się, jak te się śmieją się i biegają ze sznurkiem od zabawki w ręku. Ludzie jednak dostrzegają tylko unoszące się papierowe kształty, nie wiedząc, kto je przesuwa po niebie.
Świat jest pełen takich istot. Zazwyczaj są dla nas dobre; wprawiają w ruch skrzydła wiatraków, dźwigają samoloty, grają nam piękne melodie, ale zdarza się, że ponosi je złość i niszczą wszystko na swojej drodze. Nie bój się jednak, ich gniew zwykle szybko mija.
Większość tych niewidzialnych istnień żyje ze sobą w przyjaźni, choć i między nimi zdarzają się kłótnie. Podczas największych awantur ciskają gromami, a nawet rzucają się na siebie nawzajem i zderzają z hukiem. Ty nazywasz to burzą.
Tak jak my sypiamy w pościeli, tak one ścielą sobie posłania z obłoków.
Co jakiś czas dla rozrywki układają z nich też inne kształty: zwierzęta, kwiaty, zabawki - wszystko, o czym marzą. Nierzadko też tworzą prawdziwe dzieła sztuki. O tak! Spójrz na niebo, kiedy słońce nachyli się nisko nad horyzontem. To dla nich przesuwa się na taką wysokość, by dobrze oświetlić obłoki. Służy im jak lampka, która stoi na twoim biurku. W jego promieniach tworzą swoje prace, barwią chmury na piękne kolory i układają z nich misterne wzory. Lecz wszystko tylko na chwilę. Choć te nieuchwytne stworzenia są wolne, nieśmiertelne, to jednak w ich losie jest też wpisane przekleństwo: są skazane na wieczny ruch.
Opowiem ci historię jednej z tych istot, niewidzialnej duszyczki.
Była niezwykła, bowiem zakochała się w człowieku. Poznała jego dobre serce, szczerość i łagodność i zapałała do niego silnym, czystym uczuciem.
Codziennie podchodziła do niego i szeptała mu do ucha wiersze - on wsłuchiwał się, ale myślał, że to wiatr tak szumi. Odnajdywał w tych dźwiękach poezję, ale nie umiał rozpoznać słów, nie rozumiał treści.
Ona dotykała go, brała za rękę, muskała dłonią jego policzek - on unosił twarz, rozkładał ręce, lecz sądził, że czuje po prostu przyjemny powiew. Nie wiedział, że ktoś go obejmuje i pragnie, by odwzajemnił ten gest.
Niewidzialna istota co jakiś czas dla niego śpiewała. Tańczyła wśród liści, które wirowały wraz z nią. Mężczyzna podziwiał delikatne ruchy gałązek, kołysanie kwiatów, nigdy jednak nie dojrzał dziewczyny.
Były noce, kiedy ogarniał ją z tego powodu wielki smutek. Przechadzała się wtedy po łąkach i płakała. Może zdarzyło ci się wyjść rano na zewnątrz i zobaczyć jej łzy na źdźbłach trawy. Zapewne dla ciebie były po prostu rosą.
Jeden mały ptaszek obserwował tych dwoje, którzy byli tak blisko siebie, razem, a jednak oddzielnie. Współczuł niewidzialnej istocie. Dziwisz się, że ją zauważył? Musisz wiedzieć, że zwierzęta czasem widzą więcej niż ludzie, bo nie polegają tylko na oczach.
Ptaszek podfrunął do mężczyzny i spytał:
"kto tak ładnie ułożył te płatki?" Wskazał dzióbkiem czerwony wzór na ziemi.
- Aria - odpowiedział po włosku mężczyzna. To znaczy "powietrze".
"Ach, a co tak pięknie, świeżo pachnie?"
- Aria - znów odpowiedział tamten.
"Co to za lekkie muśnięcie, które czujesz na policzku? Kto cię tak czule dotyka?"
- Aria.
"Aria" świergotał ptaszek. A czy to nie jest imię kobiety? "Arrria... Arrrria..."
W końcu i człowiek zaczął pojmować, odkrywać to, co było skryte przed jego wzrokiem. W sercu już miał odpowiedź, lecz umysł nie pozwalał mu jej właściwie odczytać.
Od tego czasu Aria zaczęła pojawiać się w jego snach. Każdej nocy śnił o niewidzialnej kobiecie, ale na jawie dostrzegał tylko wiatr. Pokochał ją mocno, ale nie mógł jej mieć.
Trwało to przez wiele lat. Aria widziała, jak jej ukochany posuwa się w latach, jak cierpi, tęskniąc do niej tak samo mocno, jak ona tęskniła do niego. W końcu mężczyzna zestarzał się i zmarł.
Byłaby to historia tragiczna, gdyby skończyła się w tym miejscu, ale nie martw się: jest jeszcze ciąg dalszy. Mężczyzna zażyczył sobie, by po śmierci jego prochy zostały rozsypane tak, by uniosły się w dal na wietrze. Nikt z ludzi już go więcej nie zobaczył, ale on nie przepadł, tylko odleciał w ramiona ukochanej i dołączył do świata niewidzialnych istot.
g62