Fanfiction
Ema
1 Booth wszedl szybkim krokiem do gabinetu swojej partnerki -Bones -zawolal ale pani doktor stojaca tylem do drzwi wejsciowych swojego gabinetu nawet nie poruszyla sie -Bones ,Brennan spiesz na stojaco-powiedzial zniecierpliwiony agent -Tak o co chodzi ?-zapytała wreszcie Bones -Mamy sprawe zbieraj sie. -A tak juz ,co ja mam wziac -Brennan rozejzała sie lekko nie pewnie po gabinecie -Mnie pytasz? -rzucil lekko z ironia Booth -Czekam na dole. -Ok -dodala Brennan z uroczym usmiechem -Zaraz bede. -Spokojnie ,zaczekam -Nie pozwole takiemu facetowi ,czekac daj mi moment Booth lekko zdziwiony zachowaniem pani doktor skierowal sie do wyjscia z gabinetu i zszedł na dól -O Booth jakas sprawa nowa jest ze zawitalaes do nas czy tez odwiedzasz tylko Brennan ?-zagadneła Angela z usmiechem -Sprawa ...Angela słuchaj czy z Bones jest wszystko ok ?Wiesz od kilku dni jest inna .... -Wiesz kobieta zmienna jest.-odpowiedziala Angela -Ale Bones nie jest.... -zaczal Boot -Kobieta?-zapytała Angela -Nie!Jest kobieta ,na pewno wiem o tym aleostatnio jest dziwna wiesz jakby wycieli ja z innego filmu .. -Fakt ostatnimi czasy, jest rozkojażona to prawda ale nie przejmuj sie tak tym Booth -Moze masz racje -odpowiedzial Booth -chociaz -nagle zadzwonil telefon agenta -Przepraszam na chwile -Ok nie martw sie . ***** Angela choc uspokajala Bootha sama miala wrazenie ze z Tempi dzieje sie cos innego niby wszystko było ok ,duzo pracowala -to znaczy nie ona duzo siedziala nad papierami ale unikala tak!unikala kosci a to bylo bardzo dziwne . Na ich widok jej oczy szukaly wyjscia ktore poprowadzilo by ja daleko od nich ,kiedy zaś przychodzilo do okreslenia płuci wieku zmarlego Brennan coraz czesciej prosila aby Zack okreslil swoje zdanie -a nastepnie bradzo zgonie przyznawla racje jemu Hoginsowi ,Cam jak nie ona nawet nie wtracala swoich zadnych uwag .Tak to bylo istotnie dziwne. Ostatnio bylo jakas rozkojarzona unikala kontaktu z nia ,z innym pracownikami laboratorium Bootha . Dopiero teraz kiedy Seeley jej zwrócil na to uwage pani Montenegro zaczeło sie niepokoic -Hogins -zaczepila pana doktora -Tak Angela co sie dzieje wygladasz na zmartwiona ... -Powiedz czy w ostatnich dniach Brennan byla jakas inna dla Ciebie ? -Inna ?Wiesz ona jest jaka jest ,ale tak ostanio jest troche zmieniona . -Widzialam ,ze mi sie to nie zdaje o...-Angela zauwala ze jej przyjaciólka włsnie nadchodzi -Tempi -jak sie masz?Słyszlam ze masz nowa sprawe z Boothem ? -Tak -odpowiedziala Brenan -Wiesz ,nie mam ochoty jakos jechac z nim na miesjce moze Ty pojedziesz? -Ja?!-powiedziala ze zdziweniem Angela -Tak radzisz sobie dobrze ,jestes dobrym specjalista . -Kochanie Ty żartujesz prawda ? -Jasne ....-opowiedziala Tempi ze zmieszniem -Bones ,Brennan idziesz -zawola Booth -Tak juz lece -Dobrze wygladam ?-zapytała Angele -Tak ,złoto wygladasz bosko jak zawsze -wypowiedziala Montenegroswoje zdanie -ale bez swojego zwyczjowego usmeichu.**8 Kilka godzin pozniej -Moze, Zack powiedz co myslisz o tym przypadku -zaczeła Bones -Ja ?-Addy spojrzal nie pewnie na Bootha i Bones -Tak ,ty prosze Zack mow -A wiec .....-zaczał asystent pani dokotr -Hogins-zagadnela na korytarzu doktora Cam -Tak? -Powiedz czy z doktor Brennan jest wszystko ok ,dzisiaj na miejscu zbrodni caly czas unikala identyfikacji zwłok ,za kazdym razem wymawiala sie od okreslenia czegokolwiek ,w ofierze .Jakby nie miala pojecia o co w tym chodzi .Ty zauwazyłaes tez cos dziwnego w jej zachowniu? -Tak jest odmieniona ostatnio ,ja sie na tym nie znam ale Angla sie martwi twierdzi ze cos z nia jest nie tak .... -Tak -Cam spojrzala w stone Bones ktora potakiwla Zackowi ,z nia bylo cos nie tak Rowoczesnie na peryferich miasta Co sie dzieje gdzie jestem ?Dlaczego sie nie moge ruszyc ?Nie czuje swoich rąk ani nog ?Jak to mozliwe ,o co tu chodzi? O nie znow nadchodzi te sen ale nie nie moge spac ja musze....Ale sen okazal sie silniejszy ......Znow wygral ale ostatni raz byc moze.
2. 4 dni pózniej Sprawa została zakończona a Bootowi i Bones pozostało wypełnic dokumenty.Obecnie siedzieli w domu pani doktor i kończyli prace. -Chcesz pić jeszcze?-zapytała Brennan -Tak tego soku bym się napił -Już daje poczekaj minute -odpowiedziała mu Tempi i wstając lekko pogładziła go po ramieniu . Booth spojrzał zdziwiony ale Bones była już w kuchni Nalała soku do szklanki kiedy ,przyszedł jej do głowy pewnien pomysł ,dolała soku do pełna i ruszyła do pokoju. -Prosze twój sok -powiedziała dając szklanke Boothowi . Nagle spojrzała zalotnie na agent i przechyliła napój obewając nie wielko koszule Bootha. -Ojej -przeraszam ,-zawołała -musisz ją wyprac natychmiast -Nie spokojnie to nic -zaczął Booth -Ale muszisz zdejmij ją prosze -powiedziała Brennan i zaczęła rozpinac koszule partenera powoli odpinała guziki ,tymczasem Booth zesztywniał ze zdziwenia -Czy ona....nie to chyba sen ...-myślał Brennan została do odpięcia ostatni guzik ,zaczęła powoli przybliżać sie do Seelego ,ich twarze były coraz bliżej .Booth patrzył na twarz Brennan to były usta ,jej policzki jej twarz jej oczy ....a jednak gdy zbliżyła sie by go pocałowac cofnął się -Nie ....-zacżął odsuwając sie ja musze iśc tak .pa-powiedział i wyszedł zostawiając Brennan osłupieniu. 2 godziny pózniej Booth siedział na kanapie i pił wino .Nie mogł o niczym innym myśleć jak o Bones .Jej dziwne zachownanie ostatnio i dziś jeszcze to w jej mieszkaniu .Co jest ?Ostatnio inaczej go tarktowała ,częściej na niego patrzyła tak dziwnie jak nie ona .Nie wspominają o jej dziwnch zachwaniach w czasie pracy. Angela dzis zasugerowała ze może Brennan się zakochała i stąd ta zmniana .A jeśli miała racje i ona sie zakochała w nim?! Nie to nie mozliwe choć to co zrobiła w domu całkiem go zaskoczyło .Dlaczego jednak kiedy była tak blisko on ją odrzucił czemu czuł tylko zaskoczenie a nie to co powinnien ,bo sam przed sobą wyznając pragnął czegos wiecej niz przyjażni z Brennan. Jego myśłi rozmył telefon -Tak ...A witam szczątki kobiety tak rozumiem zawiadomie doktor Brennan. I chcąc nie chcąc Booth znów musiał tego dnia spotkac partenerke. Brennan odłozyła telefon ,no tak nareszcie nadeszła ta chwila tak .Spojrzała w lustro i delikatnie pogładziała włosy -Hmmm,chyba zmnienie kolor na inny ten jest brzydki ale to po wszystkim.-myslała zakładajac płaszcz. .........................................................................................................................................Dom sedziego Walesa Sędzia przechadzał sie nerwowo po pokoju, nagle drzwi otworzyły się i wszdł Jim jego znajomy . -Nareszcie jesteś -poiwedział sedzia -Jestem znależli Kim . -Co ? Juz ?I co teraz ? Miałeś to załatwic zanim znajdą jej szczątki. -Uspokuj się wszytko jest ok -powiedział Jim i usiadł . -Jasne zawsze tak mówisz ,ostatnio tez czemu ja Ci dałem to zadanie ?!!! -Bo sam jesteś za słaby by sobie poradzic z kłopotami .Sam do mnie przyszedłeś i prosiłeś o pomoc . -Tak ale nie wiedziałem ze zostawisz świadka i nie zabierzesz pamiętnika. -Zabrałem go tylko nie tą część a ten bezdomny i tak nic nie rozumie to pijak pewnie jakis . -A jeśli nie trzeba było samemu to załatwić ...-powiedział Wales i wrocił pamięcią do wydarzeń sprzed kilku miesięcy Tamtego dnia siedzial w biurze kiedy nagle do gabinetu weszła młoda kobieta .- -Tak ? co pani tu robi?Kim pani jest -zapytał zdziwiony sędzia -Pan Wales ? Tak ? -Tak ale o co chodzi ? -Pamieta pan Sam Piterson? -NIe ale czemu ani pyta -pytał sędzia nadal nic nie rozumiejąc -Sam była kelnerka w Cafe rose .. -A być moze -i co z tego wynika -odparł Wales -Sam to moja matka ,całe zycie nie mowiła kim jest mój tata a teraz kiedy zmarła znalazłam jej pamiętnik i 6tam napisała ze Pan jest moim ojcem . -CO! To oburzjące jak śmiesz tak mówic chcesz kasy tak ?Nie uda Ci się . -Nie chce pieniędzy rozumniesz chce rozmowy ale nie tu tylko tego musze Cie zapytac o coś -Słuchaj no ...nie wiem o co chodzi ale nie będe rozmawial z toba -Dobrze więc jutro poczytasz o sobie i tym ze masz córke w gazetach chcesz ? -Nie szantażuj mnie radze Ci ........... -Ty mi radzisz ....? -Posłuchaj porozmawiam z tobą dobrze ale jak zobacze pamiętnik Sam i dokument ze jestes jej córka . -Dobrze pokaze Ci to ale wieczorem jak sie spotkamy . -Niech będzie bądż o 21 na wybrzeżu zachodnim ,kolo starego baru Otis . -Dobrze zgoda tylko bądz bo jesli nie -Dobra uspokuj sie juz Dziewczyna wstała i wyszła .Sędzia chwycił telefon i wykręcił numer Jima -Jim mam problem .....musisz cos zrobic dla mnie ... Wieczoerm Kim czekała na sędzie w umówionym nagłe usłyszala kroki .Zobaczyla nieznajomego człowieka ,zblizal sie do niej -Kim -zapytał -Tak kim pan jest ? -Przyjaciel sędziego Walesa on przyjdzie ale nie tu tu nie moze chodz zawioze Cie do niego . -Nie powiedzial ze tu a jak nie to ja nie ide nigdzie . -Chodz -powiedział Jim i wyciągnał bron Kim przeraziła sie nigdy nie widziala prawdziwej broni nie wiedziała co robic poszła z nim ,w swoja ostania droge . Jim zrzucil ciało Kim nad urwiskiem była zima nikt tam nie chodzi wiec liczył ze długo jej nie znajda .Pamiętnik juz mial zabrał go z mieszkania Kim ale nie to go martwiło kiedy juz zabił Kim i upozorował jej samobójstwo i wyrzucił jej ciało usłyszła szelest tak...tam był człowiek to był jakis facet pewnie bezdomny o stoju sądząc na widok Jima zacząl uciekac .Morderca Kim gonił go ale okoliczny lasek nieznajomy znał lepiej i zdołal ucieć .Moze nic nie widział ale jesli widział to.....myslał Jim Kiedy Jim przyjechał do Walesa powiedział mu o bezdomnym -Nich to ! Jak mogłes być taki nie uwazny ? -Spoko to pijaczyna nic nie wie a ciała z góry nie widac a jest zima tam nikt nie chodzi nikt jej nie znajdzie . -Tak....daj pamiętnik Jim podał mu zapiski matki Kim ,Wales zaczął je czytac minęło sporo czasu nim przyszedł do niego a raczej wpadł -Ty idioto tu brakuje kilku kartek rozumiesz......jak zaczyna pisac o ciązy i tym kto jest ojcem pamietnik urywa sie az do porodu . -Moze nie pisała nic -Nie ,patrz tu jest 57 a tu 76stona widzisz ? -To gdzie sa te strony ? -Nie wiem moze miala je ze soba miala je pokazć mi ! -Przecież bylem u niej zanim wrociła od Ciebie . -Moze nie była taka głupia jak myślałem ,musiala je miec cały czas ze sobą .Musimy tam wrócić -Nie jeśli tam wrocimy teraz ktos moze nas zobaczyc poza tym nie ma pewnosci ze ona to miala to ze sobą -To co robimy i jeszcze ten pijak ! -Spokojnie mam pomysł tylko daj czas mi -powiedział Jim -No i co nic nie zrobiłes ?-zakrzyknął Wales -Zrobiłem mowiem wiem kto sie zajmie tym gdy ją znajdą -Tak wiem Jeffersonia Institut ekipa antropologów dr Brennan ,agent Booth i co nie masz na nich nic nawe gdyby chociaz nie da sie jak sam twierdziłes kogos skaptować to jak pokaża ją w tv jako nie zidentyfikowaną osobe to ten bezdomny moze cos skojarzyc i bedzie po mnie .Powie co widzial oni dojdą do Ciebie u mnie w biurze też ja widzieli i wszystko sie im ułozy . -Dlatego ,ja zrobiłem cos lepszego ktos musi podmienic jej szczątki i kartki i juz. -Tak a jak? -Szczątki mam juz -no co nie patrz tak to była ćpunka zamieni sie szczątki na podobne i zapiski i juz -Jak ?Kto tak zaryzykuje no kto? -I to nas sprowdza do tematu ...-zaczal Jim Gdy do pokoju weszla doktor Brennan -Wlasnie do pani doktor -zaczal -Jim witaj -poweidziala Bones na powietanie -Pan Woles witam ! -Jak to co ona tu robi? -Spokojnie jestem tu aby pomoc chce panu pomoc -Tak Brennan nam pomoze-powiedzial Jim -Jak ja przekonales ? -Spokonjnie zaraz wszystko wyjasnie ale musimy gdzies pojechac ,chodzcie -rzekl Jim i poprowadzil ich do samochodu .
3. 3 kilkanascie godzin pozniej w Instytucie Kiedy Bones weszla na platformie kolo szczatek znalezionej kobiety Zacka,Angele i Booth -Super pomyslala -ich tu brakuje tylko...... -Co jest zapytala?- podchodzac -A wiec to kobieta okolo 20lat kula w glowie moze samobojstwo ,widac ze nie nalezla do bogatych ,coz i te kartki znalezione przy niej -powiedzial Zack -zaraz sie nimi i reszta szczegolow zajme ... -Nie! -wrecz krzyknela Bones i chwycila silnym usciskiem reke asytenta ktory chcial zabrać kartki znalezione przy ofierze -Zack ja to zrobie rozumiesz !-Bones powiedziala to tak zdecydowanie ze wszystkich zaskoczyla, spostrzegala tez ze chyba jednak za mocno trzyma Zacka. -Przepraszam-powidziala i pusciala Zacka z uscisku -ja poprostu za duzo pracy dawlam Ci Zack i sama dokoncze prace przynajmniej ta wstepna i zajme sie tymi kartkami . -Wiem -zwrocila sie do reszty -nie bylam ostatnio soba przepraszam poprostu chyba sie prezpracowalam i lekko sie pogubialm ale jest juz wszystko ok wiec ja zrobie to a Ty Zack zajmij sie tym starym szkieletem reszta Ci pomoze ,zostawicie mnie sama popracuje ok? Booth i Angela wymienili spojrzenia i postanowili mimo watpliwosci zostawic Bones sam na sam ze szkieletem moze to jej pomoze ? Za nimi podazyl Zack nadal odczuwajac bol reki po usisku. Brennan zas przystapial do dzialania ................... w strarym warsztacie stolaskim Wales i Jim weszli do srodka na srodku opustalego warsztatu na krzesle ze zwiazanymi nogami rekami siedziala Brennan. -Witam pania dokor -powiedzial Wales podchodząc do niej -Sędzia Wales szczerze ,spodziewałam się kogoś takiego jak ty.-odpowiedziała mu Brennan -Słyszałem ż3 kilkanascie godzin pozniej w Instytucie Kiedy Bones weszla na platformie kolo szczatek znalezionej kobiety Zacka,Angele i Booth -Super pomyslala ich tu brakuje tylko -Co jest zapytala podchodzac ? -A wiec to kobieta okolo 20lat kula w glowie moze samobojstwo ,widac ze nie nalezla do bogatych ,coz i te kartki znalezione przy niej -powiedzial Zack -zaraz sie nimi i reszta szczegolow zajme ... -Nie! -wrecz krzyknela Bones i chwycila silnym usciskiem reke asytenta ktory chcial wziasc kartki znalezione przy ofierze -Zack ja to zrobie rozumiesz !-Bones powiedziala to tak zdecydowanie ze wszystkich zaskoczyla spostrzegala tez ze chyba jednak z amocno trzyma Zacka -Przepraszam-powidziala i pusciala Zacka z uscisku -ja poprostu za duzo pracy dawlam Ci Zack i sama dokoncze prace przynajmniej ta wstepna i zajme sie tymi kartekami -Wiem -zwrocila sie do reszty -nie bylam ostatnio soba przepraszam poprostu chyba sie prezpracowalam i lekko sie pogubialm ale jest juz wszystko ok wiec ja zrobie to a Ty Zack zajmij sie tym starym szkieletem reszt Ci pomoze ,zostawicie mnie sama popracuje ok? Booth i Angela wymienili spojrzenia i postanowili mimo watpliwosci zostawic Bones sam na sam ze szkieletem moze to jej pomoze ? Za nimi podazyl Zack nadal odczuwajac bol reki po usisku Brennan zas przystapial do dzialania ................... w strarym warsztacie stolaskim Wales i Jim weszli do srodka na srodku opustalego warsztatu na krzesle ze zwiazanymi nogami rekami siedziala Brennan. -Witam pania dokor -powiedzial Wales -Spodziewałam sie kogoś twojego pokroju-odparła mu Bones -No tak, słyszałem ze do pornych nie należysz -wtrącił Jim -No tak jest i towarzysz słynnego sędziego -dodała Tempi -Jim pozbądzmy się jej ,już nie jest nam potrzebna ,wszytkie kody podała po serum prawdy tak ?Wiec zabij ją. -Kody mamy ale nie zabije ją lepiej zniszcze i ją i warsztat tak będzie lepiej . -Dobrze tylko ja tego dopilnuje tym razem . -Nie chce przedszkadzać w rozmowie wam ale chce zauważyć ze już trwają moje poszukiwania a mój partener jest bardzo dociekliwy wiec nie sądze aby... -Niestety nikt Cie nie szuka Brennan ,zapewniam -odpowiedział jej Wales -Nie wierze w to Booth .. -Powiedzmy jej ,niech się dowie o co chodzi zrób mi przyjemnośc Wales i daj powiedziec mi to jej chce zobaczyć jej mine -dodał Jim z uśmiechem -Niech będzie i tak już z nikim nie porozmawia -A więc Brennan widzisz kiedy ty pod wpływem leków bylaś tu uspiona po podaniu nam kodów ,Mary moja znajoma pojawiła się w twojej pracy jako ty,dzieki czemu pomoże nam rozwiązać pewien problem . -Nawet jeśli jest podobna do mnie ,i tak się zorientują ze to nie ja .Wątpie aby była znawcą kości. -Masz rację na tym się nie zna ,ale twój gadatliwy asystent ją wyręcza . -Myślisz ze tak łatwo jest być mną ,zapewniam Cię ze nie jestem przeciętna ... -Wiemy takiej jak ty dziwaczki rzadko -wtrącił Jim -Ale nie mart się Mary daje rade nikt nic nie podejrzewa .Spójrz ładnie wygląda .. Jim pokazał jej filmik byla na nim Angela ,Zack ,Booth i ONA !identyfikująca kości na miejscu jakiejś zbrodnii. Ale Bones wiedziała ze nie jest to prawdziwa Brennan na filmiku widzniała data sprzed 5 dni .... -Oni naprawde mysla ze to -Boże -myślała parząc na Mary ona jest taka jak ja nawet chodzi podobnie do mnie a jeśli faktycznie nikt sie nie zorientuje się ....Brennan poczuła się bezsilna W Instytucie Bones stała w swoim gabinecie ,Booth z dali ją obserwował . Co jest ,z nią nie tak -zastanawiał sie -czemu jej odmówiłem wtedy przeciez to Bones kobieta mądra ,piękna ,moja przyjaciółka ,która wiecej niż lubie co w niej było takiego obcego no co ? -Booth ,co się dzieje?-zapytała Cam nagle pojawiając się obok niego -Co?Nic a o co chodzi ? -O Bones .Ona jest dziwna wiem ze ty to też czujesz -Może ona sam nie wiem wiesz myśle ze tak jak mówiła pogubiła sie i tyle -Myślisz?Takie kobiety jak one nie okazują tego i nie mówią o tym wierz mi .To coś gorszego wierz mi -powiedziała Cam patrząc na odbeirającą telefon Brennan. -Tak?Zaczęła Bones odpierając telefon -Mary jak się ma sprawa ?-zapytał Jim -Dobrze kości podmieniłam ,prawdziwe schowałąm wyrzuce je po wszystkim -A pamiętnik -Mam to to o Walesie dałam na ich miejsce list pożegnalny zeby uświadczyć ich w sambójstwie -Dobrze ,wieczorem mi dasz mi te kartki i szkielet. -A co z Brennan ? -Spokojnie zaraz przestanie istniec, a ty zaczniesz nowe zycie jako pani doktor której pasja sie wypaliła i zrezygnowała z pracy . -Bosko ,-zaczeła Mary gdy zobaczyła ze Booth i Cam na nią patrza -słuchaj a jak oni sie zoreintują ? -Działaj rozważnie jakby coś zlikwiduj problem i znikaj . -Rozumiem ,do wieczora Jimi . -Bones musimy pogadać -zacząl Booth wchodząc -Zlikwiduj problem i znikaj .-pomyślała Mary tak wszystko jest pod kontrolą -upewniła sie ze ma pistolet na własciwym miejscu
4 w warsztacie Jim i Wales ,postanowili podłozyć ładunek wybuchowy w warsztacie i pozbyć się Brennan.Była to opustoszała okolica,wiec liczyli ze nikt tam długo nie zajrzy. Kiedy obaj wyszli Brennan ,odzyskała logiczne myślenie . Musze się uwolnić ,jesli ona im coś zrobi -myślała słysząc uprzednio rozmowe Mary i Jima . Te węzły da się rozwiązać ,muszę to zrobić dla nich jeśli ona im coś zrobi nigdy sobie tego nie wybacze .Angela ,Hogins ,Zack ,Cam i Booth nie może do tego dopuścić ... W instytucie -Booth o co chodzi?-zapytała Mary -Wiesz chce pogadać ,to co było wieczorem to -Słuchaj nie obchodzi juz to rozumiesz nie mam już czsu ,dla Ciebie staciłes szanse ale pamiętaj takiej kobiecie jak ja się nie odmawia -Mary kipiała ze złosci na myśl jak Booth ją odrzucił . -Bones posłuchaj ja nie chciałem, Cię urazić ja poprostu ....za bardzo mi zależy na Tobie żeby to wszystko schrzanić nie mogłem zrobić czegoś czego nie byłem pewny .Wierz mi ,ja naprawde .. -Zamknij się -zakrzyknęła Mary -miała dośc chciała jak najszybciej skończyć to zadanie i zacząć nowe życie z dala od więzienia jako bogata pani doktor -Przepraszam -wtrąciła Angela -mam juz szkic twarzy ofiary nie ma jej w bazie . -No tak a z mojej analizy wynika ze to samobójstwo -A te kartki?-zapytała Cam wchodząc. -To list ,pożegnalny głownie jakieś brednie pisane po narkotykach masz i protokół -Mary podała kartki Cam -Tak ... dam to jeszcze Zackowi ,masz racje Booth chodz na chwile -powiedziała Cam i wyszła razem z zdezorientowanym zachowaniem Bones agentem. -Skarbie ,nie chce się wtrącać ale ..... -Angela zaczeła mówic do Brennan. -Słuchaj skarbie ,daj mi spokój nie będe rozmawiac mam inne sprawy i wyszła z gabinetu Bones wybiegła na autostrade zobaczyła samochód dostawczy jadacy ,zatrzymał go -Podwiezie mnie Pan do centrum miasta ,to ważne bardzo proszę? Kierowca spojrzał na brudną Brennan -Wsiadaj nich Ci będzie . Bones wsiadła i odwróciłą się w stone wartszatu z którego uciekła . Kiedy udało jej sie rozwiazac węzły znalazła okno w warsztacie i wyszła przez nie . Jim i Wales stali i czekali na wybuch .Na szczęście jej nie zauwazyli. Teraz usłyszała wybuch ,to mnie zabili -pomyślała z satysfakcją ale szybko jej uczucia sie zmieniły. Nastał lęk ,o życie przyjaciól gdyby im się coś stało przeciez byli dla niej jak rodzina . Angela -najlepsza przyjaciólka na swiecie ,zawsze jej pomagła choc czasem ją irytowało ze chce ją zmienic. Hogins -super kumpel ,tyle przezyc ,to z nim była zakopana był dla niej super . Sweets -irytował ją ale lubiła go i nie chciała jego krzywdy. Zack -jej uczeń ,zawsze traktował go jak młodszego brata. Cam -tak nawet ja polubiła ona, tez była swojska . No i Booth jej partener i najlepszy przyjaciel tak choc czasmi miała wrażenie ze jest kimś wiecej ze nie tylko ona go lubi ale ze go... Nie musze sie skupić ...muszę dojechać do celu -myślała próbując sie skupic Brennan. Instytut Mary wzieła płaszcz i ruszyła do wyjścia -Brennan -usłyszala glos Hoginsa -Tak ?-zapytała próbując ukryć gniew -Chodz na chwile . Mary ruszyła za nim . -Spójrz na to -wskazał na jakies kości -co myślisz ? -Yyyyyy...wiesz spiesze się musze lecieć -odparła Mary -Bones czekaj -krzykął za Mary Odwróciła się ,zobaczyła tam wszystkich stali i patrzyli na nią .Lepiej dla nich niech się streszczają bo jak ... to moge się ich pozbyć raz na zawsze -myślala podchodząc bliżej . -Tak?-zapytała Mary -Posłuchaj wiemy kim jesteś .-powiedziała Cam -Słucham -Mary udłą twarz pokerzysty -Odciski palcow ktore masz ty ,nie należą do doktor Brennan...-zaczął Zack -Że,co ?-zapytała Mary przygotowując sie do wyciągniecia broni -Popełniłaś bład ,jeden ale istotny ,wyglądasz jak ona mówisz jak ona ale nie masz pojęcia o kościach -powiedziała Angela -W raporcie który mi dałas ,napisałas ze ofiara miała złamana noge przy upadku jednak nie przewidziałas ze wszesniej Zack zauważy na miejscu zbrodni że noga była cała.-ciagnęła Cam -To prawda ,po tym sprawdziliśmy twoje odciski palców ,Mary -dodał Booth -No coż -rozpoczęła Mary -nikt nie jest doskonały ale wiecie pecha to macie wy -Nie sadze Mary -wtrącił Booth -powiedz gdzie jest Brennan a dogadamy się -Wiesz co agenciku ,jestes marnym agentem ,myślac że coś Ci powiem ,facetem nie potrafisz nawet sprawić przyjemności kobiecie ale nie martw się to twój koniec i ich też -przy czym wyciągneła broń Reakcja Bootha była natychmiastowa ,również wyciągnął pistolet -Oddaj to ,bo zabije ich wszystkich ,rozumiesz -wrzeszczała Mary -Nie łudz się on jest lepszy od Ciebie-powiedział zgubne zdanie Marty pamiętając ze to on zauważył jej bład ,pociągnęła za spust kierując kule wprost na niego .Booth widząc co sie dzieje jednoczesnie oddał strzał do Mary i zasłonił sobą Zacka .Kula trafiła w Seelego . Anglea krzyknęła ,Cam i Hogins oniemieli na widok zajścia .Booth lezący prawie ze na Zacku mial na sobie pełno krwi .Rozwnież Mary trafiona kula agenta leżala na podłodze instytutu .Hogins pierwszy zareagował -Dzwonie na pogotowie Brennan wbiegła do instytutu bocznym wejściem znanym tylko pracownikom kiedy znalazła sie na swoim poziomie zobaczyła tłum,przed wejsciem do odziału -Co jest myślała? Przecisnęła sie z trudem przez niego ,spostrzegła zapłakaną Angele -Angela!-krzyknęła nie mogąc podejśc blizej -co się dzieje ?Gdzie mój sobowtór ? -Tempi to ty ?-zawołała Angela -Tak ja Bones. -Jak dobrze -powiedziała Montenegro -Czemu tu jest pogotowie ? Czy ta oszustka tu jest ? -Tak ,my sie zorientowaliśmy .Ona miala broń chciała zabic Zacka ale Booth jej nie pozwolił .... -Czyli on ją unieszkodliwił i jest ok a to pogotowie to do niej tak? -Nie -płakała Angela -Jak to ?-co z resztą -ledwo wymówiła te słowa pelna złych przeczućBones -Ona jest ranna ale Booth zasłonił Zacka i....... -a Angela wskazła na czarny worek ze zwłokami -Nie mów tak gdzie Booth-krzyknęła Brennan -On zasłonił Zacka i kula go trafiła w serce zginął na miejscu Tempi -Anglea wtuliła się w oniemiałą Brennan -Nie tylko nie to on, obiecał ze jej nie zostawi nigdy nie to nie prawda nie - myslała Brennan ,poczym podbiegła zostawiając Angele do worek z cialem .Odsłonila worek i ujrzala twarz Bootha. -Nie nie -powtarzała w myślach -nie to nie prawda ,ja mu tyle nie powiedziałam nie tylko nie to......błagam Boże pomóż niech on przezyje ja nie zdążyłam myślałam że mam czas ,nie on nie wie jaki jest dla mnie ważny....-myśli mąciły sie w jej głowie nagle poczuła ze dzieje się coś dziwnego z nią ..
5.Nagłe poczuła że ktoś ją szarpie. -Ej,wszystko ok?-zapytał kierowca czym zbudził Brennan ze snu. -Tak,jak długo jeszcze spokojnie 20 min będziemy w centrum ,na pewno się dobrze czujesz?-zapytał kierowca -Tak -opowiedziała Bones -Nie to tylko sen ,zdąże musze nie mogę ich zawieść -myślała gorączkowo Tempi Jeżeli to był proroczy sen nie tylko nie to nie możliwe ,logicznie rzecz biorąc to tylko sen jakieś złe myśli ale nie realny świat . -Tak na margiesie ,co Ci się stało jesteś chyba pobita ?-dodał mężczyzna -Ja? -Bones spojrzała w lusterko -fakt miała kilka zadrapań na twarzy i siniaków -Nie ważne ,jedż szybko prosze -odpowiedziała -Nie chce mieć problemów rozumiesz....-dodał -Nie bedziesz tylko jedz szybko -prosiła Brennan W instytucie -Booth o co chodzi?-zapytała Mary -Wiesz chce pogadać ,to co było wieczorem to -Słuchaj nie obchodzi juz to rozumiesz nie mam już czsu ,dla Ciebie staciles szanse ale pamiętaj takiej kobiecie jak ja się nie odmawia -Mary kipiała ze złosci na myśl jak Booth ją odrzucił . -Bones posłuchaj ja nie chciałem Cię urazić ja poprostu ....za bardzo mi zalezy na Tobie zeby to wszystko schrzanić nie mogłem zrobić czegoś czego nie byłem pewny .Wierz mi ,ja naprawde .. -Zamknij się -zakrzyknęła Mary -miała dosc chciała jak najszybciej skończyć to zadanie i zacząć nowe życie z dala od więzienia jako bogata pani doktor -Przepraszam -wtrąciła Angela -mam juz szkic twarzy ofiary nie ma jej w bazie . -No tak a z mojej analizy wynika ze to samobójstwo -A te kartki?-zapytała Cam wchodząc -To list ,pożegnalny głownie jakies brednie pisane po narkotykach masz i protokół -Mary podała kartki Cam -Tak ... -powiedziała Cam nagle zadzwonił jej telefon -Przepraszam ,zostaw mi te dokumenty w potem je przejże .-dodała Cam wychodząc -Ja też pojde -rzekł Booth -Skarbie ,nie chce się wtrącać ale ..... -Angela zaczeła mówic do Brennan -Słuchaj skarbie ,daj mi spokój nie będe rozmawiac mam inne sprawy i wyszła z gabinetu Instytut Mary wzieła płaszcz i ruszyła do wyjścia -Brennan -usłyszala glos Hoginsa -Tak ?-zapytała próbując ukryć gniew -Chodz na chwile . Mary ruszyła za nim . -Spójrz na to -wskazał na jakies kości -co myślisz ? ...
drBrennan