R08.txt

(36 KB) Pobierz
ROZDZIA� �SMY
�WIETNY HUMOR PIGEONA � CO JADAJ� TURE�CZYCY � POSZUKIWANIA PODEJRZANEGO � NIESPODZIANKA � W RYCERSKIEJ TWIERDZY � FULKO NERRA I INNI � JAK SKRADZIONO OBRAZ CARAVAGGIA � ZNOWU OPRYSZEK Z TRZCINK� � POZNAJEMY PIERRE MARCHANTA � JAK WYGL�DA� OBRAZ VAN GOGHA � NIEZWYK�Y W�CH MARCHANTA � NOWE PODEJRZENIA
W porannej prasie paryskiej znalaz�em notatk� zatytu�owan� Trzy zero dla Fantomasa:
Jak poinformowa�y nas �r�d�a miarodajne, potwierdzi�y si� przypuszczenia, �e mimo wzmo�onej czujno�ci i sprowadzenia a� dw�ch detektyw�w, Fantomasowi uda�o si� skra�� z galerii Zamku Sze�ciu Dam znakomity obraz Renoira. Ekspertyza dokonana w Luwrze wykaza�a, �e w galerii na miejscu �Pla�y� Renoira zawis�a kopia. Istniej� uzasadnione podejrzenia, �e podobny los spotka� r�wnie� �Portret lekarza� p�dzla Van Gogha. Do Zamku Sze�ciu Dam przyby� ostatnio trzeci detektyw, pan Robinoux z Pary�a. Czy trzem detektywom, panu Pigeonowi z Agencji Ubezpieczeniowej, Panu Samochodzikowi z Polski i panu Robinoux, uda si� zdemaskowa� tajemniczego, nieuchwytnego z�odzieja obraz�w?
Jak do tej pory, jest trzy zero dla Fantomasa.
Od�o�y�em gazet� z uczuciem gniewu. Nie ulega�o w�tpliwo�ci, �e w naszym zamku kry� si� informator prasy, kt�ry dzia�a� bardzo sprawnie. Z�o�ci�o mnie to, �e nie wiem, kim jest. Jak�e mia�em wskaza� pomocnika Fantomasa i zdemaskowa� jego samego, skoro nawet w takiej sprawie nie by�em w stanie niczego wyja�ni�?
Gniew min�� mi po �niadaniu, gdy z Yvonne i Robertem wsiad�em do wehiku�u, aby pojecha� do Angers.
W Tours dogoni� nas pan Pigeon swoim humberem. Okaza�o si�, �e ten szczwany lis, podejrzewaj�c barona, nie zrezygnowa� jednak z mojej metody kroczenia �ladami Fantomasa. Id�c za moim przyk�adem, chcia� si� r�wnie� zapozna� z okoliczno�ciami kradzie�y obraz�w, dokonanych w zamku nad Loar�.
Dopad� nas na przedmie�ciu Tours i zagrodzi� drog� humberem, tak �e musia�em zatrzyma� wehiku�.
Pigeon by� w znakomitym humorze.
� Cudzoziemcze � powiedzia� podchodz�c do wehiku�u. � Dogoni�em ci�, bo przerazi�a mnie my�l, �e by� mo�e w swej pogoni za Fantomasem zapominasz o rozkoszach podniebienia. Zl�k�em si�, �e jad�c przez Tours nie wst�pisz do �adnej ze s�ynnych w tym mie�cie restauracji, a tego nie m�g�bym sobie darowa� jako Francuz z krwi i ko�ci.
To m�wi�c Pigeon da� nam znak, aby�my jechali za jego wozem.
� Jest w �wietnym humorze � stwierdzi�a Yvonne. � Tak si� zachowuje, jakby ju� mia� w portfelu sto tysi�cy dolar�w.
� Tak, to prawda. Humor mu dopisuje � zgodzi�em si� z dziewczynk�.
� Zdaje mi si�, �e chce si� wobec pana zabawi� w przewodnika � z niech�ci� dorzuci� Robert. � A ja te� m�g�bym pana oprowadzi� po Tours. Przecie� Yvonne i ja chodzimy tutaj do liceum i mieszkamy w Tours w internacie.
Pigeon zaparkowa� sw�j w�z przed du�� restauracj� w stylu Ludwika XVI, przy ulicy Nationale, kt�ra przebiega przez �rodek starej dzielnicy miasta i ��czy dwa nadbrze�a � nad Loar� i nad rzek� Cher. Tours po�o�one jest na p�askim terenie mi�dzy tymi dwiema rzekami. O kilka kilometr�w dalej rzeka Cher ��czy si� z Loar�.
Nie chc�c sprawia� przykro�ci sympatycznemu Robertowi, przeprosi�em Pigeona i o�wiadczy�em mu, �e ch�tnie zjem z nim obiad, lecz najpierw postanowi�em zwiedzi� miasto. Pozostawili�my wi�c wehiku� obok wozu Pigeona i, um�wiwszy si� z nim na spotkanie za dwie godziny w wybranej przez niego restauracji, poszed�em z m�odzie�� zwiedza� miasto.
A jest tu co ogl�da�.
Tours liczy dzi� prawie sto tysi�cy mieszka�c�w. Jest to miasto bardzo stare, pocz�tki jego si�gaj� pono� IV wieku. W tysi�c lat p�niej, to jest w ko�cu XIV wieku, rozwin�o si� tu tkactwo. Po dwustu latach by�o tu ju� prawie dwadzie�cia tysi�cy tkaczy. Zabytki ich r�kodzielniczej sztuki ogl�da� mo�na w bogatym w eksponaty Muzeum Sztuki, mieszcz�cym si� w pa�acu dawnego arcybiskupstwa.
Loara w Tours ma pi��set metr�w szeroko�ci, miasto po�o�one jest na lewym brzegu, a na prawym wida� wzg�rza Saint-Cyr i Saint -Symphorien. Du�y kamienny most z XVII wieku przechodzi mi�dzy dwiema zielonymi wysepkami na Loarze i wiedzie do starej dzielnicy, na ulic� Nationale.
Robert i Yvonne poprowadzili mnie najpierw w kierunku wschodnim, do katedry Saint-Gatien, w kt�rej budowie wy�ledzi� mo�na ewolucj� stylu gotyckiego, od jego prymitywnych pocz�tk�w w wieku XIII. Katedr�, bardzo pi�kn�, zdobi� cenne witra�e i l�ni�ca fasada. Dwie renesansowe wie�e katedralne g�ruj� nad ca�ym miastem.
W s�siedztwie katedry, nieco na lewo, znajduje si� klasztor de la Psalette z prze�omu XV i XVI wieku. To w tej przepi�knej budowli, jakby przytulonej do monumentalnej katedry, s�ynny pisarz francuski Honoriusz Balzac, urodzony w Tours w 1799 roku, umie�ci� mieszkanie swego bohatera, proboszcza z Tours.
Z katedry, wst�piwszy tylko na chwil� do Pa�acu Sztuk Pi�knych w starym arcybiskupstwie, pow�drowali�my na zach�d ulic� Colberta, bardzo star� arteri� miejsk�. Po drodze zwiedzili�my malowniczy Foire-le-Roi. A potem wkroczyli�my do dawnej dzielnicy handlowej, rozci�gaj�cej si� na zach�d od ulicy Nationale. Pe�no tu by�o kr�tych uliczek i zabytkowych zajazd�w, a na placu Plumereau zachwyci�y nas bardzo stare, drewniane domy o niezwykle ostrych �cianach szczytowych. P�niej Robert zaprowadzi� nas na plac du Grand March�, czyli Wielki Rynek, i pokaza� przepi�kn� fontann� Beaune, wykonan� w 1516 roku wed�ug projektu Micha�a Colombe. Fontanna jest niezwykle delikatnym dzie�em renesansowej sztuki, wygl�da jak �odyga dziwnego, zachwycaj�cego kwiatu.
W Tours, jak wspomnia�em, jest co zwiedza�. Na Starym Mie�cie niemal wszystkie ulice warte s� obejrzenia. A resztki dawnej katedry �wi�tego Marcina? A dom Tristana l'Hermite z ko�ca XV wieku i ulica Brogonnet? A pa�ac Gouin, arcydzie�o renesansowej sztuki?
Lecz w restauracji przy ulicy Nationale czeka� ju� na nas pan Pigeon. By�a pora obiadu, detektyw zarezerwowa� dla nas stolik i, jak si� okaza�o, zam�wi� nawet specjalne potrawy.
� Gdzie pan si� znajduje, cudzoziemcze? � pyta� sadzaj�c nas przy stole. � W Tours, prawda? A Tours to stolica Turenii, drogi panie. Z tych stron wywodzi si� kilku wielkich ludzi: Descartes, Balzac i Rabelais, to powinno panu wystarczy�. Szczeg�lnie ten ostatni uosabia wszystkie cechy tej wspania�ej krainy. Co zam�wi�em na obiad? Wieprzowin� po ture�sku i zielon� kapust� sma�on� na ma�le. A na deser s�ynne ciasto ture�skie. I troch� owoc�w. �liwki suszone, specjalno�� Tours. Albowiem, cudzoziemcze, wa�ne jest, gdzie si� co je. I tak, je�li pan kiedy� pojedzie do Vauvray, prosz� skosztowa� kie�basy z piersi kurzej. Je�li ma pan ochot� na dobr� ryb�, to nale�y tam zam�wi� szczupaka w ma�le, w�gorza w sosie pikantnym przyrz�dzonym na winie lub faszerowanego leszcza. Ach, jak�e smakowita jest dziczyzna z Sologne albo tamtejsze kotlety w �mietanie. A w Chinon, prosz� pana, nale�y spr�bowa� kurczaka w winie. Czy jad� pan ju� szparagi z Vineuil? A sery, drogi panie! Wspania�y jest niebieski ser z Olivet albo �mietankowy ser andegawe�ski. Do Saumur musi pan si� wybra� na tamtejsze torciki pigwowe. Ach, c� to za delicje!
To m�wi�c Pigeon g�o�no cmoka�, jakby ju� pr�bowa� tych wszystkich specja��w.
�wawo zabrali�my si� do wieprzowiny przyrz�dzonej po ture�sku, a pan Gaspard Pigeon zabawia� mnie rozmow�:
� Nie urodzi�em si� tutaj, mi�y panie � opowiada� � ale lubi� tu przyje�d�a�. Ture�czycy maj� du�e poczucie humoru i wiele zdrowego rozs�dku. Nie s� to ludzie beztroscy i leniwi, bo jak pan chyba zauwa�y�, wiele trudu wymaga zagospodarowanie tych poletek wydartych dolinie Loary. A ile� r�wnowagi ducha musz� wykaza�, gdy grad zniszczy winnice! Poeta Alfred de Vigny, kt�ry pochodzi� z tych stron, tak m�wi� o Ture�czykach:
Dzielny lud Turenii jest prosty, jak proste jest jego �ycie, �agodny jak tutejsze powietrze, silny jak gleba, kt�r� uprawia.
W spalonych s�o�cem twarzach nie wida� ch�odu i rezerwy ludzi p�nocy, ani �ywio�owo�ci i energii ludzi po�udnia. Oblicze tutejszego cz�owieka jest szczere i prostoduszne. Oto lud, z kt�rego wywodzi si� �wi�ty Ludwik.
Tutaj, cudzoziemcze, us�yszysz najstarszy, najpi�kniejszy j�zyk francuski. No, niech�e si� pan rozchmurzy. O czym pan tak pilnie rozmy�la, jedz�c t� wieprzowin�?
� O Fantomasie � odpar�em szczerze. � Trapi� si� t� spraw�.
� O Fantomasie? � oburzy� si� Pigeon. � Ale�, drogi panie, nie wolno psu� sobie apetytu. T� spraw� zostawmy na czas, gdy b�dziemy ju� mieli pe�ne brzuchy. Czy pan s�dzi, �e Fantomas w r�wnym stopniu o nas si� martwi?
Roze�mia�em si� serdecznie. Odnios�em wra�enie, �e swoimi zachwytami nad Tureni� Pigeon zjedna� sobie sympati� Roberta, kt�ry by� Ture�czykiem.
***
W najlepszej komitywie, dwoma samochodami, wyruszyli�my teraz do Angers.
� Jak pan s�dzi? Czy kto� nas �ledzi� w Tours? � w drodze do zamku zapyta� mnie Robert.
Udzieli� mi si� dobry humor Pigeona.
� Nikogo nie zauwa�y�em. Ale je�li nawet kto� nas �ledzi, to najwy�ej doniesie Fantomasowi, �e jedli�my wieprzowin� po ture�sku, zielon� kapust� sma�on� na ma�le i ciasto ture�skie.
Ale �wiadomo�� zaobserwowanej przez nas wczoraj nocnej �korespondencji� z�oczy�c�w nie dawa�a nam spokoju.
� Wiemy z ca�� pewno�ci� � odezwa� si� Robert � �e w naszym zamku znajduje si� pomocnik Fantomasa. Wymie�my wi�c wszystkich mieszka�c�w i zastan�wmy si�, kt�ry z nich jest najbardziej podejrzany. A wi�c po kolei: baron i Filip, madame Eveline i pan Pigeon oraz detektyw Robinoux. Mieszka�cem zamku jest i m�j ojciec, ale on przecie� znajduje si� w Pary�u. Tylko pi�� os�b wchodzi w gr�...
� Stryja odrzu�. G�ow� daj� za jego uczciwo�� � stwierdzi�a Yvonne.
� O, nie. Tak nie mo�na � pokr�ci� g�ow� Robert. � Albo wszystkich bierzemy pod uwag�, albo nikogo.
� A dwie pokoj�wki? A kucharka? A dwaj stra�nicy? A dwaj ogrodnicy? � przypomnia�em ch�opcu. � Czy s�dzisz, �e nikt z nich nie mo�e by� wsp�pracownikiem Fantomasa?
� Ogrodnicy? � sceptycznie odni�s� si� do tej my�li. � Oni rzadko wchodz� do zamku, a tym bardziej by�oby dziwne, gdyby kto� ich zobaczy� wchodz�cych do �azienki na pi�...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin