islam.rtf

(33 KB) Pobierz

Chłosta za pieszczoty w samochodzie

Seks przedmałżeński, a tym bardziej w samochodzie, jest złem. Tak przynajmniej uważa islamski sąd w Malezji, który zgodnie z koranicznym prawem skazał na karę chłosty parę, przyłapaną na pieszczotach w samochodzie. O surowym wyroku poinformował prawnik kochanków.29-letni Mohammad Shahrin Abdul Majid i 24-letnia Nadiah Najat Hussin zostali w maju zatrzymani na publicznym parkingu w stanie Selangor w centralnej Malezji.Oboje byli tylko w bieliźnie. Para, zamierzająca wkrótce wziąć ślub, przyznała się do próby uprawiania pozamałżeńskiego seksu.

Sąd nie uwzględnił jednak okoliczności łagodzących - faktu, że nie doszło do zbliżenia, a także planów zawarcia formalnego związku. Przyszłych małżonków skazał na sześć uderzeń kijem ratanowym i grzywnę w wysokości po pięć tysięcy ringgitów (1400 dolarów). Narzeczeni zapowiedzieli odwołanie od wyroku.

Jest to kolejny przypadek zaktywizowania się sądów islamskich w Malezji, do tej pory uważanej za kraj umiarkowanego islamu. W ostatnim czasie na kary chłosty skazano tam osoby za publiczne picie piwa.

 

Islamiści rządzą w brytyjskich więzieniach

Według Prison Officers Association rosną władza i wpływy muzułmańskich gangów w więzieniach w Wielkiej Brytanii. Coraz więcej osadzonych jest zmuszanych do przejścia na islam.POA (Stowarzyszenie Strażników Więziennych) uważa, że niektórzy nowo nawróceni mogą się zradykalizować pod wpływem ekstremistów z populacji więziennej. Pewna Brytyjka powiedziała w Sky News, że jej brat, odbywający karę ponad 10 lat w więzieniu o zaostrzonym rygorze, stał się celem muzułmańskiego gangu, który próbował zmusić go do przejścia na islam. Nękanie przyjęło nawet formę agresji fizycznej; brata pobito i grożono mu nożem. “Mój brat po prostu wygląda jak złamany człowiek … podczas wizyt płacze. Naprawdę boję się o niego. Ale on się nie ugnie. Nie będzie zmieniać religii dla nikogo. Po prostu cały czas ukrywa się w swojej celi. Zostało mu co najmniej pięć lat. Nie wiem, jak długo jeszcze wytrzyma”, opowiadała kobieta.

Choć przymusowe konwersje na islam są problemem w więzieniach w Wielkiej Brytanii już od jakiegoś czasu, skala problemu jest trudna do zmierzenia. Były oficer więziennictwa Joe Chapman uważa, że to może być “wielki problem”, ponieważ ci, którzy idąc do więzienia nie byli muzułmanami, stają się obiektem prześladowań, a ci, którzy już byli muzułmanami radykalizują się.

Szacuje się, że obecnie w więzieniach w Anglii i Walii przebywa ponad 11 tysięcy muzułmanów, czyli około 13 procent populacji więziennej. Biorąc pod uwagę całość społeczeństwa, muzułmanie stanowią 5 procent.

 

Dlaczego islam tworzy potwory?

Psychopatów można znaleźć we wszystkich kulturach i religiach. Ale jedna z nich przebija wszystkie – o wiele długości. Codzienne zabójstwa, terror, prześladowania i egzekucje całych rodzin popełniane przez wyznawców islamu przyprawiają o mdłości.

Pomysłowość w znajdywaniu nowych metod zabijania i zastraszania ludzi jest zadziwiająca: porwania samolotów i rozbijanie ich o budynki, obławy na bezbronnych i niewinnych ludzi w centrach handlowych, ukrywanie bomb we własnych ciałach, wykorzystywanie modeli samolotów jako dronów, mocowanie śmigieł do ciężarówek i używanie ich jako „ludzkich kosiarek“, mordowanie rodzin kwasem i ogniem, wieszanie ludzi na dźwigach ku uciesze tłumów, itd. Rodzi się pytanie: skąd bierze się taki brak współczucia i niemal figlarne i kreatywne mordowanie rzekomych wrogów.

Nikt nie rodzi się seryjnym mordercą, gwałcicielem, ani kryminalistą. Co więc jest takiego w islamskiej kulturze, że proporcjonalnie tak wielu muzułmanów krzywdzi ludzi?

Jako psycholog w duńskim więzieniu dla nieletnich miałem rzadką szansę studiowania mentalności muzułmanów. 70 proc. młodocianych przestępców w Danii ma islamskie pochodzenie. Porównałem ich z niemuzułmanami z tej samej grupy wiekowej o mniej więcej podobnym pochodzeniu społecznym. Doszedłem do wniosku, że islam i jego kultura są wyposażone w pewne mechanizmy psychologiczne, które szkodzą rozwojowi ludzkiemu i wniecają zachowania przestępcze.

Oczywiście mam świadomość, że muzułmanie są różni i że nie wszyscy wyznają pełne przemocy i niemoralne przesłanie zawarte w Koranie i nie wszyscy podążają za równie żenującym przykładem proroka Mahometa. Jednak, jak inne religie, islam ma wpływ na swoich wyznawców i kulturę, w której żyją.

Można rozróżnić dwie grupy mechanizmów psychologicznych, które zarówno osobno jak i w połączeniu wzmacniają agresywne zachowania. Pierwsza grupa ma związek głównie z religią, co wskazuje na wczesną islamską indoktrynację dzieci, która nie stroni od używania siły i poniżania. Biorąc pod uwagę, że szariat karze odstępstwo od religii śmiercią, można zrozumieć troskę rodziców o wybory podejmowane przez ich potomstwo. Druga grupa mechanizmów jest związana z kulturą i psychologią. Te kulturowe mechanizmy są naturalną konsekwencją wpływu religii takiej jak islam i wyrastają z 1400-letniego społeczeństwa plemiennego, które nie pozwala na rozwój wolności poza granice wyznaczone przez wierzenia religijne.

Pranie mózgu tradycyjnie odbywa się poprzez połączenie bólu i powtórzeń. W efekcie ludzie działają wbrew swojej ludzkiej naturze: nienawidzą i zabijają niewinne istoty, których nawet nie znają. Świadome obarczanie psychicznym i fizycznym cierpieniem łamie w ludziach opór przed nieustannie powtarzanym komunikatem.

Reżimy totalitarne wykorzystują tę metodę wobec dysydentów politycznych. Armie mniej ucywilizowanych krajów pozyskują w ten sposób bezwzględnych żołnierzy, a sekty religijne na całym świete fanatyzują w ten sposób swoich wyznawców.

Podczas licznych sesji z ponad setką muzułmańskich osadzonych odkryłem, że przemoc i powtarzanie religijnych przesłań są powszechne w islamskich rodzinach.

Kultura islamska nie dysponuje tak głębokim rozumieniem rozwoju człowieka, jak cywilizowane spłeczeństwa; fizyczny ból i groźby są więc preferowaną metodą wychowywania dzieci. Dlatego wiele dziewczynek dorasta w zgodzie na przemoc w małżeństwie, dlatego chłopcy uczą się, że przemoc można akceptować. Dlatego dziewięcioro na dziesięcioro dzieci odbieranych rodzicom przez kopenhaskie władze pochodzi z rodzin imigranckich. Tradycja wykorzystania bólu i poniżania jako narzędzi dyscyplinujących jest w szerokim użyciu w islamskich szkołach – również na Zachodzie.

To wszystko, w połączeniu z niezliczonymi powtórzeniami wersetów Koranu w domu i szkole, sprawia, że dzieci są bezbronne wobec koranicznej indoktrynacji, nawet jeśli stoi ona w sprzeczności ze świeckim prawem, logiką i podstawowym zrozumieniem współczucia.

Jak wiemy z wielu studiów psychologicznych, dziecko pod silnym wpływem bodźca ma wielką trudność z uwolnieniem się i zmianą tego wpływu w późniejszym życiu. Nie powinno więc nas dziwić, że muzułmanie, pomimo nieludzkiego charakteru ich religii i widocznej niezdolności do wykazania się poczuciem humoru, współczuciem czy innymi pociągającymi właściwościami, są silniejsi w swojej wierze od wszystkich innych grup religijnych.

 

Czynniki psychologiczne

 

Kultura, którą generuje islamskie wychowanie, wykształca cztery cechy psychologiczne, które w następstwie umożliwiają i wzmacniają agresję.

Te cztery czynniki to: gniew, pewność siebie, samoodpowiedzialność i nietolerancja.

Zachodnie społeczeństwa zgodnie uważają gniew za oznakę słabości. Niekontrolowane wybuchy tego nieprzyjemnego uczucia szybko prowadzą do utraty twarzy, zwłaszcza w krajach Północy i mimo że gniewni ludzie budzą strach, nigdy nie są szanowani. W kulturze islamu gniew akceptuje się, a zdolność zastraszania innych jest widziana jako cecha pozytywna i jest źródłem społecznego statusu. Obserwujemy muzułmańskie kraje i grupy etniczne dumnie ogłaszające „dni gniewu“, używające sprzecznych wewnętrznie określeń takich jak „święty gniew“.

W zachodnich społeczeństwach zdolność radzenia sobie z konstruktywną krytyką oraz ignorowania tej fałszywej widzi się jako wyrażenie pewności siebie i uczciwości. Jak widać, inaczej ma się rzecz z muzułmanami. Tutaj krytyka, prawdziwa czy nie, to atak na honor. Oczekuje się, że honor będzie odbudowany przy użyciu dowolnych środków, a oponent zostanie uciszony. Muzułmanie niemal nigdy nie usiłują wyjść naprzeciw krytyce przy użyciu logicznych argumentów. Zamiast tego próbują uciszyć krytykę okazując obrazę, rzucając wyzwiskami, uciekając się do gróźb lub nawet zabijając przekaziciela takiej treści.

Trzeci czynnik psychologiczny dotyczy odpowiedzialności za samego siebie i tu wielką rolę odgrywa psychologiczne zjawisko poczucia umiejscowienia kontroli. Ludzie wychowani według zachodnich standardów mają ogólnie wewnętrzne umiejscowienie kontroli, czyli doświadczają życia jako rządzonego czynnikami wewnętrznymi: własnymi wyborami, poglądami, sposobami radzenia sobie z emocjami i sytuacjami, i tak dalej. Muzułmanów wychowuje się tak, by uważali swoje życie za zależne od czynników zewnętrznych. Wszystko wydarza się „insha‘ Allah“, z woli boskiej. Liczne prawa religijne, tradycje i potężne męskie autorytety nie mają przestrzeni na osobistą odpowiedzialność. To jest przyczyną żenującej i znanej całem światu muzułańskiej mentalności ofiary, która odpowiedzialność muzułmanów za ich własną kondycję zrzuca na wszystkich innych.

Wreszcie, czwarty czynnik psychologiczny, który sprawia, że muzułmanie są podatni na agresywny przekaz płynący z Koranu, to nietolerancja. O ile zachodnie społeczeństwa definiują dobrą osobę przez jej otwartość i tolerancję, muzułmanom wmawia się, że stoją ponad innymi, że ich przeznaczeniem jest dominować nad niemuzułmanami i powinni się od nich dystansować społecznie i emocjonalnie. Liczne, pełne nienawiści i odczłowieczające wersety zawarte w Koranie i Hadisach, skierowane przeciw niemuzułmanom, ściśle przypominają propagandę psychologiczną, do której uciekają się przywódcy chcący przygotować mentalnie swoich obywateli do walki i zabijania. Jeśli kogoś nienawidzisz i odmawiasz mu człowieczeństwa, łatwiej przychodzi ci go zabić.

 

Kulturowy i psychologiczny koktajl gniewu, niskiej samooceny, mentalności ofiary i podatności na wpływ, połączone z agresywnym i dyskryminującym stosunkiem do niemuzułmanów – to wszystko, wtłaczane do głów przy użyciu bólu, poniżania i przyprawiającego o zawrót głowy powtarzania niezliczonych wersetów Koranu, które niosą nienawiść i gniew – oto powody, dla których islam jest kolebką demonów.

Problematyczne w islamie jest to, że istnieje tak wiele czynników psychologicznych, które pchają jego wyznawców ku agresywnej postawie wobec innych grup, iż ogólny konflikt jest, przynajmniej z psychologiczej perspektywy, nieunikniony. Obserwując w tej wielkiej grupie wrogich nam ludzi tak dużą presję i emocje uważam, że stoimy w obliczu zawieruchy i nie dostrzegam możliwości, by jej uniknąć. Aby ludzie się zmienili, muszą tego chcieć, móc i mieć pozwolenie – a tylko garstka muzułmanów ma tak szczęśliwe warunki.

Zbyt niewielu ludzi docenia siłę psychologii zagnieżdżonej w religii i kulturze. Jak się przekonaliśmy, żadna armia pracowników społecznych, hojnych systemów pomocy społecznej, złotoustych polityków, politycznie poprawnych dziennikarzy i szerzących demokrację żołnierzy nie powstrzyma tych gigantycznych sił. Rozsądne prawo imigracyjne ograniczające islamizację naszych krajów może ograniczyć cierpienie. Jednakże moje wykształcenie i psychologiczne doświadczenie zawodowe w pracy z muzułmanami pozwala mi ocenić, że tego wielowymiarowego, agresywnego ruchu przeciw naszej kulturze nie uda się ani zneutralizować, ani wykoleić.

Jestem przekonany, że jako demokratyczne i wykształcone społeczeństwa możemy się skupić na zachowaniu naszych wartości i konstytucji, że możemy wygrać trwający konflikt, którego źródłem są częstokroć nasi domorośli zwolennicy szariatu. Pytanie brzmi, ile godności, praw obywatelskich, krwi, pieniędzy i łez stracimy po drodze do t

 

“Nie istnieje żaden terror islamski”

Podczas gdy świat jest zaszokowany liczbą ofiar śmiertelnych w zamachach w Kenii i w Pakistanie 21 i 22 września) premier Erdoğan w przemówieniu publicznym nadal opłakiwał Asmaę al-Beltagi, 17-letnią dziewczynę, którą w „Czarną Środę” zastrzeliły egipskie siły bezpieczeństwa.

Nieco wcześniej egipscy towarzysze pana Erdoğana, Bractwo Muzułmańskie — które, nawiasem mówiąc, „wyrzekło się przemocy” — dokonało najgorszych ataków na Kościół Koptyjski od XIV wieku. W ciągu jednego tygodnia obrabowano i spalono 40 kościołów, a dalsze 23 zaatakowano i poważnie uszkodzono.

W jednym mieście islamiści prowadzili ulicami — jak więźniów wojennych – trzy zakonnice po spaleniu ich szkoły franciszkańskiej. Dwóch strażników pracujących na łodziach turystycznych, należących do chrześcijan, spalono żywcem; spalono też sierociniec.

Na wiejskiej ulicy islamiści namalowali czarny znak X na sklepach chrześcijańskich, by łatwiej identyfikować je w kolejnych atakach. Bractwo Muzułmańskie postanowiło przeprowadzić modły piątkowe w kościele ewangelickim, który zamienili w meczet. Tymczasem strona Facebooka Bractwa oznajmiała, że „Kościół wydał wojnę islamowi i muzułmanom”.

15 sierpnia dziewięć egipskich grup praw człowieka wydało oświadczenie: „W grudniu (około siedem miesięcy przed obaleniem Mursiego)… przywódcy Bractwa zaczęli wzniecać antychrześcijańskie, sekciarskie nastroje. Podżeganie przeciwko Koptom i groźby wobec nich nie słabły aż do demonstracji 30 czerwca, a wraz z usunięciem prezydenta Mohameda Mursiego… przekształciły się w otwartą przemoc sekciarską, która była sankcjonowana… trwającą retoryką antykoptyjską wyrażaną przez przywódców tej grupy… przez cały strajk okupacyjny”.

Było to bezstronne, niekwestionowane, krótkie sprawozdanie z wzorów zachowań najbliższego krewnego ideologicznego pana Erdoğana w Egipcie. Ważne jest zwró

cenie uwagi na to, że Bractwo usprawiedliwiało ataki, mówiąc: „Po tym wszystkim (rzekomej wojnie Kościoła przeciwko islamowi i muzułmanom) ludzie pytają, dlaczego oni (Bractwo) palą kościoły”.

W marcu motłoch muzułmański wlał się tłumnie do dzielnicy chrześcijańskiej w Lahore w Pakistanie, paląc dwa kościoły i ponad 100 domów chrześcijańskich. A w niedzielę świat był zaszokowany zamachem samobójczym na historyczny kościół chrześcijański, w którym zginęło — podobnie jak w poniedziałek wieczorem – 78 ludzi w Peszawarze. W tym ataku, którego dokonano, kiedy wierni wychodzili z Kościoła Wszystkich Świętych, zginęło siedmioro dzieci, a 37 odniosło rany.

Inna, „szokująca” wiadomość przyszła z Kenii, gdzie związani z Al-Kaidą bojówkarze Al-Szababa zaatakowali centrum handlowe granatami i ogniem z karabinów szturmowych, zabijając, co najmniej 68 ludzi i raniąc 175. Ofiary były w wieku od 2 do 78 lat, a świadkowie mówili, że uzbrojeni bandyci poprosili muzułmanów, by wyszli, zanim otworzyli ogień.Pan Erdoğan zaś był taki smutny podczas publicznego wiecu w niedzielę. Był smutny, ponieważ biedna Egipcjanka, Asmaa, córka znanego polityka Bractwa, została zastrzelona przez egipskie siły bezpieczeństwa 14 sierpnia. Premier ostrzegł egipskich przywódców zamachu, że karabiny, którymi zabijają dzisiaj, mogą któregoś dnia zostać skierowane przeciwko nim.

Jedną z ulubionych wypowiedzi pana Erdoğana jest jego słynne zdanie: „Nie istnieje żaden terror islamski”. W 2010 r. satyryczna „gazeta” online, „Zaytung”, sfabrykowała historyjkę, której wstępny akapit brzmi: “Twierdzenie Erdoğana, że ‘Nie istnieje żaden terror islamski’, złamało serca wielu islamskim organizacjom terrorystycznym. Komunikat biura prasowego Al-Kaidy brzmi: ‘Uwagi premiera są bardzo zniechęcające. Robimy, co możemy! Jak dotąd nasze zespoły samobójcze i szwadrony śmierci próbowały wysadzić w powietrze każdy możliwy cel mimo ograniczeń logistycznych. Jest tak przykre, że praca, jaką wykonujemy z takim mnóstwem poświęcenia, jest ignorowana przez premiera Turcji’”.

Niewątpliwie robią, co mogą, ale najwyraźniej nie wystarcza to, by przekonać pana Erdoğana. Założyłbym się o wszystkie pieniądze, że gdyby zapytać pana Erdoğana dzisiaj, nadal twierdziłby uparcie, że „nie istnieje żaden terror islamski”.

Wobec tego ci, którzy w ciągu dwóch dni zabili 150 ludzi w Pakistanie i jeszcze więcej w Kenii, to muszą być żydowscy terroryści. Ci sami Żydzi, o których pan Erdoğan powiedział kiedyś: „Wiedzą dobrze, jak zabijać”.

 

Nowy dżihad – niebezpieczne zagrożenie porządku świata

Wrześniowy atak na centrum handlowe Westgate w Nairobi oznajmił głośno i wyraźnie, że zajadły islamizm dotarł do centrum handlowego w twoim pobliżu.

Sprawdziły się najgorsze obawy ekspertów do walki z terroryzmem, kiedy szczytowy symbol świeckiej konsumpcji zachodniej — luksusowe, wielokulturowe, skoncentrowane na rodzinie centrum handlowe — stało się najnowszym celem islamistycznego dżihadyzmu.

Filmy wideo ze smarfonów udokumentowały przesłuchania ofiar, nie widziane od czasów Trzeciej Rzeszy Hitlera, kiedy islamiści zatrzymywali kupujących z żądaniem dowodu, że są rzeczywiście muzułmanami. Niepowodzenie oznaczało egzekucję. Bez wyjątku.Nasze samozadowolenie, nasza niezdolność zrozumienia, że groźba islamistyczna jest wszędzie, jest bardziej niż niebezpieczna. Nowy dżihad jest brutalniejszy, bardziej wdzierający się w życie i dzieje się bliżej nas niż cokolwiek, czego byliśmy świadkami w epoce po 11 Września. Dzisiaj pola bitwy nie są w Mosulu, Malakandzie, Helmandzie lub Hindukuszu, ale w centrum handlowym przy głównej ulicy w twoim sąsiedztwie.

Dżihadyści z Westgate pogwałcili swoimi czynami najgłębsze zasady islamu. Jako praktykująca muzułmanka chcę powiedzieć wyraźnie: żaden czyn nie jest bardziej nie-islamski niż zniszczenie życia ludzkiego. Żaden atak nie jest bardziej obraźliwy dla islamu (który uświęca wolną wolę) niż zmuszanie do wiary. Żadne prawo wojny w islamie nie jest bardziej pogwałcone niż obieranie za cel nieuzbrojonych mężczyzn, kobiet i dzieci.

Islamiści są tymi właśnie, przed którymi Koran ostrzegał muzułmanów — “Munafiqun” („hipokryci”). Żaden wróg nie zagraża muzułmanom bardziej niż Munafiqun i tylko my jako muzułmanie możemy ich zdemaskować. Twierdzą oni, że nas reprezentują, podczas gdy nas niszczą.

Stoimy przed przerażającym wrogiem. Polityczny islamizm jest nawet bardziej niebezpieczny niż nazistowska supremacja — ideologia, która była najniższym punktem w historii ludzkości.

Chociaż obie te ideologie są śmiercionośne, islamizm, z powodu swojego fałszywego, ale bardzo potężnego zapału religijnego, jest zdecydowanie groźniejszy.

Podobnie jak wielu muzułmanów zastanawiam się: czy islam może przetrwać islamistów?

Dwanaście lat po 11 Września polityczni islamiści nadal rozszerzają swoje wpływy. Są śmielsi, bardziej okopani globalnie i coraz bardziej innowacyjni w działaniu. Codziennie hańbią islam w oczach całej ludzkości. Niemniej, mimo zdobywania przez nich coraz szerszych terenów, na Zachodzie nadal zaprzeczamy prawdzie. Nalegamy na nazywanie czynów radykalnych islamistów terroryzmem, a sprawców Westgate „wojownikami”.

Etykietkując czyny radykalnych islamistów jako zaledwie „terroryzm”, sugerujemy, że jest tam pięta achillesowa do odsłonięcia — żądanie polityczne lub zdobycz terytorialna, którą da się przehandlować, za którą możemy ich obłaskawić.

Rzeczywistość jest zupełnie inna. Ich cele są nihilistyczne i nie podlegają negocjacjom: chcą całkowitej eliminacji wszystkich, którzy nie są z nimi. Nairobi było chyba najwyraźniejszym tego pokazem.

Nasze samozadowolenie, nasza niezdolność zrozumienia, że groźba islamistyczna jest wszędzie, jest samobójcza, niemniej ewidentna jest wszędzie nasza odmowa uznania tego niebezpieczeństwa.

W Wielkiej Brytanii jednym z niedawnych przykładów jest niechęć do zidentyfikowania dekapitacji brytyjskiego żołnierza w Woolich (na południu Londynu) jako aktu radykalnych dżihadystów islamskich

W Stanach Zjednoczonych zamachowcy bostońscy wywołali lawinę spekulacji prasowych co do ich motywów, równocześnie ledwie przyznaje się, że głównym motywem była narracja islamistyczna — przywrócenie islamu do fikcyjnej chwały poprzez przemoc.

Co gorsza, w szczytowej perwersji kulturowej, Dżocharowi Carnajewowi, zamachowcowi, który przeżył, dodano splendoru na okładce „Rolling Stone”, prezentując jego zdjęcie, na którym wygląda jak romantyczny młodzieniec. To prezent dla zachodnich dżihadystów, walących teraz tłumnie na nowe pola bitwy w Mali i Syrii.

Nie wolno dać nam się zastraszyć oskarżeniami o islamofobię. Musimy rozpocząć trudną pracę formułowania prawdy. Zamiast unikać problemu, nie-muzułmanie muszą przyznać, że przemoc islamistyczna wyłania się z głęboko przesyconej religią ideologii skorumpowanego islamu. Muzułmanie zaś muszą przyznać, że mamy do uczynienia olbrzymi i unikatowy wkład w tę dyskusję. Pluralistyczni muzułmanie, przywiązani do postawy antyislamistycznej, muszą krzyczeć przeciwko potwornościom, jakie widzimy.

Od Westgate do Woolwich, musimy demaskować te czyny jako to, co one naprawdę sobą reprezentują: nowy dżihad, piętno Munafiqun. Jeśli my, jako antyislamistyczni muzułmanie, nie zdemaskujemy ich, nikt inny tego nie zrobi i nowy dżihad będzie nadal zdobywał nowe obszary.

 

Niech uchodźcy pozostaną w swoich obszarach kulturowych

Szum wokół kryzysu z bronią chemiczną odwraca uwagę od ogromnej fali uchodźców, która opuszcza Syrię. Pozwala nam także przemyśleć niektóre błędne założenia o przyszłości.

Około jednej dziesiątej z 22 milionów mieszkańców Syrii uciekło przez granicę, w większości do sąsiednich państw – Libanu, Jordanii i Turcji. Rządy tych krajów nie mogą sobie z tą falą poradzić i ograniczają ich napływ, co powoduje, że międzynarodowa opinia publiczna coraz bardziej martwi się losem uchodźców. Wysoki komisarz ONZ ds. uchodźców, António Guterres sugeruje, ze jego agencja (jak sparafrazował to “Guardian”) “będzie próbowała osiedlić dziesiątki tysięcy syryjskich uchodźców w krajach, które mogą lepiej poradzić sobie z ich utrzymaniem”, co przypomina iracki program przesiedleń w 2003 roku, gdy 100 000 Irakijczyków zamieszkało na Zachodzie. Inni także szukają rozwiązania w Zachodzie; dla przykładu amerykańska konferencja biskupów katolickich wezwała państwa Zachodu, by “zrobiły więcej” dla syryjskich uchodźców.Apelu wysłuchano: Kanada zaoferowała, że przyjmie 1300 syryjskich uchodźców, a Stany Zjednoczone 2000. Włochy przyjęły 4600 uchodźców drogą morską. Niemcy zaoferowały się przyjąć (i rozpoczęły przyjmowanie) 5000. Szwecja zaoferowała azyl 15000 Syryjczyków, którzy już znajdują się w kraju. Wszyscy przygotowują się na znaczący napływ uchodźców.

Jednak liczby te są niczym w porównaniu z liczącą miliony populacją, co oznacza, że sam Zachód nie rozwiąże problemu syryjskich uchodźców. Co więcej wiele zachodnich krajów (w szczególności takich jak Holandia czy Szwajcaria) nie zgadza się już na przyjmowanie muzułmanów, którzy nie chcą się asymilować, lecz starają się zastąpić zachodnie obyczaje islamskim prawem, szariatem. Zarówno niemiecka kanclerz Angela Merkel jak i brytyjski premier David Cameron uznali, że multikulturalizm, z naciskiem na taką samą wartość wszystkich cywilizacji, to porażka. Co gorsze, ruchy faszystowskie, takie jak Złoty Świt w Grecji, rosną w siłę.

W drodze jest już wielu innych muzułmańskich uchodźców. Oprócz Syryjczyków są wśród nich mieszkańcy Bangladeszu, Pakistanu, Afganistanu, Iranu, Iraku, Libanu, Palestyny, Egiptu, Somalii i Algierii. Mieszkańcy innych państw (jak np. Jemenu czy Tunezji) mogą wkrótce do nich dołączyć.

Aby umieścić Syryjczyków “w krajach, które mogą lepiej poradzić sobie z ich utrzymaniem”, jak delikatnie ujął to Guterres, wystarczy odwrócić uwagę od chrześcijańskiego Zachodu i spojrzeć na wielkie, puste i niezwykle bogate królestwo Arabii Saudyjskiej, a także na mniejsze, lecz czasem jeszcze bogatsze państwa takie jak Kuwejt, Bahrajn, Katar czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. Po pierwsze, kraje te (które nazywać będę ogólnie Arabią) są znacznie lepszym miejscem na repatriację do Syrii niż, powiedzmy, Nowa Zelandia. Życie tam oznacza także brak mroźnego klimatu (jak w Szwecji) czy konieczności nauki trudnych języków, którymi mówią nieliczni (jak duński).

 

Co ważniejsze, muzułmanie w Arabii mają silne związki religijne ze swoimi syryjskimi braćmi i siostrami, więc mieszkanie tam pozwoli uniknąć kłopotów, jakie niesie ze sobą życie na Zachodzie. Zwróćmy uwagę na niektóre z haram (zakazanych) elementów, których unikają muzułmańscy uchodźcy w Arabii:

• psy domowe (61 milionów w samych Stanach Zjednoczonych)

• kuchnia nasycona wieprzowiną i pełne alkoholu życie towarzyskie

• sponsorowane przez państwo loterie i jaskinie hazardu jak Las Vegas

• nieprzyzwoicie ubrane kobiety, balet, konkursy piękności w bieliźnie, samotne kobiety mieszkające bez mężczyzn, koedukacyjne baseny, randki i legalna prostytucja

• bary lesbijskie, parady równości i małżeństwa gejów

• zrelaksowane podejście do halucynogenów, a nawet legalne narkotyki w niektórych obszarach

• bluźniercze powieści, przeciwni Koranowi politycy, organizacje muzułmanów-apostatów i pastor, który regularnie i publicznie pali Koran.

 

Zamiast tego, muzułmanie mieszkający w Arabii mogą cieszyć się kodeksem, który (w przeciwieństwie do Irlandii) pozwala na poligamię i (w przeciwieństwie do Wielkiej Brytanii) zezwala na małżeństwa dzieci. W przeciwieństwie do Francji, Arabia zezwala na bicie żon i ma zrelaksowane podejście do kobiecego obrzezania. W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych niewolnictwo nie grozi karą więzienia, a mężczyźni w rodzinie mogą dokonać mordu honorowego na kobietach bez obawy, że poniosą karę śmierci.

Przykład Syryjczyków w Arabii podkreśla jeszcze jedną, szerszą kwestię: bez względu na majątek, uchodźcy powinni mieć prawo pozostać w swojej własnej sferze kulturowej, gdzie dobrze się wpasowują, gdzie mogą pozostać wierni swoim tradycjom, gdzie nie przeszkadzają w życiu goszczącego ich społeczeństwa i skąd najłatwiej im wrócić do domów. Mieszkańcy Azji Wschodniej powinni pozostać w Azji Wschodniej, Bliskiego Wschodu na Bliskim Wschodzie, Afrykańczycy w Afryce a Europejczycy w Europie.

Saudyjczycy i inni nie mają zamiaru pozwolić Syryjczykom i innym uchodźcom na wjazd do ich kraju; jest to podstawa mojej analizy; dlaczego mamy ich nagradzać za złe zachowanie? Zdaję sobie także sprawę z tego, że syryjscy uchodźcy byli źle traktowani na Bliskim Wschodzie; dla przykładu stali się kozłami ofiarnymi w Egipcie.

 

Małżeństwa nieletnich są możliwe w UK

Imamowie w niektórych meczetach w Wielkiej Brytanii zgadzają się udzielać ślubu nieletnim.Dwoje dziennikarzy z programu „Exposure” telewizji ITV zadzwoniło, udając muzułmanów, do 56 meczetów, żeby zapytać, czy czternastoletnia dziewczynka będzie mogła tam wziąć ślub. Dwie trzecie imamów odmówiło udzielenia ślubu, a wielu z nich jasno dało do zrozumienia, że uważają ten pomysł za odrażający. Natomiast osiemnastu zapytanych zgodziło się.

Dziennikarka zadzwoniła miedzy innymi do meczetu Al Quba i Shahporan Islamic Centre w Manchesterze, podając się za samotną matkę, która chce, aby jej czternastoletnia córka zawarła islamskie małżeństwo, zwane nikah. Imam z tego popularnego meczetu, do którego uczęszcza tysiąc wiernych, powiedział jej, że “nie będzie problemu”. Przedstawicieli meczetu i ośrodka islamskiego oraz wspomnianego imama poproszono o komentarz, ale nikt z zapytanych nie udzielił programowi odpowiedzi.

Co roku w Wielkiej Brytanii około czterysta uczennic – głównie dziewczęta ze społeczności południowoazjatyckich – jest zmuszanych do małżeństwa, jak wynika z oficjalnych danych rządowych. Według oficjalnych statystyk zdecydowana większość przymusowych małżeństw brytyjskich dzieci jest zawierana za granicą. Ale eksperci w tej dziedzinie poinformowali program „Exposure”, że dzieci już w wieku 10 lat są zmuszane do małżeństwa również na terenie Wielkiej Brytanii.

Kobieta przedstawiająca się jako Meera powiedziała, że wzięła ślub w Wielkiej Brytanii, kiedy miała 15 lat. Wyznała dziennikarzom programu, że to doświadczenie jest dla niej tak druzgocące, że do tej pory nie jest w stanie o tym opowiedzieć przyjaciołom ani rodzinie. Od 40 lat pozostaje uwięziona w przymusowym małżeństwie.

 

 

 

 

 

 

 

 

Zgłoś jeśli naruszono regulamin