Coulter Catherine - Wiking 02 Walkiria.pdf

(1419 KB) Pobierz
Microsoft Word - Coulter Catherine - Walkiria _Wiking 02_
Catherine Coulter
WALKIRIA
Chromy dosi Ģ dzie konia, bezr ħ ki powiedzie stada,
Głuchy w walce wyka Ň e si ħ m ħ stwem bez granic;
ĺ lepiec lepszy jest od trupa na marach - Trup nie przyda si ħ nikomu.
Rozdział 1
Clontarf, twierdza du ı ska w Irlandii, 910
Poło Ň ył palec na ustach i popatrzył na swoich ludzi. Dwaj m ħŇ czy Ņ ni przeszli kładk ħ nad
ħ bokim parowem najciszej, jak tylko mogli, chocia Ň nie musieli zachowywa ę a Ň tak daleko
posuni ħ tych Ļ rodków ostro Ň no Ļ ci, gdy Ň błyskawica przeci ħ ła nocne niebo, a po chwili rozległ
si ħ pot ħŇ ny grzmot, gło Ļ niejszy ni Ň wojny bogów. Upiorna biel nieba i dr Ň enie ziemi
wydawały si ħ zjawiskami równie stałymi jak ulewny deszcz, zasnuwaj Ģ cy niebo i ziemi ħ , tak
g ħ sty, Ň e nie było wida ę własnej wyci Ģ gni ħ tej dłoni. Jednak Rorik dobrze wiedział, co czyni.
Wszystko przebiegało zgodnie z planem. Machn Ģ ł r ħ k Ģ w stron ħ pod ĢŇ aj Ģ cych za nim Haftera
i Sculli, a jego wargi rozci Ģ gn ħ ły si ħ w okrutnym u Ļ miechu. Einar był w twierdzy, musiał tam
by ę . Tak utrzymywał człowiek Rorika, Aslak, który przesłał t ħ wiadomo Ļę zaledwie przed
tygodniem. Tak, Einar musiał tam by ę , mimo Ň e jaka Ļ wied Ņ ma wrzeszczała z wałów, Ň e jest
w Dublinie u króla. Wied Ņ ma była prawdopodobnie nało Ň nic Ģ Einara i kłamała, staraj Ģ c si ħ
go chroni ę . Dotarli do tylnych odrzwi, solidnych i grubych, mog Ģ cych długo opiera ę si ħ
taranowi obl ħŇ niczemu. Tego dnia miały by ę otwarte, przynajmniej tak obiecał Aslak.
Rzeczywi Ļ cie stały otworem. Rorik nieznacznie je uchylił, po czym dał znak swoim ludziom,
by si ħ zbli Ň yli. Bezszelestnie podeszli i stan ħ li tu Ň za nim. Pochylił si ħ , wyj Ģ ł nó Ň i w Ļ lizn Ģ ł
si ħ do Ļ rodka. Nagle usłyszał za sob Ģ czyj Ļ głos: - Bra ę go! Nie ucieknie! Nie zabija ę !
Gwałtownie si ħ cofn Ģ ł i zobaczył trzech m ħŇ czyzn z wyci Ģ gni ħ tymi mieczami, którzy
zmierzali w jego stron ħ po szerokiej kładce, wci ĢŇ zawieszonej nad parowem. Ogarn ħ ło go
szale ı stwo i ŇĢ dza krwi. Przed nim stał tuzin uzbrojonych m ħŇ czyzn, gotowych do boju, ale
nie miało to w tej chwili Ň adnego znaczenia. Nie zamierzał si ħ wycofa ę , mimo Ň e był w stanie
w pojedynk ħ zabi ę tych trzech ludzi na kładce. Nie, czuł potrzeb ħ parcia naprzód. W Ļ ród
stoj Ģ cych naprzeciwko niego był Einar, człowiek, którego nigdy jeszcze nie widział.
Wykrzykn Ģ ł jego imi ħ , nazywaj Ģ c go tchórzem i morderc Ģ , i prowokuj Ģ c go do stawienia mu
czoła. - Einar! Einar! Wojownicy garnizonu, utworzywszy zwarty szereg, zbli Ň ali si ħ z
uniesionymi tarczami i mieczami. Zaryczał gło Ļ no jak ranny zwierz. Ci ludzie chronili Einara.
Rorik uniósł miecz i jak szaleniec wdarł si ħ pomi ħ dzy m ħŇ czyzn. Krew dziko t ħ tniła mu w
Ň yłach, a mózg ogarn ħ ła gor Ģ czka zabijania. Przedarł si ħ przez otaczaj Ģ cych go wojowników.
Einar musiał tam by ę . Ukrywał si ħ , osłaniał si ħ swoimi lud Ņ mi jak tarcz Ģ , ale Rorik był
zdecydowany go znale Ņę i poder Ň n Ģę mu gardło. Usłyszał ryk bólu, po chwili kolejne krzyki,
ale nie zwracał na nie uwagi. - Einar! Znów usłyszał z tyłu krzyk tego samego m ħŇ czyzny: -
Nie zabijajcie go! Nagle chwycił go las r Ģ k; został powalony na kolana w błotnist Ģ ziemi ħ .
Uderzył mieczem na odlew, opu Ļ cił tarcz ħ i zagł ħ bił nó Ň w czyjej Ļ nodze, wycinaj Ģ c kawał
mi ħ sa. U Ļ cisk r Ģ k na chwil ħ zel Ň ał; udało mu si ħ wsta ę , z no Ň em w jednej r ħ ce, a ociekaj Ģ cym
krwi Ģ mieczem w drugiej. Powodowany jedynie Ļ lep Ģ ŇĢ dz Ģ zemsty, krzyczał i przeklinał, z
oczami błyszcz Ģ cymi czerwonawo jak u demona. Grzmot zatrz Ģ sł ziemi Ģ pod stopami.
M ħŇ czy Ņ ni odskoczyli, ale zaraz potem otoczyli go kołem i poruszali si ħ to w prawo, to w
lewo w reakcji na jego ruchy, na palcach, w ka Ň dej chwili gotowi do ataku. Wyzywał ich od
tchórzy i sukinsynów. Gunleik, komendant garnizonu, stał za kr ħ giem wojowników i
przygl Ģ dał si ħ Rorikowi. Jego dwaj towarzysze byli ju Ň pojmani. Odnie Ļ li niezbyt powa Ň ne
obra Ň enia. Obaj odznaczali si ħ niezwykł Ģ sił Ģ i odwag Ģ . Jeden z nich był wysoki na prawie
dwa metry, lecz padł jak d Ģ b, kiedy Ivar uderzył go w głow ħ obuchem topora. Drugi po Ļ lizn Ģ ł
si ħ w błocie, a wtedy czterem m ħŇ czyznom udało si ħ go przytrzyma ę i ogłuszy ę r ħ koje Ļ ci Ģ
miecza. Lecz ten dzielny m ħŇ czyzna o dzikim spojrzeniu z pewno Ļ ci Ģ jeszcze si ħ nie poddał,
nie dałby si ħ te Ň wzi Ģę podst ħ pem, mimo to Gunleik nie chciał go zabija ę . Czterech ludzi
przytrzymywało go, krzycz Ģ c z bólu. Nie zabijajcie go! - krzykn Ģ ł znów Gunleik. Lecz jego
ludzie byli rozjuszeni i łakn ħ li krwi. Musiał to przerwa ę . Lada chwila mogli zabi ę przybysza.
Wyj Ģ ł nó Ň zza pasa, a potem wolno, ostro Ň nie uniósł go i starannie wymierzył. Kiedy Rorik
odwrócił si ħ w jego stron ħ , Gunleik wypu Ļ cił nó Ň , który jak srebrzysta strzała przeci Ģ ł Ļ cian ħ
deszczu i wbił si ħ w prawe rami ħ przybysza. Nie uszkodził ko Ļ ci, tylko mi ħĻ nie, dokładnie
tak, jak zaplanował to Gunleik. Rorik j ħ kn Ģ ł i zachwiał si ħ pod sił Ģ uderzenia, ale nie upadł. Z
krzykiem rzucił si ħ na najbli Ň ej stoj Ģ cego m ħŇ czyzn ħ , był ju Ň jednak wolniejszy; ludzka
słabo Ļę brała gór ħ nad niezłomnym duchem wojownika, nadw Ģ tlaj Ģ c jego siły. Potkn Ģ ł si ħ ,
lecz zaraz przyj Ģ ł wyprostowan Ģ postaw ħ . Stoj Ģ c w Ļ rodku kr ħ gu, wci ĢŇ toczył mieczem
dookoła. - Odsun Ģę si ħ ! - krzykn Ģ ł Gunleik. - Emund, spokój! Rozkazuj ħ , nie zabija ę go! - To
nie mogło ju Ň potrwa ę długo. W ko ı cu ten wojownik był tylko zwykłym Ļ miertelnikiem.
Niedługo ból za ę mi mu oczy, pot ħŇ ne rami ħ zdr ħ twieje, mi ħĻ nie Ļ ci Ģ gn Ģ si ħ i Rorik upadnie.
Ten jednak nie czuł bólu, miał tylko wra Ň enie, Ň e co Ļ zimnego przeszyło mu rami ħ . Nie
wiedział, co to jest, nie zd ĢŇ ył si ħ te Ň tym zaniepokoi ę . Tylko przez chwil ħ do Ļ wiadczał
dziwnego uczucia rozdarcia. Nagle przez kr Ģ g m ħŇ czyzn zacz ħ ła przepycha ę si ħ jaka Ļ
kobieta. Patrzyła na niego, na nó Ň tkwi Ģ cy mu w ramieniu, na połyskuj Ģ c Ģ w deszczu
r ħ koje Ļę . Rorik wci ĢŇ trzymał si ħ prosto, jedn Ģ r ħ k Ģ zataczaj Ģ c szerokie kr ħ gi mieczem, a
drug Ģ mierz Ģ c no Ň em w tych, którzy odwa Ň yli si ħ zbli Ň y ę . Kobieta sprawiała wra Ň enie
Ļ miertelnie przera Ň onej. Ale je Ļ li tak było, to dlaczego si ħ tu znalazła? Dlaczego na niego
patrzyła? Dlaczego podchodziła coraz bli Ň ej? Wdarła si ħ pomi ħ dzy dwóch m ħŇ czyzn i była
coraz bli Ň ej. Nagle Rorik zdał sobie spraw ħ , Ň e jest to ta sama kobieta, która go okłamała,
czarnowłosa wied Ņ ma, nało Ň nica Einara. - Mirana! Wracaj! To był głos m ħŇ czyzny, który
rzucił w niego no Ň em i krzyczał do wojowników, Ň eby go nie zabijali, jednak kobieta nie
zwracała na niego uwagi. Powoli, z wyci Ģ gni ħ t Ģ r ħ k Ģ , podeszła do Rorika. Który Ļ z
wojowników usiłował j Ģ powstrzyma ę , ale odtr Ģ ciła jego r ħ k ħ . Czy Ň by była szalona? A mo Ň e
widziała, Ň e Rorik jest bliski Ļ mierci, Ň e nie jest ju Ň w stanie nikogo zabi ę ? On tymczasem
patrzył na ni Ģ , my Ļ l Ģ c, Ň e ma przed sob Ģ irlandzk Ģ wied Ņ m ħ . Jej włosy, czarne jak dusza
chrze Ļ cija ı skiego niegodziwca, nadawały jej twarzy wygl Ģ d po Ļ miertnej maski. Wyra Ņ nie si ħ
go nie bała, a przynajmniej nie było tego wida ę na zalanej deszczem twarzy. Patrzył na
wyci Ģ gni ħ t Ģ dło ı , równie biał Ģ jak twarz. Zapewne przyszła tu, Ň eby zabra ę go do Walhalli.
W takim razie była walkiria. Nie, to niemo Ň liwe. Walkirie były jasnowłose i postawne, a ta
dziewczyna była drobna, wr ħ cz chuda. Poza tym była Ļ miertelniczk Ģ ... tak, z tymi czarnymi
włosami spływaj Ģ cymi na ramiona i piersi była tylko kobiet Ģ i... wrogiem. Mógł j Ģ zabi ę ,
gdyby tylko jej 'osi ħ gn Ģ ł. Jego ruchy stały si ħ wolniejsze. Nie mógł oderwa ę od niej wzroku;
było w niej co Ļ , co go przyci Ģ gało. Patrzył na jej usta, posiniałe z zimna, słyszał
wypowiadane przez ni Ģ słowa, ale ich nie rozumiał. Ogarn ħ ła go potworna słabo Ļę , która
oplotła go jak paj Ģ k sw Ģ ofiar ħ , przyprawiaj Ģ c o dziwn Ģ oci ħŇ ało Ļę . Czuł, Ň e traci ducha,
zostaje pozbawiony tego, co dot Ģ d czyniło Rorika Haraldssona m ħŇ czyzn Ģ , wojownikiem i
utrzymywało go przy Ň yciu. Nie był w stanie oddycha ę . Wiedział, Ň e w jego ramieniu tkwi
Ň ; dostrzegał srebrzyste ostrze prawie po r ħ koje Ļę pogr ĢŇ one w jego ciele, biel ko Ļ cianego
trzonka. Ogarn ħ ła go taka słabo Ļę , jakby chwyciła go w ramiona i Ļ cisn ħ ła z całej siły,
przyprawiaj Ģ c o niem ħ sk Ģ mi ħ kko Ļę w kolanach. Wied Ņ ma odezwała si ħ do niego słodkim
głosem. - Odłó Ň bro ı . Jeste Ļ ranny. Nikt nie zrobi ci krzywdy, przysi ħ gam. Daj mi miecz. -
Wyci Ģ gn ħ ła do niego r ħ ce o niezwykle małych dłoniach i nadgarstkach tak w Ģ tłych, Ň e
mógłby je bez trudu złama ę . Zmarszczył czoło, wci ĢŇ widz Ģ c j Ģ przed sob Ģ . Nie zwracała
uwagi na deszcz ani na fakt, Ň e Rorik bez trudu mógł j Ģ odepchn Ģę , i wyci Ģ gała do niego r ħ ce.
Miał ochot ħ j Ģ zabi ę , chwyci ę za t ħ biał Ģ szyj ħ . - Odłó Ň miecz. Pokr ħ cił głow Ģ i post Ģ pił krok
w jej stron ħ z uniesionym mieczem, a potem wolno opadł na kolana. Spojrzał na mokr Ģ
ziemi ħ , poczuł chłód deszczu, a powietrze otoczyło go ci ħŇ kim całunem. Upadł na twarz i z
trudem przewrócił si ħ na bok. Zimne błoto wydawało si ħ przywiera ę do jego duszy. To był
bezlitosny chłód pora Ň ki. Przegrał i pozostała mu ju Ň tylko Ļ mier ę .
Rozdział 2
czarnowłosa wied Ņ ma pochylała si ħ nad nim, jej biała twarz była bardzo blisko. Mówiła co Ļ
do niego cichym, łagodnym głosem, ale niczego nie rozumiał. Przez chwil ħ zastanawiał si ħ ,
czego od niego chce, ale nie miało to Ň adnego znaczenia. Szukał Ļ mierci. Przegrał, zawiódł
siebie, ojca i matk ħ . Wypu Ļ cił powietrze i znów zapadł si ħ w otchła ı . Obraz dziewczyny
znikn Ģ ł. Mirana cofn ħ ła si ħ od ło Ň a. Ranny na swoje szcz ħĻ cie był nieprzytomny. Patrzyła, jak
Gunleik nachyla si ħ nad nim, jedn Ģ r ħ k Ģ chwyta si ħ oparcia ło Ň a, zaciska palce na ko Ļ cianej
r ħ koje Ļ ci i wyci Ģ ga nó Ň z ramienia. Zrobił to szybko i sprawnie. Z rany buchn ħ ła czerwona
g ħ sta krew; było jej zbyt wiele, spływała po ramieniu na jasne włosy okrywaj Ģ ce tors. Mirana
przycisn ħ ła czyst Ģ Ļ ciereczk ħ do rany. Gunleik wytarł nó Ň w tunik ħ i schował go do pochwy,
po czym odchrz Ģ kn Ģ ł i odsun Ģ ł Miran ħ na bok. - Jestem silniejszy - powiedział, siadaj Ģ c na
ło Ň u i uciskaj Ģ c ran ħ . - Nie wiesz przecie Ň , kim on jest - zwróciła uwag ħ , ocieraj Ģ c brud z
twarzy nieznajomego. - Nie. Ale wiem, Ň e gdyby dopadł Einara, powiedziałby mu, kim jest, a
zabijaj Ģ c go, patrzyłby mu w oczy. - Dlaczego chcesz ocali ę mu Ň ycie? Einar nie ma lito Ļ ci
dla złodzieja, który kradnie kur ħ . Wi ħ c co zrobiłby z tym m ħŇ czyzn Ģ ? - Zabiłby go powoli i z
rozkosz Ģ . Mirana wytarła twarz nieznajomego, blad Ģ i Ļ ci Ģ gni ħ t Ģ w Ļ wietle Ļ wiecy z knotem z
sitowia. - Pozwól mu umrze ę - powiedziała w ko ı cu. - Nie mog ħ . Jestem lojalny wobec
twojego brata. To on zadecyduje o losie tego człowieka. Poza tym musimy si ħ dowiedzie ę ,
kim jest, czego chce i dlaczego tak bardzo nienawidzi Einara. Tu w gr ħ musi wchodzi ę silna,
zapiekła nienawi Ļę . Musimy si ħ dowiedzie ę , kto to jest. - Zapytaj o to jego ludzi, kiedy
odzyskaj Ģ przytomno Ļę . - Oczywi Ļ cie, Ň e ich zapytam, ale w Ģ tpi ħ , czy nam powiedz Ģ . Nie,
musz ħ porozmawia ę z tym człowiekiem, poniewa Ň to on jest ich przywódc Ģ i to on szuka
zemsty. - Gunleik był pewien, Ň e nieznajomy niczego mu nie powie, dopóki nie zobaczy
Einara, a nawet wtedy tego nie zrobi, jako Ň e nie udało mu si ħ zem Ļ ci ę . Zapewne umrze, nie
wyjawiaj Ģ c swej to Ň samo Ļ ci. - Dlaczego mój brat budzi tak Ģ nienawi Ļę ? Gunleik mocniej
przycisn Ģ ł szmatk ħ do rany, widz Ģ c, Ň e krew wci ĢŇ wypływa spod grubej warstwy wełny. -
B ħ dziesz musiała zapyta ę o wszystko Einara. Wydaje mi si ħ , Ň e on mo Ň e rozpozna ę tego
człowieka. Wyczuwam w nim nienawi Ļę , która mrozi dusz ħ . - Jest bardzo młody -
powiedziała Mirana. - W srebrnym hełmie wygl Ģ da jak demon i budzi l ħ k, ale to tylko
człowiek i... - Tak, to tylko człowiek, Mirano, lecz dobrze zbudowany i silny, prawdziwy
wojownik. Mam nadziej ħ , Ň e Einar pozwoli mu umrze ę z godno Ļ ci Ģ . Mirana równie Ň miała
tak Ģ nadziej ħ , dobrze wiedziała jednak, Ň e jej brat nie b ħ dzie w stanie powstrzyma ę si ħ od
przyjemno Ļ ci, bo widok ludzkiego cierpienia zawsze dostarczał mu wiele rado Ļ ci. Pomy Ļ lała,
Ň e nieznajomy jest bardzo przystojny. Odwróciła wzrok. Kiedy ten m ħŇ czyzna walczył na
dziedzi ı cu, jego miecz l Ļ nił jak srebrne naramienniki, wci ĢŇ okrywaj Ģ ce mu r ħ ce. Tak,
wygl Ģ dał jak demon, na pewno jednak nie przypomin Ģ ł starego diabła, ze swoimi złocistymi
włosami i wspaniale umi ħĻ nionymi nogami był bowiem postawny, krzepki i urodziwy. Miał
na sobie tylko tunik ħ zwi Ģ zan Ģ w pasie i solidne skórzane buty z rzemykami plecionymi a Ň do
kolan. Przy Ļ l ħ tu dwie kobiety, Ň eby zdj ħ ły z niego mokr Ģ tunik ħ i obmyły go z krwi i błota. -
B ħ d ħ uciskał ran ħ . Krwotok pomału ust ħ puje. Przysłała dwie nało Ň nice Einara. Nie była
uczciwa wzgl ħ dem ciebie. Istotnie, ten m ħŇ czyzna był niezwykle dorodny, miał wyraziste
rysy twarzy o mocnych ko Ļ ciach policzkowych, złote łuki brwi i gł ħ boki dołek w podbródku.
Niech nad nim wzdychaj Ģ i pieszcz Ģ jego ciało te lubie Ň nice. Wmawiała sobie ze nic jej to nie
obchodzi. Nie chciała sama si ħ nim zaj Ģę , gdy Ň sprawiłoby jej to zbyt wiele bólu, litowałaby
si ħ i nad sob Ģ , i nad nim. Zrobiło si ħ Ņ no. Mirana dopilnowała, Ň eby ich czterej ranni ludzie
otrzymali nale Ň yt Ģ opiek ħ . Nikt nie zgin Ģ ł, Thorowi niech b ħ d Ģ dzi ħ ki. Dwaj obcy wojowie
zostali zwi Ģ zani i zamkni ħ ci w szopie. Ich rany równie Ň zostały opatrzone. Mieli lekkie-
obra Ň enia, ale czuli potworny ból głowy. Powiedziała Ivarowi, który ich pilnował, Ň eby nie
spuszczał ich z oka, gdy Ň s Ģ dla nich niezwykle cenni- mog Ģ zdradzi ę , kim jest ich
przywódca. Gunleik polecił ludziom obserwowanie reszty wrogów, którzy zzi ħ bni ħ ci stali na
pla Ň y, w milczeniu kryj Ģ c si ħ przed deszczem pod nied Ņ wiedzimi skórami. Zapewne jeszcze
nie wiedzieli, Ň e ich przywódca został pokonany. Dochodziła północ. Mirana wstała i si ħ
przeci Ģ gn ħ ła. M ħŇ czy Ņ ni chrapali na ławach ustawionych wzdłu Ň Ļ cian, zawi ni ħ ci w
wełniane pledy lub nied Ņ wiedzie skóry. Gunleik stał, wpatruj Ģ c si ħ w pomara ı czowo
migoc Ģ ce drewienka w pale nisku, znajduj Ģ cym si ħ po Ļ rodku długiego domu. Pobru Ň d Ň ona
twarz zdradzała zdecydowanie, jasnoszare oczy były spokojne jak Ļ rodek burzy. Jego gołe
nogi nie wygl Ģ dały jak nogi wojownika, były krzywe, cho ę naznaczone bliznami z wielu
walk. - Jak my Ļ lisz, kiedy wróci mój brat? - zapytała cicho. - Twój przyrodni brat, Mirano.
Powiedział mi, Ň e wróci za dwa dni. U Ļ miechn ħ ła si ħ , słysz Ģ c zdecydowanie w głosie
Gunleika. - My Ļ lałam tylko o tym wojowniku. Nie miał w planie podboju. Przypłyn ħ ło tu nie
wi ħ cej ni Ň trzydziestu ludzi w dwóch łodziach. Nie zamierzał i Ļę dalej, przyszedł prosto do
twierdzy, Ň eby dosta ę w r ħ ce Einara. Tak, podziwiam jego przemy Ļ lno Ļę . Musiał wiedzie ę o
tylnym wej Ļ ciu, ale czekał, a Ň rozszaleje si ħ burza i zapadn Ģ ciemno Ļ ci. Jego wyzwania,
przekle ı stwa i obra Ņ liwe słowa to tylko blaga, prowokacja. Przybył tu z zaledwie dwoma
wojownikami. Chcieli wej Ļę do twierdzy, znale Ņę Einara i go zabi ę . Pozostali mieli robi ę
zamieszanie na pla Ň y, przyci Ģ gaj Ģ c uwag ħ moich ludzi. Podziwiam go, Mirano. Jest odwa Ň ny
i podj Ģ ł wielkie ryzyko. Ale jego plan si ħ nie powiódł i b ħ dzie musiał umrze ę . - Jego ludzie s Ģ
na pla Ň y. My Ļ lisz, Ň e kiedy si ħ zorientuj Ģ , Ň e mu si ħ nie powiodło, odpłyn Ģ bez niego? Na
pewno nie b ħ d Ģ szturmowa ę twierdzy, nie maj Ģ Ň adnych szans. Gdybym był jego
wojownikiem, czekałbym na niego, a Ň diabeł chrze Ļ cijan przyszedłby po moj Ģ dusz ħ . Ja te Ň
bym czekała - oznajmiła i zapatrzyła si ħ w dogas Ģ j Ģ cy ogie ı . - Na pewno wiesz, Ň e to
oznacza, i Ň mamy w Clontarf, jego człowieka, szpiega. Wiem. Znajd ħ go. Musz ħ to zrobi ę jak
najszybciej, bo lord Einar wpadnie w gniew. Mirana pomy Ļ lała, Ň e jej brat mo Ň e ukara ę
Gunleika. Nało Ň yła owsianki do miski i podała starszemu m ħŇ czy Ņ nie. Nic nie jadłe Ļ . To
smaczne. Tu masz miód. Jedz. Znajdziemy tego szpiega, nie martw si ħ . Popatrzyła na niego z
miło Ļ ci Ģ . Był jej bliski jak ojciec, który umarł, gdy miała dwana Ļ cie lat. Została wtedy
posłana do Clontarf i oddana pod opiek ħ przyrodniego brata. Tu poznała Gunleika, który
obchodził si ħ z ni Ģ delikatnie, chocia Ň był pow Ļ ci Ģ gliwy w okazywaniu uczu ę . Nauczył j Ģ
posługiwa ę si ħ z broni Ģ , bo tylko to potrafił. Einar zgodził si ħ na to. Mirana zdawała sobie
spraw ħ , Ň e Ļ wiadomo Ļę , i Ň siostra potrafi szy ę , gotowa ę , prowadzi ę gospodarstwo, a tak Ň e
walczy ę jak m ħŇ czyzna, sprawia mu spor Ģ satysfakcj ħ . Tak, Einar był wła Ļ nie taki. Stary
Halak podszedł do niej i poklepał j Ģ po ramieniu, Ň ycz Ģ c dobrej nocy. Pokiwała głow Ģ i
podzi ħ kowała mu. Był dobrym człowiekiem i słu Ň ył jej z oddaniem. Załatał te Ň dziur ħ w
dachu, tak Ň e deszcz nie wlewał si ħ ju Ň do chaty. W Ļ rodku było ciepło, w powietrzu unosił
si ħ niebieskawy dym, niezbyt g ħ sty i nie powoduj Ģ cy kłopotów z oddychaniem. Patrzyła, jak
Gunleik je owsiank ħ , najpierw powoli, potem, gdy poczuł, jak bardzo jest głodny, z coraz
wi ħ kszym apetytem. Min ħ ło zaledwie kilka godzin, odk Ģ d przypłyn ħ ły tu dwie obce łodzie,
ale wydawało si ħ to bardzo odległe w czasie. Mirana natychmiast domy Ļ liła si ħ , kto jest ich
dowódc Ģ . Stał na pla Ň y, jakie Ļ dwadzie Ļ cia metrów poni Ň ej twierdzy Clontarf, z szeroko
rozstawionymi nogami, z głow Ģ odchylon Ģ do tyłu, i prowokował ich, zarzucał tchórzostwo,
szydził z Einara ukrywaj Ģ cego si ħ za spódnic Ģ wied Ņ my. To ona musiała odpowiedzie ę .
Kiedy krzykn ħ ła, Ň e jej brata nie ma w twierdzy, nieznajomy wybuchn Ģ ł szyderczym,
pogardliwym Ļ miechem, który długo dzwonił w powietrzu. Ludzie Einara, skupieni na
dziedzi ı cu, wpadli w gniew; niemal czuła towarzysz Ģ ce im napi ħ cie. Musiała zareagowa ę ,
była wszak siostr Ģ pana tej twierdzy. - Jestem Mirana, siostra Einara. Mój brat jest w Dublinie
u króla. Nigdy nie zapomni postawy przybysza, kiedy arogancko odkrzykn Ģ ł: - Pani, wracaj
Zgłoś jeśli naruszono regulamin