Scenario.doc

(81 KB) Pobierz

Uroczysty apel z okazji świąt Bożego Narodzenia

Edit by: Marcin Gorzelany

 

Prowadzący 1:

              Różne sprawy stały się dla nas w okresie Bożego Narodzenia ważne... Problem, z kim obchodzimy święta, co będziemy jeść, pić, jakie podarujemy i otrzymamy prezenty... Sens tych świąt zszedł na dalszy plan...

              W pośpiechu codzienności zapomnieliśmy o najważniejszym. Nie przygotowaliśmy się na narodzenie Chrystusa. Nie żyliśmy Adewentem – nadzieją na Jego przyjście. Bez takiego przygotowania to święto zostało ukryte w głębi naszego serca. Czujemy się, jakby zamknięto przed nami drzwi. I bywamy z tego powodu smutni...

 

Prowadzący 2:

              Nie popełniajmy w tym roku starych błędów. Przygotujmy się do Bożego Narodzenia, aby mogło być przez nas naprawdę przeżyte, aby na Boże Narodzenie nawiedziła nas radość z przyjścia Zbawiciela i Jego pokój. Niech to będzie dla nas najważniejsze, abyśmy wreszcie pojęli, co naprawdę stało się tamtej nocy...

 

Osoba 1.0:

              Okna wymyte, kurze pościerane, świąteczne pranie gotowe... Udało mi się dostać wszystkie prezenty. Ryby kupione... Wszystko upieczone... Jeszcze tylko podłogi trzeba wypastować, pójść do fryzjera i to by było na tyle...

 

Prowadzący 1:

              Gdyby ktoś z daleka patrzył na nasz glob, byłby z pewnością zaskoczony tym gorączkowym przygotowaniem, tym rosnącym z dnia na dzień ruchem w sklepach, tym gwałtownym sprzątaniem, gotowaniem, pieczeniem... Do czego się tak przygotowują? Kto ma przyjść do nich?

 

Prowadzący 2:

              Czy słyszysz – poprzez hałas ulicy, ludzki gwar, krzyki, narzekania – anielskie śpiewy?

              Czy dostrzegasz – wśród świateł ulicy – Jego gwiazdę?

              Przyszedł, aby pomóc nam żyć. Żeby poprzez naszą małość, podłość, nędzę, poprzez chęć prześliźnięcia się przez świat w wygodzie i spokoju potrafiła się przebić nasza wspaniałość. Żebyśmy potrafili rzucić na szalę Bożego sądu samych siebie...

 

Osoba 2.0:

              Jak nie mieć, kiedy inni mają? Jak nie chcieć więcej, gdy inni więcej mają? Jak nie chcieć lepszego, skoro inni mają?

 

Prowadzący 1:

              I tak rzeczy zamurują Twoją wyobraźnię, myśli, uczucia...

              Odtąd już nic nie usłyszysz. Odtąd już nic nie zobaczysz. Odtąd już nic innego nie poczujesz. Twoje ręce będą szukać twardego kształtu rzeczy. A wtedy już Cię mają. Już nie jesteś wolny. Nie jesteś człowiekiem. Jesteś opętanym żądzą posiadania nędzarzem.

 

Prowadzący 2:

              I dlatego Jezus wciąż nas poucza, że trzeba być, a nie mieć; że trzeba działać, a nie czekać. Trzeba dawać – nie zbierać... I dlatego urodził się w stajni i położono w żłobie....

 

 

 

Prowadzący 1:

              Nie zobaczysz gwiazdy betlejemskiej jeśli jej nie będziesz wypatrywał. Nie usłyszysz anielskiego śpiewu, jeśli nie będzie będziesz nasłuchiwał.

              A komu bardziej potrzeba wypatrywać pociechy, jak nie nam: przestraszonym chorobami, które grasują za ścianą, śmiercią, krążącą wokół nas, nieszczęściami, które wywracają nasze z takim trudem ustabilizowane życie, starością, w którą wszyscy się pogrążamy

 

Prowadzący 2:

              A komu najbardziej trzeba nasłuchiwać ratunku, jak nie nam: świadomym coraz bardziej naszej niezręczności, słabości, ułomności, głupoty. Nam – coraz bardziej zgnębionym, stłamszonym, smutnym...

 

Osoba 2.1:

Tylko tak można spotkać Boga – ze złotem, kadzidłem, mirrą...

Ze złotem miłości aż do całkowitego oddania siebie, do całkowitego poświęcenia...

Z kadzidłem zachwytu, aż do oszołomienia...

Z mirrą cierpienia, smutku, świadomości grzechu...

Tylko tak można spotkać Boga. Spotkać siebie...

Siebie, jako małego człowieka, stojącego wobec ogromu niepojętej Rzeczywistości, do której dochodzi się przez miłość, zachwyt i cierpienie...

 

Osoba 3:

Jezus mógłby jeszcze raz przyjść na ziemię.

Przyjść znów jako dziecko ubogich ludzi, nie mieć dachu nad głową -

              - jest dosyć dzielnic ubóstwa..

Hotele stoją otworem dla ludzi z gotówką.

Chętnie przyjmuje się w domu gości – krewnych, znajomych, przyjaciół.

Maryja była biedna i nie miała w Betlejem przyjaciół...

Również dziś stałaby przed zamkniętymi drzwiami...

Jezus znów mógłby przyjść na ziemię.

Znów mogłaby zabłysnąć gwiazda.

Tylko...

Kto zauważyłby gwiazdę między wieżowcami?

Kto usłyszałby anielski chór w wielkomiejskim gwarze?

Obyśmy Go nie przegapili...

 

Osoba 4:

Spotkałam Jezusa.
Stał w wieczór wigilijny przed naszym kościołem.
W dżinsach, w niewyczyszczonych butach
I z brudnymi rękami.
Syn Boży...
Poznałam Go tylko po jego uśmiechu.
Ten uśmiech – nie był z tego świata.
Powiedział : idź do kościoła, może dziś zrozumiesz
Ewangelię Bożego Narodzenia. Słyszysz ją po raz kolejny w swoim życiu – mogłaby jeszcze zmienić je.
On sam nie wszedł. Miał coś do zrobienia.
Opowiadał o starych ludziach, których tej nocy powinien by odwiedzić, żeby się ucieszyli.
O małżeństwie, które jest w niebezpieczeństwie i któremu musi zanieść pokój.
O młodym człowieku, który jest samotny i bezradny, którego musi wysłuchać i ofiarować mu bezgraniczną nadzieję.
Poszłam do kościoła. Byłam smutna, bo nie spotkałam tam Jezusa.
Był na zewnątrz – jak wtedy.
Wiedziałam, że idzie przez naszą wieś, nasze miasto, ulicami całego świata.
Musiał pomagać tam, gdzie my znów tak żałośnie zawiedliśmy.
Zbudziłam się ze łzami w oczach.
Był wieczór wigilijny.

 

Osoba 5:

Przychodzisz do nas co roku, Maleńki,
Przez dwa tysiące lat i w serca pukasz
I wciąż nie mamy miejsca w naszych smutkach dla Ciebie,
Gościu nasz i Przyjacielu.
Przez dwa tysiące lat tęsknimy,
Wciąż oczekując i tracąc nadzieję.
I tak szukamy się wzajemnie i gubimy,
Gdy co dzień wstaje świt i noc ciemnieje.
Lecz póki w nas tęsknota nie zamarła,
Póki co rok się rodzisz w wieczór srebrny –
Nie grozi nam, by rozpacz nas pożarła
I niebo stało się otchłanią czarną.

 

Prowadzący 1:

Żeby tak w Noc Betlejemską cały świat się nad Tobą pochylił i żeby wszyscy zaniemówili w świętym zdumieniu.
 

Prowadzący 2:

I żeby jeden drugiemu spojrzał dziś w oczy inaczej...
 

Prowadzący 1:

Żeby w pokoju tej nocy pobladły troski nasze i niepokoje zgasły.
 

Prowadzący 2:

By żaden człowiek nie był obcy.
 

Prowadzący 1:

Żeby nie było samotnych.
 

Prowadzący 2:

By każdy z każdym dzielił się sercem jak wigilijnym opłatkiem – z dobrymi łzami w oczach.
 

Prowadzący 1:

By drogi krzywe stały się prostymi.
 

Prowadzący 2:

By ktoś przypomniał sobie nagle kolędę dawno zapomnianą.
 

Prowadzący 1:

By ktoś przebaczył.
 

Prowadzący 2:

Ktoś rozpłakał się nad winą darowaną.

Prowadzący 1:

By ktoś zamknięte drzwi otworzył.
 

Prowadzący 2:

By wszyscy byli dobrej woli, a ponad światem pokój
 

Prowadzący 1:

Boży Pokój...

 

Osoba 1:

              Późno już. Niedługo nadejdzie noc - Noc Bożego Narodzenia. Swoją radością chce się podzielić z Tobą. Jak to dobrze, że jesteś.

 

Osoba 2:

              Z opłatkiem w dłoni składam Ci życzenia. Chcę, żeby w Twoim sercu rozkwitła wiosna. Żyj szczęśliwie!

 

Osoba 3:

              Jedno życzliwe słowo potrafi stopić wszystkie żale, smutki. Przy wigilijnym stole pada wiele takich słów. Nic więc dziwnego, że jest to najpiękniejszy dzień w roku.

 

Osoba 4:

              Jedno życzliwe słowo potrafi stopić wszystkie żale, smutki. Przy wigilijnym stole pada wiele takich słów. Nic więc dziwnego, że jest to najpiękniejszy dzień w roku.

 

Osoba 5:

              To nie wspólna kolacja, prezenty i życzenia wyznaczają czas Bożego Narodzenia, ale wewnętrzna przemiana, jaka dokonuje się w człowieku, gdy w jego życie wkracza Chrystus.

 

Prowadzący 1:

              W tę nadchodzącą świętą noc miłości, przebaczenia, kiedy „Bóg się rodzi, moc truchleje”,

życzymy wszystkim błogosławieństwa Bożej Dzieciny na każdy dzień Nowego Roku. Niech

narodzone Dzieciątko ześle Wam łaskę zdrowia, nadziei i spokoju wewnętrznego, a święta niech

będą prawdziwym duchowym, chrześcijańskim przeżyciem i spełnieniem nieustannego dążenia

człowieka do szczęścia.

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin