Cook Robin - Interwencja.pdf

(1838 KB) Pobierz
1046322075.003.png
ROBIN COOK
INTERWENCJA
(Intervention)
Przeoży Maciej Szymaski
Wydanie polskie: 2009
Wydanie oryginalne: 2010
1046322075.004.png 1046322075.005.png
 
Powieść niniejszą dedykuję tym rodzinom
ofiarom oraz badaczom,
którzy przyczynili się do nadzwyczajnych
postępów w leczeniu nowotworów u dzieci.
Oraz mojej ukochanej Maci
1046322075.001.png
Pewien czowiek imieniem Szymon który dawniej zajmowa się
czarną magią wprawia w zdumienie lud Samarii i twierdzi że jest
kimś niezwykym Poważali go wszyscy od najmniejszego do
największego: Ten jest wielką mocą Bożą” – mówili A liczyli się z nim
dlatego że już od dość dugiego czasu wprawia ich w podziw swoimi
magicznymi sztukami Lecz kiedy uwierzyli Filipowi który naucza o
królestwie Bożym oraz o imieniu Jezusa Chrystusa zarówno mężczyźni
jak i kobiety przyjmowali chrzest Uwierzy również sam Szymon a
kiedy przyją chrzest towarzyszy wszędzie Filipowi i zdumiewa się
bardzo na widok dokonywanych cudów i znaków Kiedy Apostoowie
w Jerozolimie dowiedzieli się że Samaria przyjęa sowo Boże wysali
do niej Piotra i Jana którzy przyszli i modlili się za nich aby mogli
otrzymać Ducha Świętego Bo na żadnego z nich jeszcze nie zstąpi Byli
jedynie ochrzczeni w imię Pana Jezusa Wtedy więc wkadali
Apostoowie na nich ręce a oni otrzymywali Ducha Świętego Kiedy
Szymon ujrza że Apostoowie przez nakadanie rąk udzielali Ducha
Świętego przyniós im pieniądze Dajcie i mnie tę wadzę – powiedzia
– aby każdy na kogo naożę ręce otrzyma Ducha Świętego” Niech
pieniądze twoje przepadną razem z tobą – odpowiedzia mu Piotr –
gdyż sądzieś że dar Boży można nabyć za pieniądze Nie masz
żadnego udziau w tym dziele bo serce twoje nie jest prawe wobec Boga
Dzieje Apostolskie 8, 9-21
Biblia Tysiąclecia Pallottinum Pozna-Warszawa 1989
1046322075.002.png
Rozdzia 1
1 grudnia 2008
poniedziaek 420,
Nowy Jork, Stany Zjednoczone
Jack Stapleton w jednej chwili przeszed ze snu do stanu
cakowitego rozbudzenia Ucieka samochodem w dó stromą ulicą
miasta byskawicznie zbliżając się do grupy przedszkolaków
przechodzących parami po pasach i zupenie nieświadomych
niebezpieczestwa Daremnie wciska do oporu peda hamulca; wóz
pędzi wręcz coraz szybciej Jack krzycza do dzieci by zeszy z drogi
aż nagle zorientowa się że szeroko otwartymi oczami wpatruje się w
plamy świata z ulicznych latar rozlewające się po suficie sypialni jego
domu przy Sto Szóstej Zachodniej Ulicy w Nowym Jorku Nie byo
samochodu nie byo wzgórza nie byo dzieci By tylko kolejny
koszmarny sen.
Niepewny jeszcze, czy rzeczywiście krzycza Jack odwróci się do
żony W bladej poświacie padającej z niezasoniętego okna zobaczy że
Laurie śpi gębokim snem Najwyraźniej i krzyk by tylko częścią snu
Spojrza znów na sufit i wzdrygną się mimo woli wspominając ten
koszmar, który prześladowa go tak uporczywie i zawsze by równie
przerażający Zaczęo się na początku lat dziewięćdziesiątych gdy jego
pierwsza żona i dwie córki – dziesięcio- i jedenastolatka – zginęy w
katastrofie samolotu Leciay do Chicago by odwiedzić Jacka, który
Zgłoś jeśli naruszono regulamin