5) Smoczy terror [Zuzaa].pdf

(388 KB) Pobierz
Smoczy terror.doc
Zwykły Anioł
Zuzaa
34393773.001.png
część 5
Smoczy terror
Epizod 97
Z ociężałego, nieistotnego snu wyrwały Daniela dobiegające z zewnątrz krzyki. Rozpoznał śmiech
brata i radosne szczekanie Inukiego. Powoli, ospale otworzył oczy i przeciągnął się w rozgrzanej
pościeli. Chwilę nasłuchiwał zdziwiony, po czym uniósł się z posłania. W pokoju panował przyjemny
półmrok, zasłony szczelnie oddzielały go od rażącego odblasku śniegu otulającego świat na
zewnątrz.
- Przestańcie już! - Rozpoznał głos Dawida. - Ania, ja już jestem cały mokry...
Ania?
Gdzieś już słyszałem to imię... Ach, prawda... Od Tomka...
Serce Daniela zabiło niespokojnie.
- Nie pękaj, Malinka! - Usłyszał śmiejący się, dziewczęcy głos - Nie jesteś chyba taki cherlawy jak
twój brat! Trochę wody ci nie zaszkodzi!
Czarnowłosy zmarszczył brwi i odsunął kołdrę. Usłyszał jak coś zsunęło się z łóżka i upadło na
podłogę. Raz jeszcze przetarł oczy i zerknął na przedmiot leżący teraz obok jego kapci.
Książka. Fantastyka z jego półki. Zakładka...
Zaraz, czy to nie tę książkę czytał...
Daniel podpierając się o ścianę podszedł do okna i odchyliwszy zasłonę wyjrzał na podwórze.
Dawid stał odwrócony do niego plecami, schowany za śniegowym murem. W pośpiechu lepił kulki
i układał je z boku, by mieć amunicję pod ręką w razie najwyraźniej oczekiwanego ataku.
Jednocześnie nie przestawał przekonywać, że jest już cały mokry i nie ma siły do walki -
najwyraźniej kupując sobie tym trochę czasu. Dalej stały jeszcze dwa mury zza których od czasu do
czasu leciały w siebie śniegowe kule.
- Jakby Daniel cię usłyszał, to by cię ukatrupił! - Krzyknął Dawid. Chwilę potem zaopatrzony w
amunicję wybiegł zza muru i z głośnym bojowym okrzykiem ruszył przed siebie, by po chwili
wskoczyć za jeden z murów.
Daniel usłyszał pisk dziewczyny.
- Malinka! Ty małpo! Nie za kołnierz!!
Zza trzeciego muru wybiegła jeszcze jedna postać, na której widok Danielowi serce poczęło bić
żwawiej, niemalże wyrywając się z piersi. Wciągnął powietrze i natychmiast zaniósł się kaszlem.
Tomek śmignął mu przed oczami niczym zjawa i zniknął za murem, gdzie Dawid właśnie znęcał się
nad rozkrzyczaną dziewczyną.
Daniel nakrył usta dłonią i usilnie starał się powstrzymać atak. W napięciu obserwował owo
miejsce, gdzie przed chwilą zniknęła ukochana postać. Zza muru wybiegła niewysoka osóbka
odziana w żółty kombinezon i zieloną czapkę. Tegoż samego koloru szalik legł wyciągnięty na
śniegu, najwyraźniej zgubiony w trakcie rozpaczliwej ucieczki.
- Zdrajca!! - Krzyczała dziewczyna. Danielowi rzuciły się w oczy dwa złocisto-rude warkocze. Za
nią z opętańczym, dzikim śmiechem wyskoczył Tomek. W ręku miał potężną kulę śniegu. Zamachnął
się jak dyskiem i rzucił w dziewczynę. Siła uderzenia powaliła ją na śnieg.
Nie minęła minuta jak dziewczyna podniosłą się i otrzepała leniwie. Wzięła do ręki trochę śniegu i
ugniotła w palcach niewielką lodową kulkę. Spojrzała na roześmianego Tomka spod
półprzymkniętych powiek, Daniel wyczytał w całej jej osobie rosnącą irytację i żądzę krwi... Znał już
to spojrzenie, znał tą sylwetkę, ten sposób gotowania się do skoku na ofiarę i w końcu ten atak.
Dziewczyna z wściekłością rzuciła się w pogoń za uciekającym Tomkiem. Ten śmiał się wniebogłosy,
czerpiąc najwyraźniej dziką przyjemność z widoku uganiającej się za nim rozjuszonej małej
dzieweczki. Uciekający zniknął Danielowi z oczu, ale już po chwili usłyszał go, jak wpada do domu i
przebiega przez korytarz. Z impetem wpadł do jego pokoju i zamknął za sobą drzwi. Oddychał
szybko i nierówno, rumiany na policzkach, uśmiechnięty, ze lśniącymi oczyma. Danielowi zdał się
teraz mniej realny niż kiedykolwiek, a równocześnie tak bardzo, bardzo upragniony. Tomek
spostrzegł go dopiero po jakimś czasie; ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy ruszył w jego
stronę. Wyciągnął do niego ramiona i objął jego szyję. Przygarnął go do siebie i odetchnął głęboko,
nie odzywając się słowem.
- Wróciłeś. - Zauważył Daniel, nic nie mogąc poradzić na ton swojego głosu. Zagrała w nim
melodia, która w tym momencie napędzała jego życie. Nadzieja i uwolnienie.
Tomek wreszcie odsunął się od niego i zaprowadził go na powrót do łóżka. Zzuł buty i zrzucił z
siebie kurtkę. Gdy Daniel wrócił pod kołdrę, Tomek dodatkowo przykrył go kocem i sam legł obok. Z
głową opartą na ramieniu obserwował go w ciszy i choć milczenie zdawało się trochę kłopotliwe, jego
twarz niczym książka, stanowiła dla Daniela źródło pewnej informacji o myślach i nastrojach
ukochanego. Długowłosy zaśmiał się powściągliwie i wyciągnął do niego rękę. Tomek pochwycił ją i
wtulił policzek w wewnętrzną część dłoni.
- Wszyscy tak bardzo się martwiliśmy. - Westchnął w końcu rudowłosy. - Dawid, Kruk i ja sam
odchodziliśmy od zmysłów...
- Jak długo tu jesteś?
- Przyjechaliśmy z Anią pięć dni temu.
- Pięć?! - Daniel z niedowierzania otworzył szerzej oczy. Tomek przysunął się odrobinę i pochylił
nad nim ze zmartwionym wyrazem twarzy.
- Nic nie pamiętasz?
Daniel w odpowiedzi pokręcił głową.
- Nie rozumiem dlaczego doprowadziłeś się do takiego stanu - stwierdził szybko z irytacją w
głosie. - Prawie cały czas jak się tobą zajmowaliśmy byłeś nieprzytomny i majaczyłeś. A gdy
sprawiałeś wrażenie przytomnego, tak naprawdę byłeś jeszcze dalej, niż gdy spałeś...
Daniel nie wiedział co powiedzieć. Po głowie chodziło mu tylko porównanie z błądzeniem w
ciemności w poszukiwaniu promienia, który na powrót wskazałby mu drogę ku słońcu.
A słońcem miał być Tomek...
Ta myśl wywołała nieprzyjemne uczucie frustracji.
Pięknie. Chciałem go usidlić, omotać, zawłaszczyć a tymczasem sam stałem się kukiełką w jego
rękach, zależną całkowicie od jego nastrojów.
Daniel poczuł zapach chłopaka i uśmiechnął się błogo, równocześnie przeklinając w duchu swoją
słabość.
Wrócił... I teraz na pewno już zostanie. Nic mi go już nie odbierze. I nikt. Ja na to nie pozwolę...
- A kim jest ta dziewczyna? - Zapytał w końcu.
- A... Ona... Musiałem ją wziąć ze sobą, bo bałem się, że beze mnie nie wytrzyma w domu. Jest
strasznie narwana i wygadana. Lepiej byś nie wspominał przy niej gestem ani słowem o tym co
między nami zaszło... - Purpura wpełzła na i tak już zaróżowione policzki chłopaka.< to dziwnie
Zaprawdę brew. uniósł> - Poza tym ma fioła na punkcie gejów.
- Jak to?
- Takie ma zainteresowania. Jak widzi pedała to skacze i leje po gaciach. - Tomek roześmiał się,
najwyraźniej zadowolony ze swojej wypowiedzi. - Zboczona jest po prostu. A Kruk najwyraźniej
wpadł jej w oko, bo wybrała sobie jego na ofiarę. Dlatego poprosiłem go by został dłużej. Dziupla
wrócił już do siebie. Kilka dni temu przyjechał po niego Michał, drugi gitarzysta z waszego zespołu...
- Micho? - Przerwał Daniel. - To już niedługo Sylwester? Kiedy?
Tomek uśmiechnął się przepraszająco.
- Sylwester był dwa dni temu. Dziś jest drugi stycznia. A ja, najwyraźniej, jestem pierwszą osobą,
którą widzisz w Nowym Roku.
Milczeli chwilę, w końcu Tomek poruszył się chcąc wstać z łóżka, ale Daniel powstrzymał go,
chwytając za przegub dłoni.
- Tomek... - Zaczął cicho i wysłał mu wymowne spojrzenie. Chłopak drgnął, ale pochylił się i
zbliżył usta do warg czarnowłosego. Jego dłoń powoli wplątywała się w gęstwinę rozrzuconych na
poduszce loków.
- Nie wiem czy wciąż chcesz bym cię całował - szepnął rudowłosy a delikatny podmuch jego słów
owiał policzki i rozwarte, tęskniące za pocałunkiem wargi Daniela. - Nie jestem pewien, czy
powinienem... - Zdawało się, że musnął powietrze, które chwilę potem przekazało pieszczotę
leżącemu mężczyźnie. Rudowłosy uniósł się i spojrzał z góry na wyczekującą, zmieszaną twarz
Daniela.
- O tym jeszcze zdążymy porozmawiać - wyjaśnił Tomek, nie ukrywając smutku, który nie
wiadomo czemu zagościł w jego sercu. - Najważniejsze, że masz się już lepiej. Masz na coś ochotę?
To przez nią - pomyślał Daniel i jakby przyzywając dziewczynę, usłyszał dobiegający zza okna jej
wesoły śmiech. Zaklął w duchu. Do jego uszu dotarł podniesiony głos Kruka oznajmiający, że obiad
jest gotowy.
- Umieram z głodu - oznajmił zgodnie z prawdą...
Epizod 98
Z niemałym zaskoczeniem przyjął wiadomość, że Krzysztof zabawia się w kuchni w gosposię i
gotuje obiadki dla całej ich piątki. Poprosił Tomka by ten nie zamykał drzwi do sypialni, dzięki czemu
mógł, nie wychodząc z łóżka, obserwować, co dzieje się w domu. Szczerze mówiąc korciło go by
wypytać Tomka o tajemniczą dziewczynę, ale sam nie wiedział co go powstrzymywało. Być może
niepewność? A może strach? Tak czy inaczej wiedział, że ośmieszył się już wystarczająco,
pozwalając przez swą słabość na to, by ktoś się nad nim użalał... Dawid, Kruk, Tomek... I ta
dziewczyna...
Niedługo po tym jak Tomek opuścił jego pokój, by przyszykować mu coś do picia, do domu
wszedł Kruk a za nim niczym śniegowa kulka wtoczył się obszczekiwany przez dokazującego
Inukiego Dawid. Zanim zdołał się do końca rozebrać Tomek poinformował go, że "nareszcie się
Zgłoś jeśli naruszono regulamin