W ubiegłym tygodniu w szkole Marcina była wielka uroczystość - nadano szkole imię Bohaterów II Wojny Światowej. Na akademii zebrali się kombatanci świadkowie trudnych wojennych czasów i uczestnicy walk. Świadków i kombatantów odszukiwali miejscowi harcerze. Marcin znalazł ich aż trzech; byt wśród nich dziadek Marcina. Kombatanci, byli żołnierze, opowiadali o swoich wojennych przeżyciach, niebezpiecznych przygodach, o kolegach, którzy wówczas stracili swoje młode życie. Wszyscy bardzo mocno przeżyli to świadectwo.
Kiedy Marcin wrócił do domu, opowiadał o wszystkim, co usłyszał, swojej rodzinie. Jednak po chwili zadał swoim rodzicom dość niespodziewane pytanie: "No tak oni jeszcze żyją, mogą powiedzieć, jak było w czasie wojny, ale skąd my wiemy, co było dawniej, co było sto, dwieście, czy tysiąc lat temu? Przecież ludzi z tamtych czasów już nie ma. Kto nam opowie na przykład o życiu Pana Jezusa."
W domu natychmiast rozgorzała zacięta dyskusja. Każdy miał tu coś do powiedzenia. W końcu przerwał to tato Marcina pytając: "Czy świadectwo musisz mieć tylko w formie ustnego przekazu? Są przecież jeszcze pisma, są zachowane dzieła dawnej kultury, sztuki mówiące o ludziach z przeszłości. O Panu Jezusie świadectwa dają również liczni pisarze, ewangeliści i apostołowie". - Tato wziął z półki Pismo święte i odczytał tekst, którego i my dzisiaj wysłuchaliśmy.
Ks. Bogdan Molenda KATOLICKI UNIWERSYTET LUBELSKI – ŚWIADEK ZMARTWYCHWSTANIA NA POLSKIEJ ZIEMI BK 88
Nikolas53