Rozważania o podstawach kaznodziejstwa 21
1
Rozważania o podstawach kaznodziejstwa
Korzenie w Biblii
Czytając niniejszy rozdział zwróć uwagę na: (1) Definicję kazania; (2) Zakres przydatności kazania; (3) Podstawowe założenia kaznodziejstwa; (4) Elementy przygotowania kaznodziei.
Wygłaszanie kazań jest działalnością mającą niezaprzeczalny mandat biblijny. Korzeniami swymi sięga ono pierwszych proroków, jeśli chodzi o Stary Testament, oraz polecenie głoszenia ewangelii wszelkiemu stworzeniu, jeśli chodzi o Nowy. Profetyzm hebrajski jako szczególne powołanie Boże datuje się od czasów Mojżesza, choć już w odniesieniu do okresu wcześniejszego możemy mówić o posłańcach przemawiających w imieniu Boga. Urząd proroka Bożego zdefiniowany został w 5 Księdze Mojżeszowej 18,14-22 (szczególnie zaś w w. 18):
...Narody, które ty wypędzasz, słuchają wieszczbiarzy i wróżbitów, a na to Pan tobie nie pozwolił. Proroka takiego jak ja jestem, wzbudzi ci Pan, Bóg twój, spośród ciebie, spośród twoich braci. Jego słuchać będziecie. Według tego, jak prosiłeś Pana, Boga twego, na Horebie, w dniu zgromadzenia, mówiąc: Nie chciałbym już słyszeć głosu Pana, Boga swego, i patrzeć nadal na ten wielki ogień, abym nie zginął. Pan rzekł do mnie: Słusznie powiedzieli. Wzbudzę im proroka spośród ich braci, takiego jak ty. Włożę moje słowa w jego usta i będzie mówił do nich wszystko, co mu rozkażę. Jeśli więc kto nie usłucha moich słów, które on mówić będzie w moim imieniu, to ja będę tego dochodził na nim. Wszakże prorok, który ośmieli się mówić w moim imieniu słowo, którego mu nie nakazałem mówić, albo który będzie przemawiał w imieniu innych bogów, taki prorok poniesie śmierć. A jeśli powiesz w swoim sercu: Po czym poznamy słowo, którego Pan nie wypowiedział? Jeżeli słowo, które wypowiedział prorok nie w imieniu Pana, nie spełni się i nie nastąpi, jest ono słowem, którego Pan nie wypowiedział, lecz w zuchwalstwie wypowiedział je prorok; więc nie bój się go.
„Prorok” albo kaznodzieja to ten, którego Pan „wzbudza” lub powołuje. Prorok posiadający autorytet Boga wymaga posłuchu: „Jego słuchać będziecie”, ponieważ „[Ja, Pan] włożę moje słowa w jego usta...” Nie ma potrzeby zastanawiać się, co Pan myśli o kazaniu. Mówi On bowiem: „Jeśli więc kto nie usłucha moich słów, które on mówić będzie w moim imieniu, to ja będę tego dochodził na nim”. Kazanie — i słuchanie kazania — zawsze było ogromną odpowiedzialnością. I zawsze nią pozostanie.
Kazanie jest komunikowaniem prawdy odkrywanej w Piśmie Świętym w sposób pozwalający zastosować Słowo Boże w codziennym życiu. Celem kazania jest wzbudzenie u słuchacza pozytywnej reakcji na poselstwo Biblii. Neh 8,8 opisuje czynność, którą wykonujemy jako kaznodziejowie: czytamy tekst, przybliżamy jego znaczenie, objaśniamy, w jaki sposób należy go rozumieć i zastosować w codziennym życiu (zob.: Łk 4,16-21).
Niektórzy homiletycy powołują się na tekst z Księgi Nehemiasza 8,8 jako inaugurujący kaznodziejstwo w dzisiejszym jego rozumieniu: „I [ci wyznaczeni] czytali z księgi zakonu ustęp za ustępem, od razu je wyjaśniając, tak że zrozumiano to, co było czytane”. Fragment ten opisuje czynność, którą wykonujemy jako kaznodziejowie: czytamy tekst, przybliżamy jego znaczenie, objaśniamy, w jaki sposób należy go rozumieć i zastosować w codziennym życiu. Ta forma nabożeństwa przetrwała niewątpliwie do czasów Jezusa, kiedy zwyczajem synagogi było czytanie fragmentów Pism Świętych przez jedną lub więcej osób i komentowanie ich. Sam Jezus korzystał z tego przywileju (zob.: Łk 4,16-21).
Jeśli chodzi o Nowy Testament, to na określenie kazania użytych w nim jest kilka różnych słów. Najczęściej spotykanym jest słowo: keryssein, które znaczy: ogłaszać, a często tłumaczone jest słowem: kazać. Słowo keryssein bezpośrednio związane jest ze słowem keryks, czyli: herold, posłaniec. Oznacza ono zatem obwieszczanie poselstwa autoryzowanego przez osobę posyłającą.
Innym nowotestamentowym słowem odnoszącym się do kazania jest słowo euangelidzestai. Znaczy ono: przynosić dobrą nowinę. To słowo pada z ust anioła w Łk 2,10: „Nie bójcie się, bo oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem wszystkiego ludu...”
Wśród pozostałych słów wymienić możemy: didaskein (uczyć prawd Bożych), dialegestai (dyskutować w celu przekonania), parabalein (napominać w celu przekonania drugiej osoby do własnego punktu widzenia), lalein (mówić, dyskutować).
Wygłaszanie kazań obejmuje zatem w Nowym Testamencie szeroki zakres czynności, począwszy od publicznego ogłaszania prawd Bożych wobec licznych zgromadzeń, a na dyskusjach w wąskim gronie skończywszy. Do takich dyskusji zaliczyć by można wystąpienie Pawła na Areopagu (Dz 17,16-33) lub w Efezie (Dz 19). Głoszenie może być realizowane także w prywatnych rozmowach, w tzw. „składaniu świadectwa”, niezależnie od tego, czy dochodzi do tego spontanicznie w zaułkach codzienności, czy też stanowi to część konkretnego misyjnego programu.
Definicje
Różnorodność biblijnych słów określających kazanie i różnorodność sytuacji, na bazie których wyrasta ono w Piśmie Świętym, utrudniają zwięzłe jego zdefiniowanie. Fakt ten nie przeszkodził jednak próbom sformułowania definicji kazania. Na przestrzeni ostatnich stu lat podano szczególnie wiele propozycji. Jedną z najkrótszych definicji kazania zawdzięczamy sławnemu episkopalnemu kaznodziei, Philipsowi Brooksowi. W czasie wykładów z homiletyki w Yale Divinity School w 1877 roku Brooks powiedział: „Kazanie to komunikowanie prawdy przez człowieka ludziom. Składa się ono z dwóch podstawowych elementów: z prawdy i z osobowości. Żadnego z tych elementów nie może ono pominąć, jeśli chce pozostać kazaniem”.[1] Zwięzłej definicji Brooksa nie da się już chyba skrócić. Bo przecież żadna dobra definicja kazania nie może pominąć prawdy (Pisma Świętego), którą osobowość (kaznodzieja) komunikuje innym osobowościom (na przykład zgromadzeniu wiernych).
Definicja Brooksa obejmuje całą różnorodność czynności zawierających się w biblijnym pojęciu kazania. Można ją zastosować do nauczania dzieci i dorosłych, do dzielenia się z innymi świadectwem swego nawrócenia, do mającej ewangelizacyjny cel rozmowy z drugim człowiekiem (zob.: Dz 8,26-38). Kazanie jest wielopłaszczyznowym działaniem trudnym do określenia w inny sposób, jak tylko za pomocą sformułowań o charakterze ogólnym. Dla naszych celów określmy, że kazanie jest werbalnym komunikowaniem prawdy odkrywanej w Piśmie Świętym w sposób pozwalający zastosować Słowo Boże w codziennym życiu. Celem kazania jest wzbudzenie u słuchacza pozytywnej reakcji na poselstwo Biblii.
Rys historyczny
Chrześcijańskie kaznodziejstwo ma fascynującą historię. Dzieli się ją zwykle na osiem okresów.
1. Okres patrystyczny (70-430 r. po Chr.). Okres ten dzieli się zwykle na dwa podokresy: 70-300 r. po Chr. i 300-430 r. po Chr. Ponadto E. C. Dargan podzielił kaznodziejstwo tego okresu na trzy klasy: kaznodziejstwo ojców apostolskich, kaznodziejstwo apologetów i kaznodziejstwo teologów.[2]
Okres pomiędzy rokiem 70. a 300. po Chr. był dla chrześcijan czasem poważnych zmian. Zaostrzyło się prześladowanie. Zniszczono Jerozolimę. Imperium rzymskie kontynuowało swoją ekspansję. Zakończył się okres apostolski. Wszystko to bardzo wyraźnie odbiło się na kazaniu. Po śmierci apostołów główny ciężar kaznodziejstwa spadł na ich uczniów. Niektórych spośród nich znamy dziś jako ojców apostolskich. Należeli do nich: Ignacy, Polikarp, Klemens Rzymski. Innych znamy jako apologetów, a wśród Justyna Męczennika i Tertuliana. Pod koniec drugiego wieku sławą płomiennych mówców cieszyli się tacy teologowie, jak: Orygynes, Klemens Aleksandryjski, Ireneusz i Hippolit.
Okres późniejszy (300-430) zaowocował wspaniałym kaznodziejstwem. Chrześcijaństwo zyskało przychylność państwa. Sławnymi kaznodziejami tego okresu byli: Bazyli, Grzegorz z Nyssy, Grzegorz z Nazjanzu, Ambroży, Hilary, Augustyn i, może największy spośród nich, Jan Złotousty.
Najczęściej spotykaną formą kazania w okresie patrystycznym była homilia, czyli wykład kolejnych wierszy wybranego fragmentu Pisma Świętego (współcześnie homilię często myli się z kazaniem ekspozycyjnym). Większość kazań tego okresu określić by można jako osobiste, proste, bezpośrednie.[3]
2. Okres ciemności (430-1095). Kaznodziejstwo znacznie ucierpiało w tym „suchym okresie” historii chrześcijaństwa. Charakter owych ponurych czasów trafnie ujmuje praca Steps to the Sermon (Kroki do kazania):
Kaznodziejowie byli zepsuci; liturgia zdusiła moc kazalnicy; klerykalizm potężniał, aż uczynił z kaznodziei kapłana. W obliczu pogłębiającego się zepsucia doktryny kontrowersje dogmatyczne stały się chlebem powszednim. Z zewnątrz hordy barbarzyńców wdzierały się w chrześcijański świat. Fanatyzm i przesąd obrodziły obficie; kult aniołów, świętych, relikwii i Marii zastąpił cześć Chrystusa. Kaznodziejowie byli ignorantami odurzonymi wynaturzoną alegorią.[4]
Pomimo słabej kondycji duchowej omawianego okresu na jego mrocznym tle jaśnieje pięć nazwisk: Beda Czcigodny, Patryk, Bonifacy i Elegiusz. Głosili oni najefektywniej jak to było możliwe w tym smutnym tysiącleciu historii kościoła zachodniego.
3. Okres scholastyczny (1095-1361). Duchowe przebudzenie w chrześcijaństwie rozpoczęło się wraz ze zdrowym poczuciem mistycyzmu i świeżym pragnieniem scholastyki. Oba prądy były w pewnej mierze skutkiem wypraw krzyżowych, które zetknęły świat zachodni z bardziej rozwiniętą kulturą Bliskiego Wschodu i Orientu. Choć krucjaty były niechlubnym okresem historii Kościoła, faktem pozostaje, że w tę religijną wojnę całe tłumy włączały się pod wpływem sugestii niektórych przekonywających mówców. Piotr Eremita i Teodor Bezgroszy potrafili poderwać tysiące ludzi do marszu na Ziemię Świętą. Ich umiejętności jako mówców nie umknęły uwadze takich postaci, jak: św. Franciszek z Asyżu czy św. Dominik, którzy dla realizacji swych zamierzeń misyjnych ustanowili reguły kaznodziejskie, budząc w ten sposób zainteresowanie głoszeniem.
4. Okres reformacji (1361-1527). (Lata 1361-1517 określa się mianem okresu przedreformacyjnego, zaś lata 1517-1572 mianem okresu reformacyjnego). Po śmierci Franciszka i Dominika kaznodziejstwo osłabło ponownie. Z mroków średniowiecza wybijały się głosy tylko niewielu. Ludzie tacy jak: Jan Wycliffe, Jan Hus, Savonarola uważani są za prekursorów reformacji.
Reformacja przyniosła znaczne ożywienie w kaznodziejstwie. Korzystanie z Biblii stało się szczególnie ważne w kazaniach Lutra, Kalwina, Zwingliego i Knoxa. Kazalnica odzyskała swe centralne miejsce w nabożeństwie, a Pismo Święte stało się jedynym autorytetem kaznodziei. Brown, Clinard i Northcutt tak opisali panujący wówczas trend:
...przywódcy [reformacji] uczynili zwiastowanie Słowa swym centralnym zadaniem. Po tysiącu lat pozostawania w cieniu mszy kazanie pojawiło się jako najefektywniejsza metoda zwiastowania Bożej Dobrej Nowiny... Kazalnica znalazła się w środku, kazanie zabrzmiało językiem słuchaczy, Biblia stała się najwyższym autorytetem werbalnego przesłania. Reformatorzy uznali, zastosowali i nauczali, że kazanie jest podstawową funkcją sługi Pana Jezusa Chrystusa.[5]
5. Okres poreformacyjny (1572-1700). Lata te obejmują okres klasycznego kaznodziejstwa zarówno we Francji, jak i w Anglii. We Francji szczególne upodobanie do słuchania kazań przejawiał król Ludwik XIV. Edykt Nanteński z 1598 r. zapewniał tolerancję hugenotom czyli francuskim kalwinom, a także zachęcał do rozwoju takich talentów, jak: Bossuet, Bourdaloue, Fenelon i Massillon.
W Anglii zainteresowanie Słowem Bożym i jego zwiastowaniem wzbudził przekład Biblii, tzw. Authorized Version of the Bible (King James Version) z 1611 r. Do najznakomitszych mówców tego okresu należą: Richard Baxter, John Bunyan, John Donne i Jeremy Taylor. Kazania tego okresu charakteryzowały się wspaniałą równowagą, jeśli chodzi o ekspozycyjny wykład tekstu, teologię i zastosowanie przesłania biblijnego w życiu.
6. Wielkie przebudzenia (1700-1800). Wielkie przebudzenia ewangeliczne osiemnastego stulecia tętniły kazaniami głównie takich mówców, jak: Jonathan Edwards, Theodore Frelinghuysen, Gilbert Tennent, George Whitefield, John i Charles Wesley. Kazania tego okresu miały charakter nieformalny a ich treścią była zachęta dla wierzących.
7. Oświecenie (1800-1900). Ogólnie rzecz biorąc, okres ten odznaczał się rozwojem demokratycznych form rządzenia, zainteresowaniem nauką, postępem w przemyśle, zniesieniem niewolnictwa, postępami w dziedzinie misji, rozwojem organizacyjnym kościoła.
Dziewiętnaste stulecie reprezentowane jest przez kilka wielkich nazwisk, które — jak pierwsze i czwarte z niżej wymienionych — są wizytówką kunsztu i mocy chrześcijańskiego kazania. Najważniejsze postaci tego okresu to: Charles H. Spurgeon, F. W. Robertson, Joseph Parker, Alexander MacLaren, John A. Broadus, Philips Brooks, Henry Ward Beecher, T. DeWitt Talmadge, Dwight L. Moody, Charles G. Finney i Horace Bushnell. Ich kazania były żywe, odwołujące się do uczuć, porywające i logiczne.
8. Okres współczesny (od 1900). Na kaznodziejstwo XX wieku największy wpływ wywarli: Walter Rauschenbusch, Karl Barth, Billy Graham, choć dopiero następne pokolenia będą w stanie lepiej ocenić ten okres historii kościoła. Próby dość wczesnych ocen wskazują na szybki, a czasem wręcz sensacyjny rozwój kościoła, coraz powszechniejsze stosowanie urządzeń elektronicznych podczas wygłaszania kazań i wzrastające kaznodziejskie zainteresowanie takimi drugorzędnymi problemami, jak duszpasterstwo czy charyzmatyczny aspekt nabożeństwa. Niewątpliwie pojawiają się też dziś wielkie kazania. Wyjątki te z pewnością właściwie oceni przyszłość.
Na przestrzeni wieków
Ogromna ważność zwiastowania Słowa Bożego udokumentowana została w Starym i Nowym Testamencie, a także w dziejach człowieka w ogóle. Pomimo różnych słabości wynikających głównie z charakterów ludzkich pozostaje ono integralną częścią chrześcijańskiego nabożeństwa — wbrew wszystkiemu przetrwało głosy krytyków.
Sztuka zwiastowania odnosi zwycięstwo nad ludzkimi słabościami. Na każdego kaznodzieję cieszącego się niezwykłą elokwencją przypadają tysiące, którym jej brak. Na każdego Chryzostoma, Fenelona, Johna Jaspersa, Billy’ego Grahama przypadają tysiące mniej utalentowanych, ale nie mniej żarliwych kaznodziejów Słowa Bożego. Wielu kaznodziejów ze średnimi tylko umiejętnościami cieszyło się miłością i uznaniem tych, którym służyli zarówno słowem, jak i czynem. Na szczęście sukces zwiastowania nie zależy jedynie od umiejętnościach oratorskich mówcy.
Zwiastowanie przetrwało swoich szarlatanów, począwszy od synów Scewy (Dz 19,15), a skończywszy na liderach niektórych współczesnych sekt. Po ludzku rzecz biorąc, nie da się zmierzyć szkód wyrządzonych kaznodziejstwu przez oszustów rzucających cień podejrzeń na każdego kaznodzieję. Ale, pomimo że i w tej dziedzinie pojawiają się hochsztaplerzy, znamy miliony przypadków świadczących o ogromnej wartości zwiastowania, kiedy to sprawowane jest przez wierne sługi Słowa.
Zwiastowanie przetrwało zawiść i przeciwności, z którymi borykało się od pierwszego wieku, jak to poświadcza apostoł Paweł w słowach:
„Niektórzy wprawdzie głoszą Chrystusa z zazdrości i przekory, inni natomiast w dobrej myśli; jedni z miłości, wiedząc, że jestem tu, aby bronić ewangelii, drudzy zaś głoszą Chrystusa z kłótliwości, nieszczerze, sądząc, że wzmogą przez to ucisk więzów moich. Lecz o co chodzi? Byle tylko wszelkimi sposobami Chrystus był zwiastowany, czy obłudnie, czy szczerze, z tego się raduję i radować będę (Flp 1,15-18).
I dziś za zwiastowaniem Dobrej Nowiny kryją się mieszane motywy. Zazdrość, przekora, rywalizacja, nieszczerość wybijają się ponad dobrą wolę i oddanie — a jednak zwiastowanie wciąż trwa!
„Zwiastowanie” w takiej formie, w jakiej zdefiniowaliśmy je na początku rozdziału, zwycięża też pomimo tych, którzy wprowadzają nowe techniki przekazu. Prawie każde pokolenie znało przynajmniej jednego „ojca nowej metody”. Niektórzy twierdzili, że zwiastowanie Słowa powinno być dialogiem, inni wciskali kazanie w gorset zasad funkcjonujących w handlu lub w świecie rozrywki. Ale zwiastowanie pomimo to przetrwało próby radykalnych przekształceń.
Clyde Fant tak się kiedyś na ten temat wyraził:
Żadnej części nabożeństwa nie przypiekano krytyką ostrzej i powszechniej niż kazania, ale też żadna inna część nabożeństwa nie może się poszczycić taką praktycznością dla ogółu [...] Kazanie jest podwójnie uparte: jest uparcie takie samo i uparcie istnieje.[6]
Założenia podstawowe
Prawdziwe kaznodziejstwo opiera się na przynajmniej dwóch założeniach:
1. Podstawą kazania jest Pismo Święte. Musi ono zostać uznane za Słowo Boga, Słowo, o które chodziło Pawłowi, gdy pisał do Tymoteusza: „Głoś Słowo...” (2 Tm 4,2).
Podstawowe założenia kaznodziejstwa: (1) Podstawą kazania jest Pismo Święte. (2) Prawdy Pisma Świętego powinny być zwiastowane przez osoby duchowo do tego przygotowane.
Choć gatunki literackie, chronologia i historyczność Biblii są wśród chrześcijan przedmiotem wielu dyskusji (szczególnie od czasów reformacji), dla większości wierzących rzeczą bezsporną jest Boskie natchnienie Pisma Świętego. Większość „oficjalnych” wyznań kościelnych od czasów reformacji zawiera w swych kanonach wyraźne stwierdzenie o natchnionym charakterze Pisma Świętego, a dla wielu spośród nich Biblia jest pierwszym artykułem wyznania wiary. Drugie Wyznanie Hebreckie z 1566 roku, na przykład, rozpoczyna się słowami: „Wierzymy i wyznajemy, że kanoniczne Pisma świętych proroków i apostołów zawarte w obu Testamentach są prawdziwym Słowem Boga...” Drugie Wyznanie Londyńskie (baptystyczne) z 1677 roku rozpoczynało się takim stwierdzeniem na temat Biblii: „Pismo Święte jest jedyną wystarczającą, pewną i nieomylną normą wszelkiego zbawczego poznania, wiary i posłuszeństwa...”
Kwestie dotyczące zakresu i natury natchnienia wciąż pozostają otwarte. John Newport i William Cannon tak w 1974 roku podsumowali toczącą się debatę:
Niektórzy uważają, że Biblia jest nieomylna we wszystkim. Inni mówią, że jest nieomylna tylko w sprawach wiary i postępowania. Jedni argumentują,...
zznn