Aby język mój był miłosierny.pdf

(87 KB) Pobierz
oredzie69-2008.p65
16
Orędzie Miłosierdzia 69
W SZKOLE
ŚWIĘTEJ
SIOSTRY
FAUSTYNY
ABY
JĘZYK MÓJ
BYŁ
MIŁOSIERNY
Co jak co, ale tej części ciała nie mog-
ło zabraknąć w modlitwie św. Siostry Fausty-
ny. Ta, która modliła się o miłosierne oczy
i uszy, nie mogła pominąć prośby o miło-
sierny język, język który czasami jest najbar-
dziej niemiłosierny. Święta Faustyna pisze:
Dopomóż mi, Panie, aby język mój był miło-
sierny, bym nigdy nie mówiła ujemnie o bliź-
nich, ale dla każdego miała słowo pociechy
i przebaczenia (Dz. 163).
2. Biblia o języku...
Pismo Święte nieraz mówi, co może język
uczynić złego: Usta jego pełne przekleństwa, zdra-
dy i podstępu, na jego języku udręka i złośliwość
(Ps 10,7) . Zamyślasz zgubę, twój język jest jak ostra
brzytwa, sprawco podstępu (Ps 52,4) . Ale też mówi
Biblia, co język może uczynić dobrego: Z mego
serca tryska piękne słowo: utwór mój głoszę dla
króla (Ps 45,2) . Niechaj mój język opiewa Twą
mowę, bo wszystkie Twoje przykazania są sprawied-
liwe (Ps 199,172) .
Najdosadniej o języku napisał nieprzeciętnym
językiem św. Jakub: Jeśli kto nie grzeszy mową, jest
mężem doskonałym, zdolnym utrzymać w ryzach także
całe ciało. Jeżeli przeto zakładamy koniom wędzid-
ła do pysków, by nam były posłuszne, to kierujemy
całym ich ciałem. Oto nawet okrętom, choć tak są
potężne i tak silnymi wichrami miotane, niepozorny
ster nadaje taki kierunek, jak odpowiada woli ster-
nika. Tak samo język, mimo że jest małym człon-
kiem, ma powód do wielkich przechwałek. Oto mały
ogień, a jak wielki las podpala. Tak i język jest
ogniem, sferą nieprawości. Język jest wśród wszyst-
kich naszych członków tym, co bezcześci całe cia-
ło i sam trawiony ogniem piekielnym rozpala krąg
życia. Wszystkie bowiem gatunki zwierząt i ptaków,
gadów i stworzeń morskich można ujarzmić i rze-
czywiście ujarzmiła je natura ludzka. Języka nato-
miast nikt z ludzi nie potrafi okiełznać, to zło nie-
stateczne, pełne zabójczego jadu. Przy jego pomocy
wielbimy Boga i Ojca i nim przeklinamy ludzi, stwo-
rzonych na podobieństwo Boże. Z tych samych ust
wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo. Tak być
nie może, bracia moi! (Jk 3,2-10) .
1. Broń stara jak świat stary...
Nie trzeba robić żadnych badań naukowych
w ramach antropologii kulturowej, by postawić
hipotezę, że jednym z najstarszych sposobów na
zranienie drugiego człowieka, a w niektórych
przypadkach nawet na zabicie, jest język. Po-
wiedzieć dorastającej dziewczynie, że jest
brzydka jak grzech pieroworodny ; zakochane-
mu chłopakowi, że wybrana woli sto razy jego
kolegę ; matce, że dziecko jej nie byłoby dra-
niem, gdyby nie tacy rodzice ; mężowi, że na-
wet murzyn bez szkoły podstawowej byłby więk-
szym pożytkiem w domu ; czy komukolwiek, że
się na nim zawiodło , że nie można na niego
liczyć , że spotkanie tego człowieka było naj-
większą pomyłką w życiu – to wszystko są tyl-
ko niektóre z rodzaju pocisków, które czło-
wiek kieruje w stronę drugiego człowieka.
Można się tłumaczyć, że mniej lub bardziej
świadomie, że intencja była inna, że nie chcą-
co. Ale to nie zmienia prostego faktu. Kula
nie myśli. Zadaniem pocisku jest trafić do celu.
Myśleć ma ten, kto broń posiada.
ZMBM www.faustyna.pl
98820404.001.png
styczeń, luty, marzec 2009
17
3. Nie mówić ujemnie
Święta Faustyna prosząc o miłosierny ję-
zyk, prosi Boga o język, który nie mówi ujem-
nie. Można to rozumieć dwojako. Najpierw, że
taki język nie mówi o tym, co złe w drugim,
nie mówi o negatywach. Widząc nędzę drugie-
go, jakkolwiek rozumianą, nie muszę o tym mu
mowić. Do pomocy temu, który ma atak serca
nie jest konieczne powiedzenie mu: Panie, pan
ma atak serca , a babci, która się przewróciła
na śliskiej nawierzchni nie musi się mówić: Bab-
cia się przewróciła . Wystarczy ją podnieść. Prze-
cież wie, że się przewróciła. Miłosierdzie nie
polega na wytykaniu nędzy, ale na pomocy. Czy
to jest miłosierdzie, gdy ktoś sto razy powta-
rza: Widzisz, jak ja jestem dobry dla ciebie? Ty
jesteś taki drań skończony, a ja, właśnie ja Ci
przebaczam .
Słowo „ujmować” ma w języku polskim
jeszcze i inne znaczenie – to dosłowne: ja
komuś ujmuję z czegoś . „Mówić ujemnie”, zna-
czy więc mówić w taki sposób, że to mówienie
zabiera drugiemu człowiekowi coś, co ten po-
siada: dobrą opinię, poczucie wartości, pokój
serca. Co więcej, czasem „ujmuję” coś drugie-
mu, by dodać sobie. Ona nie potrafi zrobić tego
tak dobrze = Ja zrobię to lepiej . Język miło-
sierny nigdy nie zabierze człowiekowi tego, co
jest jego dobrem. I nawet jeśli w życiu trzeba
nieraz powiedzieć trudne słowa, to one zawsze
będą niemiłosierne, kiedy będą „ujmować” dru-
giemu człowiekowi.
słów dobrać i jakiej tonacji, by człowieka nie
zaślepić komplementem, ale wlać w jego serce
wiarę i nadzieję. Tu rzeczywiście trzeba mod-
litwy, bo nieraz pocieszenie może być banal-
ne ( Nie martw się, do wesela się zagoi ), łudzą-
ce ( Tobie, który jesteś tak dobry, to się nigdy nie
powinno zdarzyć ), idiotyczne ( Nie przejmuj się,
sąsiadowi też ukradli samochód ) czy wręcz de-
nerwujące ( Dobrze, że Ci zabrali portfel, to Cię
może nauczy wolności od pieniędzy ). Pocieszyć,
znaczy dodać radości w smutku, światła w ciem-
ności, słodyczy do tego, co gorzkie. Nie jesteś
sam . Jesteś potrzebny . Wszystko ma sens . Jestem
przy tobie . Gdyby Bóg nie potrafił zamienić Twego
nieszczęścia w dobro, nie pozwoliłby Ci się na-
rodzić, abyś musiał przechodzić taką Gehennę...
5. Przebaczać – nie dzielić
Język miłosierny to także taki, który prze-
bacza. Tu już nie chodzi tylko o nędzę drugie-
go. Nie chodzi o to, że chcę komuś pomóc. Tu
chodzi także o pomoc mnie samemu. Jeśli lu-
dzie są skłóceni, to obydwie strony są biedne.
I już wtedy nie jest nawet istotne, kto ma rację,
tak jak nie jest już istotne, kto siedzi za kierow-
nicą, kiedy samochód znajduje się już w rowie.
Ktokolwiek siedzi za kółkiem, wszyscy znajdują
się w takim samym położeniu. Problem języka
w sytuacji konfliktowej polega na tym, że stro-
na, której wydaje się, że ma rację, myśli, że jak
powie drugiemu, że to jego wina, to rozwiąże
problem. Albo jak powie, co czuje, to szczerość
doprowadzi do rozwiązania. Nasila się konflikt
i każdy upiera się przy swoim. Na dodatek ro-
zum nam mówi, że to my jesteśmy w porządku.
Serce jednak nie potrafi kłamać.
Język miłosierny używa takich słów, które
prowadzą do przebaczenia, sobie i innym. Kto
jest miłosierny w języku, nie szuka racji, ale
pojednania. Bo tam, gdzie nie ma zgody, nie
ma nigdy racji, odkąd miłość jest jedyną racją
bytu.
4. Pocieszać językiem
Przekonanie o sile języka, który potrafi po-
cieszyć, wypływało zapewne w życiu św. Faus-
tyny z osobistego doświadczenia Jezusa, któ-
rego język, słowa były dla niej pociechą nie-
zmierną zwłaszcza w najtrudniejszych momen-
tach. Jezus pocieszał jej duszę swoim słowem.
Tego pocieszania zaznała też od niektórych
sióstr i spowiedników. Język potrafi pocieszyć.
I cały problem w tym, jak pocieszyć? Jakich
ks. Wojciech Węgrzyniak
ZMBM www.faustyna.pl
98820404.002.png
Zgłoś jeśli naruszono regulamin