NIBY PRZYPADEK
Kiedy Mirka po feriach weszła pierwszy raz do klasy, Marysia spojrzała na nią uważnie i powiedziała z uśmiechem:
- Masz śliczną bluzeczkę! Błękitną, jak twoje oczy. Bardzo ci w niej ładnie.
- Od babci - odrzekła dziewczynka. - Za dobre świadectwo.
- O! Mirka ma wreszcie coś nowego! - zdziwiła się Renatka. - Świetny fason. Zakładeczki z przodu - odlotowe! Gdzie kupiłaś?
Dzwonek na lekcję przeszkodził w dalszej rozmowie. Na przerwie Mirka oznajmiła Marysi:
- To jest bluzka uszyta przez babcię. Przerobiła ją ze swojej sukienki. Tobie mogę to powiedzieć, ale Renatce nie. Wstydzę się. A nie chcę kłamać.
- Nie masz się czego wstydzić. Mówić wszystkiego też nie musisz. Ja mogę odpowiadać za ciebie, jeżeli zapyta jeszcze raz.
- Więc gdzie kupiłaś to cudeńko? - zagadnęła Renatka, podchodząc bliżej. - Czy to firmowy sklep?
- Chyba nie chciałabyś mieć takiej samej bluzki jak Mirka? - zdziwiła się Marysia.
- Raczej nie... Ale może w tym sklepie są inne ładne rzeczy.
- A po co ci one? Masz tyle pięknych strojów, jak żadna dziewczynka w naszej klasie. A może nawet w całej szkole?
- To prawda - uśmiechnęła się Renatka. - Mam ich mnóstwo.
- No, i dobrze. Niech Mirka też ma coś takiego, czego nie mają inne koleżanki. Nawet ty.
- Ależ ja nie dlatego! - zaprotestowała Mirka. - Ja tylko...
- Dajmy już temu spokój - przerwała jej Marysia. - Lepiej opowiedz nam, Renatko, jak spędziłaś ferie?
- Och, było wspaniale, cudownie! - zaczęła, jak zwykle z egzaltacją, dziewczynka. - Najpierw pojechaliśmy do Warszawy...
Opowiadała z zapałem. Lubiła to robić.
* * *
Minęło kilka tygodni. Zbliżała się wiosna. Pewnego dnia Mirka, jej młodszy brat Janek i babcia wybrali się do parku. Po drodze spotkali najpierw Marysię, a zaraz potem Renatkę. Spacerowali całą gromadką, a wreszcie usiedli na ławce. Słońce przygrzewało. Mirka rozpięła wiatrówkę.
- Widzę, że jesteś w tej pięknej bluzeczce - rzekła Renatka. - Czy pani wie - zwróciła się do babci - że Mirka nie chce mi powiedzieć, gdzie ją kupiła?
- Bo ta bluzka nie jest kupiona, tylko uszyta przez babcię! - wykrzyknął z dumą Janek. - Nasza babcia umie pięknie szyć. Te spodnie też mi uszyła.
Zrobiło się cicho. Mirka zaczerwieniła się i spojrzała z obawą na Renatkę. "Pewnie się obraziła". Jednak dziewczynka roześmiała się wesoło.
- Oj, Mirka, Mirka! Gdyby moja babcia tak umiała szyć, nie ukrywałabym tego. Raczej przeciwnie. Proszę pani! - zwróciła się znów do babci - czy pani zechce uszyć mi coś równie oryginalnego? Bardzo proszę! Cena nie gra roli,
- W zasadzie szyję tylko dla rodziny - odrzekła z wahaniem babcia.
- Ale niech będzie. - Dziękuję! - ucieszyła się dziewczynka. - Tobie, Janku, też. Ujawniłeś firmę! A Mirka nie chciała, no, no...
Od tej pory babcia dostawała co jakiś czas małe zamówienie od Renatki. Była bardzo zadowolona. W domowym budżecie liczył się każdy grosz. Pewnego dnia z Renatką przyszła jej mama. Zapytała, czy babcia zgodzi się przyjąć pracę chałupniczą: szycie bluzek do prywatnego sklepu z damską odzieżą?
- Właścicielka jest moją przyjaciółką. Pilnie poszukuje dobrej krawcowej. A pani ma po prostu talent w rękach. Wszystko będzie legalnie, na umowę, uczciwie płacone. Proszę się zgodzić! Babcia zgodziła się z radością.
- To prawdziwa łaska Boża, że babci trafiła się ta praca - powiedziała mama któregoś dnia przy obiedzie. - O ileż łatwiej nam się teraz żyje! Było już bardzo ciężko.
- Tatuś szuka pracy tak długo i wciąż daremnie - zauważyła Mirka. - A do babci praca przyszła sama.
- Dziwnymi drogami chodzi Opatrzność Boża - uśmiechnęła się babcia. - Niby przypadek - spotkanie w parku. A naprawdę zrządzenie dobrego Boga. Codziennie Mu za to dziękuję.
- My też - odezwał się tato. - Wszyscy. Przy każdym pacierzu. Tylko... czy to nie za duży wysiłek dla ciebie, mamo?
- Odciążyliście mnie, kochani, od wszelkich prac domowych. A szycie to dla mnie przyjemność. Lubiłam to od dziecka. Wcale się nie męczę.
- Babciu, ja bym też chciała nauczyć się tak pięknie szyć - rzekła Mirka. - Spróbuj mnie uczyć, proszę! Będę się bardzo starała.
- Ależ chętnie! Czekałam, kiedy mnie o to poprosisz - ucieszyła się babcia. - To ci się może przydać w życiu. Nauczę cię wszystkiego, co sama umiem.
- W czasie wolnym od lekcji, oczywiście - dodał tato. - Szkoła przede wszystkim.
- To jasne. Bądź spokojny - zapewniła babcia. - Mireczko, możemy zacząć nawet jutro. Mam uczennicę, co za radość!
Zofia Śliwowa
Nikolas53