Autorka: MirabellaLink do oryginału: klikTytuł oryginału: PerfectionismTłumaczenie: happinessiseasyZgoda: brak odpowiedziBeta: pierwsza (tłumaczeniowa) - mal, druga - oversensitive. Dziękuję! :)Ostrzeżenia: slash, bez ograniczeń wiekowych
~*~
PERFEKCJONIZM
Colin Creevey był obiecującym młodym fotografem. Za swoje największe niepowodzenie uważał to, że nigdy nie udało mu się zrobić idealnego zdjęcia Harry'emu Potterowi.Próbował od lat, kilka razy prawie mu się udało. Szybko pojął, że gdy Harry wie o tym, że ktoś robi mu zdjęcie, postać na fotografii przez większość czasu chowa się za krawędziami lub rzuca gniewne spojrzenia i ponuro krzyżuje ramiona.Colin próbował uchwycić odpowiedni moment, ale jakkolwiek by się nie starał, ostrożnie kadrując zdjęcie - kompozycja nigdy nie była taka, jak powinna, bo Harry-Na-Fotografii nie chciał współpracować. Dlatego teraz Colin skupia się na naturalnych ujęciach. Na jednej fotografii Harry leci w powietrzu, goniąc znicz. Kolejne zdjęcie przedstawia Harry'ego na śniadaniu. Widać, że jest zaspany i myśli tylko o jedzeniu, a gdy siedząca obok Hermiona zalewa go potokiem słów, odpowiada jej niewyraźnym mamrotaniem.Jeszcze inna fotografia została zrobiona w bibliotece i Harry pochyla się na niej nad swoim zadaniem domowym. Kolejne ujęcie ukazuje Harry'ego po meczu, kiedy cały w mydle, bierze prysznic (za to zdjęcie ludzie, z którymi normalnie nie chciałby mieć nic wspólnego, oferowali mu zadziwiające sumy pieniędzy). Następne zdjęcie - Harry pogrążony we śnie - wymagało naprawdę heroicznej manipulacji światłem i regulacji f-stop. Harry obudził się na dźwięk lampy błyskowe i na wpół zaspany, próbował złapać różdżkę, a Colin miał tylko chwilę, żeby uświadomić sobie jak negatywne skutki może mieć obrana przez niego strategia, zanim wracający z łazienki Seamus Finnigan złapał go za kark i wytargał z sypialni szóstorocznych.Naturalne, niepozowane ujęcia są lepsze, ale zawsze brakuje im tego czegoś - iskry doskonałości, blasku życia, który sprawia, że Harry jest Harry’m, że przyciąga ludzi jak magnes, że wygląda wśród innych uczniów jak śnieżny kruk między wronami. Czegoś, co wywołuje dreszcz emocji u Colina, gdy idąc przez dziedziniec widzi nagle Pottera, który ciągle w szatach do Quidditcha wykłóca się z Draconem Malfoyem.Ron Weasley stoi z tyłu i trzyma miotłę Harry'ego; Hermiona spogląda z dezaprobatą, a Crabbe i Goyle stoją spokojnie kilka kroków za Malfoyem. Wiatr na dziedzińcu zdaje się iskrzyć złością Harry'ego. Colin w nagłym olśnieniu dzieli tę scenę na kilka ujęć, kadrując poszczególne zdjęcia oczyma wyobraźni unosi aparat i zaczyna fotografować, ale dźwięk migawki zostaje zagłuszony przez reprymendy zmierzającej w ich kierunku profesor McGonagall, która wygląda, jakby miała zamiar wytargać dwóch szukających za uszy. Colin nie chce jej na zdjęciu - McGonagall ma niemiły zwyczaj spoglądać z fotografii z dezaprobatą, jakby miała odjąć Domowi punkty - więc Colin wtapia się z powrotem w tłum i spieszy do ciemni.Colin definitywnie nie lubi Dracona Malfoya.Malfoy ma zwyczaj do spychania go ze swojej drogi, co jest tym bardziej irytujące, że nie ma w tym w ogóle złośliwości; równie dobrze Colin mógłby być krzesłem, które Malfoy napotkał na swojej drodze. Tym sposobem zrujnował niejedno zdjęcie Colina. A poza tym chłopak zwraca zbyt dużą uwagę na Harry'ego. To jest złe, bo sprawia, że Harry także się nim interesuje.Już prawie miało dojść do rękoczynów, gdy Colin pstryknął zdjęcie; jeśli wizerunki chłopców będą kontynuować ten konflikt, Harry prawdopodobnie wyciągnie ręce i popchnie Malfoya, przez co sam poleci nieco w tył, balans między nimi obróci się wokół własnej osi, perfekcyjnie wyrównując się do środka kadru. A jeśli Harry na koniec rozwali nos Malfoya, cóż, Colin z pewnością nie będzie miał nic przeciwko.Ale po wywołaniu okazuje się, że sytuacja na zdjęciu rozwija się niezgodnie z oczekiwaniami Colina.Na fotografii Harry i Draco spoglądają na siebie gniewnie, zupełnie tak, jak na dziedzińcu, ale wyraźnie widać, że pod złością ukryty jest ból. Wiatr rozwiewa ich szaty w szkarłatno-czarny wir, który otacza ich jak latające wokół czerwono-pomarańczowe liście muskające powierzchnię ziemi. Harry bierze głęboki oddech i wyciąga rękę. Są blisko siebie - bliżej, niż Colin zapamiętał. Draco po długiej chwili niepewności również wyciąga rękę i muska opuszkami palców dłoń Harry'ego.Każdy uczeń Hogwartu słyszał historię o tym, jak Harry Potter odmówił uściśnięcia ręki Draco Malfoya. Harry-Na-Fotografii również nie podaje ręki Draco - wyciąga ją dalej i jego palce zamykają się wokół dłoni Malfoya, tak delikatnie, że nawet liść nie skruszyłby się w tym uścisku. Harry robi krok w przód i unosi drugą rękę, opuszkami palców dotykając ostrożnie policzka Malfoya. Liście wirują wokół nich, czerwone i pomarańczowe jak zachodzące słońce. Niektóre wplątują się w ciemne włosy Harry'ego, inne zatrzymują się na herbie Slytherinu zdobiącym szatę Malfoya. Żaden z chłopców nic nie mówi.Colin nie jest zły na Harry'ego, to przecież nie jego wina. Po prostu jest perfekcjonistą i chce, żeby jego zdjęcia też były perfekcyjne. Dlatego, gdy zdjęcie nabiera trochę blasku i znowu postanawia ukazać Harry'ego i Draco po przeciwnych stronach ramki, Colin wyciąga swój scyzoryk i przecina fotografię na pół, tworząc w drewnianej ławce głębokie nacięcie. Przez przypadek rani się w palec, ale ignoruje to, ponieważ ta chwila jest naprawdę bardzo ważna.Tę połówkę, na której jest Harry - swoją drogą, jedyną część, która naprawdę się liczy - Colin ostrożnie odsuwa na bok. A potem odkłada nóż, znajduje parę nożyczek i pedantycznie tnie tę połowę, na której jest Malfoy. Po chwili drobne skrawki pokrywają biurko jak płatki śniegu, a Draco mógłby równie dobrze nigdy nie istnieć.Harry-Na-Fotografii wygląda na lekko oszołomionego i rozgląda się wokół, jakby utracił coś ważnego. To dobre zdjęcie, ale nie idealne. Harry nie zachowuje się na nim tak, jak pragnie tego Colin i przez chwilę chłopiec ma wrażenie, że tej połówki także powinien się pozbyć. W końcu jednak chowa ją wraz z innymi. Fotografie nie są inteligentne, być może pewnego dnia Harry zapomni, że zdjęcie miało kiedyś drugą część. A poza tym, to naprawdę dobre ujęcie. Wiatr rozwiewa włosy Harry'ego, sprawiając, że wpadają do szmaragdowych oczu, smaga porcelanową skórę, a październikowe liście wirują wokół, jakby w bezkrytycznym uwielbieniu dla szkarłatu jego szat. To przykre, ale zdjęcie jest niezbilansowane, a kompozycja zrujnowana. Ale Colin weźmie to chociaż za upomnienie, czego nie fotografować.Zamierza robić Harry'emu zdjęcia tak długo, aż w końcu zaczną wychodzić dobrze.
KONIEC
weronikatanistra