PREZENT
Na dworze było jeszcze szaro, gdy dzieci podążały w stronę szkoły. Mróz skrzypiał delikatnie pod butami, a śnieg prószył prosto w oczy roześmianych chłopców i dziewczynek, które wchodziły do szkoły.
- Cześć wam! - krzyczy Tomek, wchodząc do klasy.
- Co robiłaś w czasie ferii?
- Jaką miałaś gwiazdkę?
- Ja dostałam nowe łyżwy i lalkę "Barbie", co mruga oczami - chwaliła się Basia.
- A do mnie przyjechali goście z Francji - rzekł z dumą w głosie Łukasz.
Ania uśmiechnęła się tajemniczo i nic nie odpowiadając usiadła w swojej ławce.
- Myślałby kto, ale z ciebie księżniczka - powiedziała siedząca obok Gosia.
- Jak nie chcesz nam nic powiedzieć to nie, obejdzie się - mruknął, Krzyś i dalej coś wykrzykiwał stojąc na krześle.
Ania patrzyła zamyślona w okno i prawie nie słyszała hałaśliwych głosów swoich koleżanek. Usłyszała tylko słowa Agnieszki, sąsiadki z jednego bloku, w których wyczuła ton zazdrości:
- Wiesz Iza, myślę że Anka dostała znowu dużo nowych zabawek. Często wieczorem gdzieś wychodziła z babcią. Czasem zjeżdżała z nami na sankach i grała w śnieżki. A raz lepiła bałwana z tą rudą Aśką, której przecież nikt nie lubi.
- Myślę, że ma komputer i dlatego taka dumna - stwierdziła Agnieszka.
- Masz rację. I pewnie nie chce nam go pokazać - potwierdziła Iza.
Wszyscy w klasie wiedzieli, że Ania mieszka z babcią: Jej mamusia umarła trzy lata temu, a tatuś jest marynarzem i rzadko bywa w domu. Przysyłał co prawda wiele prezentów, ale one nie cieszyły dziewczynki. Bardzo często przynosiła słodycze do szkoły i dzieliła się z innymi. Dlatego niektórzy nazywali ją: Anka Niespodzianka.
- Dzień dobry dzieci - powtórzyła drugi raz pani wychowawczyni,
której nikt nie zauważył, gdy weszła. Nawet nikt nie słyszał głośnego dzwonka, wołającego na pierwszą po feriach świątecznych lekcję.
- Dzień dobry! - odpowiedziała chórem klasa, z wyjątkiem Maćka, który kończył kanapkę przeznaczoną na drugie śniadanie.
- Smacznego! - powiedziała pani i roześmiała się serdecznie do sympatycznego "żarłoka".
- Przepraszam, to już ostatni raz - powiedział Maciek i zarumienił się po same uszy.
- Czy wszyscy są zdrowi? - spytała pani.
- Tak, wróciliśmy cali i zdrowi - odpowiedział Marek.
- To bardzo się cieszę, ale przechodzimy do lekcji - rzekła pani przerywając szmer w klasie.
- Na dzisiejszej lekcji języka polskiego wszyscy będą odpowiadać - tu pani spojrzała na drugoklasistów, którzy z przerażeniem próbowali przypomnieć sobie ostatni temat.
Wychowawczyni uśmiechnęła się i zarazem wyjaśniła uczniom, z czego będą pytani.
- Każde dziecko opowie, jak spędziło - Święta Bożego Narodzenia. Klasa odetchnęła z ulgą.
- To może ja pierwszy - krzyczał Tomek.
- Nie, według alfabetu - sprzeciwiła się Gosia.
- Pierwsza opowie Ania - powiedziała pani.
- Na pewno nie zechce, bo ona jest obrażona - szepnęła głośniej Gosia.
- Nie przeszkadzajcie, Aniu, proszę mówić. I Ania zaczęła:
- Święta Bożego Narodzenia spędziłam w domu z babcią. Tatuś był na rejsie w Indiach.
Rzeczywiście przysłał mi wiele prezentów i słodyczy, dla was także. Ale najpiękniejszy prezent dostałam od babci, która bardzo się o mnie troszczy i wie, że brakuje mi mojej mamusi. Dlatego babcia podarowała mi... "Nową Mamę". I tu Ania spojrzała zagadkowo na zasłuchaną klasę.
- Ta "Nowa Mama" to figurka Niepokalanej. To mama Pana Jezusa, moja, pani i wasza. Ona wszystkich bardzo kocha, troszczy się lepiej niż nasze mamy. Jej wszystko można powiedzieć, bo Ona zrozumie nawet nasze błędy i pomoże je naprawić. W czasie ferii rzadziej wychodziłam na dwór, gdyż tak wiele miałam Jej do powiedzenia. Postawiłam figurkę na nowej półce obok łóżka, a przy niej kwiaty i świeczkę. To jest moja Nowa Mama. Często z babcią chodzimy do kościoła na Mszę świętą i odmawiamy różaniec, wtedy Ona najlepiej słucha naszych próśb.
W klasie ucichło tak, że słychać było latającą pod lampą muchę. Ania mówiła dalej:
- Postanowiłam nie rozstawać się z Nią, dlatego noszę na sobie "Cudowny Medalik", na którym widnieje Jej wizerunek. - Czy chcielibyście mieć takie medaliki?
- No jasne - rzekł Tomek. - Ale skąd je wziąć?
Ania wyjęła z tornistra plastikowe pudełeczko z poświęconymi Medalikami i rozdawała kolejno.
Pani również wzięła medalik, ucałowała i zawiesiła na szyi, a Ani wstawiła w dzienniku dużą szóstkę.
s. Faustyna
Mały Rycerzyk Niepokalanej 1 - 1995
Nikolas53